Grypa666's Blog

Co gorsze grypa czy kompleks jot?

Wybrańcy Boga (7)

Posted by grypa666 w dniu 06/07/2010

Mgr inż. Józef Bizoń dołączył dziś do redakcji grypa666

Józef Bizoń. Lat 60. Polak. Wyznanie rzymsko-katolickie. Żona Maria, trójka dzieci.

Miejsce urodzenia: Polska, Podkarpacie.

Po ukończeniu Technikum Chemicznego w Jaśle rozpoczynam i kończę studia na Wydziale Elektroniki Politechniki Wrocławskiej we Wrocławiu uzyskując tytuł mgr inż. elektronika o specjalności maszyny matematyczne. We Wrocławiu poznaję swą żonę Marię – córkę akowca, rolnika ze wsi koło Lubaczowa.

Po ukończeniu studiów wraz z rodziną wraca na Podkarpacie [gdzie mieszka do chwili obecnej] i wykonuję zawód informatyka zdobywając umiejętności kierowania zespołami wykonującymi złożone prace projektowe i programowe w dziedzinie informatyki.

W 1980 r. wraz z innymi tworzę na terenie Polski struktury NSZZ „Solidarność”  w oddziałach Narodowego Banku Polskiego i PKO. W tamtym czasie jestem członkiem NSZZ „S”  i przewodniczącym NSZZ „S” Bankowców Regionu Rzeszowskiego, delegatem do władz krajowych NSZZ „S” Bankowców, delegatem na zjazdy NSZZ „S” Regionu Rzeszowskiego. Po 13 grudnia 1981 r. czynnie współpracuję ze strukturami podziemnymi „Solidarności”.

W latach 1990 do 1994 jestem radnym Gminy Boguchwała i delegatem tej gminy do Sejmiku Samorządowego Województwa Podkarpackiego – gdzie pełnię funkcję przewodniczącego Komisji Prawa Samorządowego Sejmiku Samorządowego Województwa Rzeszowskiego. Ten czteroletni okres czasu wykorzystuję do poznania nowej dziedziny wiedzy jaką jest prawo. Zdobyta wiedza z dziedziny prawa pozwala mi na udzielenie bezinteresownej skutecznej pomocy wielu skrzywdzonym ludziom, a to zaowocowało dobrą znajomością prawa w różnych jego dziedzinach – w tym w zastosowaniu procesowym.

Jestem absolwent Studium Edukacji Narodowej Instytutu Edukacji Narodowej w Lublinie, organizatorem  szeregu edycji dwusemestralnego Studium Edukacji Narodowej w Rzeszowie oraz Studium Edukacji Samorządowej w Rzeszowie [prowadzę również wykłady]. Nigdy nie należałem do organizacji politycznych – czy współpracujących z nimi innymi organizacjami – z okresu PRL  Szykanowany w pracy zawodowej po tzw. odzyskaniu wolności przez nowego dyrektora [członka nowej NSZZ „S”] z nadania Hanny Gronkiewicz Waltz – ówczesnego Prezesa NBP. Ostatecznie pozbawiony pracy zawodowej przez tegoż dyrektora.

Długi okres pozostawania bez pracy – zdobytą wcześniej wiedzę i doświadczenie – wykorzystuję do wykonania obszernych opracowań z 2002 r. [z cyklu cała władza w ręce RAD UE] pt. „Samorządy terytorialne na służbie procesu integracji z Unią Europejską” ukazujących zbudowane mechanizmy zniewolenia Narodu Polskiego.

Obecnie nie należę do żadnych związków zawodowych, ani też do żadnych partii politycznych.

Członek i pełnomocnik Stowarzyszenia „Rodzina Polska” na teren województwa podkarpackiego. Długi okres działalności społecznej i politycznej na Podkarpaciu. Bezwzględnie wyznający i stosujący zasadę: godziwy cel można uzyskać tylko i wyłącznie godziwymi metodami.

†††††††††††††††††††††††††††

Chcesz więcej takich artykułów = wesprzyj blog

†††††††††††††††††††††††††††

Wybrańcy Boga (7): Kto to Chazarowie?

