Grypa666's Blog

Co gorsze grypa czy kompleks jot?

Kto agentem wpływu?

Posted by grypa666 w dniu 19/07/2010

Wspomóż blog, na konto lub Pay Pala

†††††††††††††††††††††

WIELKI PIKNIK DLA POLSKI WOLNEJ OD GMO

Wspieraj dobrej jakości żywność i bogactwo naturalnej różnorodności biologicznej

ZDROWA ŻYWNOŚĆ-ZDROWE DZIECI-ZDROWA PRZYSZŁOŚĆ To nasz najlepszy sposób żeby pokazać, że jesteśmy świadomymi obywatelami. ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY! W czasie weekendu 24 i 25 lipca 2010 roku, w ponad 80 miejscach tysiące Polaków będzie rozkoszować się tradycyjnymi polskimi przysmakami, sporządzonymi według „babcinych przepisów” z lokalnych, dobrej jakości produktów.  Z wielu pikników, dni otwartych i innych akcji edukacyjnych, które będą odbywały się w tym samym czasie w różnych rejonach Polski powstaje mocna sieć: WIELKI, OGÓLNOKRAJOWY PIKNIK DLA POLSKI WOLNEJ OD GMO. To sposób żeby podzielić z innymi nasze przywiązanie do dobrej żywności, a jednocześnie zwrócić uwagę na stale rosnące niebezpieczeństwo, jakie stanowią dla łańcucha pokarmowego organizmy modyfikowane genetycznie (GMO). Nie będziemy mogli rozkoszować się tradycyjnymi potrawami jeśli pozwolimy na komercyjne uprawy GMO oraz na kontrolę łańcucha żywieniowego przez korporacje.

WIELKI PIKNIK to także dobra okazja żeby przyciągnąć uwagę mediów i parlamentarzystów – bo prawda jest taka, że zawsze chętnie korzystają z okazji do smacznego i zdrowego posiłku. PROSIMY NAGŁOŚNIJCIE TO WYDARZENIE. Zorganizujcie swoje pikniki lub zapakujcie koszyki lokalnymi pysznościami i dołączcie do wspólnego świętowania w miejscach, które wybierzecie. KONIECZNIE WCZEŚNIEJ POWIADOMCIE ORGANIZATORÓW! Dzięki Waszemu poparciu możemy nawet przekroczyć liczbę „100 polskich pikników”, co będzie stanowić wielkie wydarzenie medialne! LISTA „miejsc piknikowych” i innych wydarzeń wspierających WIELKI PIKNIK DLA POLSKI WOLNEJ OD GMO ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY! Poślijcie opisy Waszych wydarzeń! WSPIERAJ KAMPANIĘ

Serdecznie pozdrawiamy — Jadwiga Łopata i Julian Rose
ICPPC – International Coalition to Protect the Polish Countryside, Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi, 34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114  biuro@icppc.pl www.icppc.pl www.gmo.icppc.pl www.eko-cel.pl

Przeczytaj Zmieniając kurs na życie. Lokalne rozwiązania globalnych problemów autor: Julian Rose

††††††††††††††††††††††††††

Temat Tygodnia nr 6: Wojna polskopolska po wybiórach

Roman Kafel 16 Lipiec 2010

Rozgorzala w Polsce zapowiadana wielokrotnie, wg niektorych prowadzona non stop z chwilami rozejmow i zawieszen broni — Wojna polskopolska.  Czym jest owa wojna polskopolska, skoro Polacy wstepuja tam  tylko jako bierna widownia? Ostatnia bitwa „o stolec” byla najlepszym przykladem, czym naprawde jest ta przepychanka wokol koryta zwanego dalej Polska..

To co nazywamy PiSem  niepogodzone z wynikami glosowania rozpoczyna ataki nie tyle przeciwko Policy, bo ta jest dogmatem dla obu frakcji zarowno Polskopolskich jak i Przepolskich, ile przeciwko kazdemu, kto zagraza ich stanowi posiadania. Jak zwykle do owej przepychanki o stolki mniejsze i szersze zostala wyciagnieta cala narodowa symbolika i wszelakie dewocjonalia. Skrzyknieto sie w centrum pod Krzyzem Belwederskim …i zastepczo owa wojne polskopolska prowadzic zamierzaja o …Krzyz.

Czyz trzeba lepszej analogii do czasow glebokiego PRLu, kiedy na przerwie sniadaniowej wyskakiwalem z biura, pedzilem do kiosku, gdzie kupowalem dwie bulki i konserwe, na ktorej pisalo dumnie, ze jest to “befsztyk chudy z warzyw w opakowaniu zastepczym”.

Otwieram kronike Jan  Dlugosza i czytam “a chlopi miejscowi powylazili na wielkie deby, zeby nic nie stracic z widoku zmagajacych sie rycerzy…” I mysle sobie …ha …na to nam przyszlo… A wy co myslicie???
……………………

Andrzej Szubert: No cóż, inscenizacja „wojny” pomiędzy dwoma głównymi kibucami z gminy „filantropa” Sorosa trwa i dziwne byłoby, gdyby było inaczej. Racją stanu światowego żydostwa jest, aby wszystkie ważne dla zabezpieczenia ich interesów funkcje naszego baraku pełnili ich agenci. Od kapo „prezydenta” po kapo sołtysa. Czy PO-wiec czy PiS-owiec (czy SLD/PSL-owiec) — wsjo ryba. Ważne jest dla nich wyłącznie to, aby interesy „strategicznych sojuszników” — USA i Izraela były zabezpieczone przez żydowskich sayanów i agentów nadzorujących nasz barak. Przypuszczam zresztą, że zaplanowali oni też spektakl nazywany  „wahadłem wyborczym”. Zakłada to z góry, że gangi mogą zamieniać się rolami: raz będą „rządem”, a raz  „opozycją”. Istotne jest to, aby wyłącznie ich gangi były albo „rządzącymi” (wykonawcami poleceń światowego żydostwa) albo trzonem „opozycji”.

