Grypa666's Blog

Co gorsze grypa czy kompleks jot?

Iluzja z Zatoki + razwiedka + patriotyzm + Talmud

Posted by grypa666 w dniu 25/07/2010

Wspomóż blog, na konto lub Pay Pala

†††††††††††††††††††††††††

Zatoka Meksykańska: katastrofa, przedstawienie czy iluzja?

Piotr Bein 24.7.2010

Niedawno pisałem o rzekomym zatkaniu wycieku ropy. Wg Matta Simmonsa, insajdera z przemysłu ropy i gazu, b. doradcy ds. energii prezydenta Busha juniora, „zaczopowanie” wycieku było „największą zmyłką wszechczasów.” Simmons uważa, że problemem nie jest rura odwiertu (niemożliwa do zatkania, bo jej koniec zostałby zniszczony w wybuchu), tylko pęknięcie w dnie morskim kilkanaście km dalej od filmowanego miejsca. Wg Simmonsa, wycieka 120 tys, baryłek ropy na dobę, a samoreklama BP o odwiertach odciążających celem zatrzymania wycieku jest także zmyłką. Simmons zauważył, że BP i Obama w dalszym ciągu negują istnienie szpary w dnie, pomimo danych satelitarnych NOAA, które dowodzą, że ilość filmowanego wycieku nie pokrywa się z ilością rozlanej ropy. Być może celem rozmycia tez Simmonsa, CNN doniosło (19.7.2010), że rzecznicy rządu i BP przyznali wycieki w innych miejscach dna zatoki.

Weteran przemysłu ropy i gazu, geolog Chris Landau od początku krytykuje doniesienia z Zatoki. Wg niego, największą bujdą są obrazy wylotu rury bąblującej coś. Media cytowały przedstawicieli BP i rządu o skrajnym ciśnieniu z odwiertu rzędu 70-100 tys. psi (funtów na cal kw.), które było rzekomą przyczyną eksplozji platformy i trudności z zatkaniem wycieku. Obecnie mówią o ciśnieniu 6.5-7 tys. psi. Landau pracował z wyciekami do 4,5 tys. psi i wg niego fontanna ropy w TV nijak się ma do ww. ciśnień. Ponadto zdjęcia ciśnieniomierzy na rzekomej głębokości 1500 m (na której widać niebieskość powierzchni morza zamiast podwodnych ciemności!) to zmyłka sama w sobie. Namocniejsze łodzie podwodne nie schodzą poniżej 360 m.

Liczni przedstawiciele mówią ostatnio o wycieku metanu niedaleko rury pokazywanej w TV. Czy to też odwracanie uwagi od twierdzeń Simmonsa i Landaua? Ochrona Wybrzeża USA (Coast Guard) nie komentuje raportów o tym wycieku metanu. Associated Press doniosło o przecieku w nowozałożonym czopie, lecz emerytowany admirał Thad Allen z Coast Guard, pośrednik między BP a rządem USA w nawijaniu z Zatoki, twierdził (19.7.2010), że przeciek nie jest istotny, a o wycieku metanu czy oświadczeniach Simmonsa nie wspomniał.

Nie ma strachu

Dla autora reprodukowanego na Rebel News, „katastrofa” w Zatoce nie jest nawet przedstawieniem – jest całkowitą iluzją! Co powinno ulżyć wielu zatroskanym sercom… Autor pisze, że nie może ujawnić źródeł swych informacji.

Rząd, korporacje i ich ludzie uszczelnili wszelkie możliwe drogi wydostania się prawdy. Dlatego dostępu do plaż pilnują firmy ochroniarskie, nad Zatoką nie wolno latać, w przyległych stanach rozstawiono wojsko, a obrazy rzekomego pechowego odwiertu są różne w przekazach z BP. Iluzja nie zadziałałaby bez tych pociągnięć.

Wycieki ropy podpływające pod wybrzeże nie pochodzą z pechowej platformy BP Deep Horizon, tylko z innych, celowo nieszczelnych. Duża część wycieku jest w postaci smoły w formie kul o masie do ponad tony.