Piotr Bein

Czytaj wszystkie odcinki Wybrańcy Boga

Żydowskie pochodzenie

Kim są uzurpatorzy szczególnego miejsca pod Słońcem jako wybrańcy Boga i ostateczni sędziowie noachidowi? Żyjąc w okupowanej Palestynie, amerykański Żyd, Jack Bernstein wywnioskował, że Amerykanów przekonano, że Żydzi są wybranym narodem Boga na podstawie interpretacji selekcji urywków z Biblii przez kilku przywódców, syjonistów-marksistów (Aszkenazych), którzy w celach politycznych postawili na judaizm, choć nie mają w sobie kropli biblijnej żydowskiej krwi. Etyka judeo-chrześcijańska, o której tyle słychać w Ameryce, jest wielką farsą, wynikiem intensywnej kampanii propagandy syjonistycznej. Bernstein przypomniał słowa Boga, by strzec się tych, którzy nazywają siebie Żydami, a nimi nie są, bo kłamią. Zapytał: Czy to możliwe, że Bóg miał na myśli Aszkenazych? (The Life of an  American Jew in Racist Marxist Israel Noontide Press: California 1984 s.15-17). Chrystus ostrzega o faryzejskim kwasie, tj. ich naukach (Mt 16:6-12 i Mk 8:15), a w rozmowie z Żydami, potomstwem Abrahama, powiedział: Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy (Jan 8:44). List Apostoła Pawła do Tytusa (1:14) ostrzega, żebyśmy nie słuchali żydowskich baśni i nakazów ludzi, którzy odwracają się od prawdy.

W Objawieniu 2:9 i 3:9 Chrystus powiedział Św. Janowi o tych, którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, natomiast synagogą szatana. New Standard Jewish Encyclopedia: przed 1963 r. Aszkenazyjczycy stanowili ok. 90% z 16,5 mln Żydów. Profesor żydowskiej historii na Uniwersytecie Tel Awiwu, Abraham Poliak stwierdził, że większość światowego Żydostwa pochodzi z Żydów chazarskich – donosi Arthur Koestler w skrupulatnie udokumentowanej książce The Thirteenth Tribe (Trzynaste Plemię; Random House: New York 1976 s. 226). Wśród dokumentów Koestlera są artykuły ze starych żydowskich encyklopedii. Wniosek potwierdziły późniejsze badania genetyczne. Sponsorowane przez Żydowski Uniwersytet w Moskwie i Rosyjski Kongres Żydowski (RKŻ), wykopaliska w Rosji znalazły wieloetniczną stolicę chazarską, Itil, ze świątyniami pogańskimi, chrześcijańskimi, muzułmańskimi i żydowskimi (AFP 3.9.2008). Chabadzki rabin Berel Lazar diamentowego magnata, Lwa Lewiewa, jest dyrektorem RKŻ, ale widocznie szukanie żydowskich korzeni nie jest do konsumpcji gojów, bo Trzynaste Plemię znalazło się na indeksie judeocentryków.

Koestler podpadł syjonistom podczas II wś. gdy z innymi Żydami próbował donieść Zachodowi okropności Holokaustu, spowodowanego przez tychże syjonistów. Judeocentrycy pogrzebali pamięć o Koestlerze także za jego nieidentyfikowanie się z Żydami. W 1998 r. biografia Koestlera pióra syjonistycznego historyka Davida Cesarani, próbuje czysto spekulacyjnie przywrócić żydowskość pracom Koestlera, od komunizmu po genetykę. Równie z grubej rury oskarża Koestlera o seryjne gwałty. Kobiety na Uniwersytecie w Edynburgu, gdzie stało popiersie Koestlera, żądają jego usunięcia, bo czują się nieswojo. Szum w mediach (np. Scotsman 20.10.1998) i pod presją władze uniwersyteckie usuwają rzeźbę ze względów bezpieczeństwa! Nagłośnienie w mediach (np. BBC News 29.12.1998) i od tego momentu, akademicy i badacze w głównym nurcie nie odważą się cytować Koestlera-gwałciciela. Theodore Dalrymple doświadczył skojarzenia Koestlera z gwałcicielem na swych znajomych literatach, mimo że nie czytali książki Cesarani: wątpliwe, żeby jakaś biografia kiedykolwiek głębiej wpłynęła na reputację pisarza – dowód że książki mają wpływ daleko poza kręgiem czytelników (City Journal wiosna 2007).

