Grypa666's Blog

Co gorsze grypa czy kompleks jot?

Na którą marionetkę głosować?

Posted by grypa666 w dniu 13/06/2010

Wpis odtworzony 20.6.2011 z pliku RSS od Mgrabasa – dzięki!

†††††††††††††††††††††††††

Na którą marionetkę głosować?

Andrzej Szubert 12.6.2010

Demokracja to z definicji „rządy ludu”. Mimo jednak namolnego wmawiania mi przez media, iż mamy u nas demokrację, nie widzę jej ani odrobiny. „Lud” – a więc zwykli, szarzy ludzie tworzący naród i społeczeństwo – nie mają nic, ale to absolutnie nic do  powiedzenia. Mamy jedynie do „wyboru” w zasadzie pomiędzy jednym złem (Komorowski), albo drugim, jeszcze gorszym złem (Kaczyński). Ewentualnie możemy oddać głos na nie mającego szans na zwycięstwo innego kandydata, lub wybory zbojkotować.

Nie zaglądamy tu nawet za kulisy sceny politycznej, gdzie zapadają decyzje, a politycy tylko udają, że debatują i że „rządzą”. Nawet zakładając, że urządzana przez polityczne marionetki inscenizacja nie jest fikcją, wybory „prezydenckie” (ale i „parlamentarne”) są w polskim baraku Unii podwójną farsą:

Nie mamy już „prezydenta” tylko tytularnego nadzorcę polskiego baraku Unii. „Prezydent” nie był nawet w stanie sprzeciwić się nakazowi UE likwidacji  polskich stoczni – i to jeszcze przed podpisaniem Traktatu. Teraz on jeszcze mniej znaczy. Zwierzchnikiem sił zbrojnych (a raczej resztki po nich)  jest tylko teoretycznie – wojsko podlega dowództwu NATO. Resztkę jego „uprawnień” można mu odebrać zmieniając konstytucję. Nie mamy też niezawisłego polskiego „parlamentu”, gdyż nasz „sejm” podlega  pod Brukselę i Traktat i nie może uchwalić czegoś zgodnie z wolą większości, a sprzecznie z tzw. prawem unijnym, parodią praworządności.
Tzw. demokratyczne wybory są parodią demokracji, bo sam ostęp do mediów nie jest jednakowy dla kandydatów. Jedynie „wybrańcy” losu (a raczej protegowani Grupy Trzymającej Władzę) mają takie szczęście, lecz nie każdy z nich ma poparcie w mediach, bo z reguły one promują kandydatów „nakazanych” a nie rzeczywiście lepszych. Widać to w nagłaśnianiu kilku tzw. ważniejszych kandydatów a wyciszaniu czy wręcz ignorowaniu innych. Ponadto kandydaci dużych partii, nawet gdy są oni agentami obcych interesów, mają znacznie większe szanse na pomoc ich partii w zrobieniu z nich patriotów i „mężów stanu”.
Kto jest Grupą Trzymającą Władzę

Jak to kto, powiedzą patrioci z PiS – jasne, że to  postkomuna – postsowiecka, sterowana z Kremla agentura i uwłaszczeni sekretarze. Zapomina się przy tym, że jeszcze przed Magdalenką, za zgodą Gorbaczowa i w cichym porozumieniu z USA ówczesny premier „komuch” Rakowski wprowadził przepisy prywatyzacyjne, a jeszcze wcześniej tzw. spółki polonijne. Karierowicze partyjni za wczasu, porzucając ideologiczną maskę komunistów zmienili się w prozachodnich Europejczyków. To oni byli motorem zmiany statusu Polski z baraku imperium wschodniego na barak imperium zachodniego. Najpóźniej w momencie  oficjalnego wejścia Polski do NATO i Unii wykoszono (przy pomocy przewerbowanej w międzyczasie postkomuny i ich okrągłostołowych kolesiów) wierną nadal Rosji agenturę postsowiecką. Wprawdzie jest ona jeszcze u nas, ale jest ona bezwzględnie ścigana i tropiona przez agenturę obecnych sojuszników. Jej wpływy są zatem znikome, wbrew temu, co głosi popularny publicysta Michałkiewicz.

