Grypa666's Blog

Co gorsze grypa czy kompleks jot?

Archive for the ‘historia Słowian’ Category

Wybrańcy Boga (7)

Posted by grypa666 w dniu 06/07/2010

Mgr inż. Józef Bizoń dołączył dziś do redakcji grypa666

Józef Bizoń. Lat 60. Polak. Wyznanie rzymsko-katolickie. Żona Maria, trójka dzieci.

Miejsce urodzenia: Polska, Podkarpacie.

Po ukończeniu Technikum Chemicznego w Jaśle rozpoczynam i kończę studia na Wydziale Elektroniki Politechniki Wrocławskiej we Wrocławiu uzyskując tytuł mgr inż. elektronika o specjalności maszyny matematyczne. We Wrocławiu poznaję swą żonę Marię – córkę akowca, rolnika ze wsi koło Lubaczowa.

Po ukończeniu studiów wraz z rodziną wraca na Podkarpacie [gdzie mieszka do chwili obecnej] i wykonuję zawód informatyka zdobywając umiejętności kierowania zespołami wykonującymi złożone prace projektowe i programowe w dziedzinie informatyki.

W 1980 r. wraz z innymi tworzę na terenie Polski struktury NSZZ „Solidarność”  w oddziałach Narodowego Banku Polskiego i PKO. W tamtym czasie jestem członkiem NSZZ „S”  i przewodniczącym NSZZ „S” Bankowców Regionu Rzeszowskiego, delegatem do władz krajowych NSZZ „S” Bankowców, delegatem na zjazdy NSZZ „S” Regionu Rzeszowskiego. Po 13 grudnia 1981 r. czynnie współpracuję ze strukturami podziemnymi „Solidarności”.

W latach 1990 do 1994 jestem radnym Gminy Boguchwała i delegatem tej gminy do Sejmiku Samorządowego Województwa Podkarpackiego – gdzie pełnię funkcję przewodniczącego Komisji Prawa Samorządowego Sejmiku Samorządowego Województwa Rzeszowskiego. Ten czteroletni okres czasu wykorzystuję do poznania nowej dziedziny wiedzy jaką jest prawo. Zdobyta wiedza z dziedziny prawa pozwala mi na udzielenie bezinteresownej skutecznej pomocy wielu skrzywdzonym ludziom, a to zaowocowało dobrą znajomością prawa w różnych jego dziedzinach – w tym w zastosowaniu procesowym.

Jestem absolwent Studium Edukacji Narodowej Instytutu Edukacji Narodowej w Lublinie, organizatorem  szeregu edycji dwusemestralnego Studium Edukacji Narodowej w Rzeszowie oraz Studium Edukacji Samorządowej w Rzeszowie [prowadzę również wykłady]. Nigdy nie należałem do organizacji politycznych – czy współpracujących z nimi innymi organizacjami – z okresu PRL  Szykanowany w pracy zawodowej po tzw. odzyskaniu wolności przez nowego dyrektora [członka nowej NSZZ „S”] z nadania Hanny Gronkiewicz Waltz – ówczesnego Prezesa NBP. Ostatecznie pozbawiony pracy zawodowej przez tegoż dyrektora.

Długi okres pozostawania bez pracy – zdobytą wcześniej wiedzę i doświadczenie – wykorzystuję do wykonania obszernych opracowań z 2002 r. [z cyklu cała władza w ręce RAD UE] pt. „Samorządy terytorialne na służbie procesu integracji z Unią Europejską” ukazujących zbudowane mechanizmy zniewolenia Narodu Polskiego.

Obecnie nie należę do żadnych związków zawodowych, ani też do żadnych partii politycznych.

Członek i pełnomocnik Stowarzyszenia „Rodzina Polska” na teren województwa podkarpackiego. Długi okres działalności społecznej i politycznej na Podkarpaciu. Bezwzględnie wyznający i stosujący zasadę: godziwy cel można uzyskać tylko i wyłącznie godziwymi metodami.

†††††††††††††††††††††††††††

Chcesz więcej takich artykułów = wesprzyj blog

†††††††††††††††††††††††††††

Wybrańcy Boga (7): Kto to Chazarowie?

Piotr Bein

Czytaj wszystkie odcinki Wybrańcy Boga

Żydowskie pochodzenie

Kim są uzurpatorzy szczególnego miejsca pod Słońcem jako wybrańcy Boga i ostateczni sędziowie noachidowi? Żyjąc w okupowanej Palestynie, amerykański Żyd, Jack Bernstein wywnioskował, że Amerykanów przekonano, że Żydzi są wybranym narodem Boga na podstawie interpretacji selekcji urywków z Biblii przez kilku przywódców, syjonistów-marksistów (Aszkenazych), którzy w celach politycznych postawili na judaizm, choć nie mają w sobie kropli biblijnej żydowskiej krwi. Etyka judeo-chrześcijańska, o której tyle słychać w Ameryce, jest wielką farsą, wynikiem intensywnej kampanii propagandy syjonistycznej. Bernstein przypomniał słowa Boga, by strzec się tych, którzy nazywają siebie Żydami, a nimi nie są, bo kłamią. Zapytał: Czy to możliwe, że Bóg miał na myśli Aszkenazych? (The Life of an  American Jew in Racist Marxist Israel Noontide Press: California 1984 s.15-17). Chrystus ostrzega o faryzejskim kwasie, tj. ich naukach (Mt 16:6-12 i Mk 8:15), a w rozmowie z Żydami, potomstwem Abrahama, powiedział: Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy (Jan 8:44). List Apostoła Pawła do Tytusa (1:14) ostrzega, żebyśmy nie słuchali żydowskich baśni i nakazów ludzi, którzy odwracają się od prawdy.

W Objawieniu 2:9 i 3:9 Chrystus powiedział Św. Janowi o tych, którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, natomiast synagogą szatana. New Standard Jewish Encyclopedia: przed 1963 r. Aszkenazyjczycy stanowili ok. 90% z 16,5 mln Żydów. Profesor żydowskiej historii na Uniwersytecie Tel Awiwu, Abraham Poliak stwierdził, że większość światowego Żydostwa pochodzi z Żydów chazarskich – donosi Arthur Koestler w skrupulatnie udokumentowanej książce The Thirteenth Tribe (Trzynaste Plemię; Random House: New York 1976 s. 226). Wśród dokumentów Koestlera są artykuły ze starych żydowskich encyklopedii. Wniosek potwierdziły późniejsze badania genetyczne. Sponsorowane przez Żydowski Uniwersytet w Moskwie i Rosyjski Kongres Żydowski (RKŻ), wykopaliska w Rosji znalazły wieloetniczną stolicę chazarską, Itil, ze świątyniami pogańskimi, chrześcijańskimi, muzułmańskimi i żydowskimi (AFP 3.9.2008). Chabadzki rabin Berel Lazar diamentowego magnata, Lwa Lewiewa, jest dyrektorem RKŻ, ale widocznie szukanie żydowskich korzeni nie jest do konsumpcji gojów, bo Trzynaste Plemię znalazło się na indeksie judeocentryków.

Koestler podpadł syjonistom podczas II wś. gdy z innymi Żydami próbował donieść Zachodowi okropności Holokaustu, spowodowanego przez tychże syjonistów. Judeocentrycy pogrzebali pamięć o Koestlerze także za jego nieidentyfikowanie się z Żydami. W 1998 r. biografia Koestlera pióra syjonistycznego historyka Davida Cesarani, próbuje czysto spekulacyjnie przywrócić żydowskość pracom Koestlera, od komunizmu po genetykę. Równie z grubej rury oskarża Koestlera o seryjne gwałty. Kobiety na Uniwersytecie w Edynburgu, gdzie stało popiersie Koestlera, żądają jego usunięcia, bo czują się nieswojo. Szum w mediach (np. Scotsman 20.10.1998) i pod presją władze uniwersyteckie usuwają rzeźbę ze względów bezpieczeństwa! Nagłośnienie w mediach (np. BBC News 29.12.1998) i od tego momentu, akademicy i badacze w głównym nurcie nie odważą się cytować Koestlera-gwałciciela. Theodore Dalrymple doświadczył skojarzenia Koestlera z gwałcicielem na swych znajomych literatach, mimo że nie czytali książki Cesarani: wątpliwe, żeby jakaś biografia kiedykolwiek głębiej wpłynęła na reputację pisarza – dowód że książki mają wpływ daleko poza kręgiem czytelników (City Journal wiosna 2007).

Kilka przeglądów książki Cesarini podważyło oskarżenie, np. San Francisco Chronicle (2.1.2000) i National Interest (22.9.1999), ale za późno i za słabo, żeby naprawić szkodę. Oszczercza kampania i brak szczegółów o niej w Wikipedii, to dowód, że niewygodne judeocentrykom prace Koestlera mają rację. To politycznie poprawne oskarżenie spreparowane przeciw jednemu z największych myślicieli XX w. kwestionują komentatorzy Amazon.com: opiera się na jednym wywiadzie w książce. Odtwarzanie rzekomego gwałtu, który kobieta twierdzi miał miejsce dziesiątki lat wcześniej i implikowanie niemal 20 lat po śmierci oskarżonego, że to prawda, jest tandetnym dziennikarstwem. Dla N. Ravitcha z USA, seksualne inklinacje Koestlera nie mają żadnego znaczenia, w odróżnieniu od eliminacji z kart historii: Następny bohater usunięty.

Kto to byli Chazarowie?

Nowa Encyklopedia Powszechna (1998) odpowiada: koczowniczy lud turecki przybyły z Azji w drugiej połowie IV w. (w ślad za Hunami); po zajęciu stepów między dolną Wołgą a Kaukazem żyli z pasterstwa i łupiestwa; po 560 r. uznali zwierzchnictwo kaganatu tureckiego; w VI-VIII w. utworzyli państwo (kaganat chazarski) między M. Kaspijskim a płn. wybrzeżem M. Czarnegoi rozbudowali je po Dniepr na zach. i Kamę na płn.; stolica Semender n. Terdżem, od ok. 800 r. – Itil (przy ujściu Wołgi); wyznawali judaizm; podlegały im lub płaciły daninę różne plemiona tureckie, ugrofińskie i słowiańskie; rozkwitał handel (pośrednictwo między arabskim Wschodem i bałtycką Północą); w końcu IX w. po przybyciu na stepy naddnieprzańskie Pieczyngów, w kaganacie kryzys; w 965 r. po wyprawie księcia ruskiego Świętosława, państwo chazarskie uległo rozpadowi.

American People’s Encyclopedia (1964 tom XV s. 292) dodaje informacje o migracji Chazarów: W 740 r. Chazarowie oficjalnie przeszli na judaizm. Wiek później, napływające narody słowiańskie przeklęły ich i rozproszyły po Europie Śr., gdzie znano ich jako Żydów. Większość Żydów polskich i niemieckich wywodzi się z nich i podobnie stanowią oni znaczną część obecnej ludności w Ameryce. Grupę tą nazywa się Aszkenazy. Z tego wynikałoby, że Aszkenazy pochodzą od Chazarów, ałtajskiego narodu między M. Kaspijskim a płn. wybrzeżem M. Czarnego w VI – XI w, który przyjął judaizm w VIII-IX w.

Podobnie wnioskuje Kevin Alan Brook w The Jews of Khazaria (Żydzi Chazarii; 1999), książce opartej na materiałach źródłowych w językach obszarów, na które mieli wpływ i migrowali Chazarowie (hebrajski, arabski, syryjski, perski, ałtajskie, słowiańskie, grecki, łacina, gruziński, ormiański i chiński) oraz dowodami z archeologii, etnografii i lingwistyki. Komentator książki Brooka na Amazon.com: Teza książki, że duża część Aszkenazych pochodzi z ałtajskich konwertytów IX w. obrazi wielu tradycjonalistycznych Żydów. Spróbują alternatywnych wyjaśnień […] np. napływ bizantyjskich i in. Żydów IX w. w schronienie u Chazarów i wymieszanie z nimi. To złagodziłoby nacisk na pochodzenie z konwertytów. W prywatnej korespondencji […] Brook sugeruje, że tylko badania DNA mogą rozstrzygnąć tą kwestię. Fascynująca jest dyskusja o chazarskiej diasporze po późnym X w. od bazy na Krymie i dalekim płn. Kaukazie po płn. Rosję, Litwę, Węgry i Bałkany […] Brook ma zamiar poszerzyć swój majstersztyk […który] daje pogląd na zwykle lekceważone aspekty żydowskiej historii.

Wnioski o chazarskim pochodzeniu Żydów mają daleko idące konsekwencje; judeocentrykom odpadłby argument cierpiętnictwa Żydów z rąk chrześcijan za zamordowanie Jezusa – zasadniczy element ich tożsamości grupowej oraz ideologii rozproszenia, „religii” holokaustianizmu i prawa do Izraela, które tworzą podstawę judeo-chrześcijańskiej dywersji. Bez względu jednak na to, czy większość Żydów pochodzi od Abrahama, Izaka i Jakuba, czy od Chazarów, są pod wpływem elitarnego judaizmu rabinicznego, który stawia Żydów ponad prawem i gardzi innymi, zaszczepiając, kultywując i wykorzystując uczucia żydowskiej plemienności nawet wśród świeckich Żydów.

Genetyka przyszła na pomoc. Szereg książek interpretuje wyniki, tryumfując, że jednak Aszkenazy mają rasowe więzi z Palestyną i Bliskim Wschodem. Dyrektor jerozolimskiego ośrodka badań nad arcykapłanami (Cohen-Levi.org), rabin Yaakov Kleiman pisze (DNA and Tradition Devora 2004), że badania genu arcykapłańskiego potwierdziły biblijne pochodzenie Żydów; pomimo rozproszenia i upływu wieków, kompozycja DNA jest niemal identyczna u potomków arcykapłanów wśród Sefardyjczyków z Płw. Iberyjskiego, Afryki Płn. i Bliskiego Wschodu jak i wśród Aszkenazych z Europy. Jak wytypowano potomków arcykapłanów do testów, skoro wg Wikipedii nazwisko nie jest miarodajne? Potomkowie niekoniecznie noszą typowe nazwiska (np. Kogan i Kagan w Rosji, Kon i Kaplan w Polsce, Koen, Kon, Kojen w Serbii) i na odwrót – wielu z odpowiednimi nazwiskami nie pochodzi od arcykapłanów, np. Mosze Koen jest w Izraelu odpowiednikiem Jana Kowalskiego.

Kleiman cytuje prof. Michaela Hammera: Pomimo długoletniego zamieszkiwania w rozmaitych krajach i wzajemnej izolacji, większość ludności żydowskiej genetycznie nie różni się znacznie od siebie. Wyniki wspierają hipotezę, że poojcowski zbiór genów społeczności żydowskich z Europy, Afryki Płn. i Bliskiego Wschodu wywodzi się ze wspólnych bliskowschodnich przodków oraz sugerują, że większość społeczności żydowskich pozostawała dość wyizolowana od sąsiadujących społeczności nieżydowskich podczas Rozproszenia i po nim.

Dyskutant książki Kleimana na Amazon.com, Arthur Koestler z Hiszpanii (nie autor ww. książki, bo on nieżyje od 1983 r.) wytknął zasadniczy błąd: Wg [Kleimana], jego książka opiera się na naukowym porównaniu genetyki Sefardyjczyków z Aszkenazyjczykami, ale próbki pobrano od Sefardyjczyków z Anatolii [obecna Turcja], dokąd teoretycznie wydalono ich z Hiszpanii w 1492 r. Dyskutant argumentuje, że opisana przez Brooka i Koestlera masowa emigracja chazarska w XI-XIII w. przybyła do Hiszpanii, bo żyła tam społeczność żydowska od czasów cesarstwa rzymskiego, właściciele ziemi i handlu powiązani z miejscowymi chrześcijanami jak i muzułmanami. Zamiast uchodzić, ten komercyjny establiszment przyjął w 1492 r. przymusową konwersję i hiszpańskie nazwiska. Jeśli hipoteza ta jest prawdziwa, Żydzi wydaleni z Hiszpanii w 1492 r. mogą być pomyłkowo klasyfikowani jako Sefardyjczycy, a byliby głównie ubogimi napływowmi Chazarami. Żeby rozwiązać zagadkę, dyskutant zasugerował porównanie DNA Hiszpanów i Palestyńczyków.

Abraham’s Children (2007) Jona Entine’a, członka judeocentrycznego think-tanku American Enterprise Institute, nie wzbogaca tez Kleimana. Dyskutantka tej książki, świecka Żydówka zapytała: Co dobrego może wyniknąć z takiej informacji, nawet jeśli byłaby prawdziwa […] może jedynie zwiększyć uprzedzenia i wzmocnić nazbyt często prawdziwą ocenę zorganizowanego judaizmu jako po prostu narzędzia karmienia elityzmu i in. form złudnej arogancji […które] szybciej prowadzą do pieców niż szalone brednie Mein Kampf.

Tezy Kleimana znajdujemy też w Jacob’s Legacy (2008), autorstwa Żyda, Davida Goldsteina, genetyka na Uniwersytecie Duke. Zastanawia brak autorów nieżydowskich. Jeśli biczem antysemita! judeocentrycy szantażują oponentów w mediach, polityce i na uniwersytetach, to może i w genetyce, kiedy idzie o mity i tabu żydowskie? Michael Perry, żydowskiego pochodzenia specjalista-sceptyk eugeniki, daje pośrednią odpowiedź w dyskusji książki Entine’a: Wszyscy zaangażowani badacze są tak podekscytowani możliwościami, że nie zważają na ograniczenia metody […] testowanie genetyczne rozpatruje tylko wąski wycinek naszej kompozycji genetycznej – wyłącznie matczyne lub wyłącznie ojcowskie gałęzie drzewa genealogicznego. Ignoruje pozostałe źródła naszego DNA w każdym pokoleniu.

Bitwy o mit tożsamości

Historyk Europy na Uniwersytecie Tel Awiwu, dr Szlomo Sand dowodzi w bestsellerze pt. Kiedy i Jak Wynaleziono Naród Żydowski, że narodowe tabu, uzasadniające powstanie Izraela, to mit ze schyłku XIX w. Sand podważa też wcześniejsze mity, wg których Żydów wypędzono z Ziemi Świętej i większość z nich ma historyczne więzi z nią. Sand uważa więc, iż jedynym rozwiązaniem politycznym dla Izraela jest rozwiązanie państwa. Większość kolegów akademickich nie odważyła się debatować jego argumentów.