Kilka przeglądów książki Cesarini podważyło oskarżenie, np. San Francisco Chronicle (2.1.2000) i National Interest (22.9.1999), ale za późno i za słabo, żeby naprawić szkodę. Oszczercza kampania i brak szczegółów o niej w Wikipedii, to dowód, że niewygodne judeocentrykom prace Koestlera mają rację. To politycznie poprawne oskarżenie spreparowane przeciw jednemu z największych myślicieli XX w. kwestionują komentatorzy Amazon.com: opiera się na jednym wywiadzie w książce. Odtwarzanie rzekomego gwałtu, który kobieta twierdzi miał miejsce dziesiątki lat wcześniej i implikowanie niemal 20 lat po śmierci oskarżonego, że to prawda, jest tandetnym dziennikarstwem. Dla N. Ravitcha z USA, seksualne inklinacje Koestlera nie mają żadnego znaczenia, w odróżnieniu od eliminacji z kart historii: Następny bohater usunięty.

Kto to byli Chazarowie?

Nowa Encyklopedia Powszechna (1998) odpowiada: koczowniczy lud turecki przybyły z Azji w drugiej połowie IV w. (w ślad za Hunami); po zajęciu stepów między dolną Wołgą a Kaukazem żyli z pasterstwa i łupiestwa; po 560 r. uznali zwierzchnictwo kaganatu tureckiego; w VI-VIII w. utworzyli państwo (kaganat chazarski) między M. Kaspijskim a płn. wybrzeżem M. Czarnegoi rozbudowali je po Dniepr na zach. i Kamę na płn.; stolica Semender n. Terdżem, od ok. 800 r. – Itil (przy ujściu Wołgi); wyznawali judaizm; podlegały im lub płaciły daninę różne plemiona tureckie, ugrofińskie i słowiańskie; rozkwitał handel (pośrednictwo między arabskim Wschodem i bałtycką Północą); w końcu IX w. po przybyciu na stepy naddnieprzańskie Pieczyngów, w kaganacie kryzys; w 965 r. po wyprawie księcia ruskiego Świętosława, państwo chazarskie uległo rozpadowi.

American People’s Encyclopedia (1964 tom XV s. 292) dodaje informacje o migracji Chazarów: W 740 r. Chazarowie oficjalnie przeszli na judaizm. Wiek później, napływające narody słowiańskie przeklęły ich i rozproszyły po Europie Śr., gdzie znano ich jako Żydów. Większość Żydów polskich i niemieckich wywodzi się z nich i podobnie stanowią oni znaczną część obecnej ludności w Ameryce. Grupę tą nazywa się Aszkenazy. Z tego wynikałoby, że Aszkenazy pochodzą od Chazarów, ałtajskiego narodu między M. Kaspijskim a płn. wybrzeżem M. Czarnego w VI – XI w, który przyjął judaizm w VIII-IX w.

Podobnie wnioskuje Kevin Alan Brook w The Jews of Khazaria (Żydzi Chazarii; 1999), książce opartej na materiałach źródłowych w językach obszarów, na które mieli wpływ i migrowali Chazarowie (hebrajski, arabski, syryjski, perski, ałtajskie, słowiańskie, grecki, łacina, gruziński, ormiański i chiński) oraz dowodami z archeologii, etnografii i lingwistyki. Komentator książki Brooka na Amazon.com: Teza książki, że duża część Aszkenazych pochodzi z ałtajskich konwertytów IX w. obrazi wielu tradycjonalistycznych Żydów. Spróbują alternatywnych wyjaśnień […] np. napływ bizantyjskich i in. Żydów IX w. w schronienie u Chazarów i wymieszanie z nimi. To złagodziłoby nacisk na pochodzenie z konwertytów. W prywatnej korespondencji […] Brook sugeruje, że tylko badania DNA mogą rozstrzygnąć tą kwestię. Fascynująca jest dyskusja o chazarskiej diasporze po późnym X w. od bazy na Krymie i dalekim płn. Kaukazie po płn. Rosję, Litwę, Węgry i Bałkany […] Brook ma zamiar poszerzyć swój majstersztyk […który] daje pogląd na zwykle lekceważone aspekty żydowskiej historii.

Wnioski o chazarskim pochodzeniu Żydów mają daleko idące konsekwencje; judeocentrykom odpadłby argument cierpiętnictwa Żydów z rąk chrześcijan za zamordowanie Jezusa – zasadniczy element ich tożsamości grupowej oraz ideologii rozproszenia, „religii” holokaustianizmu i prawa do Izraela, które tworzą podstawę judeo-chrześcijańskiej dywersji. Bez względu jednak na to, czy większość Żydów pochodzi od Abrahama, Izaka i Jakuba, czy od Chazarów, są pod wpływem elitarnego judaizmu rabinicznego, który stawia Żydów ponad prawem i gardzi innymi, zaszczepiając, kultywując i wykorzystując uczucia żydowskiej plemienności nawet wśród świeckich Żydów.