Słyszałem już dowcipy na jego temat: jeśli na skrzyżowaniu dróg równorzędnych zderzą się jadące na sygnale karetka pogotowia, radiowóz policyjny i straż pożarna to winę za wypadek (zdaniem Michalkiewicza) ponosi naturalnie rosyjska razwiedka.

Inną znaną osobą publiczną straszącą nas esbecką, rosyjską agenturą jest poseł Macierewicz. Nie zauważył on nawet, ilu zdemaskowanych b. agentów SB robi w III RP i w Unii kariery. Szef tzw. parlamentu europejskiego Buzek, prymas Polski abp Kowalczyk, czy nowy szef NBP (do niedawna dyrektor departamentu MFW) Belka, członek rockefellerowskiej Komisji Trójstronnej, narzędzia narzucania NWO. To jaki z niego jest postkomuch i agent Putina? Skoro on już od dawna jest duszą i ciałem agentem światowej żydowskiej lichwy. Po co więc wojna o teczki i o IPN – skoro zdemaskowanym agentom krzywda się nie dzieje? No, chyba że nadal są na wikcie u Putina, wtedy są rzeczywiście zwalczani.

Dalej… Czyżby postkomuna – pogrobowcy PZPR – nadal służyli Kremlowi i Putinowi? To co robiły takie ikony postkomuchów jak Kwaśniewski i Cimoszewicz w fundacji żydowskiego, należącego do światowej żydowskiej sitwy, „filantropa” Sorosa?

Dziwne też, że Kaczyńscy, obaj tacy antykomuniści, u Sorosa spotykali się z postkomuchami (i z wrażą PO). Czyżby ten ich antykomunizm był tylko fasadą?

Czy to nie jest żałosna farsa? PiS-owski Don Kichot Macierewicz straszy nas postkomuchami, domaga się dekomunizacji, a jego partyjny szef z komuchami (i PO) u Sorosa dogaduje się, jak „wykluczonych” nie dopuścić do władzy! A sam postkomuch Kwaśniewski jeździ sobie na odczyty i wykłady do USA, a nie do Moskwy. „Postkomuna” była za NATO, Unią i Traktatem. Dlaczego więc ogłupia się nas i straszy postkomuną i ruską agenturą? Skoro „postkomuna” to strojąca się od lat w szatki prounijnych i prozachodnich  postępowych europejczyków zachodnia agentura.

Albo taka PO…

Jednym z jej ojców chrzestnych był agent SB, Olechowski. Tyle, że w międzczasie jest on nieomal „etatowym”, pełniącym obowiązki Polaka, przedstawicielem Grupy Trzymającej Władzę (w naszym baraku) u Bilderberga. Reprezentuje „nas” też w Komisji Trójstronnej. Jest więc on ewidentnym agentem światowej, żydowskiej lichwy, a nie człowiekiem Putina.

Drugim ojcem chrzestnym PO był esbek Czempiński. „Haniebna” służba w SB nie przeszkodziła jemu w robieniu kariery po tzw. transformacji. Przewerbował się natychmiast (a może i wcześniej) i jest sercem i duszą agentem USA. Nawet order CIA otrzymał on z rąk zbrodniarza Busha. Przy tej okazji Czempińskiego przerobiono na bohatera, a USA na wspaniałomyślne państwo „darujące” Polsce 20 miliardów dolców długu.

Co oni nam darowali? Czy to Polska od nich pożyczała tę forsę , czy rządzący Polską komuniści? Oddawać powinni przecież ci, co pożyczali – a więc komuniści! A nie Polska. Darowali… Samych lichwiarskich odsetek i tak dostali spowrotem więcej, niż  komuchom pożyczyli. W 1945 r. sprzedali nas Stalinowi. Potem pożyczkami wzmacniali, utrzymywali przy życiu i finansowali komunę (choć niby z komunizmem walczyli). Kto wie, może pałki ZOMO-wców i gaz łzawiący też za dolce komuna miała. Urban w telewizji mówił – rząd się sam wyżywi. Mordę miał wypasioną, pewny siebie, bo „wroga” Ameryka kredytami ich przy władzy podtrzymywała. A tysiące idiotów w więzieniach siedziało wierząc w pomoc z Ameryki. Ameryka komunę utrzymywała, na koniec się z przewerbowanymi komuchami dogadała, a my nadal ich kochamy.