Od początku, firmy BP i Haliburton znają podwodny teren wierceń i rozmyślnie nawiercili wulkan płynnego asfaltu, jakimi usiane jest dno Zatoki. Jej życie przystosowało się do petro-warunków. Wybuchy petro-wulkanów wzbogacają podwodne życie, dając pożywkę węglowodorową. BP i współspiskowcy nawiercili wulkan z boku, unikając wybuchu gazu zebranego w najwyższej, środkowej części, mając pod kontrolą wyciek asfaltu, smoły i gazów, jak w naturze na dnie Zatoki.

Żeby uwiarygodnić się przed kolegami w przemyśle i naukowcami, spiskowcy wypuścili mnóstwo opowiastek o błędach profesjonalistów i kierownictwa. Zastosowali podrzędny sprzęt, rury i wykonawstwo, by upewnić się, że nastąpi „wybuch”, wiedzącmimo wiedzy, że nawet lepsza jakość nie wytrzymałaby ciśnienia z wulkanu. Straszne zdjęcia z wycieku noszą ślady podróbki. Np. płomienie powstają z połaczenia  związków siarki  i żelaza. Autor twierdzi, że udowodniono podróbki szeregu wideo na żywo.

Więcej jest smoły niż ropy na powierzchni Zatoki. W pobliżu Deep Horizon kontraktorzy zbierają toto i palą w kilku ogromych „ogniskach” na powierzchni wody, żeby ukryć główny dowód na brak „katastrofy”. Smoła pokryta jest organizmami. Żywią się one petro-produktami i zwykle występują w wulkanach afaltowych i wypływach smoły na dnie Zatoki.  Ropa przyczepia się do smoły i opadają w końcu razem na dno, a wobec pomnożenia żarcia, namnażają się petrolubne mikroby.

Na zdjęciach z plaż widać nie tyle ropę, co różnej średnicy kule smoły. BP nie pokazuje po sobie troski o czyszczenie. Są doniesienia o czyszczeniu plaż na pokaz, przerywanym zaraz po zdjęciowej sesji reporterskiej czy prasówce. BP wie, że nie ma o co się martwić: ropa się oczyści przez rozkład mikrobiologiczny, a co zostanie, opadnie na pokryte smołą i asfaltem dno Zatoki.

Chodzi o mamonę i kontrolę zaludnienia

Nawet niepotrzebny corexit9500. To i inne świństwo pryska firma CIA, Evergreen Air, by przetrzebić zaludnienie wybrzeża Zatoki Meksykanskiej od Teksasu po Florydę, gdzie mieszka szczególnie dużo bezużytecznych zjadaczy hamburgerów na garnuszku rządu, przeważnie czarni i starcy. O to chodzi, a nie o wymarcie życia oceanicznego.

Do myślenia daje to, że Obama nie przejął się proporcjonalnie do apokaliptycznych przepowiedni z Zatoki. Za to ogłosił dalsze kroki do podatku od emisji gazów cieplarnianych („od oddychania” jak to twierdzą niektorzy blogo-geniusze)  i innych banksterskich środków kontroli wokół konsumpcji petro-produktów.

Firmy „czyszczące” po wycieku też zarobią swoje. A banki mogą położyć łapę na nbieruchomościach obciążonych pożyczkami na wybrzeżu Zatoki i półwyspie Floryda. Po huraganie Katrina w tymże regionie nieruchomości nie powróciły do pierwotnych właścicieli, tylko sprzedano je na kasyna i inne biznesy. Niemal wszystkie nieruchomości przy plażach Zatoki mogą wylądować w rękach rządu i banków, które będą zabawiać nas iluzją przez ileś tam lat, a w końcu oznajmią, że w tajemniczy sposób matka natura uchroniła ludzkość od skutków milenijnej katastrofy. Wyspy i najlepszą własność plażową Grecji, banksterzy zachachmęcili pod pretekstem milenijnych dlugów narodu greckiego, a teraz szykują się na podobną własność w Portugalii i Hiszpanii. .