Genetyka przyszła na pomoc. Szereg książek interpretuje wyniki, tryumfując, że jednak Aszkenazy mają rasowe więzi z Palestyną i Bliskim Wschodem. Dyrektor jerozolimskiego ośrodka badań nad arcykapłanami (Cohen-Levi.org), rabin Yaakov Kleiman pisze (DNA and Tradition Devora 2004), że badania genu arcykapłańskiego potwierdziły biblijne pochodzenie Żydów; pomimo rozproszenia i upływu wieków, kompozycja DNA jest niemal identyczna u potomków arcykapłanów wśród Sefardyjczyków z Płw. Iberyjskiego, Afryki Płn. i Bliskiego Wschodu jak i wśród Aszkenazych z Europy. Jak wytypowano potomków arcykapłanów do testów, skoro wg Wikipedii nazwisko nie jest miarodajne? Potomkowie niekoniecznie noszą typowe nazwiska (np. Kogan i Kagan w Rosji, Kon i Kaplan w Polsce, Koen, Kon, Kojen w Serbii) i na odwrót – wielu z odpowiednimi nazwiskami nie pochodzi od arcykapłanów, np. Mosze Koen jest w Izraelu odpowiednikiem Jana Kowalskiego.

Kleiman cytuje prof. Michaela Hammera: Pomimo długoletniego zamieszkiwania w rozmaitych krajach i wzajemnej izolacji, większość ludności żydowskiej genetycznie nie różni się znacznie od siebie. Wyniki wspierają hipotezę, że poojcowski zbiór genów społeczności żydowskich z Europy, Afryki Płn. i Bliskiego Wschodu wywodzi się ze wspólnych bliskowschodnich przodków oraz sugerują, że większość społeczności żydowskich pozostawała dość wyizolowana od sąsiadujących społeczności nieżydowskich podczas Rozproszenia i po nim.

Dyskutant książki Kleimana na Amazon.com, Arthur Koestler z Hiszpanii (nie autor ww. książki, bo on nieżyje od 1983 r.) wytknął zasadniczy błąd: Wg [Kleimana], jego książka opiera się na naukowym porównaniu genetyki Sefardyjczyków z Aszkenazyjczykami, ale próbki pobrano od Sefardyjczyków z Anatolii [obecna Turcja], dokąd teoretycznie wydalono ich z Hiszpanii w 1492 r. Dyskutant argumentuje, że opisana przez Brooka i Koestlera masowa emigracja chazarska w XI-XIII w. przybyła do Hiszpanii, bo żyła tam społeczność żydowska od czasów cesarstwa rzymskiego, właściciele ziemi i handlu powiązani z miejscowymi chrześcijanami jak i muzułmanami. Zamiast uchodzić, ten komercyjny establiszment przyjął w 1492 r. przymusową konwersję i hiszpańskie nazwiska. Jeśli hipoteza ta jest prawdziwa, Żydzi wydaleni z Hiszpanii w 1492 r. mogą być pomyłkowo klasyfikowani jako Sefardyjczycy, a byliby głównie ubogimi napływowmi Chazarami. Żeby rozwiązać zagadkę, dyskutant zasugerował porównanie DNA Hiszpanów i Palestyńczyków.

Abraham’s Children (2007) Jona Entine’a, członka judeocentrycznego think-tanku American Enterprise Institute, nie wzbogaca tez Kleimana. Dyskutantka tej książki, świecka Żydówka zapytała: Co dobrego może wyniknąć z takiej informacji, nawet jeśli byłaby prawdziwa […] może jedynie zwiększyć uprzedzenia i wzmocnić nazbyt często prawdziwą ocenę zorganizowanego judaizmu jako po prostu narzędzia karmienia elityzmu i in. form złudnej arogancji […które] szybciej prowadzą do pieców niż szalone brednie Mein Kampf.

Tezy Kleimana znajdujemy też w Jacob’s Legacy (2008), autorstwa Żyda, Davida Goldsteina, genetyka na Uniwersytecie Duke. Zastanawia brak autorów nieżydowskich. Jeśli biczem antysemita! judeocentrycy szantażują oponentów w mediach, polityce i na uniwersytetach, to może i w genetyce, kiedy idzie o mity i tabu żydowskie? Michael Perry, żydowskiego pochodzenia specjalista-sceptyk eugeniki, daje pośrednią odpowiedź w dyskusji książki Entine’a: Wszyscy zaangażowani badacze są tak podekscytowani możliwościami, że nie zważają na ograniczenia metody […] testowanie genetyczne rozpatruje tylko wąski wycinek naszej kompozycji genetycznej – wyłącznie matczyne lub wyłącznie ojcowskie gałęzie drzewa genealogicznego. Ignoruje pozostałe źródła naszego DNA w każdym pokoleniu.