Jeśli obecnie inscenizacja „walki” w łonie POPiSu nabiera ostrości, to może to być w sumie raczej pozytywny sygnał. Może bowiem oznaczać, iż ich spece od inżynierii społecznej dostrzegają spadek zainteresowania dotychczasową inscenizacją, być może z tego właśnie powodu, że wielu ludziom powoli otwierają się oczy. Dlatego ta inscenizowana „walka” musi wyglądać autentycznie, jak dobra produkcja a’la Hollywood: wojna na śmierć i życie, z lejącą się krwią i gęsto padającym trupem. Naturalnie, jak w filmie, walka toczy tylko przed kamerami. Po „wyłączeniu kamer”  „trupy” wstają, ketschup imitujący krew zostaje zlizany i „śmiertelni wrogowie” piją razem przyjacielsko drinka. W tej inscenizacji celowo i z premedytacją wykorzystywane są symbole wyzwalające w nas emocje — krzyż, Grunwald itp. Oni doskonale wiedzą, że emocje blokują logiczne myślenie. I o to właśnie chodzi — mamy dać się emocjonalnie wciągnąć do walki po jednej ze stron, bronić krzyża albo walczyć z „ciemnogrodem” i „homofobami”. Niestety, milionowe rzesze dają się na to ciągle nabierać. A nasze wpływy na umysły, na stan świadomości ogłupianego społeczeństwa, są niestety, jak to pokazała pierwsza tura plebiscytu, katastrofalnie znikome.

Paweł Ziemiński: Jak długo damy wciągać się w  spektakle dla gawiedzi, w jakies „wojny polsko-polskie”, czyt. wojny dwóch żydowskich gangów, albo w pop obchody Grunwaldu. Sto lat temu, 500 lecie grunwaldzkiego zwyciestwa było okazją do scementowania Polaków, do pokazania potęgi polskiego ducha (Paderewski, Konopnicka, Nowowiejski i inni) z tego za lat osiem narodziła się II Rzeczpospolita, ale dopiero wtedy, gdy wytrwale Polacy przystapili do dzieła jej odzyskania. W 600 lecie zwycięstwa sojuszu Słowian nad zbrodniczym uniwersalizmem (przebranym w białe płaszcze z symbolem krzyża) doświadczamy skazanego na porażkę zmagania  szukających wzniosłych symboli Polaków z globalistami, dla których Grunwald to symbol zjednoczonej Europy i jedności kochających wolność obywateli. W tej pokrętnej  „filozofii”, Grunwald – jako symbol dążenia do wolnosci – współgra  z paradą dewiantów (pedałów i lesbijek), którzy rzekomo manifestują „europejskie” prawo do wolności. Tylko tak jak hufce słowiańskie występowały w obronie naturalnego prawa narodów do samostanowienia i suwerennego bytu państwowego, w obronie prawa do urządzania życia wspólnot narodowych wg ich tutejszego prawa i obyczaju, tak tabuny zdziczałych homosiów, próbujacych zakwestionowac prawa natury i przeciwstawić im pychę konsumpcyjnego użycia, starają się narzucić współczesnym narodom chaos i zgniliznę.

Jaka powinna być nasza odpowiedż? Winniśmy przeciwstawić przebranym w polskie kostiumy gangom politycznym spod znaku POPiS i pomniejszym mafijnym rodzinom spod znaku SLD-PSL, program „zero tolerancji dla dewiacji, chaosu i demontażu cywilizacji”. Nie zrealizujemy jednak tego programu stojąc na boku i przyglądając się widowisku „z wysokich drzew wokół placu bitwy”. Musimy stanąć do walki i po pierwsze – odwojowac nasz polski sztandar, nasz punkt orientacyjny. Nie jest nim krzyż (odarty z Chrystusa i sponiewierany przez bezbożnych i blużnierczych współczesnych krzyżowców), jest nim  białoczerwony sztandar z dumnym orłem w koronie, bez gwiazd Syjonu. Musimy odwojować naszą świadomość poprzez stworzenie polskich mediów., gdyż dzięki temu, jak pod Grunwaldem, postawimy naszego wodza (tym razem zbiorowego) na wzgórzu, aby z niego dowodzić zwycięską bitwą. Musimy użyż w tej bitwie zarówno lekiej jazdy, jak i ciękozbrojnych rycerzy, którzy zadadzą ostateczny cios pewnym zwycięstwa, kulturalnym barbarzyńcom. Polem działania lekkiej jazdy muszą być już wkrótce społeczności lokalne w zbliżających się wyborach samorządowych, a  polem działania ciężkozbrojnych rycerzy – polski parlament. Dopiero przed nami zwycięstwo w bitwie grunwaldzkiej 2010 –  albo hańba i niewola u barbarzyńskich europejczyków.

Piotr Bein: Przepychanki o władzę tych od dawna u władzy, a gawiedź myśli, że kibicuje rzeczywistym rozgrywkom. Patrioci mają nadzieję na wpływ w tym przedstawieniu. Reszta sadowi się przed telewizornią na następne kilka lat spektaklu. Jak patrioci mogą osiągnąć swoje? Trzeba zdać sobie sprawę z istniejącej sytuacji:

  • Wróg spenetrował system, instytucje, religię, media, nawet moralność Narodu. Mocno siedzi w Polsce i ma wsparcie kliki globalnej, której służy.
  • Jest niewielu patriotycznych przywódców zdolnych poderwać Naród na przekór oczernianiu ich przez mendia. Patrioci nie mają adekwatnych środków przekazu lub są one zinfiltrowane.
  • Patriotyczne masy nie rozumieją problemu i m.in. dlatego brak jest zgody co do niezbędnych rozwiązań. Naród jest ogłupiony, nieuświadomiony lub zniechęcony do polityki. Daje się manipulować przez emocje patriotyczne i religijne.

Wybory patriotów do samorządów będą manipulowane podobnie jak prezydenckie, dopóki Naród nie zda sobie sprawy z istniejącej sytuacji i przyczyn. A edukacja wymaga czasu i przezwyciężenia propagandy merdialnej. Krzyż jest drogą do obrony, reakcją na rządy synów diabła. Zepchnięli oni wiarę w Chrystusa na bok, spoczwarzyli ją, żeby zdusić w ludziach zdolność rozpoznawania Prawdy, bo inaczej Kłamstwo by nie przeszło. Krzyża jako broni nie przyjmą jednak Polacy niewierzący i nieufni skorumpowanej hierarchii kościelnej. Krzyż długo pozostanie narzędziem manipulacji. Dlatego najpierw muszą przyjść uświadomienie i odrodzenie Wiary w Duchu Chrystusa. Droga tu daleka, jeśli mamy polegać tylko na sobie.

Jakby więc nie patrzeć, potrzeba edukacji dla patriotycznych mas, pogłębienia Wiary dla chrześcijan. Póki co, będą trwać wojny polskopolskie, w myśli zasady “dziel i rządź”.