Spikowcy mają czyste sumienie, bo zrobili to, co natura sama robi na dnie Zatoki Meksykańskiej. Za ileś miesięcy nawiercą drugą stronę wulkanu dla wyrównania ciśnienia.

Sraszyli nas już pandemią. Czas posraszyć unych. W końcu jest nas ponad 6 mld! Zacznij od siebie – nie daj się ogłupić satanistom… Bóg z nami.

†††††††††††††††††††††††††

Jedna jaskółka wiosny nie czyni…

Czyli o szkodliwej publicystyce Stanisława Michałkiewicza

Andrzej Szubert 23.7.2010

Uważany za Pierwsze Pióro prawicy Stanisław Michalkiewicz jest znanym i cenionym od lat publicystą. Jego felietony cieszą się dużą popularnością w internecie i w prawicowych gazetach. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby Stanisław Michalkiewicz pisał prawdę. Ale tak niestety nie jest.

Choć był niedawno taki moment, kiedy wydawało się, iż powoli zaczyna on dostrzegać faktyczny stan rzeczy w naszym polskim baraku Unii. W felietonie Nawrócenie Jarosława Kaczyńskiego pan Stanisław pisze m.in: „Aleksander Smolar jest jednym z najbardziej wpływowych w Polsce, a może nawet w Środkowej Europie cadyków. Od roku 1990 jest prezesem Fundacji Batorego, będącej elementem systemu agentur wpływu Jerzego Sorosa i w ogóle – lobby żydowskiego, przy pomocy których, pod pozorem filantropii, penetruje kraje Europy Środkowej. Za stosunkowo niewielkie pieniądze (Instytut Społeczeństwa Otwartego dał (…) na „działania strażnicze”, czyli monitorowanie tubylczych mężyków stanu, żeby skakali z gałęzi na gałąź w nakazanym rytmie i 450 tys. dolarów na program „Masz Głos”), „literaturę dźwiga się w górę, goły poeta dostał kotleta, piszą chłopczyki panegiryki”, a w zamian, oprócz oczywiście wspomnianych panegiryków, żydowskie lobby ma do dyspozycji nie tylko informacje z pierwszej ręki, ale również – stada autorytetów moralnych, wyjące lub cmokające unisono na każde skinienie. Czegóż chcieć więcej?”

No właśnie – czegóż chcieć więcej?

Na to postawione przez pana Stanisława pytanie retoryczne dam jednak odpowiedź – po prostu należy chcieć całej prawdy, a nie tylko drobnego jej okruszka. I należy też chcieć pozostania przy pisaniu prawdy, a nie powrotu do pisania przez pana Stanisława do jego dotychczasowej politycznej scjence fikction. Bo to, o czym pisze pan Stanisław to zwykła polityczna fantazja – b. mało „scjence”, prawie sama „fiction”. Wprawdzie pisana jest ta fikcja pięknym stylem, ale może właśnie dlatego tym bardziej jest ona szkodliwa.

Felietony Stanisława Michalkiewicza fałszują faktyczny stan naszego baraku. Kompletnie przemilcza on zbrodniczy charakter zażydzonych władz USA i NATO. Przemilcza on fakt sprawowania przez żydostwo całkowitej kontroli nad polskim barakiem. Przemilcza on fakt, że wszystkie partie „parlamentarne” na czele z POPiSem i SLD to żydowsko-amerykańsko-unijna agentura. Nie istnieje u nas licząca się agentura rosyjskiej razwiedki i zimnego czekisty Putina, jak wmawia to czytaczom pan Stanisław. Niedobitki jej istnieją wprawdzie, ale są zaciekle przez rządzącą agenturę żydowską tropione i zwalczane. Tak, jak w czasach PRL tropiono i zwalczano agenturę USA.