Bitwy o mit tożsamości

Historyk Europy na Uniwersytecie Tel Awiwu, dr Szlomo Sand dowodzi w bestsellerze pt. Kiedy i Jak Wynaleziono Naród Żydowski, że narodowe tabu, uzasadniające powstanie Izraela, to mit ze schyłku XIX w. Sand podważa też wcześniejsze mity, wg których Żydów wypędzono z Ziemi Świętej i większość z nich ma historyczne więzi z nią. Sand uważa więc, iż jedynym rozwiązaniem politycznym dla Izraela jest rozwiązanie państwa. Większość kolegów akademickich nie odważyła się debatować jego argumentów.

Wg Sanda, powrót na Ziemię Obiecaną w ramach tworzonej przez syjonistów na przełomie XX w. historii narodowej, kłócił się z judaizmem: Przez 2 tys. lat Żydzi trzymali się z daleka od Jerozolimy nie dlatego, że nie mogli wrócić, tylko że religia im tego zabraniała do czasu przyjścia mesjasza. Sand szukał dowodów archeologicznych na wypędzenie Żydów z Rzymu w 70 r. Przekonał się, że królestwa Dawida i Salomona były legendą. Podobnie z exodusem. Faktycznie, nie można bez niego wytłumaczyć żydowskości. Ale gdy zacząłem szukać książek historycznych opisujących wydarzenia tej tułaczki, nie mogłem ich znaleźć. Ani jednej. Bo Rzymianie nie wyganiali, a Żydzi w Palestynie byli przeważnie rolnikami i wszystkie dowody świadczą, że pozostali na swych ziemiach. W monumentalnym dziele Geschichte der Juden (Historia Żydów) ww. Graetz też podważył historię żydowską, od czasów biblijnych do 1848 r.

Sand naśladuje wnioski międzynarodowej szkoły tzw. minimalistów biblijnych, którzy uważają Biblię za fikcję. Zeev Herzog podobnie pisze w artykule pt. Dekonstrukcja murów Jerycha (Haaretz 29.10.1999). Hershel Shanks podważył tezy Herzoga w Haaretz (5.11.1999), pokazując jak zawodna może być archeologia, na którą postawili Sand i Herzog: obraz archeologiczny nigdy nie jest kompletny i często zmieniany. Sand przypomniał artykuły w prasie izraelskiej nt. odkrycia stolicy chazarskiej nad M. Kaspijskim, co nie poruszyło historyków. Np. wiodąca gazeta Yedioth Ahronoth zatytułowała artykuł Rosyjscy archeologowie znajdują od dawna zagubioną stolicę żydowską. Ponadto podręczniki izraelskie nie uczą, że większość przywódców syjonizmu, w tym Dawid Ben Gurion, wierzyli, iż Palestyńczycy pochodzą z miejscowych Żydów, którzy następnie przeszli na islam. Niechęć kolegów do dyskusji, Sand przypisał milczącej zgodzie, że historia żydowska nauczana w Izraelu to przysłowiowy domek z kart. W l. 1930-tych rozdzielono przedmiot historii na uniwersytetach na historie ogólną i żydowską, bo uważano doświadczenia narodu za unikalne.

Dwa dni przed atakami 11 IX, hiszpański profesor Antonio Arnaiz-Villena jako główny autor opublikował w Human Immunology referat, który wnioskuje: Palestyńczycy są genetycznie bardzo blisko Żydów i in. śródziemnomorskich populacji, w tym Turków (Anatolczyków), Libańczyków, Egipcjan, Ormian i Irańczyków. Dane archeologiczne i genetyczne świadczą, że Żydzi i Palestyńczycy pochodzą od starożytnych Kananejczyków, którzy szeroko mieszali się z Egipcjanami oraz ludami mezopotamskimi i anatolskimi. Tak więc rywalizacja palestyńsko-żydowska bierze się z różnic kulturowych i religijnych, a nie genetycznych. Podobne wnioski wysnuły inne badania, np. A. Nebel i koledzy w Human Genetics z grudnia 2000 r.