A ile miliardów kosztowł nas kupiony przez amerykańską agenturę rządzącą polskim barakiem ichni latający złom. Albo militarna pomoc w brudnych okupacyjnych wojnach, na które amerykańscy agenci rządzący polskim barakiem niedobitki naszej armii wysłali? To się nie liczy?

Tak więc już po samych ojcach chrzestnych PO widać, czyja to agentura. A że teraz do Putina oczko puszczają… Taki dostali prikaz. Waszyngton zmienił taktykę podboju Rosji. Nie „tarczą” zmuszają ją do uległości, a wciągając we współpracę gospodarczą. Ileż to firm zachodnich można Putinowi zainstalować w Rosji, udając kolegę i partnera gospodarczego. A za firmami przyjdą banki, „kultura” i cała reszta.

Miłości Kaczyńskiego

Wydawało by się, że dla uważnego obserwatora najłatwiejszą do zidentyfikowania jako agentura USA i Izraela powinna być partia PiS. Bo przecież L. Kaczyński nie krył się z miłością do USA, Izraela i do żydowskich organizacji, a nawet do skrajnie syjonistycznej i antypolskiej loży żydowskiej. A jednak ta partia uważana jest za partię jak najbardziej patriotyczną. PiS niezwykle umiejętnie gra na polskim patriotyzmie. Lech Kaczyński i PiS celowali w celebrowaniu patriotycznych rocznic, graniu na uczuciach narodowych, udawaniu dbałości o historię i tradycję Polską. Miliony ludzi dały się, i nadal dają się na to nabrać. Nic to, że o pomniki i muzea żydowskie dbał Kaczyński bardziej, niż o polskie  — wiem, muzeum AK to jego zasługa, a gdzie muzeum KL Warschau? Nic to, że dla Polski sojusz strategiczny z bandyckim państwem Izrael byłby wybitnie szkodliwy. Nic to, że jako jedyny polityk europejski sprzeciwił się Kaczyński potępieniu krwawej pacyfikacji Strefy Gazy przez Izrael. Nic to, że wielu Polaków z niesmakiem patrzyło na prezydenta ganiającego przy świetle menory w jarmułce po Belwederze. Czy jeszcze bardziej niesmaczne  dekorowanie polskimi odznaczeniami żydowskich aktywistów.

Kaczyński umiejętnie wykorzystywał zakorzenioną w Polakach niechęć do Rosji. Ale robił to po prostu świadomie nieuczciwie. Bo jak można o Katyń oskarżać Rosjan i od nich domagać się przeproszenia nas za tę zbrodnię, skoro winę za nią ponosi żydowsko-gruzińska mafia rządząca wówczas w Rosji. A nie Rosja i nie Rosjanie. To państwa-przyjaciele Kaczyńskiego, Gruzja i Izrael, powinny nas za Katyń przeprosić!

Kaczyński brał udział w inscenizowanych przez Waszyngton antyrosyjskich prowokacjach i akcjach osłabiających. Gruzja, ślepe poparcie dla „amerykańskiego” Juszczenki. Udział w nagonce odtrąbionej przez Condi Rice przeciw Łukaszence. To Kaczyński najbardziej zabiegał o zrobienie z Polski militarnego wasala USA, o”tarczę” i stacjonowanie obcego wojska na polskiej ziemi, symbol niekoniecznie sojusznika, a częściej okupanta.

Lecha Kaczyńskiego już nie ma. Ale trudno jest wyobrazić sobie, aby jego bliźniak zdecydowanie różnił się programem politycznym. Jeśli wygra wybory, to 11 listopada będziemy hucznie i i uroczyście obchodzić święto Niepodległości – sprzedanej przez obu Kaczyńskich (i resztę politycznej agentury nadzorującej polski barak). Zapewne nadal będziemy sojusznikiem USA i Izraela narzuconym nam przez rządzącą nieprzerwanie od 1989 r. amerykańską agenturę. Jako strategiczny partner żydowskiego państwa może będziemy pomagać w przyszłości w napadaniu na humanitarne konwoje. Będziemy nadal pomagać USA w brudnych okupacyjnych wojnach. Ilu z nas zna prawdziwe oblicze USA, a zwłaszcza CIA?