Przy wzmiance o fundacji „filantropa” Sorosa zapomniał pan Stanisław dodać, że do najbardziej gorliwach sorosowców, „mężyków stanu” skaczących „z gałęzi na gałąź w nakazanym rytmie” należą politycy PiS z Jarosławem (a wcześniej i z jego bliźniakiem, jarmułkowcem Lechem) na czele. Miałem nadzieję, że w jednym z kolejnym felietonów opisze pan Stanisław spotkania u „filantropa” Sorosa, w których to liderzy PiS, PO i SLD debatowali o „naprawie Rzeczypospolitej” (a co z tych debat wyszło – widzimy gołym okiem). Liczyłem też, że napisze on coś o ujawnionej u Sorosa  przez Kaczyńskiego obawie dojścia do głosu „wykluczonych”, co tak spędzało Kaczyńskim sen z powiek.

O spotkaniach u Sorosa pisała nawet gadzinówka – nie było to tajemnicą. A pan Stanisław to przemilczał. Pozostaje pytaniem – czego patrioci z PiS szukali u żydowskiego „filantropa” Sorosa, który zgodnie z opinią pana Stanisława „penetruje kraje Europy Środkowej”. Miałem zresztą nadzieję, że po „filantropie” Sorosie przyjdzie kolej w felietonach pana Stanisława także na Rothschildów i Rockefellerów i ich Bilderbergów i Komisję Trójstronną. A także, że uchyli pan Stanisław przed jego czytaczami rąbka tajemnicy o 11/9, czy o planach PNAC zdobycia absolutnej dominacji nad światem.

Miałem nadzieję, że pan Stanisław napisze wreszcie (i nazwie to „po imieniu”) o hańbiącej polskie wojsko pomocy w  brudnej okupacji Afganistanu, do której doszło pod absurdalnym pretekstem „wojny z terrorem”. Jest to absurd sytuacyjny, gdyż rzeczywistym terrorystą jest rządząca w USA klika żydowskich syjonistów i ich agentów.

Miałem też nadzieję, że pan Stanisław napomknie choć słówkiem o realizowanych na naszych oczach planach narzucenia światu przez żydowskich ideologów rządu światowego (NWO). A także, że napomknie o ich zbrodniczych działaniach depopulacyjnych (chemtreils, GMO, Codex Alimentarius, szkodliwe szczypionki itp.).

A tu nic z tego. Po jednej „jaskółce” (wywołanie do tablicy Sorosa i Smolara) pan Stanisław powrócił ze wzmożoną energią do przekonywania czytaczy o zagrożeniu płynącym dla nas ze strony rosyjskiej razwiedki, zimnego czekisty Putina i jego wszechmocnej i wszechobecnej agentury (w postaci WSI).

Nie wiem tylko, gdzie ta putinowska agentura niby się ukrywa. Bo ja jej wpływów nawet przez mikroskop nie jestem w stanie zauważyć. Artykułów antyrosyjskich i antyputinowskich w prasie co nie miara. Nawet niby kiszczakowsko-michnikowska gadzinówka jest znacznie bardziej proamerykańska, proizraelska i prounijna, niż prorosyjska. Putina i Rosję GW okresowo krytykuje. Zwłaszcza lubi atakować ona Putina o łamanie praw ludzkich i obywatelskich, często w  w aspekcie uwięzionego żydowskiego oligarchy Chodorkowskiego. Ale już łamanie tych samych praw ludzkich i obywatelskich w Guantanamo i w tajnych więzieniach CIA dziwnie gadzinówce nie przeszkadza. Co zapewne spowodowane jest tym, że w tych ostatnich siedzą goje, a więc zgodnie z Talmudem nie-ludzie.

