Wspomóż blog – na konto lub Pay Pala
†††††††††††††††††††††††††††
Nadesłał Asterix
Włączam TV, a tam papka dla ludzi = wyłączam TV i idę na grypa666.wordpress.com = reakcja bezwarunkowa

†††††††††††††††††††††††††††
Reformy Sorosa w Polsce
Piotr Bein 19.5.2010
Uaktualniony artykuł przygotowany kilka lat temu dla magazynu analiz za polską racją stanu, “Info nurt” w Kanadzie, zniszczonym jak jego następca “Wir” za podobne treści przez “polskie” służby tam działające. Materiałów dostarczył Profesor Kazimierz Poznański z Uniwersytetu Waszyngton w osobistych spotkaniach z autorem. Wkrótce więcej artykułów z “Info nurt” i “Wir” o mega-agencie NWO i kompleksu jot, Sorosie.
Globalistyczna prasa chwaliła pierestrojkę nad Wisłą, jako przykład dla stojących w kolejce do wolnego rynku. Rząd chwalił się dynamicznym rozwojem gospodarcznym, tylko że produkt narodowy osiągnął w 1998 r. połowę stanu z 1980 r. Podawano, że w Polsce jest 1,8 mln bezrobotnych, a było 4,5 mln.
W 2000 r. niecałe 8 % rodaków chwaliło sobie proces reform od 1989 r., 47 % nie chwaliło, a reszcie było obojętne. Przewodniczący Samoobrony, Andrzej Lepper, raz po raz zaczynał wystąpienia w Sejmie od słów: Że Balcerowicz musi odejść to wiemy… Za Balcerowiczem stali wybitni ekonomiści, jak Jeffrey Sachs. Za Sachsem stał Soros. Wg „Executive Intelligence Review” z 1997 r., Soros był prawdziwym mózgiem reform, które zniewoliły i wpędziły Polaków w nędzę na dziesięciolecia.
Mistrz manipulacji bezwzględnego kapitalizmu, Soros, wybrał Polskę na łatwą ofiarę. Ale nie ma dowodu, że zabrał nam choćby dolara. Grabili inni, chronieni prawami bankowymi Balcerowicza. Pomagały polskie „elity”, wyczyszczając kraj z komunistycznego złomu, już przy końcu gorączkowo, jakby przeczuwając klęskę wyborczą AWS-UW. Elity przekręciły sens reform, nie pozwalając ukształtować się silnej, polskiej klasie kapitalistycznej, a pomagając zagranicznym inwestorom w przejęciu kapitału – pisze w bestsellerze „Wielki przekręt”, profesor ekonomii na Uniwersytecie Waszyngton, dr Kazimierz Poznański.
Gminobiurokraci, rząd centralny i posłowie – wielu sięgało łapą po platynowe auta, wille na wybrzeżu Hiszpanii i wykształcenie dzieci za granicą. Jak wyliczam, majątek banków i przemysłu jest sprzedawany za najwyżej dziesięć procent jego wartości, pisze Poznański. Korupcja pozbawiła Polskę majątku narodowego na rzecz obcych. Zatrzymanie majątku dla Narodu pokrzyżowałoby plany Sorosa.
Poznański obliczył, że tylko do 1999 r. wpłynęło 18 do 23 mld USD z prywatyzacji kapitału bankowego i przemysłowego o łącznej wartości 240 do 360 mld USD – mniej niż 10 % wartości rynkowej! Tak „liczył” Balcerowicz, łapówy za rujnowanie i „przetargi” brała administracja wszystkich szczebli i kolorów politycznych, a Soros zacierał ręce.
Inteligenci
Poznański jest specjalistą od przemian gospodarczych, od doktoratu pt. „Innowacja w kapitalizmie” (Warszawa, 1980), po „Prywatyzację oraz stabilizację w Polsce”, wydaną przez renomowane wydawnictwo naukowe Kluwer Academic Press. Propaganda liberałów próbowała zdyskredytować pozycję Poznańskiego na prowincjonalnym uniwersytecie (centrum akademickim północnego-zachodniego USA), a b. poseł Unii Wolności i minister przekształceń własnościowych, Janusz Lewandowski, wpadł w panikę, widząc w “Wielkim przekręcie” prawdę o swoich „reformach” i przekrętach: ujawnia pozytywny ideał autora, jakże bliski Ukrainie i Białorusi, pozwalający zrozumieć jego histeryczny atak na zdradziecką politykę polskich, węgierskich i czeskich liberałów. Nie ma w książce histerii ani sentymentów za komunizmem, który Poznański potępia.