†††††††††††††††††††††††††††

Zanim zagłosujesz pomyśl na kogo!

Wiktor Dmuchowski, Częstochowa 12.6.2010

Portal kresy24.pl p. Bućki, szkalującego wszystko co jest białoruskie zamieścił informację:

„…Białoruś coraz szybciej przekształca się w wielkie więzienie dla swoich obywateli. Władze w Mińsku wprowadziły właśnie dwie nowe kategorie osób, które będą miały zakaz opuszczania kraju….”.

Jeśli p.Bućko śmie nazywać Białoruś „wielkim więzieniem”, to niech łaskawie się zastanowi co z naszego kraju robią władze PiSu i PO w Warszawie?…Jaką perspektywę rozwoju dla swoich rodaków stworzyły?…Przypomnę, że do dziś „niebezpiecznymi dla interesów państwa polskiego” warszawscy urzędnicy określili Polaków – swoich rodaków, którzy kultywują polskie tradycje narodowe w Białorusi. Do Polski nie mają prawa wjazdu nie tylko Polacy, których przodkowie uczciwie płacili podatki i byli wierni Państwu Polskiemu, ginęli za Ojczyznę, ale i całe grono uczciwych, pracujących na rzecz suwerenności swojego państwa obywateli białoruskich.

Grupa borysowa korzysta z przywileju, jaki dla niej przygotowały warszawskie władze i posługuje się nim, jak atutem. Jest nim wsparcie konsulatów warszawskich w Mińsku i Grodnie polegające na wyrażeniu zgody lub jej odmowy w uzyskaniu przez petenta wizy lub Karty Polaka. Czynią to, aby rozpętać wewnętrzną destabilizacje i niepokój obywateli Białorusi.

Nie zdziwiłby mnie fakt, gdyby druga strona czyli Białoruś wprowadziła podobną kartę przetargową /lecz podkreślam, jako odpowiedź na niegodziwe zachowanie warszawskich urzędników/ w postaci zabronienia wyjazdu ze swojego kraju osobom, które poza granicami Białorusi szkalują swoją Matkę-Ojczyznę oraz suwerenne władze własnego państwa. I jeśli ma dojść do tego, iż pewna grupa nie będzie miała możliwości wyjazdu z Białorusi / nie będzie mogła zarobkować poza własnym krajem/, bo jakoś ta sytuacja powinna być zrównoważona, pamiętajmy o tym, kto ponosi główną odpowiedzialność za rozpoczęcie polsko-białoruskich wojen. Całkiem jest możliwe, że w celach przywrócenia równowagi i wyjścia z patowej sytuacji, ten środek może zadziałać i przyczynić się do zniesienia wszelkich zakazów wjazdu tak z jednej, jak i drugiej strony.

Ale najlepszym środkiem byłoby zniesienie panowania POPiSu w Polsce, bo w ciągu ostatnich 5 lat narobili dużo „bigosu”. Więc, zanim zagłosujemy – pomyślmy dobrze, bo w innym przypadku Polską będzie rządzić kolejna kanalia, a uczciwych Polaków-patriotów ciągle będzie się określało mianem: „niebezpieczny dla interesów państwa…”

†††††††††††††††††††††††††††††

Nadesłał Marek Głogoczowski12.6.2010

Poniżej wrażenia z Białorusi mego młodszego kolegi, mieszkającego od kilkunastu lat w Polsce muzyka Wiktora Dmuchowskiego, współzałożyciela ZPB w Mińsku dwadzieścia lat temu. W maju br. dokonał on kilkutygodniowej wycieczki do kraju swej mlodości. Przyznaję, że jeśli chodzi o czystość miast i miasteczek, jakość dróg oraz ogólną estetykę w tej byłej Republice byłego ZSRR to i ja mialem podobne wrażenia w czasie mych kilkukrotnych tam wojaży w ciągu ostatnich 5 lat. Jeśli zaś chodzi o tak zwany „czarny piar” (patrz załącznik) na temat Bialorusi, uprawiany za nasze, polskich podatników pieniądze na portalu http://www.kresy24.pl, to aż się chce rzygać obserwując do jakiego stopnia – by przypodobać się PANU o nazwie US-RAK ŚWIATA – upodliła się moja, PiS + PO + KK rządzona ojczyzna. — Marek Głogoczowski