Wg Sanda, powrót na Ziemię Obiecaną w ramach tworzonej przez syjonistów na przełomie XX w. historii narodowej, kłócił się z judaizmem: Przez 2 tys. lat Żydzi trzymali się z daleka od Jerozolimy nie dlatego, że nie mogli wrócić, tylko że religia im tego zabraniała do czasu przyjścia mesjasza. Sand szukał dowodów archeologicznych na wypędzenie Żydów z Rzymu w 70 r. Przekonał się, że królestwa Dawida i Salomona były legendą. Podobnie z exodusem. Faktycznie, nie można bez niego wytłumaczyć żydowskości. Ale gdy zacząłem szukać książek historycznych opisujących wydarzenia tej tułaczki, nie mogłem ich znaleźć. Ani jednej. Bo Rzymianie nie wyganiali, a Żydzi w Palestynie byli przeważnie rolnikami i wszystkie dowody świadczą, że pozostali na swych ziemiach. W monumentalnym dziele Geschichte der Juden (Historia Żydów) ww. Graetz też podważył historię żydowską, od czasów biblijnych do 1848 r.

Sand naśladuje wnioski międzynarodowej szkoły tzw. minimalistów biblijnych, którzy uważają Biblię za fikcję. Zeev Herzog podobnie pisze w artykule pt. Dekonstrukcja murów Jerycha (Haaretz 29.10.1999). Hershel Shanks podważył tezy Herzoga w Haaretz (5.11.1999), pokazując jak zawodna może być archeologia, na którą postawili Sand i Herzog: obraz archeologiczny nigdy nie jest kompletny i często zmieniany. Sand przypomniał artykuły w prasie izraelskiej nt. odkrycia stolicy chazarskiej nad M. Kaspijskim, co nie poruszyło historyków. Np. wiodąca gazeta Yedioth Ahronoth zatytułowała artykuł Rosyjscy archeologowie znajdują od dawna zagubioną stolicę żydowską. Ponadto podręczniki izraelskie nie uczą, że większość przywódców syjonizmu, w tym Dawid Ben Gurion, wierzyli, iż Palestyńczycy pochodzą z miejscowych Żydów, którzy następnie przeszli na islam. Niechęć kolegów do dyskusji, Sand przypisał milczącej zgodzie, że historia żydowska nauczana w Izraelu to przysłowiowy domek z kart. W l. 1930-tych rozdzielono przedmiot historii na uniwersytetach na historie ogólną i żydowską, bo uważano doświadczenia narodu za unikalne.

Dwa dni przed atakami 11 IX, hiszpański profesor Antonio Arnaiz-Villena jako główny autor opublikował w Human Immunology referat, który wnioskuje: Palestyńczycy są genetycznie bardzo blisko Żydów i in. śródziemnomorskich populacji, w tym Turków (Anatolczyków), Libańczyków, Egipcjan, Ormian i Irańczyków. Dane archeologiczne i genetyczne świadczą, że Żydzi i Palestyńczycy pochodzą od starożytnych Kananejczyków, którzy szeroko mieszali się z Egipcjanami oraz ludami mezopotamskimi i anatolskimi. Tak więc rywalizacja palestyńsko-żydowska bierze się z różnic kulturowych i religijnych, a nie genetycznych. Podobne wnioski wysnuły inne badania, np. A. Nebel i koledzy w Human Genetics z grudnia 2000 r.

Brytyjski Guardian (25.11.2001) pisał o pracy Arnaiz-Villeny’ego i kolegów: W ten sposób badania zespołu stawiają wyzwanie stwierdzeniom, że Żydzi są specjalnym, wybranym narodem, a judaizm można tylko dziedziczyć. Wg autorów referatu, Żydzi i Palestyńczycy na Bliskim Wschodzie dzielą bardzo podobne geny i należy ich uważać za blisko skoligaconych a nie odmiennych genetycznie. Redakcja musiała wycofać referat z wersji elektronicznej magazynu, a wydawca Elsevier Science rozesłał na świat żądanie zignorowania referatu, a jeszcze lepiej, wydarcia stron z egzemplarzy papierowych. Arnaiz-Villeny’ego zwolniono z redakcji. We wstępniaku do numeru październikowego, redakcja i komitet publikacyjny towarzystwa naukowego przeprosili czytelników za to, że autorzy referatu pomieszali elegancką analizę historycznej podstawy ludów basenu śródziemnomorskiego z politycznym stanowiskiem reprezentującym tylko jedną stronę złożonej kwestii polityczno-historycznej […] Redakcja  ubolewa nad nieodpowiednim użyciem publikacji naukowej do celów politycznych. W tym samym numerze prezydent towarzystwa naukowego potępił wykorzystanie forum naukowego do rozpowszechniania jakichkolwiek uprzedzeń.

Oficjalna przyczyna szykan: skrajnie polityczna treść referatu, np. obozy koncentracyjne dla uchodźców palestyńskich w Syrii i Libanie oraz kolonizatorzy w Gazie. Arnaiz-Villena nie dostał instrukcji edytorskich, a rzekomo politycznie obraźliwe informacje o historii regionu zaczerpnął z Encyclopaedia Britannica i podręczników. Niektóre kontrowersje wynikły z niefachowego tłumaczenia z hiszpańskiego, np. cólonos jako kolonizatorzy zamiast politycznie poprawnie osadnicy. Inne wyrażenie we wstępie referatu, i zaczął wojnę zaraz po Izrael – pisała poprawnie politycznie Karen Shashok w British Medical Journal – może należało przetłumaczyć i wojna zaczęła się. Starszy wykładowca na Uniwersytecie Middlesex, Andrew Goffey: przyznano, że artykułu nie usunięto na podstawie świadectwa naukowego. Powiedział jeden z akademików, którzy poparli Arnaiz-Villeny’ego w proteście do wydawcy: jeśli profesor znalazłby dowody na wyjątkowość genetyczną Żydów, na pewno nikt nie miałby obiekcji do jego wyrażeń. Wg Observera tak drastyczna samo-cenzura jest bez precedensu w publikacjach naukowych i stworzyła niepokój, że może oznaczać likwidację prac naukowych, które kwestionują biblijne dogmaty.

W odpowiedzi na krytykę, naczelna redaktorka Human Immunology uzasadniła cenzurę: zapalny manifest polityczny słabo zamaskowany jako praca naukowa. Dyskutanci na e-forum British Medical Journal domagali się, by winni uzasadnili bezprecedensową cenzurę, dziwiąc się, że referat wymazano z pamięci, jakby zawierał fałszywe dane. Redaktor Journal of the Medical Library Association wytknął, że nie zwątpiono w dokładność naukową referatu i zakwestionował prawo do zmiany opublikowanego zapisu elektronicznego. Decyzja redaktorki Human Immunology mogła być zabarwiona reakcjami na ataki 11 IX. Stwierdziła, że konieczne były natychmiastowe działania, żeby zapobiec masowym rezygnacjom z rady redakcyjnej i zniszczeniu publikacji (E. Klarreich w Nature nr 414 s. 382). Rezygnacje i niszczenie instytucji niewygodnych judeocentrykom zdarzają się bez względu na tego rodzaju wydarzenia. Np. po opublikowaniu przez b. prezydenta USA, Cartera, książki przyrównującej Izrael do apartheidu Afryki Płd., nastąpiły rezygnacje z zarządu fundacji, której przewodził.

Arnaiz-Villena nie poznał zarzutów, mimo że obiecano mu wgląd w listy do redakcji. W 2002 r. zawieszono go bez płacy w szpitalu madryckim za malwersacje. Po roku zdjęto zawieszenie, bo sądy parokrotnie stwierdziły bezpodstawność oskarżeń. Ten sam wniosek wysnuł oskarżyciel publiczny i Królewskie Kolegium Lekarzy Madrytu – podaje Wikipedia w haśle Arnaiz-Villena, wzmiankując oddalenie przez profesora zarzutów o wadliwą metodologię. Jednak w haśle Sub-Saharan DNA admixture in Europe Wikipedia (4.11.2008) smaruje profesora, nie zamieszczając już ww. usprawiedliwień. Jeśli ktoś wyszedł splamiony z tego epizodu, to na pewno judeocentrycy i ich gorliwi lokaje w wydawnictwach.

Emerytowany lekarz z Niemiec komentuje artykuł Shashok: Jeśli nie można gwarantować dostępu do naukowo niekwestionowanego referatu, to co mówić o informacji innego rodzaju? […] Masz jeszcze „Rok 1984“ Orwella w formie książkowej? Zatrzymaj ją! Wykładowca na Kolegium Medycznym Uniwersytetu Walii: Co mogłoby być bardziej aktualne niż te badania w czasach, gdy „mapa drogowa dla Bliskiego Wschodu“ jest newsem prosto spod prasy? Inny emerytowany lekarz podał analogię: czy herezją polityczną byłaby sugestia, że armia Aleksandra Wielkiego mogła przynieść geny chorobowe do Indii? Jeśli Arnaiz-Villena pokusi się zbadać przepływ genów znad M. Śródziemnego przez Iran do Pendżabu (indyjskiego i pakistańskiego), to czy British Medical Journal odrzuci taki referat z powodu politycznej treści?

Materiały źródłowe (wszystkie odcinki)

Jonathan Cook Israeli Bestseller Breaks National Taboo 15.10.2008

Michael A. Hoffman II The Truth About the Talmud: A Documented Exposé of Supremacist Rabbinic Hate Literature

Nathanael Kapner Judaism Is An Anti Christ Religion! 15.2.2008  i inne

Willie Martin History of Judaism in the New World

Ted Pike Pedophilia: The Talmud’s Dirty Secret 11.10.2006

Ted Pike Pedophilia: Thriving in Judaism’s Right Wing 20.10.2008

„Maurice Pinay” Blog

Karen Shashok Pitfalls of editorial miscommunication [w:] British Medical Journal 7.6.2003 tom 326 s.1262-1264

Izrael Szahak Żydowskie dzieje i religia Fijorr Publishing: Warszawa-Chicago 1996

Encyklopedia Białych Plam PWE: Radom 2000-2006, 20 tomów

Noahide Laws and Decapitation for Confessing Jesus Is Lord

The New World Order is coming: Are you ready?

††††††††††††††††††††††††††††

Podsumowując, kiedy rozum i sumienie są zniewolone przez nacjonalistyczny narcyzm, inni stają się dla nas niewidzialni i wyglądamy jak rozrabiaki, a w oczach świata stajemy się trędowatymi. Serce pęka z powodu panującego braku wrażliwości i jego wielu ofiar – zarówno wśród nas jak i innych. — Nimrod Aloni

My, my i my

Zanika podstawowa ludzka cecha postrzegania innych jako ludzi takich samych jak my; niektórzy nawet uważają to za zdradę.

Nimrod Aloni 28.6.2010, tłumaczyła Ola Gordon

Patrząc na zdjęcia ledwie przytomnych, zakrwawionych i pobitych komandosów na pokładzie Mavi Marmara, wątpię by komuś w Izraelu nie pękało serce, nie ściskało w żołądku i nie sączyły się wściekłość i wzrastające pragnienie zemsty. To nie jest kwestia poglądów politycznych, i to nie odnosi się tylko do osób pełniących służbę w marynarce. To również nie wynika z tego, że znamy któregoś z tych żołnierzy osobiście. Jest to częścią przynależności do wspólnoty, do izraelskiej rodziny, w której każdy ma ludzkie oblicze i prawdziwą ludzką obecność, tak jak każdy z nas, naszych dzieci i naszych bliskich przyjaciół.

I teraz, z największą empatią, wciąż świeżym bólem i wrzącą wściekłością – pomyślmy, nawet w formie ćwiczenia teoretycznego, o naszych palestyńskich sąsiadach, w większości wrogach przez te 43 lata, którzy na co dzień oglądają zdjęcia swoich dzieci i rodziców, pobitych i zakrwawionych, ledwie przytomnych i całkowicie bezradnych, pod naszą okupacją. A jeśli rzeczywiście są ludźmi, to w intelektualnym duchu domniemamy, że krwawią kiedy postrzeleni, krzyczą z bólu kiedy pobici i wołają o uwolnienie kiedy uwięzieni. A kiedy traktowani są z pogardą, czują się upokorzeni i nieszczęśliwi. Więc wyobraźmy sobie jak pękają im serca, ściskają żołądki i gotuje się w nich wściekłość kiedy życie i codzienne czynności wypełnione są chęcią zemsty.

W tym intelektualnym ćwiczeniu nie ma nic ani nowego ani rewolucyjnego. Potrzebny jest jedynie jeden krok by odejść od plemiennej mentalności i poczucia rodzinnych uczuć w kierunku uniwersalnej świadomości moralnej, o której napisano niezliczoną ilość artystycznych, filozoficznych i religijnych tekstów. Inaczej mówiąc, wystarczy spojrzeć na siebie, nawet jeśli ten ktoś jest dla nas obcym lub wrogiem, jako na człowieka w pełnym znaczeniu tego słowa, dokładnie tak jak ty, twoi bliscy i twoi kochani.

I tu leży nasz wielki problem, to tu zaczyna się nasz proces barbaryzacji. Ta podstawowa cecha ludzka postrzegania innych jako ludzi takich samych jak my zanika, a nawet niektórzy uważają ją za zdradę. Z powodu tak wielkiej miłości do siebie i narcyzmu w kwestii Ziemi Izraela, dogmatu o Izraelu i izraelskim narodzie, zamknęliśmy oczy, uszy, umysły i sumienia tak bardzo, że nie potrafimy widzieć i słyszeć innych. Nie możemy dłużej zauważać ich opinii i przyznać rację logice do ich roszczeń i kulturowej narracji.

Jesteśmy tak przepełnieni sobą i tak dobrzy w rozumieniu naszych racji, że dla nas inni stali się niewidoczni, że nie ma nikogo oprócz nas. Nikt nie pragnie pokoju bardziej od nas, izraelska armia jest najbardziej moralna na świecie i nikt nie może badać naszego postępowania lepiej od nas samych. Oczywiście Żydom wolno osiedlać się wszędzie, oczywiście mamy prawo niszczyć swoich wrogów na terenie każdego kraju i każdego kontynentu, a każdy kto nam tego odmawia jest nikim innym jak antysemickim nie-Żydem lub Żydem zdrajcą opętanym samo-nienawiścią.

Ostatnio jeden z programów TV pokazał grupę ekstremistycznych osadników, którzy w arogancki i pogardliwy sposób nazywali inicjatywy pokojowe amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy wyrazami: „ten kuszon nie będzie dyktował o naszym losie,” używając obraźliwego określenia Czarnych. Niektórzy mówią, że oni są młodymi ekstremistycznymi osadnikami z nielegalnych osiedli, jak ci którzy pocieszają się tym, że to tylko mała garstka kibiców piłkarskich Beitar Jerozolima, którzy przeklinają Arabów i są naprawdę rasistami i wmawiają sobie, że minister spraw wewnętrznych Eli Jaszai jest wyjątkowy w podżeganiu do rasizmu wobec imigranckich pracowników. Przyjaciele, nie ogłupiajmy się. Od jakiegoś czasu to nie jest już szkalowana garstka, a raczej duży obóz fanatycznych pionierów. Większość najpierw zgadza się z nimi, a potem przyjmuje ich sposób działania.

Przedsiębiorstwo osadnictwa to sprawiający wrażenie produkt każdego izraelskiego rządu i ukoronowany sukces wszystkiego co ma związek ze stałą okupacją i burzy każdą prawdziwą opcję pokojową dwóch państw dla dwóch narodów. Dodajmy do tego badanie przeprowadzone dwa miesiące temu, według którego ponad połowa żydowskich uczniów szkół średnich przywróciłaby prawa obywatelskie arabskim obywatelom Izraela, a otrzymamy wyraźny obraz tego co widzą prawie na całym świecie, a udaje się nam ukryć przed sobą  My nie postrzegamy innych, zwłaszcza Palestyńczyków, jak ludzi w pełnym znaczeniu tego słowa, więc podobnie jak społeczność ultra-ortodoksyjna versus świeccy, my Izraelczycy, chcemy więcej praw dla nas niż chcemy przyznać innym.

Podsumowując, kiedy rozum i sumienie są zniewolone przez nacjonalistyczny narcyzm, inni stają się dla nas niewidzialni i wyglądamy jak rozrabiaki, a w oczach świata stajemy się trędowatymi. Serce pęka z powodu panującego braku wrażliwości i jego wielu ofiar – zarówno wśród nas jak i innych.

Autor jest dyrektorem Instytutu Myśli Edukacyjnej w Nauczycielskim Kibuc College  w Tel Awiwie.

Posted in historia Słowian, Holo-oszustwa, Izrael, Józef Bizoń, judaizm, kompleks jot | Leave a Comment »

Wybióry na Judeopolonię?

Posted by grypa666 w dniu 03/07/2010

Wspomóż blog, na konto lub Pay Pala

†††††††††††††††††††††††

Temat Tygodnia: Wybory…a raczej elekcyjna  Farsa

†††††††††††††††††††††††††††††††

Wizja Judeopolonii?

Czy kaczora czy komora czy inną marionetkę kahala wybierzecie, Ziemiom Ojczystym może grozić to, co Serbowie już mają w Kosowie: zabrane przez kompleks jot i oddane obcym. Wg  znawcy tematu, Kahal to nazwa gminy wyznaniowej religijnej pelniacej funkcje religijne i wszystkie inne. Moim zdaniem jest wynalazkiem przeniesionym od chazarskiej politeji, tzw. skrytej wlasciwej wladzy, osrodka wladzy. Na zewnatrz figurowal jakis Khan, rabin, ale rzadzil  zupelnie kto inny, nawet nie wiadomo bylo kto jest wlasciwym Bekiem czyli sprawujacym faktyczna wladze. Ponadto nigdy nie wiadomo bylo kto jest akurat w danmym czasie. W Polsce Zydami rzadzily Kahaly a ich zgromadzenie tworzylo  Sanhedryn na wygnaniu, ktory obradowal i mial swoje miejsce w Lublinie, a wg niektorych, tajny byl w Krakowie. Komitety Partyjne, nomenklatura to pochodne z organizacji kahalnej, poprostu bolszewicy jako heretycy zydowscy przejeli system organizacji, tak samo syjonisi i finasjera. Iluminatyzm przejal zarowno organizacje jezucicka jak i kahalna i pomieszal….jak widzisz skutecznie.”

Młodzi ludzie idą pokojowo do swej kolebki narodowo-religijnej, Kosowa. Na sztucznej granicy, oddzielającej Serbię od jej kolebki, napotykają posterunek Eulexu (siły kontrolujące zabór i poddaństwo pod dyktando kompleksu jot) .