Brytyjski Guardian (25.11.2001) pisał o pracy Arnaiz-Villeny’ego i kolegów: W ten sposób badania zespołu stawiają wyzwanie stwierdzeniom, że Żydzi są specjalnym, wybranym narodem, a judaizm można tylko dziedziczyć. Wg autorów referatu, Żydzi i Palestyńczycy na Bliskim Wschodzie dzielą bardzo podobne geny i należy ich uważać za blisko skoligaconych a nie odmiennych genetycznie. Redakcja musiała wycofać referat z wersji elektronicznej magazynu, a wydawca Elsevier Science rozesłał na świat żądanie zignorowania referatu, a jeszcze lepiej, wydarcia stron z egzemplarzy papierowych. Arnaiz-Villeny’ego zwolniono z redakcji. We wstępniaku do numeru październikowego, redakcja i komitet publikacyjny towarzystwa naukowego przeprosili czytelników za to, że autorzy referatu pomieszali elegancką analizę historycznej podstawy ludów basenu śródziemnomorskiego z politycznym stanowiskiem reprezentującym tylko jedną stronę złożonej kwestii polityczno-historycznej […] Redakcja  ubolewa nad nieodpowiednim użyciem publikacji naukowej do celów politycznych. W tym samym numerze prezydent towarzystwa naukowego potępił wykorzystanie forum naukowego do rozpowszechniania jakichkolwiek uprzedzeń.

Oficjalna przyczyna szykan: skrajnie polityczna treść referatu, np. obozy koncentracyjne dla uchodźców palestyńskich w Syrii i Libanie oraz kolonizatorzy w Gazie. Arnaiz-Villena nie dostał instrukcji edytorskich, a rzekomo politycznie obraźliwe informacje o historii regionu zaczerpnął z Encyclopaedia Britannica i podręczników. Niektóre kontrowersje wynikły z niefachowego tłumaczenia z hiszpańskiego, np. cólonos jako kolonizatorzy zamiast politycznie poprawnie osadnicy. Inne wyrażenie we wstępie referatu, i zaczął wojnę zaraz po Izrael – pisała poprawnie politycznie Karen Shashok w British Medical Journal – może należało przetłumaczyć i wojna zaczęła się. Starszy wykładowca na Uniwersytecie Middlesex, Andrew Goffey: przyznano, że artykułu nie usunięto na podstawie świadectwa naukowego. Powiedział jeden z akademików, którzy poparli Arnaiz-Villeny’ego w proteście do wydawcy: jeśli profesor znalazłby dowody na wyjątkowość genetyczną Żydów, na pewno nikt nie miałby obiekcji do jego wyrażeń. Wg Observera tak drastyczna samo-cenzura jest bez precedensu w publikacjach naukowych i stworzyła niepokój, że może oznaczać likwidację prac naukowych, które kwestionują biblijne dogmaty.

W odpowiedzi na krytykę, naczelna redaktorka Human Immunology uzasadniła cenzurę: zapalny manifest polityczny słabo zamaskowany jako praca naukowa. Dyskutanci na e-forum British Medical Journal domagali się, by winni uzasadnili bezprecedensową cenzurę, dziwiąc się, że referat wymazano z pamięci, jakby zawierał fałszywe dane. Redaktor Journal of the Medical Library Association wytknął, że nie zwątpiono w dokładność naukową referatu i zakwestionował prawo do zmiany opublikowanego zapisu elektronicznego. Decyzja redaktorki Human Immunology mogła być zabarwiona reakcjami na ataki 11 IX. Stwierdziła, że konieczne były natychmiastowe działania, żeby zapobiec masowym rezygnacjom z rady redakcyjnej i zniszczeniu publikacji (E. Klarreich w Nature nr 414 s. 382). Rezygnacje i niszczenie instytucji niewygodnych judeocentrykom zdarzają się bez względu na tego rodzaju wydarzenia. Np. po opublikowaniu przez b. prezydenta USA, Cartera, książki przyrównującej Izrael do apartheidu Afryki Płd., nastąpiły rezygnacje z zarządu fundacji, której przewodził.

Arnaiz-Villena nie poznał zarzutów, mimo że obiecano mu wgląd w listy do redakcji. W 2002 r. zawieszono go bez płacy w szpitalu madryckim za malwersacje. Po roku zdjęto zawieszenie, bo sądy parokrotnie stwierdziły bezpodstawność oskarżeń. Ten sam wniosek wysnuł oskarżyciel publiczny i Królewskie Kolegium Lekarzy Madrytu – podaje Wikipedia w haśle Arnaiz-Villena, wzmiankując oddalenie przez profesora zarzutów o wadliwą metodologię. Jednak w haśle Sub-Saharan DNA admixture in Europe Wikipedia (4.11.2008) smaruje profesora, nie zamieszczając już ww. usprawiedliwień. Jeśli ktoś wyszedł splamiony z tego epizodu, to na pewno judeocentrycy i ich gorliwi lokaje w wydawnictwach.