„Poloneza czas zacząć…”, ale prawdziwie polskiego

Wiktor Dmuchowski, Częstochowa 10.6.2010

Goszcząc u wspaniałych moich przyjaciół pp.Olgi i Mieczysława Łysych w Rubieżewiczach obudziłem się wczesnym rankiem nasłuchując przez otwarte okno rozweselających serce przeróżnych śpiewów ptaków i już wiedziałem, że tego dnia, słońce mi świadkiem, czekają mnie wspaniałe spotkania i niepowtarzalne emocje.
Ruszyliśmy po obfitym wiejskim śniadaniu w drogę do Słonimia, około 160 km. Mieczysław Łysy /zdj./ – obecny  prezes   ZPB
w Mińsku  – opowiadał mi o swojej pracy sprzed 20 lat na stanowisku dyrektora szkoły średniej  w Rubieżewiczach i o nowatorskich metodach wyliczania średniej każdego ucznia, które jako pierwszy na Białorusi wprowadził do szkolnictwa. Okazuje się, że zachęciło to uczniów do intensywniejszej samodzielnej pracy, a co za tym idzie i podniesienia poziomu całego nauczania. Dziś ta metoda jest używana powszechnie w białoruskim szkolnictwie. Słuchając opowiadań rozglądałem się na lewo i prawo i podziwiałem utęsknione widoki mojej Matki – Białej Rusi. Wszędzie rzucał się w oczy niesamowity ład i porządek. Gdy przejeżdżaliśmy przez wioski, widać było ludzką gospodarną rękę: domy, choć skromne, ale zadbane i wymalowane, czyste podwórka, wyremontowane płoty   i wszędzie mnóstwo kwiatów. Wyjeżdżając na brzeską trasę mimowolnie zauważyłem, iż jest ona w doskonałym stanie i nieco szersza od naszych polskich. Jechało się bardzo wygodnie, bo nigdzie po drodze nie było żadnych świateł czy przecinających trasę szybkiego ruchu dróg. Pomyślałem sobie:  O, mój Boże, biedna Polsko, czegoś Ty się doczekała za te ostatnie 20 lat?… Gospodarność była widoczna wszędzie: pola starannie zasiane, pobocza dróg  wykoszone, oznakowanie przyjazne kierowcom. Nie widziałem żadnego kawałka ziemi leżącego odłogiem. Jedynej rzeczy, jakiej mi w tej całości brakowało, to zajazdów   i większej ilości stacji benzynowych.
Przyjechaliśmy do Słonimia tuż przed rozpoczęciem Festiwalu Poloneza, który corocznie jest organizowany  przez  tutejszy  oddział Związku  Polaków  na  Białorusi  [ …całość ze zdjęciami na blogu Wiktora Dmuchowskiego…]
Po zakończeniu Festiwalu Poloneza   p. Rewkowska   w imieniu swojej organizacji zaprosiła gości i organizatorów do wspólnego, polsko-białoruskiego suto zastawionego stołu. W restauracji było słychać polski śpiew  i polską mowę. Pomyślałem wtedy sobie: Jaka to siła! Jaką wyrazistość ma ta nasza polska mowa tu – pośród tych wspaniałych ludzi   i działaczy!  Jej wartość da się głęboko odczuć dopiero poza Polską. Wyjeżdżaliśmy ze Słonimia z p. Mieczysławem podbudowani jednością tych Polaków i Białorusinów, mieszkających jeden obok drugiego i uzupełniających się nawzajem. „I ja tam z gośćmi byłem, miód i wino piłem, a com widział i słyszał, w… artykule …umieściłem”.

P.S.  Polacy na Białorusi nie mogą być żadną kartą przetargową, która decyduje o karierze tak prywatnej osoby, jak i przyszłości organizacji społecznej czy politycznej. Jeśli ktoś chce Polakom na Białorusi pomagać, to powinien to czynić z potrzeby serca i bezinteresownie. Historii Polski wystarczy haniebnego przykładu Rządów Kaczyńskich czy Tuska, którzy wykorzystali dorobek Polaków na Białorusi dla zaspokojenia własnych ambicji politycznych i planowania „dżinsowych rewolucji”. Do dziś negatywne rezultaty ich szkodliwej polityki odczuwają wszyscy, Polacy na Białorusi szczególnie. Wystarczy! Aż się ciśnie mi na usta powiedzenie o grubej kresce. Panie i Panowie, „poloneza czas zacząć…, ale polskiego – narodowego.