Hołd na Kosowym Polu

28 czerwca na polach kosowskiego Gazimestanu zakończył się tegoroczny Marsz Widowdański. Po 11 dniach pieszej wędrówki, w czwartek 17 czerwca uczestnicy marszu weszli na teren Kosowa. Towarzyszyła tamu kuriozalna próba zatrzymania marszu przez niemieckiego policjanta Eulexu:

Prze kolejne 3 dni marsz kroczył poprzez serbskie etnicznie, północne Kosowo. Na jego trasie znalazły się: miasto Leposavić, monastyr Banjska oraz miasta Zvecan i Kosowska Mitrowica. 28 czerwca pielgrzymów przewieziono pod eskortą do enklawy Gracanica oraz na Gazimestan, gdzie odbyły się centralne uroczystości z okazji 621 rocznicy bitwy na Kosowym Polu: [filmik na stronie] W uroczystościach na Gazimestanie uczestniczyło kilka tysięcy Serbów, w tym grupa 200bmotocyklistów. Nie odnotowano żadnych poważnych incydentów ani prowokacji ze strony Albańczyków. W mitingu uczestniczył takze Marek Skawiński, głowa inicjatywy Polacy na rzecz serbskiego Kosowa. W samym Marszu oprócz Serbów szli także Słowacy z Ruchu Odrodzenia Narodowego (HNO).

……………………….

Poljaci za srpsko Kosovo

Nie wszystlich Polaków ogłupiła propaganda jot.

…………………..

Tak będzie w Judeopolonii?

††††††††††††††††††††††††††††††††††

Jarosław Kaczyński gwarantem – czego?

Wygrana Jarosława Kaczyńskiego to kontynuacja na bliżej nieokreślony czas w/w strategii [raz PiS, raz PO] , no i ci naiwni mogą zapomnieć o budowie liczącej się nowej formacji politycznej mimo ich szumnych polskich narodowych haseł i zarysów programu.

Józef Bizoń 2.7.2010

Jarosław Kaczyński gwarantem – czego?

W świetle wyłożonych dowodów na moim blogu  na www.propolonia.pl udział w tzw. wyborach 4 lipca 2010 r.  lub  poparcie któregokolwiek z kandydatów stanowi zaprzeczenie zdrowego rozsądku. Stanowi swoistą nagrodę za zbudowane –  siłami wszystkich dotychczasowych formacji politycznych – mechanizmy zniewolenia Narodu Polskiego.  W świetle zgromadzonych i ujawnionych ogółowi dowodów było by to wielce nieetyczne i wielce niemoralne przesłanie dla młodego pokolenia Polaków.   Strategia ujawniona w artykule „PiS w Fundacji Batorego George’a Sorosa”  [ http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2467 ]

była wspierana przez wszystkie liczące się ośrodki medialne w Polsce, jak i przez wszystkie mające duże oddziaływanie środowiska opiniotwórcze.  Rozłożone były jedynie role i akcenty na poszczególne wykreowane wedle tej strategii główne partie – PiS i PO. Nic też więc dziwnego, że teraz te ośrodki medialne i te środowiska wyłażą wręcz ze skóry, aby wziąć udział w tej farsie wyborczej.

Po stronie wspierających Jarosława Kaczyńskiego panuje w ostatnim czasie wręcz histeria, że niby co to się nie stanie, gdy on nie zostanie Prezydentem RP.  Otóż w sytuacji przegranej Jarosława Kaczyńskiego padnie ta misternie budowana przez lata strategia. Zostaną odblokowane pola do wyłonienia się siły politycznej reprezentującej tzw. wykluczonych, których tak się bał Jarosław Kaczyński w swym wykładzie w Fundacji Batorego. Dopiero te nowe siły polityczne, a nie żaden PiS, mogą podjęć skuteczną, a nie pozorowaną,  walkę polityczną z PO.

Wystarczy spojrzeć na mapę Polski z procentowym rozkładem głosów dla kandydata PO i kandydata PiS po pierwszej turze wyborów, aby uzmysłowić sobie, że w wyniku tej realizowanej od lat obłąkańczej  strategii Polska rozrywana jest wewnętrznie na dwa obszary wpływów obcych sił – jednych stojących za plecami PO i drugich stojących za plecami PiS.  A przecież potrzebna jest nowa siła polityczna zdolna przeniknąć te dwa oddalające się od siebie obszary Polski. Siła eliminująca tak wpływy PiS, jaki wpływy PO, a w ślad za tym zdolna do wewnętrznego integrowania się tych dwu obszarów Polski.

Łudzą się ci, którzy w ostatnim czasie udzielają swego poparcia Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Wygrana Jarosława Kaczyńskiego to kontynuacja na bliżej nieokreślony czas w/w strategii [raz PiS, raz PO] , no i ci naiwni mogą zapomnieć o budowie liczącej się nowej formacji politycznej mimo ich szumnych polskich narodowych haseł i zarysów programu.

†††††††††††††††††††††††††††††

Nadesłał Monitorpolski 2.7.2010

Sodoma i Komora, zanim cisza wyborcza zamknie nam gęby


opis:
http://monitorpolski.wordpress.com/

11 Minut:  http://www.youtube.com/watch?v=7BwkT6jtzHE


Posted in Europa, historia Słowian, jak się bronić?, Józef Bizoń, judaizm, Judeopolonia, kompleks jot, Polska | 1 Comment »

Odszedł historyk Prawdy, dr Dariusz Ratajczak

Posted by grypa666 w dniu 17/06/2010

Nadesłał Jerzy 16.6.2010

Dzisiaj znaleziono w Polsce ciało znanego historyka dr. Dariusza Ratajczaka. To bardzo tajemnicza sprawa. Zamieściłem o tym 2 materiały:  http://24l.eu/6t       http://24l.eu/6u

†††††††††††††††††††††††††††

Panie Jezu Chryste Synu Boży zmiłuj się nad duszą brata mego, Dariusza Ratajczaka

††††††††††††††††††††††††††

Nadesłał Roman Kafel 16.6.2010

Niech odpoczywa w Pokoju Wiecznym! Amen!

Zaszczuliscie kochane nasze sk…urwysyny swojego chowu – Uczciwego Czlowieka! Tak- Wy towarzysze Jasnogrodu Parchatego…ale takze i Wy udajcy PARCHATA PRAWICE… i Wy pobozni lajdacy obwieszeni szkaplerzami nabozna poganska dewocjo – udajaca chrzescijan! Nie bylo dla niego pracy …nigdzie …ani w szkole medialnej ani w TV Trwam, w zadnej kurii w zadnym prywatnyum interesie, szkole, uczelni …Byla dla wszystkich TW, dla lizodupow z Towarzystwa Przyjazni Polsko Radzieckiej…dla wielu towarzyszy Tajnych i zwyklych funkcjonariuszy, klakierow i rozlicznych pieczeniarzy wieszajacych sie u klamek- Ukladu Parchatego! Nie wielu ma duza odpornosc psychiczna i znosi szczucie…niewielu -ze wspomne o  naszym przewodniczacym Solidarnosci  panu Krupinskim…

Oto kolejny zaszczuty na oczach patriotycznego , katolickiego, polskiego  spoleczenstwa! Bog karze Polske kleskami …nie za darmo. Smierc  ta obciaza polskie sumienia! Pamietajcie o nim …oddajac glos na takich samych hipokrytow – jakimi jestescie sami! On i tacy jak on …wystawili wam swoim zyciem i swoimi marnymi zgonami najlepsze swiadectwo!

Umiescilem to na WP …napewno Redakcja wyrzuci …ale nie da sie wyrzucic prawdy, a taka jest Prawda …obrzydliwa…ale taka jest!

††††††††††††††††††††††††††††

Źle świadczy o narodzie, gdy zapomina o własnych bohaterach — dr Dariusz Ratajczak

GRYPA666 wychodzi z inicjatywą założenia FUNDUSZU IM. DRA DARIUSZA RATAJCZAKA na Patriotów Polskich, którzy żyjąc w nędzy, walczą o polskość do końca.

Apeluję do Królowej Pokoju i Zenobiusza, byście dla pojednania i wspólnej sprawy założyli konto na ten fundusz, skoro nie ufacie mi. Umieszczę u siebie guziki na datki na Fundusz. Wy zajmiecie się administracją i rozdziałem środków.

Kiedy niektórzy oczerniali mnie, dorobek grypa666 i zbieranie datków, miałem nadzieję utworzyć taki fundusz i myślałem o Ratajczaku oraz człowieku, którego spotkaliśmy z Markiem Podleckim podczas kampanii antyscypionkowej. Wywłaszczony i wpędzony w ubóstwo przez neo-ubecję, uparcie protestował za sprawy Polaków, nawet indywidualnie przed instytucjami “polskiego” rządu… Rozmawialiśmy w barze mlecznym, zaproponował roznieść info o H1N1 do skrzynek posłów… On, wychudzony, poprosił tylko o zupkę… Swym ascetyzmem, ogniem w oku, gorącem w sercu i zapałem przypominał mi mnicha ze Sw. Góry Atos. Nigdy tego wizerunku nie zapomnę… Nie dajmy im zginąć.

Dla uczczenia pamięci dra Ratajczaka, oto artykuły, przygotowane niegdyś do publikacji w „Wirze” zniszczonym przez agenciurę, Bohdana Szewczyka.

Kopiujcie i rozpowszechniajcie. Niech wszyscy wiedzą, że dr Ratajczak pisał prawdziwą historię Polski i nie dał się skorumpować politycznej poprawności nt. Bałkanów, narzuconej przez kompleks jot.

††††††††††††††††††††††††††††††

Żydożerca szuka pracy

Mirosław Olszewski

Pójdę do Canossy, ukorzę się, ale gdzie drogowskaz? – pyta Dariusz Ratajczak, „kłamca oświęcimski”, rewizjonista Holocaustu wyrzucony z UO.

Jestem byłym Ratajczakiem i chyba wszystkim jest z tym lepiej.

Siedzimy w ogródku piwnym obok opolskiego ratusza.

Postarzeliśmy się. Siedem lat temu fotoreporterzy zdejmowali Ratajczaka od dołu. Świetnie wyglądał, gdy z wyciągniętą ręką perorował przed sądem, że wolność badawcza nie może być ograniczana przez sejmowe układy partyjne i prawa narzucane przez Wysoką Izbę. Mówił: – Każdy szanujący się historyk jest z natury rzeczy rewizjonistą. Bo zadaje sobie pytania: czy aby na pewno? Czy aby na pewno wyrżnięto tylu Ormian, ile się podaje? Czy aby na pewno Napoleon przegrał wskutek zdrady? Czy aby na pewno Pearl Harbour było dla prezydenta USA zaskoczeniem?

Ale sąd nie zajmował się dylematami Ratajczaka. Kierując się zapisanym w stanowionym przez Sejm prawie nakazem karania kłamców Holocaustu, Ratajczaka nie uniewinnił.

Dziś autor przyznaje:

– Te moje „Tematy niebezpieczne” były zbiorem dość kiepskich esejów. Pisałem je na kolanie. OK – Powiem wprost: chciałem wydać książkę, która wywołałaby dyskusję, stąd w niej pewne przegięcia. Bo jak inaczej spowodować reakcję, niż przesadzając? Ale nigdy nie przypuszczałem, że może ona wywołać aż takie skutki.

„Tematy niebezpieczne” – książka autorstwa Ratajczaka – okazały się gwoździem do jego trumny. Referował opinie tzw. „rewizjonistów Holocaustu”, zaprzeczających oczywistej prawdzie, że w Auschwitz-Birkenau mordowano Żydów w komorach gazowych.

Grzechem Ratajczaka było, że nie wziął w cudzysłów referowanych przez siebie poglądów. Można więc było przypisać mu akceptację dla poglądów neonazistów. Było wrażenie: Nie wziął w cudzysłów, zatem je wspiera…

Ratajczak: – Najbardziej mnie boli to, że znalazłem się w gronie historyków, którym nakłada się kaganiec. No bo proszę zobaczyć: od 45 roku do teraz liczba Żydów wymordowanych w Auschwitz-Birkenau zmalała z 6 milionów do poniżej jednego miliona. To dane oficjalne. Owszem, nawet gdyby tam zginął jeden człowiek, to już byłaby to tragedia. Ale jak to się dzieje, że jedni historycy mogą zgodnie z prawem kwestionować liczby Zagłady, a inni nie? Jak to jest, że jedni mogą zjechać z 6 milionów do poniżej miliona i nic się złego im nie dzieje? Są koncesjonowanymi rewizjonistami? Są więc tacy, którym nie wolno badać i nawet się mylić, i są tacy historycy, którym wolno wszystko?

Uparł się Ratajczak

Mówi, że przypięto mu łatkę antysemity. Gdy Ratajczak w kwietniu 1999 roku wydał swoją książkę „Tematy niebezpieczne”, był pracownikiem Instytutu Historii Uniwersytetu Opolskiego. Był znanym, lubianym przez studentów wykładowcą. Cenionym przez zwierzchników.

– Władze Uniwersytetu Opolskiego uznały, że ja kwestionuję okoliczności Holocaustu. Zacząłem być postrzegany jako ktoś, kto nie tyle wątpi, co zaprzecza oficjalnej wykładni dziejów. To prawda – chciałem, żeby na ten temat odbyła się debata. Oto staję ja – historyk paskudny – a z drugiej strony staje cała ekipa najwspanialszych, co mówię bez cienia ironii, przedstawicieli nauk historycznych z uczelni. I oni roznoszą mnie w pył i w proch… Ale oni nie chcieli konfrontacji. Uciekli przed nią. Owszem, gdzieś tam, po kątach mówili mi, że może i ja mam rację, ale – panie, tego – ja mam działkę do obrobienia, daczę do podmurówki, a w ogóle to co kogo tak naprawdę Żydzi obchodzą?

Chciałbym odwrócić czas

– Rozbeczałem się pierwszy raz w życiu – mówi Ratajczak. – Gdy odgarniałem śnieg w firmie, w której się zatrudniłem. Podjechał do mnie w wypasionej furze jakiś gość i zapytał, co ja, doktor i niedawno jego wykładowca, tu robię. Odpowiedziałem, że śnieg zwalam na kupę. Pokiwał głową, powiedział, że to jakieś draństwo, a mnie gardło ścisnęło. Trzy dni ryczałem…

Ratajczaka utrzymuje ojciec. Ma osiemdziesiąt lat, za sobą adwokacką przeszłość zawodową. Daje synowi pieniądze, ale nigdy nie mówi: ukorz się. Bo to syn Wielkopolski – twardy, ambitny człowiek. Z tych, co jeśli wiedzą, że mają rację, nie ustąpią.

Rodzina Ratajczaka się rozpadła. Żona nie wytrzymała presji środowiska:

– Jest młodsza ode mnie. Na początku całej tej zadymy była przy mnie, potem coraz bardziej się oddalała. Ja zostałem okrzyknięty kłamcą oświęcimskim, a z takim piętnem trudno żyć. Nawet mnie samemu. Mam przed sobą sprawę rozwodową, bo ileż może przynieść do domu facet, który pracuje jako portier? Niewiele. A to jest już powód, by skarżyć się, że bieda w oczy zagląda rodzinie. Jestem zrozpaczony. Chciałbym odwrócić czas, gdy pisałem to jedno zdanie w książce. Ale to niemożliwe.

Poglądy Ratajczaka dotknęły jego rodzinę nie tylko w kwestii spodziewanego rozwodu:

– Mój syn poszedł swego czasu w marszu żywych w Oświęcimiu. I traf chciał – w przypadki jednak nie wierzę – że dziennikarka lokalnej „Gazety Wyborczej” podeszła do niego i zapytała, czy jest synem tego słynnego kłamcy oświęcimskiego. Syn odparł, że jest, a przede wszystkim, że dumny jest z ojca. Lecz cóż się potem ukazało w gazecie? Otóż zdjęcie z podpisem, że syn Ratajczaka uczestniczył w marszu, gdy tymczasem jego ojciec zaprzecza istnieniu Auschwitz-Birkenau! Istnieniu obozu!!! No, ręce opadają…

– Żadnych pochopnych wniosków – zastrzega Ratajczak. – Nawet z tego, że z „Gazety Wyborczej” dzwonili do mnie, mówiąc: panie Ratajczak – weź pan sobie trochę odpuść, bo my pana lubimy, nawet pomożemy panu znaleźć pracę. Choćby w Zieleni Miejskiej. A ja mam na to jedną odpowiedź: walcie się! Jestem niezależnym człowiekiem, pozostanę historykiem, który zawsze będzie miał wątpliwości, zawsze będzie się starał negować uznane prawdy, niezależnie od tego, czy będą dotyczyć Żydów czy Ormian…

Ratajczakowi tylko trochę żal, gdy widzi swoją byłą, jak jeździ po mieście w luksusowych samochodach: – Wygłaszałem w sądzie płomienne mowy w obronie wolności słowa. Myślałem, że do kogoś to dotrze, ale się myliłem. Słowa uleciały, dla zwykłych ludzi liczy się tylko doraźność. Szmal stał się bożkiem, któremu coraz więcej ludzi bije pokłony…

TEN Ratajczak?!

Ratajczak, któremu w październiku 2003 roku upłynął trzyletni okres banicji jako nauczyciela historii (nałożony przez UO), do dziś nie może znaleźć pracy w zawodzie, który kocha.

– Ja jestem TEN Ratajczak. Więc nawet jeśli zgłaszam się z prośbą o zatrudnienie jako nauczyciel historii do szkoły gdzieś na wsi, to dyrektorzy unoszą brwi: TEN Ratajczak?! Ten od Żydów i Radia Maryja? No to powiem panu w zaufaniu, że ja się nie będę podkładał! Ja pana zatrudnię, a nie wiadomo, kto z tego jakie wnioski wyciągnie…

Ratajczak: – Za 600 złotych znalazłem pracę poza granicami województwa. Dyrektor tej szkoły miał twardy kręgosłup, ale ja się nie mogłem tej pracy podjąć. Więcej bym zapłacił za dojazdy, niż zarobił…

Naukowiec, doktor historii, niegdyś pupil Uniwersytetu Opolskiego, dziś pracuje pod komendą pań z wykształceniem zawodowym jako portier. Niedawno dostał rower, by szybciej objeżdżać teren, którego pilnuje.

– Tak, jestem skończony – mówi. – Nie wrócę na uczelnię, nie zatrudnią mnie jako nauczyciela nawet w szkole podstawowej. Bo jestem człowiekiem, który nie wyrzeknie się prawa do wątpliwości nawet za cenę działki przy domu, na której mógłbym uprawiać warzywa i zapraszać gości na grilla.