†††††††††††††††††††††`

W odpowiedzi panu Jerzemu Rachowskiemu

Andrzej Szubert 17.7.2010

Nie mam pojęcia, czym zwróciłem na siebie uwagę pana Jerzego Rachowskiego. Zastanawiałem się, czy odpowiedzieć na jego zaczepkę. Z jednej strony polemika z głupotą niepotrzebnie ją nobilituje. Z drugiej strony moje milczenie mogłoby zostać odczytane i odtąbione jako moje przyznanie się do klęski w „polemice” z Rachowskim. Tak więc odpowiadam panu Rachowskiemu. W pełni podpisuję się pod tytułem tekstu Rachowskiego: „Od użytecznego idiotyzmu do agentury wpływu – czyli: katastrofa w polskiej publicystyce niezależnej.” Nasuwają się tutaj dwa pytania:

  • od kogo (lub czego) niezależną publicystykę ma Rachowski na myśli (niezależną od polskiej racji stanu i od zdrowego rozsądku?).
  • dlaczego polska publicystyka niezależna ma zajmować się śmiercią żydowskiego sayana i agenta obcych interesów? Czyżby Polska nie miała o niebo poważniejszych spraw i problemów?

Nie zamierzam cytować kolejnych akapitów i demaskować demagogii, naciąganej „argumentacji”  i manipulacji Rachowskiego, bo – jako rzekłem – głupoty nie nobilituje się polemiką. Zainteresowanym czytelnikom pozostawiam możliwość do wyrobienia sobie własnego zdania. Zmuszać nikogo do przyjęcia mojego punktu widzenia nie zamierzam. Tak samo nie zamierzam tracić sił na przekonywanie rusofobów i wyznawców Kaczyńskiego. Bo to jest zwykła strata czasu. Ustosunkuję się jedynie do dwóch ewidentnych oszustw Rachowskiego.

  • Kilkakrotnie stwierdza Rachowski, jakobym pisał o III wojnie światowej, którą miał wywołać zamach w Smoleńsku. Nie wiem skąd on to u mnie wytrzasnął. Każdy może moje teksty przeczytać, aby się przekonać, że czegoś takiego nigdy i nigdzie nie pisałem. Nie mam zamiaru polemizować z jego halucynacjami.
  • Kilkakrotnie też wkłada mi Rachowski w usta określenie „prawdziwi Rosjanie”. Jest to jego kolejna halucynacja. Bo prawda jest taka, że nie użyłem ani razu, nawet w domyśle, określenia „prawdziwi” Rosjanie. Tak jak nie piszę o „prawdziwych” Polakach . Dla mnie wszyscy Polacy są „prawdziwi”. Z tym że prawie połowa z nich ma w nosie politykę, a prawie cała reszta jest ogłupiona żydowską propagandą. Ale nawet ci ogłupieni też są Polakami. Prawdziwymi!

Inna sprawa jest z Pełniącymi Obowiązki Polaków. Oni tylko pełnią takie obowiązki, Polakami nie będąc.

Podam w tym miejscu jeszcze przykładowo jeden  z wielu ewidentnie naciąganych „zarzutów” Rachowskiego pod moim adresem, jakobym pisał nieprawdę. Rachowski pisze: „Zdaniem Szuberta, podobnie jak niegdyś Stalin „wyłamał się spod kontroli żydowskich bankierów i talmudystów”, tak obecnie Władimir Putin, dzielnie walczy z żydowską oligarchią.” No cóż, krótko przed śmiercią Stalin montował proces żydowskich lekarzy oskarżanych o chęć zamordowania Stalina. Jedynie śmierć zbrodniarza uratowała tamtym życie (a nawet wolność). A fakty uwięzienia Chodorkowskiego (i ucieczki kilku innych żydowskich oligarchów z Rosji) są zbyt oczywiste, aby ich nie widzieć. O co więc czepia się samozwańczy rzecznik „suwerenności narodu” – Rachowski?

Zamiast polemiki z bzdurą chciałbym zwrócić uwagę na nieprawdopodobną wręcz schizofrenię Rachowskiego. Bezpośrednio pod jego „miażdżącą” mnie krytyką wisi na portalu tego strażnika „suwerenności narodu” (jakiego narodu – wybranego?) tekst Henryka Pająka poddającego rzetelnej i zasłużonej krytyce PIS i Kaczyńskich. Henryk Pająk nazywa bez ogródek PiS i Kaczyńskich agentami syjonizmu amerykańskiego. Pod prawie wszystkim, co pisze Henryk Pająk podpisuję się obiema rękami.

Osobiście nie zgadzam się jedynie z przekonaniem Henryka Pająka, jakoby w Polsce rządził układ KGB, CIA i Moosadu. Gdyby KGB miało u nas choć trochę do powiedzenia, to Polska nie brałaby udziału w tych wszystkich antyrosyjskich nagonkach (Gruzja, Ukraina, Białoruś). Z tej prostej przyczyny, że KGB nie pozwalałaby atakować samej siebie. Agenturę KGB już dawno w Polsce „wycięto”. Pozostała na placu boju jedynie agentura CIA i Mossadu.

W ataku na mnie Rachowski nazywa bez przerwy Kaczyńskiego „prezydentem”. Na jego stronie widnieje wiele artykułów poświęconych zamachowi w Smoleńsku. Ale przecież Kaczyński był agentem obcych interesów, żydowskim sayanem, wybitnie szkodzącym polskiej racji stanu. To w czasie jego „prezydentury” Belweder przemieniano na żydowską synagogę. To on na siłę robił z Polski wasala USA  i „strategicznego partnera” Izraela. Jego śmierć nie była dla Polski i dla polskiej racji stanu absolutnie żadną stratą!

Można by bez obawy o popełnienie błędu stwierdzić, że dla polskiej racji stanu ustalenie kto, jak i dlaczego spowodował katastrofę jest bez znaczenia! Mamy znacznie ważniejsze problemy. Niedawno minister z rządu gauleitera Tuska (agenta żydo-germańskiej Unii) wystawił na licytację 670 firm. Wpadną w obce łapska. Gaz łupkowy oddano za bezcen USA, Szpitale bankrutują, rolnictwo, przemysł są systematycznie dobijane decyzjami Brukseli, armię zmieniono w bandę amerykańskich najemników (opłacaną przez polskich podatników) itd. Zamiast więc bez końca zastanawiać się nad Smoleńskiem – czyż nie mamy ważniejszych dla Polski spraw?