Gdyby Rosja dysponowała u nas rzeczywiście wpływową agenturą, Polska nie byłaby ani w NATO, ani w Unii. Gdyby tak wpływowa (jak to pisze pan Stanisław) była u nas rosyjska razwiedka, Polska nie zabiegałaby o elementy antyrosyjskiej tarczy (odwołanej ostatecznie przez USA, ale nie za sprawą razwiedki). Nie stacjonowałaby u nas amerykańska jednostka wojskowa (a rosyjska), a samoloty wojskowe kupowalibyśmy u Putina, a nie sprowadzali złom z USA (który podczas przelotu do Polski musiał po drodze awaryjnie lądować). Polityka zagraniczna byłaby zdecydowanie prorosyjska a nie proamerykańsko-prożydowsko-prounijna. W czasie prowokacji gruzińskiej (2008) władze, wojsko i media stanęłyby po stronie Rosji ( a nie przeciwko niej). O Katyń winiono by (zgodnie z faktami) gruzińsko-żydowską mafię rządzącą wówczas w ZSRR, a nie Rosjan. Mielibyśmy w niedalekiej przeszłości w Polsce tajne więzienia FSB, a nie tajne więzienia CIA. A przetarg na 670 spółek będących własnością  skarbu państwa ogłosiłby minister Rostowski nie w zachodniej prasie, a w rosyjskiej. Gaz łupkowy przypadłby Rosji a nie Amerykanom. Podobne przykłady można by mnożyć jeszcze długo.

Prawda jest taka, że w Magdalence i przy okrągłym stole Żydzi z obu stron barykady dogadali się i wspólnymi siłami, solidarnie oddali Polskę w łapska zbrodniczej USA, NATO i zażydzonej Unii. Jeśli toczy się pomiędzy nimi walka, to tylko o to – kto z ramienia ich nowego suwerena będzie lokalnym nadzorcą i wykonawcą jego poleceń. W realizacji antypolskiej, proamerykańskiej, proizraelskiej i prounijnej polityki, pomiędzy PO, PiS, a SLD nie ma absolutnie żadnych różnic. Wszystkie te partie były za wstąpienim Polski do NATO i do Unii (nawet rzekomo potężna i wpływowa rosyjska razwiedka temu nie przeszkodziła). Wszystkie one popierały bandycką okupację najpierw Iraku, obecnie Afganistanu (a wcześniej, choć pod innymi szyldami – bombardowanie Serbii). Nadmienić tutaj należy, że szczególną gorliwością w przerabianiu Polski w wasala zażydzonego Waszyngtonu wyróżniali się Kaczyńscy. Ale i PO sroce spod ogona nie wypadła. Niedawno chodziły słuchy, że planują oni (Tusk i Komorowski) pomoc Izraelowi w szykowanej przez Izrael agresji na Iran. A także, że w sprawach odszkodowań dla żydowskich roszczeniowców z przedsiębiorstwa holokaust PO planuje wypłacenie szantażystom i oszustom 65 miliardów dolców, czym przelicytowała PO nawet PiS (w ustawie zgłoszonej przez PiS w sejmie była mowa o 1/5 tej sumy). Gdyby PO była rosyjską agenturą, to prawo eksploatacji (za bezcen) gazu łupkowego dostałby od Tuska Putin i Gazprom a nie Amerykanie.

Nawet dziwna ustępliwość PO wobec Rosjan w sprawie katastrofy Smoleńskiej ma proste wytłumaczenie. Znane zresztą panu Stanisławowi. Przecież to on sam podkreśla, że polscy mężykowie stanu nie mają uprawnień do prowadzenia samodzielnej polityki. A jedynie wypełniają oni rozkazy płynące od starszych i mądrzejszych. Dlaczego Waszyngton w sprawie Smoleńska daje swojej agenturze z PO akurat takie rozkazy – nie wiemy. Choć możemy się tego domyślać. USA nie jest pewna, czy Rosja nie ma w rękawie silnego atutu w sprawie Smoleńska, choć prowokacja była zorganizowana tak, aby wszystko wskazywało na Rosję. Należy więc Rosjan zostawić samych z podrzuconym im „śmierdzącym szczurem”. Wtedy zacieranie celowo pozostawionych przez obcą agenturę śladów zamachu rzuci podejrzenie na samą Rosję, a nie na „polską” prokuraturę. Media sterowane agenturalnie przez żydostwo (a nie razwiedkę) już to wykorzystują. Telewizornia, gazety, a zwłaszcza internet aż huczą od podejrzeń i oskarżeń pod adresem Rosjan. CIA-kiści mogą być dumni. Odwalili kawał porządnej roboty.