– Zresztą, któż do mnie z moich dawnych znajomych z uczelni chciałby przyjść? Gdy zacząłem mieć kłopoty z powodu tego jednego zdania, telefon odzywał się coraz rzadziej, a teraz przestał w ogóle.

– Jestem byłym Ratajczakiem i chyba wszystkim jest z tym lepiej…

††††††††††††††††††††††††††††††††††

Albo Polska będzie wielka, albo przestanie istnieć. Nie stać nas nawet na średniość. To będzie zadanie dla Waszego pokolenia. Jesteście je winni również cieniom tych, którzy zginęli w nierównej walce w pierwszych latach po zakończeniu II Wojny Światowej. – dr Dariusz Ratajczak

Ze współredagowanego w Kanadzie przez P. Beina magazynu analiz za polską racją stanu, “Wir”. Artykuł miał się ukazać w nr 4 (2004), został wyparty przez artykuł pt. “Współpracownik “Wiru” torturowany w Iraku”. Chodziło o niezależnego korespondenta wojennego, Scotta Taylora z wydawnictwa Esprit de Corps w Kanadzie.

Polskie Podziemie po II Wojnie Światowej

Dariusz Ratajczak (wytłuszczenia Redakcji “Wiru” i grypa666)

Otrzymaliśmy obszerne fragmenty referatu dr Dariusza Ratajczaka. Wygłosił go 1.8.2004 roku w Kędzierzynie – Koźlu na spotkaniu poświęconym Polskiemu Podziemiu lat 1944-1948. W spotkaniu uczestniczyła młodzież reprezentująca różne kierunki Ruchu Narodowego w Polsce. Zapis z taśmy magnetofonowej. – Redakcja

Osobiście bardzo się cieszę, że nasze spotkanie poświęcone jest polskiemu zbrojnemu podziemiu niepodległościowemu po zakończeniu II Wojny Światowej. Decyduje o tym tradycja rodzinna, oczywista – chociaż, siłą rzeczy, mocno skrótowa, wręcz impresyjna –  chęć przybliżenia tematu siedzącym tu młodym ludziom […]

Od wielu już lat, gros mass-mediów w Polsce, opanowanych przez rozpoznane, czyli „wiadome” siły, stara się przedstawić problematykę podziemia w fałszywym świetle. Oto zaczynają się pojawiać filmy dokumentalne lub teksty publicystyczne, w których niedwuznacznie sugeruje się, że niewątpliwi, tragiczni bohaterowie tamtych czasów byli ludźmi „kontrowersyjnymi”, że mordowali niewinnych ludzi.

Przykładami mógłbym obdzielić kolejne trzy nasze spotkania, wspomnę tylko o jednym. Otóż czytam tekst, jaki w 2001 roku ukazał się w żydowskim miesięczniku „Midrasz”. Rozmawiają panowie Piotr Paziński, będący również dziennikarzem „Gazety Wyborczej”, co na jedno wychodzi, oraz słynny reżyser, Jerzy Hoffman. Przy okazji: jego „słynność” polega na tym, że dokonał swoistego harakiri na ekranizacji „Ogniem i Mieczem” Henryka Sienkiewicza. Pewnie niewiele brakowało, by wpiął w sobolą czapkę Bohuna „szlachetny znak Tryzuba”. Paziński pyta się reżysera, co sądzi o sejmowej debacie na temat „dziękczynienia dla Wolności i Niezawisłości”, a ten odpowiada: Każda partyzantka… na każdym etapie bandycieje. Dla mnie, na przykład, Narodowe Siły Zbrojne kojarzą się w zdecydowanie negatywny sposób.

Co ten człowiek wie o WiN i NSZ? I tacy ludzie ekranizują historię? Hoffman ma szczęście, że nie żyje już śp. Stefan Marcinkowski z Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Miałem zaszczyt poznać tego żołnierza, później członka Kongresu Polonii Amerykańskiej, podczas jego wizyty w Polsce (bodajże w 1990 roku), na krótko przed jego śmiercią. Pewnie laską obiłby siedzenie potwarcy.

Zresztą ta swoista, antypolska rewizja historii dotyczy również wojennych dziejów Armii Krajowej, że wspomnę o skandalicznych tekstach Michała Cichego w „Gazecie Wyborczej”, oskarżających AK o rżnięcie niedobitków żydowskich podczas Powstania Warszawskiego. Wszystko to wpisuje się w szeroki, zorganizowany nurt antypolskości, na który składają się obrzydliwe kłamstwa dotyczące „polskich obozów koncentracyjnych”, „polskiego antysemityzmu”, „współpracy polsko-niemieckiej w dziele niszczenia Żydów podczas wojny”, „sprawy Jedwabnego”.

Ciężko z tym walczyć. Nie dlatego, że nie mamy argumentów (bo mamy!), nie dlatego, że ponosimy winę (bo nie ponosimy!), nie dlatego, że brakuje nam inteligencji i odwagi (nie brakuje!). Nie mamy środków – mówiąc brutalnie: pieniędzy, by „sprzedać” publice nasze racje. Cóż znaczy szlachetna książka wydana w nakładzie 1000 egzemplarzy wobec „Gazety Wyborczej”, której dzienny nakład wynosi coś około 0,5 mln? Cóż znaczy fantastyczny wykład wobec kłamliwego filmu dokumentalnego oglądanego przez 3 mln telewidzów.

Oczywiście trzeba jednak wydawać, referować i pisać… Trzeba protestować, jak robi to Polonia amerykańska, kanadyjska, czy australijska, gdy po raz kolejny ukazuje się kretyński tekst dotyczący wspomnianych „polskich obozów koncentracyjnych”… Kropla drąży skałę. Jesteśmy to winni prawdzie, uczciwości, honorowi, Narodowi i Ojczyźnie. A poza tym, zawsze to powtarzam, nie przemogą, nie przemogą… Przeciwnik na razie wygrywa bitwy, ale wojnę przegra z kretesem. Tego bądźmy pewni. Na kłamstwie nikt niczego jeszcze nie zbudował. Powiedzmy sobie tak: moralne kundle wyją do księżyca, a nasza skromna karawana, obijana, potrzaskana, ze skrzypiącymi kołami, nadal jedzie. I będzie jechała.

Przechodząc do meritum… Lewicowe publikatory, typu „Gazeta Wyborcza”, „Trybuna”, czy „Nie” Jerzego Urbana, twierdzą, iż w latach 1944-1948 mieliśmy w Polsce do czynienia z wojną domową, a zatem z dramatem wielu Polaków walczących i ginących po obu stronach barykady. Nic bardziej błędnego. Po 1944 roku nie było w Polsce wojny domowej. Sytuacja była jasna. Oto okupację niemiecką zamieniliśmy na okupację sowiecką. Nie łudźmy się. Gdyby nie potężna pomoc sowiecka świadczona polskim komunistom – od Armii Czerwonej poczynając, na NKWD kończąc – los krajowej komuny byłby szybko przesądzony. W walce z narodem, pozostawiona własnemu losowi, nie miałaby żadnych szans, zostałaby rozniesiona w strzępy.

Jak w ogóle można mówić o wojnie domowej w tych latach, skoro z jednej strony mamy świetnie wyekwipowane przez Sowietów „Ludowe Wojsko”, powstaje specjalnie przeznaczony do walki z podziemiem niepodległościowym Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, komuniści dysponują środkami, na jakie stać jedynie totalitarną władzę, mogą liczyć na pomoc światowego mocarstwa, z drugiej zaś, całej tej machinie przeciwstawiają się słabo uzbrojone oddziały leśne? Wojna domowa powinna spełniać warunek przybliżonej równowagi sił między wrogami. Tutaj nie został on spełniony.

[…] Dlaczego podziemie niepodległościowe po 1944 roku było słabsze od tego z lat II Wojny Światowej? W lipcu 1944 roku, gros oddziałów AK, wykonując akcję „Burza”, ujawniło się wobec wkraczających do Polski Sowietów. Miało to fatalne następstwa. Żołnierzy rozbrojono, część wcielono do „Armii Berlinga”, niektórych, jak w przypadku żołnierzy AK z Wileńszczyzny, wywieziono na Wschód. Dla organizującego się antykomunistyczno-niepodległościowego podziemia, większość z tych ludzi była stracona.

Pamiętajmy również o hekatombie Powstania Warszawskiego, w którym zginął kwiat polskiej, patriotycznej młodzieży, w którym zagładzie uległy najlepsze jednostki bojowe AK. Strasznie tych ludzi będzie brakowało Polsce po wojnie. To oni mieli tworzyć warstwę przywódczą wolnego narodu. Zbrakło ich… Wkrótce dobito w stalinowskich więzieniach tych, którzy wojnę przeżyli. Szczęśliwcy znaleźli się na emigracji. Jakże brakuje tych wszystkich ludzi, jakże inaczej wyglądałaby polska świadomość narodowa, gdyby przeżyli lub, zmuszeni okolicznościami, nie opuścili Kraju.

Zamiast nich, pojawili się synalkowie i córeczki komunistycznych tatusiów buntujących się przeciwko rodzicom. Myślę o tych wszystkich „Michniko-Kuronio- coś tam”, tych wszystkich trockistach, lewakach, facetach o zaburzonej świadomości narodowej i moralności rodem z „Dzielnic Czerwonych Latarń”. To oni stali się tą fałszywą inteligencją, to oni zajęli miejsce im nienależne. Prawem kaduka, prawem kaduka. Właśnie powoli zastępują ich kolejne zastępy córeczek i synalków wlewających się na podobieństwo wodospadu do redakcji gazet, telewizji, radia, polityki itd. Ani to polskie, ani ładne. „Ni pies ni wydra, coś koło świdra”.

Wskazując na przyczyny braku możliwości skutecznego opierania się komunistom, powiedzmy i to, że w 1944/45 roku, wielu Polaków było zmęczonych 5-letnią okupacją niemiecką i pierwszą okupacją sowiecką (1939-1941). Naprawdę nie można było wymagać, aby po raz kolejny naród wzniósł się na „bojowe wyżyny”. Zresztą, byłoby to nieroztropne. Pamiętajmy, że istnieje coś takiego, jak „ekonomia narodowej krwi”. Obóz narodowy zawsze zwracał na to uwagę i tak już zostanie.

Pomimo wskazanych ograniczeń, podziemie niepodległościowe skupiało wcale licznych, naprawdę twardych i świadomych patriotów. To byli ci najlepsi z najlepszych, wierzący, że opór ma sens, że wkrótce dojdzie do konfliktu Zachodu z Sowietami. Oczywiście nic z tego nie wyszło…, ale to wiemy my. Oni tej wiedzy byli jeszcze pozbawieni. To była ta część, którą naród przeznaczył do aktywnej walki z komuną. Zresztą, owi „leśni ludzie” nierzadko nie mieli wyboru: albo walka z komuną w oddziale partyzanckim, albo aresztowanie, wywózka na Wschód, tudzież anonimowa śmierć…

Powiem tak: skrwawiony naród po 1944 roku zachował się racjonalnie. Wygenerował legalną opozycję w postaci Polskiego Stronnictwa Ludowego, bo tylko na to komuniści pozwolili. Ludzie odbudowywali Kraj, zasiedlali Ziemie Odzyskane i… swoje myśleli o pachołkach Rosji. Dali temu wyraz w słynnym referendum czerwcowym. Istotna cząstka walczyła z bronią w ręku. To była instynktowna, równoczesna „gra na 2-3 fortepianach”. Przeciwnik nie uznawał jednak żadnych reguł, a Zachód po zwodniczych deklaracjach („wolne wybory”, „demokracja” itd.), po prostu zgodził się na zniewolenie połowy kontynentu.

Podziemie niepodległościowe w Polsce, w latach 1944-1948, nie stanowiło jednej, scentralizowanej struktury. Wiele oddziałów leśnych działało de facto niezależnie, nie podporządkowując się żadnym wyższym instancjom. Bez wątpienia największą i najpoważniejszą organizacją niepodległościową, nazwijmy ją jednak centralą dla innych grup, był WiN, czyli Wolność i Niezawisłość.

WiN był kontynuacją AK w „zmienionych warunkach”. Poprzedzały go organizacja „Nie” (Niepodległość) i Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj. Jego pierwszy Prezes, płk. Jan Rzepecki, pragnął nadać organizacji charakter bardziej cywilny niż wojskowy, zawarty w formule: „Ruch Oporu Bez Wojny i Dywersji”. Chodziło mu o „rozładowanie lasów”, obawiał się bowiem, że walki partyzanckie z komunistami nie mają szans powodzenia. W zamian, on i jego współpracownicy proponowali przedsiębranie akcji uświadamiających, informujących i przygotowujących społeczeństwo do wolnych – jak sądzono – wyborów. Niestety, wybory z 1947 roku ordynarnie sfałszowano, zatem WiN, zmuszony warunkami narzuconymi przez komunę, zaktywizował działania dywersyjne, czy zbrojne.

Historia WiNu dzieli się na 2 zasadnicze okresy. W pierwszym (wrzesień 1945 – styczeń 1948), WiN jest niezależną organizacją kroczącą „drogą dziejową AK”. W drugim, od początków 1948 do końca 1952 roku, „góra” konspiracji zostaje opanowana przez agentów bezpieki.

Na pewno WiNowi nie było podporządkowane działające w Polsce podziemie narodowe. Co więcej, kierownictwo WiN wręcz nieprzyjaźnie odnosiło się do narodowców. Przykładowo, Rzepecki nosił w sobie „anty-endecką” fobię, czemu dawał wyraz jeszcze podczas wojny. Narodowcy to oczywiście żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowej Organizacji Wojskowej, wreszcie Narodowego Związku Wojskowego. Kwestie nazewnicze dla okresu powojennego są w tej materii mocno skomplikowane i nie miejsce, aby je tu szerzej rozszyfrowywać. Powiem tylko, że poszczególne jednostki terenowe NZW często używały dawnej nazwy: NSZ.

Dla komunistów prawdziwą „zwierzyną łowną” byli NSZ-owcy. Wynikało to ze słusznej koncepcji walki przyjętej przez kierownictwo organizacji podczas wojny. Uznało ono w 1943 roku, że Polska znajdzie się pod sowiecką okupacją. Aby „wyczyścić przedpole” dano rozkaz do Akcji Specjalnej, która oznaczała likwidację komunistycznych band terrorystycznych, siejących trwogę na Lubelszczyźnie czy Kielecczyźnie. Było to postępowanie słuszne, zgodne z polską racją stanu, cieszące się poparciem miejscowej ludności.

Oczywiście ta duża, poważna organizacja (75 tys. żołnierzy), nie zaprzestała walki z Niemcami. Warto wspomnieć, że kierownictwo NSZ sprzeciwiało się idei wybuchu powstania w Warszawie, jednak gdy walki w stolicy wybuchły – miejscowi żołnierze NSZ chwycili za broń. To znamienne dla obozu narodowego i warte zapamiętania: unikaj niepotrzebnego rozlewu krwi, walcz, gdy nie ma odwrotu… Albo: działaj fortelem. W tym wypadku myślę o epopei Brygady Świętokrzyskiej NSZ, która w styczniu 1945 roku wycofała się za liniami niemieckimi do Czech, następnie wyzwoliła obóz koncentracyjny w Holeszowie i przekroczyła granicę strefy amerykańskiej w Niemczech. Jej mądry dowódca, płk. „Bohun”- Dąbrowski, uratował ponad tysiąc młodych ludzi. Przez następne dziesiątki lat komuniści przypięli Brygadzie łatkę kolaborantów. Nie bez sukcesów… Propaganda robi swoje, nawet ta prymitywna, komunistyczna.

Mówiąc o podziemiu narodowym nie wolno nie wspomnieć o „królu Podbeskidzia”, kpt. Henryku Flame – „Bartku”, byłym pilocie w kampanii wrześniowej, komendancie NSZ powiatu Cieszyn podczas niemieckiej okupacji. Jego zgrupowanie partyzanckie liczyło 400 żołnierzy, w latach 1945-47 stoczyło 240 walk z grupami operacyjnymi UB i KBW. 3 maja 1946 roku opanowało nawet na krótko Wisłę. Część żołnierzy „Barka” została z zimną krwią wymordowana przez komunę w Łambinowicach k. Opola. Z tego co wiem, śledztwo w tej sprawie szybciutko umorzono. Cóż, to nie Jedwabne, gdzie wszystko na rozkaz, „ruki po szwam”, spłoszony wzrok prezesa IPN, Kieresa, itd…

Na zasadzie impresji wspomnijmy również o legendzie Podhala – „Ogniu”, czyli Józefie Kurasiu. To był twardy góral, niezależny człowiek (miał konflikty z miejscowym dowództwem AK podczas wojny, przeszedł do Konfederacji Tatrzańskiej, związał się ze Stronnictwem Ludowym), dobry dowódca i patriota. W czerwcu 1943 roku, Niemcy spalili jego dom, zabili żonę, syna i ojca. Stąd pseudonim. Po zajęciu Podhala przez Sowietów, na chwilę został, zapewne ze względów taktycznych, szefem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu. Zabiera z posterunku broń i idzie z podkomendnymi do lasu. Na Turbaczu mówi chłopcom: walkę musimy zacząć od początku i teraz będziemy się bić za Polskę z komunistami. Jego zgrupowanie „Błyskawica” liczyło pół tysiąca żołnierzy. Nigdy nikomu się nie podporządkowało. Przez długie miesiące stanowiło prawdziwy problem dla komunistów. Otoczony przez bezpiekę „Ogień”, śmiertelnie postrzelił się we wsi Ostrowsko, w lutym 1947 roku.

Wielu ich było: rotmistrz Zygmunt Szendzielarz ze sławnej V Wileńskiej Brygady Śmierci, Hieronim Dekutowski – „Zapora”, Stanisław Sojczyński – „Warszyc”, dowódca Konspiracyjnego Wojska Polskiego, Antoni Olechnowicz i jego Mobilizacyjny Ośrodek Wileńskiego Okręgu AK z siedzibą (czasową, tak sądzili wilniucy) w Gdańsku, żołnierze Wielkopolskiej Samodzielnej Grupy Ochotniczej „Warta”… Ginęli oni, ginęli inni. Przeżył legendarny Antoni Heda – „Szary”- autor głośnego rozbicia więzienia w Kielcach – przeżył i nadal, pomimo podeszłego wieku, walczy, pisze, protestuje… Nie tylko on przerażony jest tym, co dzieje się w Polsce po… kontrolowanym upadku komunizmu.