Ekonomista Ryszard Bugaj, w „GW” nazwał książkę „dziełkiem”. „Obliczył”, że polski postkomunistyczny kapitał wytwarza na jednostkę sześć razy tyle dochodu narodowego, co, np. kapitał niemiecki. Bugaj i in. pupile prasy dowodzili, iż komunizm nie zostawił po sobie kapitału, tylko złom. Jeśli jednocześnie dochód narodowy był wielki, to ten „złom” jest nieprawdopodobnie wydajny. Niemiecki kapitał, jak przeciętny światowy, wytwarza rocznie około 1/3 swej wartości w postaci dochodu narodowego. Polski „złom” wytwarzałby więc jedną jednostkę dochodu na pół jednostki kapitału! W wywiadzie z Witoldem Tomaszkiem, Poznański powiedział: Po komunizmie pozostał pokaźny kapitał, którego wartość jest do policzenia, tyle że nie przez dreptanie od zakładu do zakładu.
Upieranie się przy reformach narzuconych Polsce jest wg Poznańskiego, przeżytkiem ideologii marksistowskiej: Gdy obalono główne instytucje kapitalizmu – własność prywatną, wolne ceny czy rynkowy kredyt – ta reforma oznaczała gigantyczny regres, którego nie są w stanie zrównoważyć różne, niepodważalne, osiągnięcia dokonane w okresie 1945-1989 [...] Pęd do reformowania utrzymał się, gdy upadł komunizm [...] To stanowi podstawowy błąd w myśleniu o transformacji, gdyż „ucieczka” od komunizmu powinna oznaczać nie tylko zerwanie z instytucjami komunizmu ale również z praktyką komunizmu, że instytucje, ich reformy, są głównym instrumentem polityki gospodarczej.
Zasłużony peerelowski autor, redactor Wróblewski nazwał „Wielki przekręt” – wielkim bełkotem oraz nudną lekturą: Poznański nie ma racji, bo jest „krypto-komunistą”, upierającym się, że komuniści z Gierkiem na czele pozostawili ogromny kapitał. Komunizm nie zostawił nic, czyli, że obcy nabywcy nic nie „zabrali’ – nie może więc być mowy o tym, żeby ktoś umyślnie zaniżał ceny prywatyzowanych zasobów. Brednie Wróblewskiego przypomniały wypowiedź prezeski NBP, Hanny Gronkiewicz-Waltz, w styczniu 2000 r. – okres komunizmu w Polsce to zmarnowany czas. Pani prezes przyjęła w połowie kadencji wiceprezesurę banku EBOR w Londynie, żeby tam zająć się tym, na czym się może zna – zaopatrzeniem w papier.
Lewandowski odpowiedział typowo dla neo-liberalnych polskich „elit”. Poznański uważa je za współwinne roztrwonienia majątku: Niefortunna rola dzisiejszej inteligencji polega na tym, że stworzyła wyobrażenie korzystnych zmian, które się wcale nie dokonały [...] inteligencja okazała się służebna wobec nowych władz, które wykorzystały zamieszanie dla realizacji własnych interesów.
Uczniowie Sorosa za śmieszne pieniądze „upłynnili” powojenny majątek narodowy. Normalny biznesmen sprzedaje za cenę rynkową, by ponownie zainwestować. Polski rząd nie zadbał o rynkową cenę na inwestycje, czy choćby potrzeby społeczne. Transformacja gospodarki komunistycznej ma odtworzyć własną klasę kapitalistów, przez przeniesienie w jej ręce kontroli nad kapitałem państwowym w procesie politycznym. Politycy nieodpowiedzialnie pominęli tworzenie własnych kapitalistów. Obcy tak zaprogramowali, by móc złupić Polskę. Ci, którzy im pomogli, wpędzili miliony w nędzę i pozbawili nas suwerenności na długie lata.