Ponadto, jeśli już mówić o Smoleńsku, to właśnie na podstawie analizy sytuacji globalnej – kto na tym zyskał, kto na tym stracił. A rachunek jest jednoznaczny – straciła Rosja, zyskali jej przeciwnicy – amerykański syjonizm. Można też przeanalizować doświadczenia i złą sławę KGB jako mistrzów prowokacji i mistyfikacji. A następnie zadać pytanie – czyż oni naprawdę tego zamachu nie potrafiliby lepiej zorganizować – mogli łatwo upozorować np. zemstę Talibów za pomoc Polski w okupacji Afganistanu? Mogliby, a jednak tego nie zrobili. A to tylko dlatego, że to nie KGB stoi za tym zamachem. Zajmowanie się Smoleńskiem ze względu na śmierć grabarza suwerenności Polski, rzecznika interesów amerykańskiego syjonizmu, przyjaciela Izraela i żydowskich organizacji i lóż to po prostu strata czasu.

A co z innymi ofiarami zamachu? Często spotkać można stwierdzenie, że w Smoleńsku zginęła polska elita. Jest to ewidentna nieprawda. Polska elita zginęła w czasie II wojny światowej i tuż po niej. Po wojnie (słowami Artura Sandauera) na polskim tułowiu osadzono żydowską głowę – i tak jest do dzisiaj. Polska jest państwem bez własnej, polskiej elity. Jako osób prywatnych, szkoda jest naturalnie każdej ofiary zamachu w Smoleńsku. Była to tragedia dla wielu ludzi, rodzin, przyjaciół i znajomych ofiar. Nad ofiarami Smoleńska należy ubolewać, należy współczuć im i ich bliskim. Ale nie powinno się przesadzać z robieniem ich „elitą narodu”. Ludzie, którzy agenta obcych interesów tytułowali per „Panie Prezydencie” i zgodzili się brać udział w zorganizowanym przez niego z powodów czysto propagandowych wylotowi do Smoleńska nie byli naszą narodową elitą. Na zaproszenie do samolotu powinni odpowiedzieć, że z grabarzem suwerenności nie lecą. I że nie będą uświetniać jego orszaku. Lecąc z nim przydawali mu splendoru i znaczenia, nie bacząc na to, że w wybitny sposób szkodził on polskiej racji stanu.

Schizofreniczność Rachowskiego jest jeszcze większa. Publikuje on na jego stronie wiele tekstów poświęconych zakłamaniu polskiej polityki. Ma więc on rozeznanie w szkodliwości nie tylko PO, ale i PiS i Kaczyńskich. Ma wiedzę o ich współodpowiedzialności za traktat (i uczynienie z Polski baraku unijnego).  Ma Rachowski wiedzę na temat faszystoidalnej, niedemokratycznej, popieranej przez POPiS Unii. Ma też wiedzę o szkodliwości GMO.  Wie też zapewne, że jej ideologiem i motorem  napędowym jest ukochana przez Kaczyńskich USA. Dziwi mnie więc, że nie dociera do niego to, o czym mówił w Kielcach Henryk Pająk – a więc że to USA wykorzystując Kaczyńskich  (i PO) próbuje osłabiać pozycję Rosji. Po to, aby kiedyś przykuć Rosję do żydowskiego rydwanu. Wiele wskazuje na to, że Rosja jest najpoważniejszą przeszkodą na drodze ideologów NWO do zdobycia przez nich panowania nad światem. To Rosja jest być może w stanie osłonić nas przez depopulacją o 80 %. No i to nie Rosja narzuca nam GMO, Codex Alimentarius, i nie Rosja robi chemiczne smugi. Za to odpowiedzialność spada na USA. A jej agenci – PO i PiS udają, że o niczym nie wiedzą.

W ramach osłabiania Rosji CIA i Mossad podrzuciły Rosji cuchnącego szczura – Smoleńsk. A samozwańczy rzecznik „suwerenności narodu” Rachowski dał się na tę prowokację nabrać. Podejrzewa Bogu ducha winną  Rosję, którą powinniśmy uważać za sprzymierzeńca w walce przeciwko dominacji nad światem amerykańskiego syjonizmu. A także za sojusznika w walce przeciwko GMO i innym amerykańsko-żydowskim zbrodniczym pomysłom.

W interesie suwerenności narodu jest wyrzucenie z Polski całej obcej agentury – PiS, PO, SLD, PSL i paru pomniejszych zachodnich agentur. A także wygonienie z Polski całej tej „elity” narodu, która w oszukiwaniu Polaków bierze czynny udział. Polscy użyteczni idioci naturalnie powinni w Polsce pozostać. Ważne jest jedynie, aby otworzyli oni wreszcie oczy na katastrofalną rzeczywistość, jaka istnieje w naszym baraku. Z powyższego jednoznacznie wynika, kto jest agentem wpływu bądź użytecznym idiotą – ten kto służy niepolskim interesom. Różnica pomiędzy agentem a użytecznym idiotą polega jedynie na tym, że agent wpływu służy obcym interesom świadomie, a użyteczny idiota robi to nieświadomie. Choć jest on nie mniej szkodliwy dla polskiej racji stanu. Panie Rachowski – otwórz pan oczy bo ta pańska „suwerenność narodu” jest od 10 kwietnia promowaniem obcych, niepolskich, szkodliwych suwerennej Polsce tendencji. Służy pan interesom amerykańskiego syjonizmu i jego agentury w Polsce – PiS-owi. Stał się pan rzecznikiem i apologetą grabarza suwerenności naszego państwa.

……………………

Manipulacje agentury wpływu!

Andrzej Szubert 15.7.2010

Ciekawy artykuł dra Rafała Brzeskiego, specjalisty od walk wywiadów i problematyki związanej z agenturą wpływu zamieścił portal zajmujący się cybernetyką (a także socjocybernetyką – a więc  metodami sterowania społeczeństwem). Dr Brzeski znany jest z opublikowanego w roku 2006 i omawianego na różnych stronach i forach artykułu o wojnie informacyjnej. Teksty dra Brzeskiego warte są przestudiowania. Autor szczegółowo i na konkretnych przykładach opisuje funkcjonowanie agentury wpływu, jej metody i techniki. Niestety, rozwlekłe teksty skupiające uwagę czytelnika na agenturze sowieckiej rażą trochę „przeterminowaniem” i milczeniem o konkurencyjnych wobec służb sowieckich wywiadach i ich agenturze wpływu. Przemilczają też niektóre inne, ważne, a pominięte przez autora techniki manipulacji świadomością pojedynczych ludzi, grup społecznych i całych społeczeństw. Oto najważniejsze „techniki” manipulacji medialnej stosowane przez agenturę wpływu kontrolującą media w infiltrowanym przez nią kraju.