Proszę Państwa!

W gruncie rzeczy nadal niewiele wiemy o podziemiu niepodległościowym w l. 1944-1948. Jeszcze mniej, o beznadziejnych walkach toczonych przez „epigonów” w latach następnych. Nazwano ich „żołnierzami wyklętymi”. Bo istotnie takimi byli. Wyrwano ich z korzeniami w dobie „Polski Ludowej”. Nadal podważa się ich patriotyzm, moralność, ideowość. Wyświetlane ostatnio w publicznej telewizji filmy o „Ogniu” i „Burym” nie są dziełem przypadku. Widać, ubecka dziatwa mocno dzierży ster mediów. Iluż to historyków przed 1989 rokiem żyło – i to bardzo dobrze – z pisania nieprawdy o tych ludziach. Iluż łgało w żywe oczy? Tym kłamcom włos nie spadł z głowy, objęła ich słynna „gruba kreska”?

Źle świadczy o narodzie, gdy zapomina o własnych bohaterach. To samo mógłbym powiedzieć o „naszych” elitach politycznych… Mam jednak dylemat. Polskie one, czy „hybrydalne”? Narodowo-patriotyczne, czy kosmopolityczne?

Najwyższy czas, Drodzy Koledzy, skończyć z tym hamletyzowaniem. Czas podjąć walkę o prawdziwą, wielką duchem Polskę. Inne państwo w tej części Europy, zważywszy na potencję sąsiadów ze Wschodu i Zachodu, istnieć nie może. Albo Polska będzie wielka, albo przestanie istnieć. Nie stać nas nawet na średniość. To będzie zadanie dla Waszego pokolenia. Jesteście je winni również cieniom tych, którzy zginęli w nierównej walce w pierwszych latach po zakończeniu II Wojny Światowej.

Dziękuję za uwagę.

……………………

Od Redakcji “Wir”: Dzięki Pani Danie Alvi z witryny Polsko-Amerykańskiego Komitetu Stosunków Wzajemnych PAPUREC za przekazanie tekstu. Polecamy tę witrynę z bogatym zbiorem ważnych dla Polaków materiałów.

††††††††††††††††††††††††††††††

Na Bałkanach Europa została ostrzeżona po raz pierwszy. I nie wyciągnęła odpowiednich wniosków. Tępa, bezsilna, upadła moralnie Europa. Pozbawiona męskiej  witalności, obdarzona rozumem dziecka,  rozświergotana, homoseksualna, feministyczna, regionalna, konsumpcyjna…. Do czasu, do czasu. Oni wracają, oni naprawdę wracają…

BAŁKAŃSKIE PRELUDIUM

Dariusz Ratajczak (źródło nieznane)

Jesteśmy świadkami straszliwego zwyrodnialstwa. Oto na naszych oczach ludziom ucina się głowy. W obecności pracującej kamery zakapturzeni osobnicy wygłaszają długie, napuszone do granic wytrzymałości oświadczenia (doprawdy Arabowie gustują w nich), po czym główny „mistrz ceremonii” przystępuje do zbrodniczego dzieła. Cios nożem w aortę i obrzydliwe rżnięcie. Zbliżenie twarzy ofiary: zastygłe cierpienie…

W muzułmańskim świecie toczy się nieszczera, bo wymuszona sytuacją, dyskusja na temat stosunku islamu do dekapitacji. Ma ona bardzo jednostronny charakter. Niemal wszyscy zgadzają się, że ścinanie głów, choćby i nieprzyjaciołom, jest czynem niedopuszczalnym, zabronionym przez Koran. Według Szacownego Ibrahima Al- Fajumi, naukowca ze słynnej (sunnickiej) Islamskiej Akademii Nauk „Al-Azhar”, jego religia szanuje istotę ludzką, żywą lub martwą, „ a ucinanie głów Amerykanom było aktem okaleczenia zabronionego przez islam”. Wtóruje mu akademicki kolega, równie Szacowny Mahmud Emara: „ Islam odrzuca okaleczanie (ciała-D.R.), odnosi się to też do wrogów”. Uzupełnia ich anonimowy wyznawca Allacha twierdzący, iż co prawda muzułmanie używają miecza, ale spada on wyłącznie na głowy ewidentnych przestępców- morderców, gwałcicieli itp. Przy tym, jak „rezolutnie” zauważa, ofiary- w przeciwieństwie do nieszczęśników wieszanych na szubienicy- nie cierpią, chociaż „jest trochę medialnej krwi”.Niestety powyższe wywody mają jeden zasadniczy defekt: nie są oparte na prawdzie. Tak w sferze praktycznej, jak i teoretycznej. Zacznijmy od tej ostatniej.

Zgodnie z uświęconą biografią pióra Ibn Ishaqa, Mohamet sankcjonował rzeź żydowskiego plemienia Banu Kurajza. Wydał jednoznaczny wyrok: mężczyźni zostaną skazani na śmierć, kobiety i dzieci pójdą w niewolę. Taka jest wola Boga. Zgodnie z nią 600-900 nieszczęśników ścięto na rynku w Medynie. Ciała pochowano w wykopanych uprzednio rowach. Pozostawione przy życiu kobiety rozdano wiernym. Mahomet wybrał sobie Rajhanę.

Klasyczny muzułmański jurysta Al- Mawardi z Bagdadu pisał 1000 la temu, że względem jeńców (pojmanych) amir (władca) ma możliwość wyboru czterech opcji: „pierwsza, uśmiercić ich poprzez ścięcie szyj”. Allach przecież rzecze: „ Kiedy napotkacie tych (niewiernych), którzy zaprzeczają [Prawda = Islam], wtedy uderzcie ich szyje (Koran, Sura 47, Wers 4)”. W innym miejscu Bóg ujawnia swoją wolę Aniołom, mówiąc: „ Będę z wami. Dajcie odwagę wierzącym. Zasieję przerażenie w sercach niewiernych. Pozbawiajcie ich głów, uderzajcie w same koniuszki ich palców (Sura 8, Wers 12)”.

Posłuszni wierni uderzali i ścinali. Wytrwale, przez wieki – od Półwyspu Pirenejskiego po Indie. Toczone przez nich wojny przeciwko chrześcijanom, hinduistom, buddystom, zoroastrianom i żydom pełne były masakr. Rżnięto gardła zacnym notablom z Toledo („światła, arabska Iberia”) w 713 r., gdyż miasto ośmieliło się zbuntować przeciwko świeżo przybyłym najeźdzcom, kopczyki z czaszek zalecał układać Babur- „światły” twórca Imperium Mogołów… Powiedzmy jednak, że było to dawno temu, że tamte zbrodnie straciły ostrość, wpisując się w bieg dziejów. Spowiła je mgła zapomnienia. Co innego słyszeć, co innego widzieć i cierpieć… Okrutne to, ale prawdziwe.

Gdy rozum śpi, budzą się upiory…

Europa, Bałkany, 10-12 lat temu. Wojna w Bośni-Hercegowinie. Serbowie biją się z Muzułmanami i Chorwatami, walki chorwacko- muzułmańskie, mało serdeczna koalicja między niedawnymi wrogami skierowana przeciwko Serbom. Wreszcie „świat” versus bośniacka Serbia. Ogólny, akceptowany przez manipulowaną publikę pogląd: „źli Serbowie, lepsi, jednak podejrzani Chorwaci, biedni, bohaterscy Muzułmanie”.

Wielcy przez palce patrzą na nielegalne dostawy broni i strumienie „petrodolarów” płynących z Bliskiego Wschodu. Przybywają ochotnicy. Radykalni, twardzi islamiści. Wielu po wojnie zostanie, wżeni się w bośniackie rody. Będą mieli dużo pracy, bo miejscowi wyznawcy Allacha nadal popijają  „rakiję”, a ich córki chodzą w mini-spódniczkach. Ciężka, znojna  robota uświadamiająca. Nie bez sukcesów. Nieliczni sarajewscy katolicy (Serbowie uciekli) już chowają wstydliwie krzyżyki, bojąc się ulicznych napadów ze strony półksiężycowej łobuzerii… Świat milczy, bo sam wyhodował tą żmiję, nadto brakuje kilku lat do 11/9 2001 r. Będzie milczał i później. Trudno przyznać się do błędu? Geopolityka? Niemieckie Bałkany ponad wszystko?

Czytam dokument wydany 23 sierpnia 1995 r. przez belgradzki Komitet ds. Rejestracji Danych o Zbrodniach Wojennych Popełnionych Przeciwko Ludzkości i Prawu Międzynarodowemu. Nowe Toledo, Barbur powrócił, barbarzyńcy w bramach, kronika muzułmańskiej dekapitacji bośniackiej Serbii…

Zvonko Zovko z Podosaraca, muzułmanin, odrąbał głowę Svetko Kuljaninowi z Bradiny. Kopał po ulicy, osadził na słupie. Wioska Ledici. Po 8 czerwca 1992 r. pozostało 13 starych Serbów. Zabici, odcięte głowy. Sprawcy: muzułmanie pod dowództwem Ethema Godinjaka. Divovici koło Srebrenicy, 5 października 1992. Zabity Sreten Djokić. Przekazano ciało stronie serbskiej- bez głowy i prawego ramienia. Mirko Djerić z wioski Donja Mocila. Zabity przez Ejuba Dugalicia, Muzułmanina z „plutonu interwencyjnego” w Slavonskim Brodzie . Odciętą głowę znaleziono na strychu. Darko Parezin, żołnierz Republiki Serbskiej, schwytany 30 czerwca 1992 w Skoripovym Gaju w okolicach Trnova. Ścięty. Zivko Marković (61 lat) z wioski Mirusić, wspólnota Foca. Odcięta głowa powieszona na drzewie, brak lewego ramienia, wypatroszony, żołądek rozcięty, wypełniony solą.

13 listopada 1994. Czterej serbscy żołnierze wzięci do muzułmańskiej niewoli. Więzieni w obozie dla Serbów urządzonym w  „Muzeum Rewolucji”. Zabici. Jedna ścięta głowa. 30 czerwca 1992. Muzułmański atak na wioskę Brezani, wspólnota Srebrenica. Zabijają 19 chłopów. Rżną głowy. Pero Ozić, zabity w Fojnicy (1993). Przed śmiercią wykopał sobie grób. Odcięta głowa. Sprawca: muzułmanin, Omer Pobrić, przed wojną komendant milicji w Fojnicy. 5 listopada 1992. Starcie serbsko-muzułmańskie w Kamenicy, wspólnota Zvornik. Wyznawcy Allacha biorą 6 jeńców. Wszystkich ścinają, głowę Slavko Tijanicia pozbawiono oczu, uszu i nosa; ciało Savo Kazanovicia przybito gwoździami do dębu.

Lipiec-sierpień 1992, Sarajewo. Widziano muzułmańskich młodzieńców obnoszących po ulicach obcięte głowy Serbów z dzielnicy „Dobrinja 5”. Grali nimi w „piłkę”, po czym wrzucili do kosza na śmieci. 24 września 1992 Muzułmanie okupują wieś Podravanje. Zabijają 19 ludzi. Głowę Svetozara Jovanovicia umieszczono na palu. Muzułmanin, Zijo Kubać, podciął gardło Serbowi- Vasilije Lavljivowi z Sarajewa. Jego żonę zdepapitował Esad Tucaković. Ciała wrzucono w urwisko w miejscu zwanym „Kazan”. Połowa października 1993. Muzułmanie aresztują serbskie małżeństwo Predraga i Katariny Salipur z Sarajewa oraz obecnego w ich domu Branislava Radosavljevicia. Bici w kwaterze  10. Brygady Górskiej Armii Bośni-Hercegowiny. Mężczyznom odcięto głowy. Sprawcy: Nihad Hodzić, Husein Hodzić, Sabahudin Ziva, Omer Pendzo. Ciała ciśnięto do „kazanskiego” urwiska.

Wyjątek z pamiętnika muzułmanki, Zekiry Mulasmajić (uczennicy 6. klasy szkoły podstawowej) z Novego Seheru. Pod datą 29 września 1992 r. (Muzułmanie zajęli miejscowość Glipova Glava) dziewczynka notuje: „… Tego dnia widziałam coś, czego nigdy nie mogłabym sobie wyobrazić, odrąbaną głowę czetnika (Serba-D.R.). Safet… powiedział Hido w jaki sposób faceci dostarczyli głowę, a później grali nią w piłkę. Ja i Lalo natychmiast udaliśmy się do centrum zobaczyć, czy to prawda. I naprawdę jacyś faceci nieśli zawiniętą głowę. Przy sklepie Bahro zdjęli nakrycie i zobaczyłam ją… Twarz była czarna, włosy straszliwe…, powiedzieli, że chłopak był młody, najwyżej 22-letni (…). Mnóstwo głów wala się wokół ”. Kruzno Groblje, okolice Crni Vrhu, wrzesień 1992. Zabito 4 Serbów.  Widziano najemnika z Arabii Saudyjskiej pozującego do zdjęcia z odciętymi głowami…

Czytelnik ma prawo powiedzieć: „ cóż, bałkańskie wojny, bałkańskie okrucieństwa”. Być może, ale… 13 lat temu, na pół roku przed wybuchem zbrojnego konfliktu w Bośni, sarajewski, muzułmański magazyn „Novi voks” (wydanie październikowe 1991, nr 3, str. 40) w stałej rubryce  „ Dokumenty ” zamieścił artykuł pt: „ Co (uczynić) z Serbami w Muzułmańskiej Republice Bośni i Hercegowiny”. Czytamy w nim m.in.: „ 1. Każdy Serb musi być świadom, że cały naród (serbski-D.R.) ponosi odpowiedzialność za jego niedopuszczalne czyny. Kara za popełnione zło będzie kolektywna- za jeden zniszczony muzułmański dom- zniszczenie 10 serbskich domów, za jednego zabitego Muzułmanina- zlikwidowanych zostanie 100 Serbów. Za zranionego Muzułmanina, w zależności od charakteru rany- 10 do 50 Serbów. 2. Wszystkich Serbów będzie obowiązywał 12-godzinny dzień pracy, płace zatrudnionych będą odzwierciedleniem stopnia ich lojalności, ale z zasady o 30% niższe od płac Muzułmanów zatrudnionych na tych samych stanowiskach pracy (…) 9. Dobry Serb to żywy i posłuszny Serb lub martwy, nieposłuszny Serb…”

Na Bałkanach Europa została ostrzeżona po raz pierwszy. I nie wyciągnęła odpowiednich wniosków. Tępa, bezsilna, upadła moralnie Europa. Pozbawiona męskiej  witalności, obdarzona rozumem dziecka,  rozświergotana, homoseksualna, feministyczna, regionalna, konsumpcyjna…. Do czasu, do czasu. Oni wracają, oni naprawdę wracają…

Posted in historia Słowian, Holo-oszustwa, jak się bronić?, kompleks jot, Piotr Bein, Polska, Roman Kafel | 2 Komentarze »

Chorwacja: tradycja ustaszy

Posted by grypa666 w dniu 27/05/2010

Wspomóż blog – na konto lub Pay Pala

††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††

Dużo emocji wzbudziła na blogu kwestia okrucieństw ustaszy podczas II wojny światowej, a neo-ustaszy podczas konfliktów bałkańskich l. 1990-ych. W obu przypadkach przedmiotem nienawiści byli bracia Słowianie — Chorwaci i Serbowie, innej wiary niż katolicka. Z nielicznych komentarzy widzę, że sprawa jest zatuszowana w Polsce. Oto urywek z referatu pt. Masowe Oszustwo o Masowej Przemocy: Kazus Serbów dla Międzynarodowych Badań Porównawczych nad Ludobójstwem na Uniwersytecie Miasta Hiroszima.

Zamieszczam w czasie kampanii przedwyborczej, bo widzę szowinizm religijny zaślepił niektórych („Polak = katolik”, „jeśliś nie za Jarosławem, toś nie patriota”). Ekstremizm chorwacki przypieczętowany religią, niech będzie zimnym prysznicem na tych, którzy zapatrują się na autorytety ludzkie zamiast Chrystusa. Szowinizm w Polsce może  doprowadzić do przemocy, zważywszy sztucznie wprowadzane nastroje wrogości polsko-rosyjskiej i polsko-ukraińskiej na tle religijno-historycznym. Niedawne konflikty bałkańskie pokazują, jak łatwo zewnętrzni pociągacze sznurków skierują nastroje i emocje grup narodowych i etnicznych na ślepą nienawiść i przemoc, łącznie z bratobójstwem. Uważajcie, fanatycy, bo w swym źle pojętym patriotyzmie możecie doprowadzić do tragedii i nieodwracalnych strat narodowych, tak jak  Serbowie stracili suwerenność, tysiące rodaków, ziemie przodków i kolebkę narodowo-religijną, Kosowo. — PB

Chorwacja: tradycja ustaszy

Fragment z polskiego tłumaczenia referatu „Mass Deception on Mass Crimes: The Case of Serbs” opublikowanego w: Scherrer, Christian (red.) Genocide and Mass Violence in Eurasia. Comparative Genocide Studies 3. Moers: IFEK-IRECOR 2009

Piotr Bein, tłumaczyli Alicja Nowak i Piotr Bein, korekta Dorota i Piotr Bein

Serbowie mieli swój udział w obronie Europy przed Turkami i nazistami. W XVI w. dynastia Habsburgów zaprosiła Serbów do strefy buforowej (niemiecki: Militärgrenze; serbo-chorwacki: Vojna Krajina, polski: Kresy Wojskowe), ewakuowanej przed inwazją turecką. Chorwaccy i węgierscy ziemianie mieli pretensje, że cesarz Ferdynand wywłaszczył ich na rzecz Serbów, których zwolnił od płacenia dzierżawy w zamian za obronę. Chorwacki (i węgierski) antyserbizm częściowo wywodzi się od tego zdarzenia. Po upadku Monarchii Austro-Węgier i przyłączeniu Kresów Wojskowych do Chorwacji w 1868 r., Serbowie stanowili jedną czwartą chorwackiej populacji, a w 1991 r. zaledwie 12%.