…………………..


Wiza i Karta Polaka wciąż tylko dla wybranych

Wiktor Dmuchowski, Częstochowa, 15.6.2009

Placówki konsularne w Grodnie i Mińsku są nadal niedostępne dla Polaków, tak dla tych nie zrzeszonych w organizacje polonijne, jak i tych, którzy zrzeszeni nie tak, jakby się chciało MSZ-wi polskiemu i polskim dyplomatom pracującym na Białorusi. Telefony konsulatów milczą /odpowiada automat/ – nikt z nimi nie chce rozmawiać. Placówkę dyplomatyczną w Grodnie odwiedzają ciągle jedni i ci sami ludzie, przeważnie zwolennicy Zrzeszenia Płatnych Wrogów Bałorusi /ZPwB/ p. Borys /niektórych widziałem osobiście/. Każdego dnia, po godzinie 15.00 paszporty z wizami odbierają albo wyżej wspomniani ”wybrańcy” albo „białoruscy opozycjoniści” rozmawiający ze sobą po rosyjsku. Zazwyczaj przy bramie konsularnej stoi kilkanaście osób, żadnego tłoku nie ma.
Ci Polacy, którzy samodzielnie chcą złożyć dokumenty w celu otrzymania wizy lub Karty Polaka nie są w stanie tego zwyczajnie zrobić. Rozmawiałem z kilkoma Polakami z Mińska i ze Swisłoczy. Twierdzą, że, aby zrobić wielokrotną wizę, muszą się „pokornie kłaniać” tym osobom, które zostały „namaszczone” przez polskich dyplomatów lub samą „szefową”. A jest ich w terenie kilkanaście. Często za dokonanie czynności związanych z pozytywnym załatwieniem sprawy pobierane u ludzi są pieniądze. Dochodzi do incydentów kryminogennych. W samym obwodzie grodzieńskim toczy się kilka spraw karnych przeciwko osobom, które zostały wciągnięte w różnego rodzaju nieuczciwości finansowe. Wg prawa białoruskiego grozi im teraz więzienie. Taka oto jest „polityka wschodnia” obecnego polskiego MSZ-tu i państwa polskiego. Politycy polscy zapewne o tym nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć.
Zdarzają się również przypadki, kiedy, zawdzięczając swojemu uporowi, Polacy /raczej mieszkający w Grodnie lub okolicach/ jednak składają papiery do Konsulatu, ale rozpatrywanie ich wniosków przeciąga się w nieskończoność. Czy to nie jest złośliwość ?

Dalej. Jeśli imprezy polonijne są przygotowywane przez działaczy należących do uznawanego przez władze białoruskie ZPB p. Józefa Łucznika, który otrzymuje nieznaczące wsparcie finansowe ze strony władz białoruskich /Polska tego wsparcia odmawia/, polscy dyplomaci, będąc zaproszeni, nigdy nie biorą w nich udziału. Czy to nie jest pogarda w stosunku do drugiej strony? Brawo, Panie Ministrze Sikorski – oto Pana i Pana współpracowników dbanie o polskość na Białorusi, oto Pana „pozytywy” /czego p. Kaczyńskiemu nie udało się zniszczyć – dobija to Pan/.  „Skuteczność” wschodniej polityki polskiej jest szokująca!

P.S. W Słonimiu dochodziło do karygodnych wg prawa kanonicznego incydentów, kiedy księża w rozmowach poza kościelnych w sposób otwarty zwracali się do swoich wiernych słowami : „Jeśli należysz do ZPB p. Józefa Łucznika, to do kościoła możesz nie chodzić, nie jesteś chrześcijaninem”. Bez komentarza…

Andrzej Szubert, Białoruś, Europa, NWO, Polska, kompleks jot

Jedna odpowiedź to “Na którą marionetkę głosować?”

  1. […] 13.6.2011 Na którą marionetkę głosować? […]

Sorry, the comment form is closed at this time.