  • Całkowite przemilczanie ważnych spraw, o których społeczeństwo nie powinno – zdaniem mocodawców agentury wpływu – wiedzieć. Jako przykład można podać cenzurowanie informacji o dorocznych spotkaniach grupy Biderberga czy Komisji Trójstronnej. Miliony oglądaczy telewizorni i czytaczy gazet nie ma zielonego pojęcia o istnieniu tych niezwykle wpływowych, rzekomo  „prywatnych” gremiów.
  • Wymyślanie faktów nieistniejących. Klasycznym przykładem jest wymyślenie przez USA domniemanego ataku na amerykański okręt w zatoce Tonkin, co dało USA protekst do przystąpienia do wojny w Wietnamie. Innym, niedawnym przykładem jest nagłaśnianie przez sterowane agenturą wpływu media nieistniejącej pandemii świńskiej grypy.
  • Ewidentne kłamstwa dotyczące faktycznie zaistniałych zdarzeń. Najbardziej znane przykłady to zamachy z 11/9, którymi obciążono koczujących w jaskiniach w Afganistanie muzułmanów, odwracając uwagę od rzeczywistych zamachowców – ekipy Busha. Albo też agresja na Irak, do której pretekst dały fabrykowane przez wywiady zachodnie, głównie CIA, „dowody” na broń chemiczną i biologiczną w Iraku. Agentura wpływu  w mediach na całym świecie udawała, że w fałszywki te wierzy i przekonywała społeczeństwa co do konieczności napaści na Irak.
  • „Odwracanie kota ogonem”. Bandycki napad wojsk Izraela na konwój humanitarny próbowano przedstawiać jako atak członków załóg konwoju humanitarnego na rzeczywistych napastników – komandosów izraelskich.
  • Naciągane komentarze. Przy okazji bandyckiego napadu na konwój podkreślano prawo Izraela do troski o własne bezpieczeństwo. O prawie członków konwoju i Palestyńczyków do tego samego „zapomniano”.
  • Natłok informacyjny. Jest to jedna z najważniejszych metod manipulacj. Odbiorcy zalewani są kakafonią doniesień, wśród których ogromna większość jest błacha i bez znaczenia. Ma to za zadanie wciśnięcie spraw ważnych w gąszcz spraw nieistotnych (aby ich nie zauważono) i odwracanie pierdołami uwagi od spraw ważniejszych.
  • Stosowanie nowomowy (przy wykorzystaniu m.in. programowania neurolingwinistycznego). Metodę tę, stosowaną z zamiłowaniem przez komunistów przejął Zachód. Nowomowa ma za zadanie wprowadzenie kompletnego zamętu pojęciowego. Jako przykład można podać urzędowe określenie GMO jako żywność genetycznie „modyfikowana” (zamiast genetycznie „manipulowana”). Wzmacniana jest ta manipulacja nowomową (a więc użycie określenia „modyfikacja” zamiast „manipulacja) manipulacją polegającą na nagłaśnianiu domniemanych „korzyści” z manipulowanej genetycznie żywności przy wyciszaniu i cenzurowaniu uzasadnionych obaw o jej daleko idącej szkodliwości. Inny przykład to nazywanie homoseksualizmu „orientacją” seksualną. Sympatycznie brzmiące słowo „orientacja” ma za zadanie ukrycie faktu, że homoseksualizm jest po prostu zboczeniem seksualnym.
  • Relatywizm epistemologiczny. Manipulacja ta polega na wsączaniu ludziom przekonania, że każda „prawda” jest jednakowo dobra i prawdziwa, a przez to równoprawna z innymi. Brednie i kłamstwa podnoszone są do rangi „prawdy inaczej„.
  • Relatywizm aksjologiczny. Manipulacja ta powoduje relatywizację dobra i zła. Wszystko można przedstawić jako „dobre inaczej„.

Istotne jest to, że większość stosowanych medialnie przez agenturę wpływu manipulacji jest kombinacją różnych wymienionych powyżej pozycji. A teraz  przyjrzyjmy się uważniej tekstom dra Brzeskiego, które noszą wyraźne znamiona działalności… agenta wpływu. Autor skrupulatnie opisuje działalność przede wszystkim sowieckich agentów wpływu. Przy lekturze jego tekstów można by dojść do wniosku, że to prawie wyłącznie KGB i GRU działalność taką uprawiały, a być może i uprawiają ją nadal (już jako służby rosyjskie). Jego teksty dr Brzeski uzupełnia bogatą bibliografią. Wskazuje to na fakt, że autor wiele czasu poświęca na szukanie i czytanie tekstów i pozycji dotyczących dywersyjnych medialnie działań służb sowieckich. Dziwne jest, że autor przy okazji  tych poszukiwań  nie natknął się na informacje dotyczące działalności agentury wpływu CIA. Bo i taka istnieje.

Wystarczyło zajrzeć do wikipedii, aby znaleść informacje na temat infiltracji i sterowania mediów przez CIA. Agenturę wpływu zaczęła budować CIA już w rok po jej utworzeniu (CIA powstała we wrześniu 1947). W latach 70-tych XX w. CIA „zatrudniała” już ok. trzy tysięce dziennikarzy w USA i za granicą. Kosztowało to ją rocznie 265 milionów dolarów! Wprawdzie oficjalnie utrzymywanie agentury wpływu przez CIA zostało w roku 1976 zakończone, ale jest to oczywista kolejna fikcja made in CIA. O tym, jak mało troszczy się CIA o obowiązujące w USA prawo i uchwały Kongresu USA świadczyć może ujawniona ok. 10 lat później (1987) afera Iran Contra. CIA łamała uchwały Kongresu, handlowała nielegalnie bronią (i narkotykami). Tak więc możemy spokojnie założyć, że CIA nadal utrzymuje w amerykańskich i światowych mediach agenturę wpływu. Finansuje ją z funduszy uzyskiwanych z handlu narkotykami i z prania brudnych pieniędzy. Pod koniec XX w. sprawą finansowanej przez CIA agentury wpływu zajęli się ponownie Steve Kangas, Angus Mackenzie i Alex Constantine. Steve Kangas twierdził, że ma dowody na to, iż agencja informacyjna Forum World Features jest kierowana przez CIA za pośrednictwem firmy Richard Mellon Scaife, pracującej na rzecz CIA. Zadaniem agencji informacyjnej FWF było naturalnie uprawianie dezinformacji. Parę miesięcy później, w łazience firmy Mellon Sceife znaleziono zwłoki S. Kangasa. Oficjalną przyczyną jego śmierci było samobójstwo.