Założeni przez Ante Pawelicia w 1929 r. chorwaccy ekstremistyczni ustasze mordowali Serbów, opozycyjnych Chorwatów, Romów i Żydów podczas II wojny światowej metodami, które przerażały nazistów. [5] Osobisty asystent Hitlera ds. bałkańskich, Herman Naubacher oszacował na podstawie własnych raportów liczbę ofiar po stronie serbskiej na 750 tys., redukując sumę podawaną przez ustaszy, którzy chwalili się zabiciem miliona Serbów (w tym dzieci, kobiet i starszych). [6] Edmond Paris pisze o ok. 750 tys. Serbów, 60 tys. Żydów i 26 tys. Romów zabitych w l. 1941-1945 w “gigantycznym holokauście”, “największym ludobójstwie” II wojny światowej, licząc w proporcji do ogółu narodu serbskiego. [7] Allan Ryan Jr. zacytował Pawelicia w książce Quiet Neighbours (Cisi sąsiedzi): “Dobry ustasza to taki, który potrafi nożem wyciąć dziecko z łona jego matki.” ustasze przyjęli idee XIX-wiecznego “chorwackiego ojca narodu”, Ante Starczewicia, który wykrystalizował pojęcie serbofobii: “Chorwacki naród uznaje słowiańską krew Serbów za obcą […] Serbów trzeba zlikwidować.”

Dwa rozdziały ocenzurowane przez władze Tito w książce o zbrodniach ustaszy [8] dokumentują antyjugosłowiańską, profaszystowską postawę Kościoła Rzymskokatolickiego na początku XX w. [9] Chorwaccy katoliccy hierarchowie i kler nakłaniali świeckich do ustaszowskiego ludobójstwa oraz brali w nim udział. Rasa i religia splotły “rasistowski nacjonalizm, którego dążeniem było 100% czyste etnicznie państwo, z równolegle faszystowską polityką Kościoła chorwackiego, dążącego do stworzenia 100% czystej religijnie, katolickiej Chorwacji.” [10] Katolickie i protestanckie gazety publikowały prawa aryjskie, opisy masowego przymusowego nawracania, zdjęcia Pawelicia wizytującego seminaria i klasztory oraz mowy powitalne. Wysłannik Himmlera, Reinhard Heydrich pisał (17.2.1942) o Słowianach zabitych przez Chorwatów “najbardziej sadystycznymi metodami”: “chorwacko-serbski stan napięcia nie w mniejszym stopniu jest walką Kościoła Katolickiego przeciw Kościołowi Prawosławnemu.” [11]

Hubert Butler [12] oskarża ustaszy i chorwacki Kościół Katolicki. W 1950 r. trzech bałkańskich polityków na uchodźstwie poprosiło członków ONZ o aresztowanie ok. 120 chorwackich nacjonalistów, w tym wielu franciszkanów, twierdząc, że franciszkański komendant obozu Jasenowac  mordował więźniów, a przymusowe nawracanie i rzezie miały miejsce we franciszkańskim monastyrze w Hercegowinie. Student prawa z organizacji katolickiej wygrał w 1942 r. zawody, podcinając gardła 1360 Serbom. Francuski kardynał Tisserant powiedział w marcu 1942 r. ambasadorowi Pawelicia w Watykanie, Ruszinowiciowi: “nawet franciszkanie w Bośni i Hercegowinie zachowywali się bestialsko. Ojciec Szimić z rewolwerem w ręku prowadził uzbrojony gang i niszczył cerkwie.” Pawelić odznaczył później przełożonego franciszkańskiego monastyru w Kninie za działalność militarną. Tisserant zdemaskował kłamstwo Ruszinowicia o tym, że 200 tys. Serbów dobrowolnie powróciło do Kościoła Katolickiego: “Niemcy pomogli wam zabić wszystkich kapłanów, a wy pozbyliście się 350 tys. Serbów jeszcze przed ustanowieniem Chorwackiego Kościoła Prawosławnego.” Tisserant przypomniał, że Serbowie przysłużyli się katolicyzmowi przeciwko Turkom tak samo jak Chorwaci, ale ci ostatni otrzymali tytuł Przedmurza Chrześcijaństwa.

Watykan pomógł ustaszom zidentyfikowanym przez CIA ukryć się, zbiec i wywieźć kosztowności zabrane ofiarom. Andrija Artukowić, [13] “Himmler Jugosławii”, któremu Watykan pomógł ukryć się w Irlandii przed wyjazdem do USA, konsultował się z abpem Zagrzebia, Alojzijem Stepinacem ws. moralnych aspektów każdej akcji, którą przedsiębrał. Stepinac był niechętny prawosławiu i widział ustaszowskie ludobójstwo jako “dzieło ręki boskiej”. Został skazany za dowodzenie w zbrodniach wojennych i masowe morderstwa, ponieważ “odgrywał rolę w zarządzaniu marionetkowego, chorwackiego, nazistowskiego rządu”, a “wielu członków jego duchowieństwa brało aktywny udział w bestialstwach i masowych morderstwach” i współpracowało z nazistami. [14] Watykańska i zachodnia propaganda przedstawiają uwięzienie Stepinaca na 5 lat i areszt domowy aż do jego śmierci w 1960 r., jako komunistyczne przedstawienie.

Neo-ustasze

Okrucieństwo i jego franciszkańskie wsparcie powróciły. Senator Joseph Biden (teraz wiceprezydent USA) złapał zajadły antyserbizm od chorwackiego, franciszkańskiego duchownego Iliji Żiwkowicia we wczesnych l. 1980-ych. Ingorując rolę Watykanu i Chorwacji podczas II wojny światowej, katolicki Biden zainicjował senackie, serbofobiczne uchwały i inicjatywy oraz przemawiał nienawistnie i udzielał antyserbskich wywiadów. Powiedział podczas debaty w 1999 r. nt. agresji NATO: “wszystkich Serbów należy umieścić w obozach koncentracyjnych podobnych do hilerowskich”. W programie Larry King Live stacji CNN, Biden powiedział: “Serbowie to niepiśmienni analfabeci, mordercy dzieci, rzeźnicy i gwałciciele”. Żiwkowić chwalił się, że Biden był w kontakcie z ultranacjonalistycznymi chorwackimi ugrupowaniami, ale “to, co zainspirowało go najbardziej, to moje przemówienie, które wygłosiłem […] przed świeżo wybranym prezydentem Clintonem […] wyjaśniałem, dlaczego mosty w Belgradzie trzeba zbombardować i jak zatrzymać serbskie siły w Bośni i Hercegowinie […] To było dla nich oczywiste, ponieważ zaangażowaliśmy jednego z b. kongresmenów, by lobbował za Chorwacją już w 1987 r.”, tzn. długo przed rozpadem Jugosławii. Żiwkowić żalił się senatorowi Bidenowi, że już w 1985 r. “serbscy redaktorzy wycięliby wszystko, co chorwackie”. [15] Tymczasem w 1985 r. nie było państwa Chorwacja, a w Jugosławii nie tolerowano nostalgii ustaszy ani chorwackiego fanatyzmu.

W 1990 r. chorwaccy neofaszyści zorganizowali demonstracje, zastraszanie i ataki na Serbów, nawołujące do obalenia federacji i ich wygnania. Chorwaccy narodowi ekstremiści, prowadzeni przez partię HDZ przyszłego prezydenta Franjo Tudźmana, uzyskali kontrolę nad chorwackim parlamentem (30.5.1990). HDZ miało neo-ustaszowskie skrzydło militarne. Nieobecne na Bałkanach od końca II wojny światowej prawicowe organizacje z Zachodu, teraz kierowały fundusze, broń i najemników dla separatystów i terrorystów. Międzynarodowi faszyści CFIVA (Croatian Forces International Volunteers Association) dostarczyli 2800 najemników. [16] Niemieckie i austriackie tajne neonazistowskie publikacje [17] apelowały: “pomóż naszym chorwackim braciom bronić białej rasy”. [18] Bojąc się powtórki okrucieństw II wojny światowej, Serbowie w Chorwacji zaczęli wzmacniać obronę.

Chorwacki parlament przyjął konstytucję (22.12.1990), która pozbawiła etnicznych Serbów ich podstawowych praw. Podobnie jak w 1941 r., kiedy naziści ustanowili narodowy rząd chorwacki, konstytucja ta nadała Serbom, Żydom, Romom i muzułmanom status ludzi drugiej kategorii. Serbowie stracili pracę w rządzie oraz przedsiębiorstwa i domy. Zamknięto serbską prasę. Wprowadzono podatek od nieruchomości tylko dla Serbów, a milicja splądrowała i zamknęła serbskie sklepy. Serbowie otrzymali naznaczone karty tożsamości. Europa zażądała (luty 1991), aby Jugosławia zorganizowała wybory. Chorwacki rząd zaatakował serbskich cywilów w Plitwicach (31.3.1991), zaczynając konflikt zbrojny z udziałem armii Jugosłowii, JNA. Jeszcze przed uzyskaniem przez Chorwację niepodległości, jej minister spraw wewnętrznych, Martin Szpegelj potwierdził wojnę przeciw JNA i Serbom (“zabijcie ich wszystkich na ulicach, w ich domach, granatami ręcznymi, wycelujcie pistolety w ich brzuchy, kobiety, dzieci”), obiecał rozprawić się z serbskim miastem Knin “poprzez wyrżnięcie” jego mieszkańców. W terminie (5.5.1991) wyznaczonym przez Kongres USA uchwałą 101-513 o sankcjach ekonomicznych jako ultimatum dla wprowadzenia “demokratycznych reform”, chorwackie bojówki zaatakowały bazę JNA. Nowe przywództwo chciało “zainicjować konflikt przeciwko Belgradowi i Serbom, by rozpocząć proces przesuwania granic z Serbią i Bośnią i Hercegowiną do stanu z II wojny światowej i przejąć mienie militarne JNA.” [19]

HDZ wygrało pierwsze wielopartyjne wybory. Słowenia i Chorwacja ogłosiły niepodległość (25.6.1991). Europa odmówiła uznania rozłamu. Trwały negocjacje Traktatu z Maastricht, a Niemcy zgodziły się na decyzję W. Brytanii o nieprzyjęciu waluty euro pod warunkiem, że inne państwa członkowskie zatwierdzą rozpad Jugosławii. Do grudnia 1991 r. Wspólnota Europejska poparła secesje i zachęciła pozostałe republiki do separacji. Niemcy i Watykan były pierwszymi, które zaakceptowały nowe państwa. Chorwackie radio (29.10.1991) dało mniejszości serbskiej 48 godzin na opuszczenie domów. 1.11.1991 r. zabito 225 Serbów, zniszczono 36 serbskich cerkwi, zrównano z ziemią 250 serbskich wiosek i wygnano 58 tys. Serbów. Ta pierwsza poważna zbrodnia wojenna konfliktu zapoczątkowała kolejne. [20]

Ataki chorwackie na zamieszkałe przez Serbów “strefy chronione przez ONZ” w Zachodniej Sławonii (Operacja Błyskawica, maj 1995) i Krajinie (Operacja Burza, sierpień 1995) [21] to najgorsze czystki etniczne podczas wojen bałkańskich. [22] USA wspierało planowanie, przygotowanie nadzór i walki. [23] Brytyjski dziennikarz krytykował te chorwackie “brutalne akcje militarne”: “dzisiejsze państwo chorwackie podziela priorytety ustaszy z II wojny światowej – rasistowską obsesję, aby stworzyć 100% czystą etnicznie, katolicką Chorwację.” [24] Świętując Burzę, która przepędziła 250 tys. Serbów z Krajiny, Tudźman powiedział Chorwatom: “nie ma powrotu do przeszłości, do czasów kiedy oni, Serbowie, roztaczali raka w sercu Chorwacji.” [25]

Operacje Błyskawica i Burza

Chorwackie represje od 1990 r. wraz z Błyskawicą i Burzą (1995) zabiły kilka tysięcy cywilów i brutalnie wysiedliły setki tysięcy Serbów. Ekipy Misji Obserwacyjnej Wspólnoty Europejskiej zauważyły (7-22.8.1995) niszczenie przez podpalenie ok. 60-80% własności Serbów z Krajiny przez chorwackie grupy militarne w miejscach o dostępie kontrolowanym przez Chorwatów. Systematyczne palenie całych wiosek było koordynowaną etniczną czystką, zatwierdzoną na najwyższym szczeblu, by zapobiec powrotom Serbów. Pozostali na miejscu Serbowie w Krajinie (głównie osoby starsze) stanowili ok. 2-5% populacji sprzed konfliktu. [26] Przeciętnie na 6 znalezionych ciał dziennie, w większości osób starszych, wiele było okaleczonych, postrzelonych w tył głowy lub z podciętymi gardłami. [27] Systematycznie niszczono serbskie wsie, miasteczka i gospodarstwa, by wyeliminować “każdy ślad serbskiej okupacji”; “rok po tych wydarzeniach, tortury, nękanie i rzezie tych zbyt starych, słabych lub tylko zbyt upartych aby odejść, wciąż trwają” z pełną wiedzą społeczności międzynarodowej. [28]

Międzynarodowy Trybunał Karny dla b. Jugosławii (MTK) stwierdził, że chorwackie siły działały w “brygadach podpalaczy”, pozostawiających za sobą kompletne zniszczenie, aby zapobiec powrotom Serbów. Setki Serbów z Krajiny zostało zamordowanych lub zniknęło po Burzy. [29] Mimo to  MTK nie ścigało przywódców Chorwatów zbyt energicznie. Kosowski Albańczyk, gen. Agim Czeku, dowodził Burzą. Kanadyjskie wojsko niosące pokój było świadkiem  barbarzyństwa żołnierzy Czeku w Operacji Medak Pocket (Chorwacja, 1993), gdzie zamordowano ponad 200 serbskich cywilów. MTK musiało oskarżyć Czeku, głównie na mocy kanadyjskiego zeznania. [30] Siły Czeku zmmasakrowały kolumnę serbskich uchodźców we wsi Nowi Warosz (2.5.1995) oraz zaatakowały “zabezpieczone” przez ONZ miasto Knin. [31] Później, z błogosławieństwem departamentu stanu USA, Czeku został głównym dowodzącym WAK w konflikcie kosowskim w l. 1998-1999. Podczas całej Operacji Sojusznicza Siła (Allied Force, 24.3.1999 – 11.7.1999), przedstawiano Czeku jako lojalnego sojusznika i brał on udział w instruktażach z czołowymi generałami NATO. Albańczycy w Kosowie i Macedonii uważali go za bohatera. Przed wyborem na  ministra  Kosowa (10.3.2006), powiedział: “Wiem, że nigdy nie brałem udziału, nie widziałem, nie rozkazywałem, ani nie robiłem czegoś, co łamałoby zwyczaje wojenne.”

Po śmierci Tudźmana, Chorwacja ścigała 811 osób ws. domniemanych zbrodni popełnionych podczas i po Burzy. Kilkudziesięciu, włączając Serbów, skazano nawet na 20 lat więzienia. Amnestia Międzynarodowa (Amnesty International) krytykowała Chorwację za niedostateczne śledztwa i tolerancję  bezkarności. MTK oskarżyło starszych dowódców chorwackich: Iwana Czermaka, Mladena Markacza i Ante Gotowinę, którzy osobiście i przywódczo odpowiadali za zbrodnie wojenne przeciw Serbom z Krajiny. Czermaka i Markacza przekazano do MTK. Hiszpańska policja zatrzymała Gotowinę na Wyspach Kanaryjskich (8.12.2005) i ekstradowała go do MTK, na process Gotowiny, Markacza i Rahima Ademi, dotyczący “zbiorowej, zbrodniczej działalności” i planowanej militarnej ofensywy celem etnicznego wyczyszczenia całej populacji Serbów z Krajiny.

Żałując swoich wcześniejszych kłamstw o Burzy w procesie Miloszewicia, b. ambasador USA w Chorwacji, Peter Galbraith zeznawał przed MTK (23.6.2008), że Burzę dostosowano do chorwackiej polityki. Podczas licznych spotkań z Galbraithem przed Burzą, Tudźman nazwał chorwackich Serbów “strategicznym zagrożeniem”, a jego doradca Hrwoje Szarinić – “rakiem na brzuchu Chorwacji”. Dla czystego etnicznie kraju,  Tudźman planował, że “do 10% Serbów może pozostać w Chorwacji”, a Krajina trzeba zasiedlić Chorwatami z diaspory. Popierał także “przesunięcie populacji” i podział Bośni i Hercegowiny. Galbraith był świadkiem Burzy; zbrodnie nie były “sporadycznymi przypadkami”, jak to określają Chorwaci, ale masową akcją planowaną przez chorwackie dowództwo. Człowiek z departamentu stanu USA, siedzący za oskarżycielem MTK  nadzorował zeznania Galbraitha, aby zapobiec ujawnieniu roli USA w zbrodniach Chorwatów.

Podwójny standard dla negujących Holokaust

Tudźman bronił ustaszowskiego ludobójstwa w The Wasteland of Historical Reality (1989), uważając Serbów za “dzikusów”, którzy “trzeba eksterminować”. Umniejszył dużą liczbę ofiar ustaszy. Dla niego ludobójstwo było uniwersalną cechą ludzkości, zgodne z “harmonią świata Boga”, “zalecane i przykazane słowem Wszechmogącego”. Chorwacja ukryła ludobójstwa ustaszowskie oraz późniejsze, dokonane na muzułmanach w 1990r., jako że kontrolowała wychodzące drogą satelitarną obrazy TV. Obrazy martwych, opisanych jako “Chorwaci lub muzułmanie z Bośni i Hercegowiny”, w rzeczywistości ukazywały ciała etnicznych Serbów. [32]

Na początku rządzenia, Tudźman zadeklarował: “Cieszę się, że moja żona nie jest Żydówką albo Serbką”. Zmienił nazwy ulic noszące nazwiska działaczy antyfaszystowskich, przywrócił pieniądz i flagę ludobójczego faszystowskiego reżimu oraz zmienił konstytucję tak, by pozbyć się Serbów. Zakwestionował Holokaust, lecz mimo to Zachód pomógł mu “zdobyć własne państwo i dokonać czystki etnicznej 560 tys. Serbów”. Był “zaproszony do W. Brytanii na rocznicę pokonania nazizmu w Europie. Tak jak są różne Holokausty i jedne wolno negować, a drugich nie, wyraźnie istnieją zaakceptowani i niezaakceptowani naziści.” [33]

Reżim Tudźmana rozebrał ponad 3 tys. antyfaszystowskich pomników, w tym jeden w ustaszowskim obozie zagłady w Jasenowacu. Usunięto tam stałą wystawę i zredukowano liczbę ofiar z setek tysięcy do dziesiątek tysięcy. [34] Jednakże liczba żydowskich ofiar pozostała na poziomie około 17 tys. Podobne trendy, poparte przez Jad Waszem, obserwujemy odnośnie Oświęcimia. [35]

W 1991 r. armia nowej Chorwacji zniszczyła XVIII-wieczną serbską cerkiew Św. Jana Chrzciciela w okolicach Jasenowaca. Odbudowaną w 1984 r. z gruzów, jakie pozostawili ustasze w 1941 r., cerkiew ponownie zniszczyły oficjalne faszystowskie siły Chorwacji. W 1995 r. najazd sił Tudźmana w Jasenowacu zbezcześcił, splądrował i zniszczył cerkiew, muzeum obozu zagłady i ośrodek pamięci.