Jeszcze kilka uwag o domniemanej rosyjskiej agentce – PO

Współzałożyciel PO, Olechowski, w przeszłości agent SB, obecnie jest nieomal etatowym bilderbergowcem (a więc agentem Rockefellera). Drugi współzałożyciel PO, były SB-ek Czempiński, odznaczony został za zasługi dla USA i CIA orderem CIA przez zbrodniarza Busha. A w rockefellerowskiej Komisji Trójstronnej obok Olechowskiego znajdujemy PO-wca Palikota (a nawet „komucha” Belkę). Jeśli więc założyciele PO są agentami Rockefellera lub ludźmi zasłużonymi dla CIA, to jak PO może być rosyjską agenturą?

Pocieszny i inscenizowany jest antykomunizm Kaczyńskich i PiS. W sprawach dla USA i żydostwa priorytetowych Kaczyńscy szli z „komuchami” zawsze ręka w rękę. Czy to szło o NATO, czy o Unię, różnicy pomiędzy Stolzmanem a Kalksteinami nie było. Albo… Kwaśniewski-Stolzman przepraszał w Jedwabnem  Żydów za tę „polską” zbrodnię. Mógł to robić w ciemno, bo Kaczyński-Kalkstein wstrzymał ekshumację mogącą żydowską wersję Jedwabnego podważyć. Albo też… Amerykańska, wymierzona przeciwko Rosji, prowokacja o nazwie pomarańczowa rewolucja na Ukrainie miała miejsce pod koniec prezydentury „komucha” Stolzmana. Pełniący obowiązki Polaka Stolzman udzielił bezgranicznego poparcia Juszczence stając się jego adwokatem i promotorem w Unii. Tę działalność „komucha” Kwaśniewskiego ślepo kontynuował „antykomuch” Kalkstein.

Co do komuchowości tzw. postkomuny można nadmienić jedynie tyle, że do Unii weszliśmy w czasie prezydentury „komucha” Kwaśniewskiego, za czym on i cała postkomuna gardłowały na wyścigi z antykomuchami. Komuchy spotykają się u żydowskiego filantropa Sorosa z antykomuchami i spiskują razem przeciwko „wykluczonym”. A sam Kwaśniewski/Stolzman na wykłady i odczyty jeździ do USA a nie do Rosji. Gdzie więc zainstalowana jest ta wszechwładna rosyjska razwiedka?

Dziwne jest też, że w sprawie ingresu abp. Wielgusa interweniował Kaczyński u samego papieża. Gdy natomiast ogłoszono kandydaturę nowego prymasa, abp. Kowalczyka, jego agenturalna przeszłość Kalksteinom nie przeszkadzała. Zresztą, agenturalna przeszłość nie przeszkodziła Buzkowi czy Belce w karierach w Unii czy w MFW. Wygląda na to, że służąca nowym panom przewerbowana była PRL-owska agentura, służąca obecnie Zachodowi, nie cierpi na żadne szykany. Problemy mają jedynie ci, co się nie dali przewerbować. Tych „wycięto” i to już dawno. Ważną wskazówką jest tutaj cytat z rozkazu nr 107/OV szefa KGB Władimira Kriuczkowa przytoczony przez dra. Rafała Brzeskiego: „…Władimir Kriuczkow, który w 1988 roku awansował na przewodniczącego KGB, bezradnie przyznał w rozkazie nr 107/OV [1990 r – przyp. AS], że na Zachodzie rezydentury „mają bardzo ograniczony dostęp do środków masowego przekazu”…”

Na Zachodzie… Polska najpóźniej od czerwca 1989 była dla Rosjan „Zachodem”. Wycinanie sowieckiej, a później rosyjskiej agentury, ograniczanie wpływu razwiedki, miało miejsce u nas już od momentu tzw. „transformacji”. Dzisiaj Rosja dysponuje u nas  jedynie szczątkową i pozbawioną wpływu agenturą. Jakiekolwiek głośniejsze wypowiadanie się przez kogokolwiek pozytywne o Rosji natychmiast naraża taką osobę o posądzenie jej o pełnienie roli rosyjskiego agenta. Natomiast dużo mocniej wiernopoddańcze wypowiedzi o USA, Izraelu czy Unii takich podejrzeń nie wywołują. Stały sią normalnością.