Emerytowany lekarz z Niemiec komentuje artykuł Shashok: Jeśli nie można gwarantować dostępu do naukowo niekwestionowanego referatu, to co mówić o informacji innego rodzaju? […] Masz jeszcze „Rok 1984“ Orwella w formie książkowej? Zatrzymaj ją! Wykładowca na Kolegium Medycznym Uniwersytetu Walii: Co mogłoby być bardziej aktualne niż te badania w czasach, gdy „mapa drogowa dla Bliskiego Wschodu“ jest newsem prosto spod prasy? Inny emerytowany lekarz podał analogię: czy herezją polityczną byłaby sugestia, że armia Aleksandra Wielkiego mogła przynieść geny chorobowe do Indii? Jeśli Arnaiz-Villena pokusi się zbadać przepływ genów znad M. Śródziemnego przez Iran do Pendżabu (indyjskiego i pakistańskiego), to czy British Medical Journal odrzuci taki referat z powodu politycznej treści?

Materiały źródłowe (wszystkie odcinki)

Jonathan Cook Israeli Bestseller Breaks National Taboo 15.10.2008

Michael A. Hoffman II The Truth About the Talmud: A Documented Exposé of Supremacist Rabbinic Hate Literature

Nathanael Kapner Judaism Is An Anti Christ Religion! 15.2.2008  i inne

Willie Martin History of Judaism in the New World

Ted Pike Pedophilia: The Talmud’s Dirty Secret 11.10.2006

Ted Pike Pedophilia: Thriving in Judaism’s Right Wing 20.10.2008

„Maurice Pinay” Blog

Karen Shashok Pitfalls of editorial miscommunication [w:] British Medical Journal 7.6.2003 tom 326 s.1262-1264

Izrael Szahak Żydowskie dzieje i religia Fijorr Publishing: Warszawa-Chicago 1996

Encyklopedia Białych Plam PWE: Radom 2000-2006, 20 tomów

Noahide Laws and Decapitation for Confessing Jesus Is Lord

The New World Order is coming: Are you ready?

††††††††††††††††††††††††††††

Podsumowując, kiedy rozum i sumienie są zniewolone przez nacjonalistyczny narcyzm, inni stają się dla nas niewidzialni i wyglądamy jak rozrabiaki, a w oczach świata stajemy się trędowatymi. Serce pęka z powodu panującego braku wrażliwości i jego wielu ofiar – zarówno wśród nas jak i innych. — Nimrod Aloni

My, my i my

Zanika podstawowa ludzka cecha postrzegania innych jako ludzi takich samych jak my; niektórzy nawet uważają to za zdradę.

Nimrod Aloni 28.6.2010, tłumaczyła Ola Gordon

Patrząc na zdjęcia ledwie przytomnych, zakrwawionych i pobitych komandosów na pokładzie Mavi Marmara, wątpię by komuś w Izraelu nie pękało serce, nie ściskało w żołądku i nie sączyły się wściekłość i wzrastające pragnienie zemsty. To nie jest kwestia poglądów politycznych, i to nie odnosi się tylko do osób pełniących służbę w marynarce. To również nie wynika z tego, że znamy któregoś z tych żołnierzy osobiście. Jest to częścią przynależności do wspólnoty, do izraelskiej rodziny, w której każdy ma ludzkie oblicze i prawdziwą ludzką obecność, tak jak każdy z nas, naszych dzieci i naszych bliskich przyjaciół.

I teraz, z największą empatią, wciąż świeżym bólem i wrzącą wściekłością – pomyślmy, nawet w formie ćwiczenia teoretycznego, o naszych palestyńskich sąsiadach, w większości wrogach przez te 43 lata, którzy na co dzień oglądają zdjęcia swoich dzieci i rodziców, pobitych i zakrwawionych, ledwie przytomnych i całkowicie bezradnych, pod naszą okupacją. A jeśli rzeczywiście są ludźmi, to w intelektualnym duchu domniemamy, że krwawią kiedy postrzeleni, krzyczą z bólu kiedy pobici i wołają o uwolnienie kiedy uwięzieni. A kiedy traktowani są z pogardą, czują się upokorzeni i nieszczęśliwi. Więc wyobraźmy sobie jak pękają im serca, ściskają żołądki i gotuje się w nich wściekłość kiedy życie i codzienne czynności wypełnione są chęcią zemsty.