W styczniu 1996 r. Tudźman zaproponował, aby szczątki ustaszy ekshumować i złożyć w Jasenowacu pomiędzy grobami ich ofiar – na “znak pojednania”. [36] Tym samym miejsce to stałoby się jedynym w Europie, gdzie ofiary Holokaustu byłyby pochowane z ich prześladowcami. Żydowski publicysta, Slawko Goldstein, który stracił pięciu członków rodziny w ustaszowskich eksterminacjach, przekonywał Tudźmana, by zostawił ofiary w spokoju. Tudźman zmarł w 1999 r., oskarżony o “zbiorową, kryminalną działalność” wespół z Gojkiem Szuszakiem (zmarłym w 1998 r.) oraz z HDZ-owskimi członkami rządu i czołówką oficjeli wojskowych i policyjnych.

……………………………

[5] Dedijer, Vladimir The Yugoslav Auschwitz and the Vatican NY: Prometheus 1988; (zakazane przez Watykan) Manhattan, Avro The Vatican’s Holocaust, Springfield: Ozark Books 1986 http://www.srpska-mreza.com/library/facts/manhattan-vatican.html

[6] Naubcher, Herman Sonderauftrag Südosten 1940 – 1945 Gottingen 1956 s. 31

[7] Naubcher, Herman Genocide in Satellite Croatia 1941 – 1945

[8] Novak, Victor Magnum Crimen Zagrzeb 1948

[9] Politika 12.2.2006

[10] Byrne, Johnny www. srpska-mreza.com/Croatia/great-Nazis.html

[11] Savich, Carl “Another Side of the Pope” http://www.balkanalysis.com/modules.php?name=News&file=print&sid=523

[12] Butler, Hubert Independent Spirit NY: Farrar Straus & Giroux 1996 http://www.archipelago.org/vol1-2/butler.htm

[13] Gaffney, Starchevitch i McHugh cyt. przez Butler op. cit.

[14] “The Case of Archbishop Stepinac” Waszyngton: Ambasada Jugosławii 1947 cyt. w: Savich “Another Side of the Pope” op. cit.

[15] 27.8.2008 http://www.bizantinesacredart.com/blog/general

[16] http://www.cfiva.org/cfiva/history/index.cfm

[17] np. Der Freiwillige http://www.vho.org/D/Freiwillige

[18] San Francisco Chronicie 5.4.1994

[19] Copley, Gregory w: ISSA Balkan Strategic Studies Special Report 31.12.1992

[20] Dorich, William w: Washington Post 15.2.2002 http://www.mailarchive.com/news@antic.org/msg02232.html

[21] http://www.veritas.org.yu

[22] Byrne op. cit.

[23] D&FA lipiec-sierpień 1995; Independent 8.8.1995; Daily News 5.8.1995; Ivo Pukanić w: Nacional 24.5.2005 http://cryptome.org/us-op-storm.htm

[24] Byrne op. cit.

[25] Chorwackie Radio  28.8.1995

[26] Liborius, Soren w: Victims of Croat Agression to the Republic of Serb Krayina http://www.veritas.org.yu/publikacije/Oluja/Tekstovi/oluja.htm

[27] Tajny raport z wczesnego września 1995 cyt. przez: Fisk, Robert w: Independent 4.9.1995

[28] Byrne op. cit.

[29] http://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Storm

[30] Taylor, Scott w: Halifax Herald 10.9.2001

[31] Operation Storm http://www.veritas.org.yu

[32] Copley, Gregory w: ISSA Balkan Strategic Studies Special Report 31.12.1992

[33] Craig, Neil list do: Scotsman 24.2.2006

[34] BBC Monitoring 21.12.2005 z Chorwackiego Radia 19.12.2005

[35] Bein, Piotr i Pągowski, Stefan “Revisonism, Role-reversal and Restitutions: The Polish-Jewish case” w: Scherrer, Christian (red.) Genocide and Mass Violence in Eurasia. Comparative Genocide Studies 3. Mores: IFEK-IRECOR 2009

[36] Washington Post 10.3.1996

†††††††††††††††††††††††

Nadesłał Andrzej Szubert 26.5.2010

A propos “Zmiana polityki waszyngtońskiej…”

Zmiana polityki Waszyngtonu wobec Izraela to inscenizowana fikcja. Waszyngton zażydzony ponad wszelkie normy jest wykonawcą poleceń żydowskiego lobby rządzącego w USA. Obamę wypromowali na prezydenta jego żydowscy patroni z Bilderberga i Komisji Tójstronnej. Jak będzie nieposłuszny, wyleci na zbity pysk. Teraz jedynie udają, że rząd USA nie jest koszerną agenturą, że prowadzi “samodzielną” politykę. Wszystko to fikcja a’la Hollywod. Izrael po prostu do realizacji ich planów potrzebuje wizji USA jako suwerennego państwa, prowadzącego “samodzielną” politykę, nawet sprzeczną z polityką Izraela. To raczej powinno brzmieć – Izrael zmienił taktykę wykorzystywania USA do własnych celów.
Powoływanie się na artykuły w gazetach amerykańskich jest niepoważne. Przypominam wypowiedź Johna Swintona z Timesa:
W Ameryce nie ma czegoś takiego, w tym rozdziale historii świata, jak niezależna prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie śmie uczciwie przedstawić swojej opinii. A gdyby spróbował, to wie z góry, że nigdy by się to nie ukazało w druku… Interesem dziennikarza jest zniszczenie prawdy, kłamanie w żywe oczy, perwersja, poniżenie, drżenie u stóp mamony i sprzedawanie swojego kraju i swojej rasy za codzienny chleb. Wy o tym wiecie i ja o tym wiem; i co za szaleństwo wznosić ten toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami i wasalami bogaczy za kulisami. Jesteśmy marionetkami; oni pociągają za sznurki, a my tańczymy. Nasze talenty, nasze możliwości i nasze życie są własnością innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami.”

Nie dajmy się nabierać na fikcję. Pisałem kiedyś o tym.

Artykuł “Zmiana polityki…” sugeruje, że Obama prowadzi samodzielną politykę, a to guzik prawda. Mają go w ręku – pokażą mu jego prawdziwą metrykę urodzenia i wyleci z Białego Domu. Dlatego jest taki posłuszny.

……………..

A propos artykułu na stronie Prof.  Dakowskiego, kompletnie zaprzeczającego “dymiącemu naganowi” w ręku Putina…
Z tekstu wynika jednoznacznie, że za zamachem stoi żydowska lichwa z funduszu walutowego. Szefa NBP walnęli za psucie im interesów, a Kaczyńskiego za to, że takiego “szkodnika” zarekomendował na to stanowisko. Zapewne Kaczor nr. 2 lekcję zrozumiał. Może udawać troskę o interesy polskie, ale nie szkodząc interesom żydowskiej sitwy z USA i Izraela.

Posted in 10 IV, Andrzej Szubert, Bałkany, historia Słowian, kompleks jot, Piotr Bein | 173 Komentarze »

Katyń a Golgota PL

Posted by grypa666 w dniu 06/03/2010

Katyń a Golgota PL
Piotr Bein 5.3.2010

Zbrodnia Katyńska to fragment Polskiej Golgoty, która od początku była zagładą przywództwa inteligencko-organizacyjno-duchowego Polaków. Golgota PL zaczęła się w czasach rozbiorów, kiedy powstania opłaciliśmy stratami najlepszych z najlepszych. Zakulisowe poszlaki rozbiorów prowadzą do kompleksu jot, hydry wyrosłej m.in. na ziemiach polskich w czasach Jakuba Franka na zgubę gospodarzom, którzy jak nikt inny dali przystań Żydom. Z tej perspektywy, odwieczne prześladowania Żydów europejskich za grzechy ich talmudycznego przywództwa, nie umywają się do systematycznych działań przeciw Polakom — ludobójstwa wg definicji. Zagłada Żydów nie porownuje się z Golgotą PL, nawet jeśli podwoić liczbę ofiar Szoa, bo elity żydowskiej cywilizacji śmierci przeżyły (jako sprawcy Szoa), żeby tworzyć syjonistyczne państwo i podporządkowywać sobie świat.

Historia zapomniana lubi się powtarzać… Najwyższy czas inteligentom jak prof. Szaniawski edukować, że za historią cierpień Narodu stoi niezmiennie kompleks jot, co najmniej od czasow rozbiorów. Wtedy właśnie wszedł do realizacji plan globalnego Nowego Ładu Rotszylda, a jego piąta kolumna iluminaci zaczęli systematycznie jątrzyć w Kościele Katolickim. Szaniawski chciałby, byśmy złapali się na rusofobię, nawet w zw. z powojenną zagładą niedobitków polskiej inteligencji i elit przez żydokomunę! No, sir! To były te same łapska od czasów rozbiorów. Szaniawski kwestionuje utajnianie dokumentów katyńskich przez Rosję. Ja bym zapytał, czy utajniają własnowolnie (podobnie jak dokumenty z obozów „wyzwolonych” przez Armię Czerwoną), czy z manipulacji przez kompleks jot, który ma się dobrze w Rosji.

Odciąć głowę narodu
Na pierwszy ogień eksterminacji w II wś. poszła polska inteligencja i przywódcy — „głowa narodu”. Agresorzy hitlerowski i sowiecki podpisali tajne porozumienie (28.9.1939) o likwidacji polskich elit i zapobieganiu powstania oporu, realizowane do niemieckiego ataku na ZSRR (22.6.1941). Zbrodnia Katyńska zamordowała dziesiątki tys. z polskiej inteligencji i elit. Po napaści Hitlera na ZSRR, sowieci zamordowali 40 tys. polskich więźniów wojennych, policjantów i pracowników rządowych w kilku więzieniach i obozach koncentracyjnych NKWD, kierowanego przez sowieckich Żydów pod chazarskim Żydem Lawrentym Berią, „prawą ręką” Stalina, który był fasadą rządu sowieckiego zdominowanego przez skrajne żydostwo. Jak w Zbrodni Katyńskiej, większość ofiar była wojskowymi, gdyż w przedwojennej Polsce każdy wykształcony był oficerem armii.

Ze strony niemieckiej, eksterminacja elit zaczęła się od etnicznych Polaków na ziemiach włączonych przedtem do Rzeszy. Operacja Tannenberg (maj 1939) zestawiła nazwiska 61 tys. polskich inteligentów i aktywistów. Morderstwa zaczęły się w sierpniu na 2 tys. aktywistów. Tylko w dwu pierwszych miesiącach wojny, Einsatzgruppen i Wehrmacht zabiły 20 tys. elitarnych Polaków w 760 zbiorowych mordach. Einsatzgruppen zabiły dalsze 51 tys. z elit do czerwca 1941 r.

Bezpośrednim celem hitlerowsko-sowieckiej tajnej umowy eksterminacyjnej było zapobieżenie akcjom obronno-odwetowym. Na dłuższą metę chodziło o zniszczenie Polaków przez zagłodzenie, redukcję rozrodczości, obniżenie wykształcenia do podstawowego, przerywanie  ciąży, demoralizację (np. kampania filmów pornograficznych) oraz umysłową degradację, w dodatku do zabijania kulami, granatami i ogniem. Tajna notatka z kwatery Göringa (20.6.1940 GKBZH 600/40 x/VIII) pisze o podstawie ludobójstwa: pogarda dla Untermensch – Słowian, Żydów i Cyganów, uważanych za gorszych od rasy niemieckiej i nordyckiej.

Czyżby hitlerowcy kopiowali judeocentryczną filozofię terroru z Talmudu? Obrońca praw Palestyńczyków, izraelski akademik Izrael Szahak odpowiedział twierdząco: rabiniczny terror talmudyczny jest podstwą terroru bolszewickiego, hitlerowskiego i pacyfikacji Palestyny. Terror bolszewicko-sowiecki i hitlerowski, w których wiedli Żydzi, a obecnie stosuje go Izrael, wywodzi się z talmudycznej pogardy do gojów. Terror rabinów rządził Żydami przez tysiąc lat aż do połowy XIX w. Badacze chrześcijańscy wyrobili sobie uczucie zgorzknienia za ten objaw wrogości, potwierdzony przez badaczy judaizmu, jak podaje „antysemicka“ książka Elizabeth Dilling The Jewish Religion. Z tegoż powodu papieże potępiali judaizm i Talmud.

Za żydokomuny
Przez 10 lat po wojnie, stalinowski aparat Jakuba Bermana zamordował dziesiątki tys. Polaków, którzy walczyli z hitlerowcami. Referat Bermana wspomniał o nowych elitach, złożonych z Żydów z Rosji („stworzenie aparatu rządzącego, złożonego z przedstawicieli ludności żydowskiej w Polsce„). Tego celem była eksterminacja polskich elit przez „sowietów” w zmowie z „hitlerowcami”, a po wojnie – przez żydokomunę. Żydomason Bronisław Geremek (Berele Lewartow) mógł więc mówić w 1981 r. o polskim przywództwie, że pójdzie za żydowską marchewką jak osioł.

Pisarz żydokomuny, Artur Sandauer (1913-1989) bezczelnie uzasadnił przemoc i dominację w Polsce: „W czasie wojny zginęli prości Żydzi i wybitni Polacy. Uratowali się wybitni Żydzi i prości Polacy. Dzisiejsze społeczeństwo w Polsce to żydowska głowa nałożona na polski tułów. Żydzi stanowią inteligencję, a Polacy masy pracujące. Dlatego antysemityzm, wszelkie odruchy antyżydowskie w Polsce to choroba umysłowa, to buntowanie się ręki i nogi przeciwko własnej głowie.” Żydzi są głową Polaków, bo są lepsi, pisał Sandauer, a Polacy to ręce i nogi: „Nie może polska ręka bić żydowskiej głowy.” Podobną butę oddaje cytat z paryskiej Kultury (nr 1-2 1957): „Dużo nas zginęło, to prawda, ale tych co zostali wystarczy, aby wami [Polakami] rządzić.”

Cynizm Sandauera wobec celowego wymordowania polskiej inteligencji i przywództwa (w tym wielu zasymilowanych Żydów) dla judeocentrycznej dominacji trąci talmudyczną pogardą i kpiną. Podobne były wypowiedzi bolszewików (np. Trockiego), którzy zaczęli podbój narodu rosyjskiego od zamordowania cara Mikołaja II z rodziną i likwidacji rosyjskiej inteligencji. Podobnie kryptożydomasoneria w Turcji, dönme, sięgnęła najpierw po „głowę Ormian“ – inteligencję ormiańską, witalną i wiodącą w życiu imperium sułtańskiego. Likwidacja jej, podobnie jak w Rosji i Polsce, oznaczała koniec dotychczasowego porządku i władzy. Zamachy na inteligencję mierzyły w chrześcijaństwo – rdzeń i ostoję gojowskiej cywilizacji.

Piszą gospodarze witryny poświęconej demaskowaniu judeocentryzmu: „w Polsce nie istnieje polska inteligencja, nie istnieją polskie elity, ponieważ prawdziwie polska inteligencja zginęła, została wymordowana podczas II wś. (podczas okupacji, w części okupowanej przez Niemcy hitlerowskie przez zbrodniarzy niemieckich, a w części okupowanej przez Związek sowiecki przez żydobolszewickie hordy zbrodniarzy sowieckich, ukraińskich, litewskich i białoruskich), oraz w kolejnych latach, po wojnie, w okresie stalinizmu, przez żydokomunistycznych zbrodniarzy spod znaku NKWD, MBP, PPR, KBW, UB i SB, …owa „elita” zwana obecnie „inteligencją” to w ponad 90% żydzi i osoby pochodzenia żydowskiego […] W okresie wielkiego terroru, represji, depolonizacji, wywózek, eksterminacji i powszechnego ludobójstwa, zbrodniarze wyżsi rangą zawłaszczali nazwiska, mienie i majątki wywiezionych w głąb Rosji i zamordowanych Polaków.”

Nie zapomnijmy

Żaden inny naród nie doznał podobnej, planowanej straty elit. Nikogo nie ukarano za sowieckie i żydowskie wybicie polskich elit. Izraelski Yad Vashem odmówił włączenia polsko-żydowskich ofiar „Katynia” do swych zapisów, mimo że znaczna część polskiej inteligencji to byli Żydzi. Odczuwamy wytrzebienie inteligencji, m.in. w poziomie polityków, historyków, dziennikarzy… Ewa Gruner zauważa (redakcja Teresa Kaczorowska, Children of the Katyn Massacre McFarland and Company: North Carolina and London 2006): „Polska byłaby dzisiaj innym krajem, jeśli sowieci wraz z Niemcami nie pozbawiliby jej najbardziej oświeconych obywateli. W wyniku ich eksterminacji, następne pokolenie zostało wykształcone i wychowane przez oportunistów i zdrajców. Likwidacja elit Polski jest trwała i nieodwracalna.”

„Inteligencja” żydowska przybyła z Rosji do Polski po II wś. czuła się zagrożona niedobitkami polskiej inteligencji, tak jak bolszewicy obawiali się rosyjskich mózgów. W każdym przypadku chodzi o podbój, eliminację religii stojącej na przeszkodzie lub tworzenie przyczółka do większych podbojów. W rusofobii tuszuje się ogromną winę skrajnych Żydów w okaleczeniu narodu polskiego, rosyjskiego i in. słowiańskich, winę w rozmyślnym zniszczeniu katolicyzmu w Polsce a prawosławia w Rosji, na Białorusi i Ukrainie, winę w splądrowaniu polskich, następnie rosyjskich bogactw i podchodach pod rosyjskie granice z bazami wojskowymi i instalacjami rakietowej agresji.

W antypolonizmie chodzi o skompromitowanie katolicyzmu i Polaków, głównej ofiary hitleryzmu i komunizmu — tworów judeocentryzmu, by zmonopolizować Holokaust i utworzyć Judeopolonię. Podobnie antyserbizm służy zyskaniu światowej opinii publicznej dla krwawych interwencji bałkańskich przeciw narodowi serbskiemu i prawosławiu, w przygotowaniu do rozpowszechniania islamizmu w Europie – metody rozbicia chrześcijańskiego oponenta kompleksu jot.