Znacznie bardziej widocznym dowodem na istnienie agentury wpływu finansowanej przez CIA jest wspomniana już wyżej agresja na Irak. Za pomoc USA w agresji na Irak na podstawie „dowodów” fałszowanych przez wywiady USA i UK  (o domniemanej broni chemicznej i biologicznej irackiego dyktatora) odpowiadać musiał przed komisją brytyjskiego parlamentu Tony Blair. Głównym „fabrykantem” fałszywych „dowodów” była naturalnie CIA. Realizowała ona jedynie w tym wypadku plany agresji na Irak zaprojektowane kilka lat wcześniej przez PNAC. Przy czym fałszowanie „dowodów” to jedno, a nagłaśnianie i uwiarygadnianie ich w oczach urabianej opinii publicznej to już inna sprawa. A przecież, jak dobrze pamiętamy, media na długo przed najazdem amerykańsko-sojuszniczych hord na Irak kolportowały CIA-kowskie fałszywki jako prawdę objawioną. Doszło do tego, że Jarosław Kaczyński w 2003 roku w sejmie przekonywał, że ta wojna to także „nasza wojna„.  Z tego wynika, że albo jest Jarosław naiwniakiem ogłupianym propagandą agentury wpływu CIA, albo – że sam jest takim agentem.

Bardzo znamienne jest to, że dr Brzeski o amerykańskim wywiadzie i jego agenturze wpływu nie wspomina praktycznie ani słowem. Wymienia wprawdzie FBI, ale w ogólnikowym kontekście: „Na przełomie XX i XXI wieku dyrektor FBI Louis J. Freeh uważał, że przez całe stulecia armie najeżdżały obce ziemie, by zdobywać nowe terytoria i podporządkowywać sobie ich mieszkańców. „Obecnie przeciwnik ma nieco inny charakter, ale mimo to, jest wyjątkowo niebezpieczny. Jest to bowiem wróg wewnętrzny”.” Bardzo istotne jest w tekście dra Brzeskiego inne króciutkie zdanie: „…Władimir Kriuczkow, który w 1988 roku awansował na przewodniczącego KGB, bezradnie przyznał w rozkazie nr 107/OV, że na Zachodzie rezydentury „mają bardzo ograniczony dostęp do środków masowego przekazu.” Tutaj nasuwają się dwa spostrzeżenia:

  • Jeśli w 1990 szef KGB przyznał w tajnym rozkazie bardzo ograniczony  dostęp sowieckiej rezydentury do zachodnich mediów, to zapewne utrata tych wpływów nie nastąpiła z dnia na dzień. Już lata wcześniej sowiecka agentura była wypierana z zachodnich mediów, co powodowało, że rezydentury traciły do zachodnich mediów dostęp.
  • Po co autor epatuje nas tasiemcową historią o sowieckiej agenturze, jeśli ona już 20 lat temu straciła na znaczeniu.

Czyż nie ważniejsze byłoby opisywanie tej agentury, która obecnie przekonuje nas, że:

  • Unia jest dla nas gwarancją bezpieczeństwa i dobrobytu, gwarantem demokracji i pomyślnego rozwoju.
  • Okupacja Afganistanu jest „słuszną wojną z terrorem”.
  • Okupacja Iraku była słuszna, a planowana (co widać gołym okiem, a co agentura wpływu przemilcza) inwazja na Iran też uznana i ogłoszona zostanie jako słuszna.
  • Kłamstwa agentury o GMO, Codexie Alimentarius, czy kompletne przemilczanie smug chemicznych.
  • Milczenie mediów sterowanych agenturą (CIA i Mossadu) o planach ideologów NWO.
  • Milczenie opanowanych agenturą wpływu mediów na temat największego finansowego szwindlu żydowskiej światowej lichwy i bankierów.

O innych kłamstwach i przemilczanych przez zachodnie media (kontrolowane agenturą wpływu) zbrodniach pisze wiele portali. Jak choćby Grypa666.

………………..

O agenturze wpływu

Wczoraj odnotowaliśmy stronniczość dra Brzeskiego, gdy sypie przykładami agentury wpływu. Działalność zachodniej agentury niezwykle ułatwia fakt, że właściciele i naczelni redaktorzy środków przekazu od dziesięcioleci biorą udział w spotkaniach bilderbergów i Komisji Trójstronnej, spotykając się tam z szefami wywiadów zachodnich, spenetrowanych przez kompleks jot. Odbierają rozkazy i polecenia, a ichnia agentura wpływu jest pod „ścisłą ochroną gatunkową”. Nie znam statystyk dla Polski, ale w USA i Kanadzie przeważająca większość środków przekazu jest w rękach judeocentryków, którzy rozmaitymi metodami kontrolują przekaz i percepcje publiczne. Natomiast obca, czytaj rosyjska agentura, jest zaciekle tropiona, zgodnie ze strategią antyrusycyzmu jot. Obie agentury, „rosyjską” i „zachodnią” utworzył i wykarmił kompleks jot (podobnie zresztą do hitlerowskiej) — pierwszą jako narzędzie judeocentrycznego bolszewizmu i komunizmu, drugą jako antytezę „kapitalistyczno-neoliberalną” (ale gdy trzeba, zwaną np. „neokonserwatywną” w USA).

Szubert wymienia główne „techniki” manipulacji medialnej stosowane przez agenturę wpływu kontrolującą media, lecz jest wiele platform wpływu poza mendiami. Plan NWO Rotszylda z 1773 r. dopuszcza do polityki tylko dyspozycyjnych, skorumpowanych ludzi. Aż bije w oczy zastosowanie tej zasady wpływu na przykładzie obecnych przywódców USA, W. Brytanii, Francji, Niemiec czy Polski. Jedną z bardziej szkodliwych platform wpływu jest religia, ostatnia deska ratuku dla mas, dlatego tak skuteczna w formie wypaczonej na wpływy (talmudyczny judaizm, chrześcijański syjonizm, lucyferiański „ateizm”…). Zaś w szkolnictwie wystarczy spreparować podręczniki historii i tradycyjną moralność, żeby objąć wpływem rosnące pokolenie. O tym też mówi plan Rotszylda.