W tym intelektualnym ćwiczeniu nie ma nic ani nowego ani rewolucyjnego. Potrzebny jest jedynie jeden krok by odejść od plemiennej mentalności i poczucia rodzinnych uczuć w kierunku uniwersalnej świadomości moralnej, o której napisano niezliczoną ilość artystycznych, filozoficznych i religijnych tekstów. Inaczej mówiąc, wystarczy spojrzeć na siebie, nawet jeśli ten ktoś jest dla nas obcym lub wrogiem, jako na człowieka w pełnym znaczeniu tego słowa, dokładnie tak jak ty, twoi bliscy i twoi kochani.

I tu leży nasz wielki problem, to tu zaczyna się nasz proces barbaryzacji. Ta podstawowa cecha ludzka postrzegania innych jako ludzi takich samych jak my zanika, a nawet niektórzy uważają ją za zdradę. Z powodu tak wielkiej miłości do siebie i narcyzmu w kwestii Ziemi Izraela, dogmatu o Izraelu i izraelskim narodzie, zamknęliśmy oczy, uszy, umysły i sumienia tak bardzo, że nie potrafimy widzieć i słyszeć innych. Nie możemy dłużej zauważać ich opinii i przyznać rację logice do ich roszczeń i kulturowej narracji.

Jesteśmy tak przepełnieni sobą i tak dobrzy w rozumieniu naszych racji, że dla nas inni stali się niewidoczni, że nie ma nikogo oprócz nas. Nikt nie pragnie pokoju bardziej od nas, izraelska armia jest najbardziej moralna na świecie i nikt nie może badać naszego postępowania lepiej od nas samych. Oczywiście Żydom wolno osiedlać się wszędzie, oczywiście mamy prawo niszczyć swoich wrogów na terenie każdego kraju i każdego kontynentu, a każdy kto nam tego odmawia jest nikim innym jak antysemickim nie-Żydem lub Żydem zdrajcą opętanym samo-nienawiścią.

Ostatnio jeden z programów TV pokazał grupę ekstremistycznych osadników, którzy w arogancki i pogardliwy sposób nazywali inicjatywy pokojowe amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy wyrazami: „ten kuszon nie będzie dyktował o naszym losie,” używając obraźliwego określenia Czarnych. Niektórzy mówią, że oni są młodymi ekstremistycznymi osadnikami z nielegalnych osiedli, jak ci którzy pocieszają się tym, że to tylko mała garstka kibiców piłkarskich Beitar Jerozolima, którzy przeklinają Arabów i są naprawdę rasistami i wmawiają sobie, że minister spraw wewnętrznych Eli Jaszai jest wyjątkowy w podżeganiu do rasizmu wobec imigranckich pracowników. Przyjaciele, nie ogłupiajmy się. Od jakiegoś czasu to nie jest już szkalowana garstka, a raczej duży obóz fanatycznych pionierów. Większość najpierw zgadza się z nimi, a potem przyjmuje ich sposób działania.

Przedsiębiorstwo osadnictwa to sprawiający wrażenie produkt każdego izraelskiego rządu i ukoronowany sukces wszystkiego co ma związek ze stałą okupacją i burzy każdą prawdziwą opcję pokojową dwóch państw dla dwóch narodów. Dodajmy do tego badanie przeprowadzone dwa miesiące temu, według którego ponad połowa żydowskich uczniów szkół średnich przywróciłaby prawa obywatelskie arabskim obywatelom Izraela, a otrzymamy wyraźny obraz tego co widzą prawie na całym świecie, a udaje się nam ukryć przed sobą  My nie postrzegamy innych, zwłaszcza Palestyńczyków, jak ludzi w pełnym znaczeniu tego słowa, więc podobnie jak społeczność ultra-ortodoksyjna versus świeccy, my Izraelczycy, chcemy więcej praw dla nas niż chcemy przyznać innym.

Podsumowując, kiedy rozum i sumienie są zniewolone przez nacjonalistyczny narcyzm, inni stają się dla nas niewidzialni i wyglądamy jak rozrabiaki, a w oczach świata stajemy się trędowatymi. Serce pęka z powodu panującego braku wrażliwości i jego wielu ofiar – zarówno wśród nas jak i innych.

Autor jest dyrektorem Instytutu Myśli Edukacyjnej w Nauczycielskim Kibuc College  w Tel Awiwie.

Sorry, the comment form is closed at this time.