Nie zapomnijmy tego w 70-tą rocznicę „Katynia”.

Materiały źródłowe (wkrótce w tłumaczeniu na polski):

http://piotrbein.wordpress.com/2009/12/31/judeocentrics-behind-balkan-interventionism/
http://piotrbein.wordpress.com/2009/12/28/revisionism-role-reversal-and-restitutions/
http://piotrbein.wordpress.com/2010/02/08/286/

Posted in antypolonizm, historia Słowian, judaizm, kompleks jot, Piotr Bein, Polska, Rosja | 90 Komentarzy »

Niby psy pod płotem cmentarnym

Posted by grypa666 w dniu 03/03/2010

†††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††

WESPRZYJ BLOG — NA KONTO LUB PAY PALA

DOTYCHCZASOWY POZIOM WSPARCIA NIEWYSTARCZY

†††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††

Zobacz „11 Minut” o Auschwitz

†††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††

Niby psy pod płotem cmentarnym

Piotr Bein 3.3.2010

Auschwitz-Birkenau, symbol Holokaustu, najbardziej przekłamany w „Religii Holokaustu”, a eksploatowany jak dojna krowa w „Przemyśle Holokaustu”  od USA po Kresy Wschodnie oraz w wojnach kompleksu jot od Bałkanów po Iran.

Mówi się, że weteran obozów zagłady Elie Wiesel ukuł nazwę Holokaust. Nazwę zmonopolizowaną przez judeocentryków, podczas gdy w badaniach nad ludobójstwem Holokaust to zagłada ponad 20 grup z rąk nazistów. Żydzi nie są wyjątkową, największą ani jedyną grupą, lecz judeocentrycy spychają w nie-pamięć mozaikę ofiar, w której chrześcijańscy Słowianie stanowili większość. Długo przed hitlerowską decyzją dotyczącą Żydów na konferencji w Wansee (20.1.1942), obozy zagłady wypełnili Polacy, a po ataku Rzeszy na ZSRR w połowie 1941 r. — sowieccy więźniowie wojenni. Pół wieku przed Holo-oszustem Wieselem, New York Times (10.9.1895) wymienił „Holokaust”, pisząc o zagładzie Ormian, którą wykonali rękoma innych masońscy kryptożydzi dönmeh.

Kłamstwem zionie też od pierwszych słów na okoliczność rocznicy. SS-mani wyprowadzili więźniów z Auschwitz na marsz śmierci w trzaskający mróz i śnieg. Nieliczni pozostawieni w obozie byli wolni. A prezydent Kwaśniewski (Stolzman) dał Putinowi medal na cześć „wyzwolicieli” — żołnierzy Armii Czerwonej, którzy dopiero 9 dni później dotarli do Auschwitz. Od tego czasu „wyzwolenie” Auschwitz stało się tak pewne, jak „wina” Polaków w Jedwabnem i Kielcach. „Oswobodziciele” wywieźli z obozu i utajnili kluczowe dokumenty. Istotną resztę przehandlowała dyrekcja Muzeum „badaczom niemieckim”. Kto kontroluje przeszłość, ten określa dziś, a kto decyduje o dziś, wyznacza przyszłość…

Energie śmierci i życia

Auschwitz to największy męczeński cmentarz Polaków, zbudowany do zagłady polskich elit. Potem dodano Auschwitz II Birkenau dla innych narodowości. „Przerachowania” danych z Auschwitz-Birkenau zredukowały liczbę polskich ofiar 16-krotnie z 1,2 mln na 75 tys., a żydowskich 4-krotnie. W takim tempie niedoliczymy się 6 milionów ofiar Szoa. Przerachowania kpią też z Procesu Norymberskiego i dochodzeń powojennej polskiej komisji badania zbrodni hitlerowskich. Kpią z pracy rotmistrza Witolda Pileckiego, który na ochotnika poszedł do obozu Auschwitz i z siatką konspiracyjną dostarczył informacji, które kurierzy Podziemia wywieźli w świat, ale międzynarodowi syjoniści zadbali o to, żeby nic nie zrobiono dla ratowania milionów Żydów skazanych na śmierć przez tychże syjonistów. W 1948 r. UB zamordowało Pileckiego. Może był niewygodnym świadkiem paru milionów ofiar polskich, brakujących w rozliczeniach Golgoty PL? To by się zgadzało z niskim oszacowaniem ofiar Szoa na 4 mln osób.

W Auschwitz nożem ukroisz energię ludobójstwa, niewyobrażalnych cierpień. Energię tą odczujesz niezmiennie w Stutthofie, Majdanku, Sobiborze… bez względu na narodowość oprawców i ofiar. Tu pomnik, tam krzyż, gwiazda Dawida, flagi wielu krajów, kamienie z imieniem i bezimienne, od rodzin, przyjaciół, nieznajomych z odległych miejsc… Pagórki prochów, baraki ze stertami okularów, obuwia, walizek, tabliczki objaśniające dla zwiedzających… Żadne muzea nie przekażą cierpień ofiar, cierpień tak ogromnych, że stworzyły przeciwważną energię, jak Ukrzyżowanie Chrystusa. Na Żwirowisku zdarzają się cudowne uzdrowienia, podczas gdy Religia Holokaustu podkreśla, że w Auschwitz Bóg opuścił człowieka. Zwłoki Św. Maksymiliana Marii-Kolbe nie dały się spalić w obozowym krematorium pomimo parokrotnych prób. Teraz leżą zakopane gdzieś po kryjomu na terenie obozu.

Podczas gdy terenem Muzeum Auschwitz-Birkenau i in. miejscami kaźni Holokaustu w Polsce zawładnęły szowininstyczne Marsze Żywych, napędzane nienawiścią do Polaków, rzekomych współwykonawców Szoa, Polacy są zmuszeni modlić się za swoich zza płotu odgradzającego Żwirowisko. „Jak psy, którym nie wolno wejść na cmentarz” — mówi Kazimierz Świtoń, inicjator walki o pamięć o polskich ofiarach Oświęcimia. Na rocznicę „wyzwolenia” Auschwitz w 2010 r. izraelski minister obrony Ehud Barak wpisał się do księgi gości: „Silny Izrael służy dobremu samopoczuciu i zemście.”

Największa z hańb

Auschwitz ukrywa największą ze współczesnych hańb kompleku jot: bratobójczą zagładę Żydów (Szoa) przez międzynarodowe żydostwo syjonistyczne. Do planu przesiedlenia do Palestyny nie pasowały masy żydowskie skupione w gettach: zamożni zasymilowani oraz wierni Torze, w większości ubodzy materialnie lecz bogaci duchem. Nie mieli oni zamiaru emigrować z pobudek religijnych (zakaz Tory przeciw tworzeniu państwa Żydów przed przyjściem Mesjasza) i osobistych (komfort życia w Europie, niechęć do fanatyzmu syjonistów). Wansee wytyczyło więc plan eksterminacji niechcianych braci.

Szokuje słowo „bracia”, ale fakty mówią za siebie. Na utrapienie syjonistom opisali to ortodoksyjni rabini Moshe Shonfeld („The Holocaust Victims Accuse” Neturei Karta 1977) oraz Michael Ber Weissmandl („Min Hameitzar” 1961; przegląd po polsku na blogu grypa666).

Wierchuszka hitlerowska to niemieccy syjoniści żydowscy, którzy realizowali pro-izraelską politykę syjonizmu w ramach III Rzeszy (patrz np. Lenni Brenner „51 Documents” Barricade 2002 i naukowy referat Marka Webera). Hitlerowców wynieśli do władzy międzynarodowi syjoniści, a finansowali żydowscy bankierzy. Wiadomo, że oprawcy hitlerowscy jak Eichmann byli żydowskiego pochodzenia. Do tego dodaj zdemaskowanych syjonistów, Żydów niemieckich np. w książce na indeksie z 1964 r. pióra niemieckiego Żyda, Dietricha Brondera pt. „Before Hitler Came” (Zanim Przyszedł Hitler):

  • przywódca i kanclerz Rzeszy, Adolf Hitler
  • minister Rzeszy, Rudolf Hess
  • marszałek Rzeszy, Hermann Göring
  • minister propagandy, dr Josef Goebbels
  • generalny gubernator na Polskę, Hans Frank
  • „masowy morderca wszechczasów” (Der Spiegel 3.11.2008), Heinrich Himmler
  • czołowi przywódcy SS: Heydrich, von Dem Back-Zelewski i Von Keudell II
  • minister Rzeszy, Von Ribbentrop (bliski słynnemu syjoniście i 1-szej głowie Izraela, Chaimowi Weizmannowi)
  • przywódca NSDAP, Gregory Strasser
  • dowódcy polowi: Globocnik („żydowski niszczyciel”), Jordan i Hube.
  • wice prezydent nazistowskiego parlamentu, Ritter Von Stauss
  • ogólny marszałek polowy i sekretarz stanu, Milch
  • podsekretarz stanu, Gauss
  • naczelny redaktor działu zagranicznego gazety NSDAP, potem doradca prez. Roosevelta, prof. Haushofer.

Kwestia żydowska i słowiańska

Nie jest to kompletna lista zwolenników Hitlera, chorych na nienawiść do swych braci w fanatycznym tworzeniu państwa Izrael. Do lipca 1941 r. hitlerowcy szukali metod pozbycia się Żydów z Rzeszy i terenów okupowanych — wpierw przesiedlenie w rejon Lublina, potem na Madagaskar, w końcu stanęło na okupowanej przez Rzeszę Rosji, podobnie do planu dla rasy nordyckiej kosztem Słowian. Decyzja o systematycznej eksterminacji Żydów zapadła dopiero, gdy wbrew oczekiwaniom Armia Czerwona nie padła, a obszar planowany dla Żydów pozostał pod kontrolą ZSRR, piszą np. D. Dwork i R. J. van Pelt („Auschwitz: 1270 to the Present” Norton and Company: New York, London 1996).

Ocenzurowany historyk Leszek Szcześniak pisze, że aby zmusić Żydów do emigracji, hitlerowcy stosowali w l. 1933-1939 politykę wyłączania z życia społecznego (Ustawy norymberskie, bojkoty, Kristallnacht, prześladowania). Od 1.9.1939 r. prześladowania zaostrzono i zaczęto deportacje z Rzeszy i ziem okupowanych oraz koncentracje w gettach. Na początku okupacji kilka masowych mordów Żydów wynikło z nieposłuszeństwa Niemcom lub z akcji odwetowych. Eksterminacja Żydów zaczęła się po rozpoczęciu wojny z ZSRR, najpierw jako realizacja rozkazu (6.6.1941) o mordowaniu komisarzy i aktywistów bolszewickich, a od Wansee jako masowy mord całego narodu.

Antysemityzm był w planie syjonistów na II wś. Wiodący syjonista Teodor Herzl (1860-1904) zapowiadał w swych pamiętnikach strategię integracji Żydów pod wpływem prześladowań: „Pobudzę antysemitów do likwidacji żydowskiego dobrobytu. Antysemici […] wzmocnią prześladowania i ucisk Żydów„. Niemiecki antysemityzm wykreowali myśliciele żydowscy w Niemczech, a kryptożydowscy „narodowi socjaliści” podjudzili Niemców do nienawiści do Żydów, podporządkowując żydowskie cierpienia budowie państwa syjonistycznego. Nie usłyszymy tego od szermierzy przeciw „rasizmowi, ksenofobii i nietolerancji„, ale równie zajadle „naziści” rozpętali wśród Niemców kampanię antypolonizmu i antysłowianizmu, która miała zakończyć się zagładą 1/3 mieszkańców ziem po Ural, zniewoleniem 1/3 i wysiedleniem za Ural 1/3 Untermenschen, żeby zrobić miejsce Übermenschen.

Od Hitlera do Obamy

Wykorzystując antysemityzm, marionetki syjonizmu doszły do władzy i zrujnowały Niemcy obietnicą Tysiącletniej Rzeszy, do której droga miała prowadzić przez samoniszczące, nieskończone wojny. Syjoniści mówili Niemcom, że Hitler był mesjaszem 1000-letniego Reichu. Dzisiejsi judeocentrycy, żydowscy i nie, też dają priorytet syjonistycznemu państwu i straszą antysemityzmem. Gojom zaś obiecują NWO i wieczne szczęście osiągalne poprzez wojny bez końca, które posługują się nieżydowskimi żołnierzami i zasobami gojów, mając na celu ich samozniszczenie.

Judeocentrykom wtóruje na tle flagi USA ich marionetka z zapleczem totalitarnego ustawodawstwa i bezpieki DHS, obozów koncentracyjnych FEMA, brunatnych koszul — prezydent Obama w orędziu na „wyzwolenie” Auschwitz. Jakby to nie „USA” w rękach judeocentryków rozjątrzyło Bałkany, zabiło miliony cywilów w Iraku i Afganistanie. To w USA jest rekordowa liczba „Muzeów Holokaustu” opartych na fabule  Holo-oszustów, takich jak Wiesel i śp. Szymon Wiesenthal. Bez Holo-kłamstwa padają racja bytu Izraela i syjonistycznego ludobójstwa w Palestynie, rozpadają się oszukańcze roszczenia do własności żydowskiej. Holo-kłamstwo nazwało Hitlerem Miłoszewicia, Husajna, Ahmadinedżada czy Arabów broniących swej ziemii i wolności… Obama w orędziu: „Znacie prawdę, którą Elie Wiesel wypowiedział gdy stałem z nim w Buchenwaldzie ostatniej wiosny […] „Pamięć stała się świętym obowiązkiem wszystkich ludzi dobrej woli.” ” Pamięć inaczej, wybiórczo… Nie ma dowodów na mydło z Żydow tylko z Polaków.

Chwaląc Polaków w orędziu za pielęgnację pamięci oświęcimskiej, Obama zredukował Słowian i inne grupy ofiar do roli obserwatorów, czasem  pomagających Żydom w Szoa. Wciąż niepoliczone ofiary słowiańskie Holokaustu przytłaczają 4-6 mln ofiar żydowskich w Szoa. Auschwitz to nie miejsce frymarczenia, lecz takim go zrobili handlarze śmierci od Gazy po Irak (teraz Iran?), nam przypisując cynizm i bezczeszczenie pamięci ofiar. Żydzi lamentują nad Szoa, a Polaków w II wś. wzięli jak w imadło hitlerowcy i sowieci, których niezmiennie Żydzi witali z kwiatami. Większość Żydów w Polsce nigdy nie poparła dążeń wolnościowych polskiego narodu, a w 1939 r. klęska Polski nie była ich sprawą, tylko wypatrywali nowej szansy autonomii w gettach. Obrócili się przeciw Polakom także podczas okupacji sowieckiej, a następnie w żydokomunie, która trwa zmieniając piórka do dziś.

Spuścizna IG Farben

Największy przed II wś. koncern IG Farbenindustrie AG był największym sponsorem wyboru Hitlera i wybudował największy kompleks przemysłowy świata, przy największym przyszłym obozie zagłady. IG Farben należał do Rotszyldów i Rockefellerów, a jego konto bankowe sfinansowało III Rzeszę. Analiza konta firmy Sandoz, szwajcarskiego filaru IG Farben, pozwoliła skazać w 1948 r. dziadka George’a W. Busha, Prescotta Busha z „Ustawy o handlu z wrogiem”. W 1938 r. w laboratoriach Sandoz opracowano nowy „cudowny lek” znany dziś jako LSD, przetestowany przez dra Mengele i in. w obozach. Wraz z wywozem nazistowskich naukowców do USA w 1945 r. (operacja „Paper Clip”), kontynuowano doświadczenia z LSD i kontrolą umysłu w programie CIA „MK Ultra”.

Ludzie w pasiakach z Auschwitz I, Birkenau i IG Farben Monowitz byli siłą niewolniczą i królikami doświadczalnymi. Koncern miał udziały w firmie produkującej Cyklon B, dostarczał metanol do uśmiercania więźniów i spalania w krematoriach i prowadził na więźniach eksperymenty medyczne. Srawdzał też tolerancję na brak witamin i minerałów oraz wywoływanie niepłodności chemią w produktach spożywczych. Lekarz SS, dr Hoven zeznał w Procesie Norymberskim: „To nie SS, tylko IG wyszedł z inicjatywą eksperymentów w obozach.”

Firmy Bayer, Hoechst i BASF w IG Farben, które zbiły fortuny na hitleryzmie, jak za nazistów lansowały integrację Europy. Wielu z ich przywódców otrzymało nagrody od nazistów i powojennych rządów Niemiec. Fritz ter Meer, pracownik naukowy IG Farben Auschwitz podczas II wś. testował preparaty na więźniach. Proces Norymberski skazał go na 7 lat więzienia. Wyszedł po 4 latach dzięki Nelsonowi Rockefellerowi i został prezesem firmy Bayer, która przed wojną należała do spółki IG Farben. Ter Meera uważa się za twórcę Kodeksu Żywnościowego (Codex Alimentarius). Firmy z b. koncernu IG Farben dostarczyły scypionki w „pandemii H1N1” w 2009 r., najprawdopodobniej zakamuflowaną broń biologiczną przeciw ludzkości, z potencjałem przewyższającym żniwo Holokaustu.

W 1963 r. ter Meer zainicjował powstanie Komisji Codex Alimentarius, za którą stoją Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Światowa Organizacja Żywności (FAO). Komisja realizuje zbrodniczy plan sprzed lat, oficjalnie chroniąc zdrowie i interesy konsumentów. Do końca 2009 r. zalecenia kodeksu miały wejść w życie na całym świecie, ku przerażeniu przeciwników. Orędownik globalnego pokoju i dobrobytu, laureat Nagrody Nobla prezydent Obama nie wspomniał o IG Farben w swym orędziu z okazji „wyzwolenia” Auschwitz.

*          *          *

Opowieść o Auschwitz i Holokauście coraz mniej przekonuje, nie tylko Polaków. Niestety, rozbudzany Holo-klamstwami negatywny rewizjonizm i negacje Holokaustu godzą także w pamięć o nie-żydowskich ofiarach. A na to nie możemy pozwolić, my Słowianie, najliczniejsze ofiary Holokaustu i przez wieki związani z masami żydowskimi, zgładzonymi w II wś. przez ich lucyferiańskich braci.

Prawa autorskie Piotr Bein

Posted in antypolonizm, banksterzy, Codex Alimentarius, eugenika, filmy, historia Słowian, Holo-oszustwa, jak się bronić?, kompleks jot, NWO, opinie, Piotr Bein, Polska | 78 Komentarzy »