Zresztą, niemile widziani przez żydostwo we władzach u nas są dzisiaj nawet ci, którzy nie byli w przeszłości nigdzie agentami, ale obecnie nie dają się zwerbować CIA, Mossadowi i ich przyległościom (BND itp). Tylko bowiem wierna służba (a taką gwarantuje agenturalna współpraca z okupującym Polskę żydostwem) daje takim osobom gwarancję protekcji ze strony żydowskiego suwerena naszego baraku, a to z kolei jest gwarancją szybkich karier i awansów.

Aż dziw bierze, że tak oczywistych spraw pan Stanisław Michalkiewicz nie dostrzega.

†††††††††††††††††††††

Apb Wielgus o agenturze wpływu i patriotyzmie

…Nie wolno na Narodzie i wbrew Niemu wprowadzać ekonomicznych czy ideologicznych eksperymentów, których wyników nie da się w sposób pewny przewidzieć. Nie wolno Narodu dzielić dla celów ideologicznych, partyjnych i innych, jak to robiły różnego rodzaju rewolucje i ideologie. Nie wolno Go ateizować, ideologizować i pozbawiać dumy narodowej. Nie wolno Go w żaden sposób sobie zawłaszczać, ponieważ jedynym właścicielem Narodu jest Bóg.

Ojczyźnie i Narodowi należy służyć – każdy na miarę swoich sił, kompetencji i zdolności — służyć w sposób mądry, ostrożny i pełen najwyższego szacunku. Prwdziwy patriotyzm, wyrażający się w miłości Ojczyzny i swojego Narodu nie ma nic wspólnego – nie ma nic wspólnego – z nienawiścią do innych narodów, do takich czy innych mniejszości, do ich kultur i do ich religii. Ojczyzna przecież to ziemia rodzinna. To groby ojców. To język, którym mówiła nasza matka. To chwytający za serce obyczaj. I matczyna kołysanka i cała przeżyta przez Naród historia. I wytworzona przez Niego kultura. I ciągła pamięć o tych, którzy za swój kraj cierpieli i umierali, a także o tych, którzy Gp rozsławiali na całym świecie swoimi wspaniałymi dziełami i czynami.

Ukochanie i przywiązanie do Ojczyzny jest podstawą duchową i uczuciem, na które zdobyć się mogą tylko ludzie szlachetni i wielkoduszni. Patriotyzm nie jest więc, jak mówią kosmpolici wszelkiej maści, zubożeniem i ograniczeniem człowieka. Patriotyzm jest wzbogaceniem i uszlachetnieniem. Jest bezcennym wkładem w skarbnicę kultury całej ludzkiej rodziny. Inne narody nie oczekują od nas, byśmy byli tylko ich naśladowcami we wszystkim, co one wymyśliły, napisały i stworzyły. Inne narody oczekują od nas wzbogacenia ich życia naszą wiedzą, naszą mądrością, naszą kulturą i naszą autentyczną świętością, która polega na tym, że będziemy żyli według niezmiennego, niedającego się niczym zastąpić moralnego Prawa Bożego, zwłaszcza fundamentalnego prawa miłości.

Patriotyzm jest jedyną kategorią społeczną nakierowaną na dobro wspólne, a nie własne partykularne i egoistyczne cele. Bez patriotycznej troski o dobro wspólne, każda społeczność, każde państwo, każdy naród szybko się dezintegruje i rozpada. I dlatego to takie ważne dla nas wszystkich, zwłaszcza dla ludzi odpowiedzialnych za kształt życia społecznego, politycznego i ekonomicznego, dla ludzi odpowiedzialnych za kształtowanie świadomości społecznej poprzez szkoły, uniwersytety, media, ambony i wszelkie inne sposoby oddziaływania w duszach młodych pokoleń Polaków. By budzili umiłowanie Ojczyzny. By czynili to dziś ze zdwojoną siłą. Właśnie dziś, w tej sytuacji, gdy neomarksistowski i postmodernistyczny walec bezideowości, konsumpcjonizmu, relatywizmu i kosmopolityzmu przetacza się przez większość mediów, licznych organizacji oraz przez głowy tych, którzy nimi kierują.