Obecna seria o Kłamstwie Srebrenickim wskazuje na wpływy przez międzynarodowe organizacje ze szczytnymi hasłami jak ONZ i NATO, wypaczone prawo i marionetkowe trybunały, think tanki i organizacje tzw. pozarządowe. Mendia lansują przywódców politycznych i religijnych, luminarzy i osobistości z tych tworów, na ałtorytety przez eł. Nie może być aż tyle przypadkowości z nimi wszystkimi, równo pracującymi rożnymi ścieżkami ku NWO – musi być centralny plan i zawiadowca. Dlatego Rodacy, powtarzam, bądźcie ostrożni z ałtorytetami, nie kładźcie wszyskich kart na nich. Wierzący — sięgajcie wprost do Chrystusa, a wszyscy – zacznijcie myśleć samodzielnie. Agentura wpływu nic nie zdziała, jeśli nie wpuścimy jej trucizn do naszych umysłów, serc i emocji. Przytoczę koronny cytat z Brzeskiego: „problemem jest nie tyle ekstremistyczna mniejszość, co apatyczna większość, która zezwala by nią manewrowano, prano jej mózgi i wtłaczano ją w przekonanie, że nie ma wyjścia”.

Po 10 IV, tragicznym przejawem dominacji agentury wpływu jot były wybory prezydenckie, gdzie od początku obserwowaliśmy orgię masowego wpływu przez polityków, mendia i przywódców religijnych. Te same autorytety, które ostrzegły Naród przed manipulacją emocjonalną śmierci i pochówku śp. Prezydenta, nie oparły się póżniej jeszcze gorszej, bo wyborczej manipulacji. Zjawisko to zasługuje na analizę badawczą. — PB

†††††††††††††††††††††††

W Zatoce Meksykańskiej

Parę dni temu merdia hałasowały o rzekomym zatkaniu wycieku ropy. Insider z przemysłu ropy i gazu, Matt Simmons ujawnił, że „zaczopowanie” wycieku było medialnym przedstawieniem. B. doradca ds. energii prezydenta Busha juniora, Simmons wyjaśnił w programie NPR z Los Angeles, że wg obserwacji przez NOAA (National Oceanic and Atmospheric Administration), zaczopowanie było „największą zmyłką wszechczasów.” Problemem nie jest rura odwiertu, średnicy 15 cm (niemożliwa do znalezienia i zatkania, bo jej koniec został zniszczony w wybuchu), tylko szpara  w dnie morskim kilkanaście km dalej od miejsca namiętnie filmowanego przez kamery BP.  Wg Simmonsa, wycieka 120 tys, baryłek ropy na dobę, a samoreklama BP o odwiertach odciążających celem zatrzymania wycieku jest także zmyłką. Simmons zauważył, że BP i Obama w dalszym ciągu negują istnienie szpary w dnie, pomimo danych satelitarnych NOAA, które dowodzą, że ilość filmowanego wycieku nie pokrywa się z ilością rozlanej ropy. Parę dni wcześniej otrzymałem artykulik na temat wycieku: Drogi Panie Piotrze bardzo proszę o wstawienie artykułu na blogu grypa666 oraz zajęcie się tematem na szerszą skale, to co się już dzieje przechodzi ludzkie pojęcia. Pozdrawiam i dziękuje za kawał dobrej roboty którą Pan i cały zespół odwala!!! — Sebastian

…wizualizacja obszaru jaki pokryłaby plama ropy z wycieku BP…

Taka ciekawostka, ten wątek był już poruszany, ale postanowiłem sprawdzić dokładnie. Film Knowing (Zapowiedź) z Nicolasem Cage z 2009 r., 34 minuta filmu, kiedy Cage ogląda telewizję i dowiaduje się o wybuchu na platformie wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej. Film jest dostępny za darmo w necie, możecie sprawdzić. Jeżeli dodać do tego, że Goldman Sachs pozbył się 45% akcji BP na kilka tygodni przed wybuchem, to wygląda to wszystko na celową akcje. Jakiś rok temu oglądałem na tou tube”obozy Fema” pomyślałem , ale ludzie mają wyobraźnię, ale dzisiaj kiedy dowiaduje się,że są plany ewakuacji ponad 20 mln ludzi, to zaczyna się to wszystko powoli ukladać w jedną całość. I takie info znalazlem jeszcze na temat wycieku- W USA sprawa zaczyna być coraz bardziej napięta i mówi się o wszystkich koszmarnych scenariuszach od wprowadzenia stanu wojennego, poprzez ewakuację Florydy a na eksplozji atomowej na dnie Zatoki skończywszy. Sytuacja wygląda na krytyczną. I składa się na ten obraz wiele różnych elementów:

1. Strefa Zatoki jest objęta blokadą informacyjną – dochodzi do aresztowań dziennikarzy, zaś mainstreamowe media wyraźnie przedstawiają tylko wycinek prawdy. Aresztowań dokonują prywatne służby ochroniarskie BP nie mające do tego uprawnień, aczkolwiek w zgodnej opinii obserwatorów i uczestników dramatu w Luizjanie odbywa się to za cichym przyzwoleniem rządu USA.

2. Jedyna możliwość wglądu w sytuację w Zatoce to przelot prywatnym samolotem nad jej terenem – jak dotąd to się udaje, choć i tutaj się mówi o zakazie lotów motywowanym ponoć stężeniem toksycznych gazów w powietrzu. Ta motywacja nie jest pozbawiona sensu – o czym poniżej, ale z pewnością jest jeszcze inny powód próby limitowania lotów. Otóż przelot z wtorku 8 czerwca ukazał 6 wycieków w Zatoce Meksykańskiej, z czego 3 są dziełem DeepWater Horizon, a pozostałe 3 – innej firmy wydobywczej. To oznacza, że ilość oleju, która dostaje się do Zatoki jest WIELOKROTNE WIĘKSZA, niż wszystkie dotychczasowe szacunki podają.

3.  Ameryka się budzi i ludzie zaczynają sobie zdawać sprawę, że są oszukiwani co do skali dramatu. Naukowcy przyznają anonimowo, że mają zakaz ujawniania części informacji o stanie Zatoki.