Prymas Tysiąclecia, Stefan Kardynał Wyszyński, którego dziedzictwem duchowym ciągle żyjemy, wielki patriota i przewodnik Narodu w czasach szczególnie dla Narodu trudnych, zwrócił się do ludzi w sposób szczególny odpowiedzialnych za losy Polski z gorącym apelem, by w przesiąkniętą krwią najwspanialszych Jej córek i synów, w Polską Ziemię wbijali głazy zasad moralnych i duchowych, o których Naród Polski będzie mógł śmiało i pewnie iść ku lepszej przyszłości.

Te głazy, o których mówił Kardynał Wyszyński to Krzyż i Ewangelia, to miłość, ofiara i szacunek dla drugiego człowieka. To obrona praw ludzkich, ilekroć zajdzie tego potrzeba. Apel Kardynała Wyszyńskiego jest ciągle aktualny, mimo upływu kilkudziesięciu lat od Jego śmierci. Co więcej – dziś bardziej aktualny niż wówczas, ponieważ patriotyzm Polaków myślących kategoriami dobra wspólnego niestety słabnie. Miłość Ojczyzny i gorący patriotyzm Polaków w minionych wiekach wyrażał się przede wszystkim w zbrojnej walce o wolność, w gotowości do złożenia majątku, zdrowia, a nawet życia na ołtarzu Ojczyzny. Ale wyrażał się także w gorącej modlitwie o wolność, w patriotycznej genialnej poezji i muzyce romantycznej, w żmudnej pracy naukowej…

†††††††††††††††††††††††††

Przeciwko Talmudowi

Wojciech Właźliński 22.7.2010

Wieki mijaja, a pozostaje nieprzerwanie z coraz wiekszym tupetem wyrazana w roznej formie – „No i co z tego”, lub u anglojezycznych „And so what”. To samo we wszystkich, co najmniej europejskich jezykach. No i co z tego, ze nam udowodniliscie, no i co z tego, ze przedstawiliscie fakty, no i co z tego, ze zwrociliscie uwage, udokumentowaliscie, potepiliscie, wydaliscie w ostatnich czasach setki dokumentow ONZ potepiajacych zlo. No i co z tego ze macie swoje gojowskie prawa, konstytucje, organa sprawiedliwosci, sedziow, ktorych uwazacie za swoich. Wszystko to to tylko tym gorzej dla faktow i dla tych ktorzy na to zwracali i zwracaja uwage. Nie zauwazyliscie jeszcze tego? , naszego „Dlugiego ramienia”? Dalej akceptujecie swoich smiertelnych wrogow na wszystkich znaczacych stanowiskach rzadowych i pozarzadowych, niesie echo.

Minelo juz prawie 10 lat od czasu zlozenia oficjalnego pozwu sadowego ktory jest niczym innym niz zredagowanym formalnie i prawniczo dokumentem zawierajacym istote sprawy istniejacej juz od wiekow nie tylko w Polsce ale we wszystkich tak zwanych cywilizowanych panstwach.  No i co z tego, smieja sie nam w twarz. No i co z tego, ze zlozyliscie ten dokument, jest odpowiedz sadu bez slow.

Jedna odpowiedź to “Iluzja z Zatoki + razwiedka + patriotyzm + Talmud”

  1. […] wypowiedzią Simmonsa, polecam dzisiejszy wpis na grypie666 w którym tez jest o sytuacji w Zatoce. Zatoka Meksykańska: katastrofa, przedstawienie czy iluzja? Coz nie wyszło ze świniakiem, to może się uda z mieszkańcami zatoki. Złe az przebierają […]

Sorry, the comment form is closed at this time.