4. Narasta problem chemikaliów rozpylanych przez BP – Corexitu 9500. Wiadomo, że jest on ekstremalnie toksyczny i że paruje do atmosfery. Jest coraz więcej paniki i przypadków hospitalizacji osób z objawami zatrucia. Ujawniono też rosyjski raport naukowców dla Miedwiediewa, w którym Rosjanie piszą, że stoimy u progu największej katastrofy ekologicznej czasów nam współczesnych i że zagraża ona życiu całej planety. Corexit 9500 jest czterokrotnie bardziej toksyczny, niż sama ropa naftowa…

5. Ropa zaczyna zatykać filtry największej w USA stację odsalania wody (Tompa), która zaopatruje w słodką wodę cześć wybrzeża Luizjany. Drobnych 600 000 gospodarstw… Przed dramatycznymi wyborami stoją też elektrownie Luizjany, które używają do chłodzenia swoich turbin i reaktorów wody z Zatoki, ale nie mogą używać wody z ropą…

6. Coraz dwuznaczna jest rola rządu USA w całej katastrofie, a raczej jego kompletne zlekceważenie skali zagrożenia. Ujawniono, że ofertę pomocy dla rządu USA złożyły rządy następujących państw: Kanady, Chorwacji, Francji, Niemiec, Irlandii, Meksyku, Holandii, Norwegii, Rumunii, Republiki Korei, Hiszpanii, Szwecji, Wielkiej Brytanii oraz ONZ. ODPOWIEDŹ ADMINISTRACJI USA BYŁA NEGATYWNA – „nie skorzystamy z pomocy, poradzimy sobie sami” (!!!!!!!)

7.  Norwegia zablokowała prace wydobywcze BP na morzu północnym do czasu wyjaśnienia okoliczności katastrofy w Zatoce. Ma to związek z – jak dotąd niewielkim – wyciekiem ropy z jednej z platform wydobywczych BP u wybrzeży Norwegii.

8. Główny przeciek (czyli ten nam dotychczas ujawniony) staje się coraz gwałtowniejszy, albowiem ropa i gaz wydobywające się pod ciśnieniem, z którym żadna ludzka technologia sobie dotąd nie radziła, zabiera ze sobą kamienie i okruchy skalne, co działa jak pilnik rozwiercający sam kanał, którym ropa się wydobywa i jest on coraz szerszy. Jeśli dodać do tego erozję dna oceanu w całym rejonie wycieku, możemy za kilkanaście miesięcy stracić całe życie morskie na naszej planecie… To nie są żarty, to opinie naukowców i dziennikarzy.

9. Naukowcy zwracają uwagę, że nawet gdy dojdzie do wyrównania ciśnienia ropy i wód Zatoki (po wielu miesiącach wycieku i kompletnej dewastacji ekologicznej planety), wówczas woda zacznie się wdzierać w miejsce, w którym obecnie znajduje się ropa. Temperatura tych obszarów szacowana jest na 400 stopni C. Eksplozja parującej wody może doprowadzić do przemieszczenia się fragmentów dna, co wywoła mega tsunami w rejonie…”

„Wiadomo, że polityka jest także utopiona w wycieku ropy w Zatoce. Media przytaczają co i rusz wykryte działania różnych prominentnych postaci życia politycznego USA, którzy „przypadkowo” wykonali jakieś wielkie biznesowe posunięcia tuż przed wybuchem platformy Deepwater Horizon. I przypadkowo te posunięcia umożliwiły im kolosalne zyski… I tak wiadomo, że Goldman Sachs sprzedał w ciągu trzech miesięcy poprzedzających katastrofę 4,6 mln swoich udziałów w BP, że Prezes British Petroleum, Tony Harward sprzedał 1/3 swoich udziałów (233 tys. udziałów), że w tym samym okresie fundusz Vanguard, który przechowuje oszczędności i zarządza inwestycjami między innymi Baracka Obamy przedał 1,5 mln udziałów w BP na kilka tygodni przed katastrofą. Wiadomo, że Halliburton Dicka Cheneya był zatrudniony przy cementowaniu odwiertu, które to cementowanie nie spełniło pokładanych w nim nadziei w chwili wybuchu. A Halliburton jest znany ze swojego zaangażowania w najbrudniejsze projekty Ameryki. Sam Dick Cheney był współautorem ustawy tzw „deregulacyjnej”, która została wprowadzona za czasów prezydenta Busha i zwalniała koncerny paliwowe od stosowania szeregu zabezpieczeń, które są standardem przy odwiertach ropy w Norwegii i w wielu innych obszarach wydobycia ropy naftowej z dna morza. Brak tych zabezpieczeń jest jedną z przyczyn katastrofy w Zatoce. Lista takich dziwnych przypadków jest dłuższa… VIDEO z wycieku

†††††††††††††††††††††††††††

Zwięźle o grossizmie

Przeglądy książek Grossa przez Amerykanina polskiego pochodzenia, Jana Peczkisa, rekordzisty na Amazon.com. Jan wyjątkowo napisał poniższe po polsku (zrobiłem tylko drobne poprawki). Brawo, Janie! Jesteś lepszym patriotą niż niejeden Pszepolski napominający o ortografii! — PB

Sąsiedzi: Tandetna i Tendencyjna Ksiazka

Jan T. Gross stal sie wielkim bohaterem Polonofobow piszac ta ksiazke, ktora dostala szalone oklaski od mediow. Gross dobiera sobie dowody, ktore pasuje jego zarzutom, a ignoruje inne dowody. O wiele lepsze ksiazka na ten temat jest Chodakiewicza The Massacre in Jedwabne, July 10, 1941: Before, During, After. Prosze tam kliknac. Sa takze Zydowskie zrodla (nie mowiac o Polskich zrodlach), ktore potwierdzaja fakt, ze Niemcy, a nie Polacy, byli glownymi mordercami Zydow w miastach jak Jedwabne, Radziwilow, itd. Np. prosze kliknac na: The Warriors: My Life As A Jewish Soviet Partisan (Religion, Theology, and the Holocaust).

Strach: Strach Czytac Nie-Logicznosci Tej Ksiazki

Jan T. Gross znow zabawia Polonofobow. On dyskutuje zabicia Zydow przez Polakow po Wojnie, i z tego probuje zbudowac tezy, ze Polacy zabijali Zydow, bo mieli kompleks wyrzutu sumienia kiedy odzyskali po-Zydowskie domy. Naprawde zginelo okolo 600 z 300 tys. Zydow, czyli grubo mniej niz 1%. To oczywiscie tragedia, ale wcale nie „Holokaust po Holokauscie” ani jakis dowod kompleksu wsrod Polakow! O wiele lepsza ksiazka na temat zabijania powojennych Zydow jest Chodakiewicza Po Zagladzie: Stosunki Polsko-Zydowskie 1944-1947 (Polish Edition). Prosze tam kliknac.

Komentarze 3 to “Kto agentem wpływu?”

  1. […] manipulacjach nowej agentury wpływu pisałem już […]

  2. […] manipulacjach nowej agentury wpływu pisałem już […]

  3. […] manipulacjach nowej agentury wpływu pisałem już […]

Sorry, the comment form is closed at this time.