Polska statystyczna
Według GUS-u, dekada Gierka (1970 – 1979) dała 70 % przyrostu dochodu narodowego. Dekada Balcerowicza (1990 – 1999) przyniosła 20 % wzrostu, a udział inwestycji spadł o 30 %. Za to Balcerowicz mistrzowsko zwiększył długi zagraniczne – aż 58 mld USD, w porównaniu z 24 mld USD Gierka. Za Gierka, ludność nie mogła narzekać. A gdzie poszła forsa za Balcerowicza, przy braku inwestycji, spadku konsumpcji i ogólnym znędznieniu? Gierek utworzył tyleż miejsc pracy, co Balcerowicz zniszczył – 2,1 mln. Za Gierka było pół miliona bezrobotnych (żadnego ukrytego), natomiast Balcerowicz tylko do 1999 r. zdołał wyrzucić 4,4 mln pracowników, w tym 2,1 mln nieobecne w oficjalnych statystykach. Mieszkaniówka umarła, nie pasując do europejskiej Polski, gdzie każdy miał jeździć autem i mieszkać w willi.
Za Gierka jedliśmy za dużo. Balcerowicz odciął nam 17 % spożycia mięsa, 26 % mleka i 52 % masła. Za to ilość telefonów komórkowych i aut poszła w górę, ku uciesze korporacji. W mentalności czterech kółek, przejazdy kolejowe skurczyły się, jak zakup książek. Reszty nie było stać na drogie pociągi, znikające ze społecznie potrzebnych tras. Łożono na autostrady i drogi tranzytowe, żeby zagraniczny inwestor mógł wywozić bogactwa ze Wschodu. Inne drogi zaczęły się rozsypywać. Na żwir, asfalt, spycharki i bezczynne ręce trzeba było zaciągnąć pożyczki za granicą i nająć tam „konsultantów”, jakby od dziesiątków lat polscy inżynierowie nie wykonywali projektów za granicą dla tychże banków. Padające polskie szkolnictwo, nauka i opieka zdrowotna, nie zainteresowały banków.
GUS podał za 2001 r. ponad 22 mln (57 % Polaków w kraju) poniżej przyjętej granicy niedostatku. Z tego 5,8 mln poniżej ustawowej granicy ubóstwa (minimum na zasiłek socjalny), a wśród nich 3,7 mln na drodze do biologicznego wyniszczenia. Co ósme dziecko w wieku do 14 lat żyło poniżej progu egzystencji. Na wsi było najgorzej.
Wg raportu Eurostatu, do 2008 r. wskaźnik niedostatku spadł do 32 %, a biedy nie zlikwidowano. 17 % Polaków, tj. ok. 6 mln, wciąż żyło na przychodach poniżej 60 % przeciętnej krajowej. Ok. 20 % Polaków w 2008 r. nie było stać na ogrzewanie, 21 % na pełnowartościowy posiłek z białka. 20 lat po zmianie systemu i prawie 6 lat po wstąpieniu do UE prawie połowa Polaków żyła w biedzie, lub niedostatku. 20 lat reform, realizacja planu Balcerowicza ani wstąpienie do UE nie pomogły najuboższym. Choć w badaniach przyjmuje się inny poziom biedy w poszczególnych krajach, Polska była w ogonie UE: Bułgaria 21 %, Rumunia 23 %, Łotwa 26 %. Najlepiej wypadły Czechy – 9 % biednych, a Holandia i Słowacja 11 %.
Konszachty
Pod koniec 1989 r. Soros zorganizował tajne spotkanie rządu Rakowskiego z przywódcami Solidarności. Stanisław Tymiński podaje (www.maloca.com/zagloba/soros9.htm), że Soros zalecił komunistom, by pozwolili Solidarności przejąć rządy celem zyskania zaufania społeczeństwa. Wysokimi stopami procentowymi, z jednoczesnym zamrożeniem kredytów, państwo musi doprowadzić przemysł i rolnictwo do ruiny. Wtedy Soros zachęci swych bogatych partnerów do kupowania sprywatyzowanych, niewypłacalnych przedsiębiorstw. W ten sposób Huta Warszawa, wartości 3 do 4 mld dolarów, poszła za 30 mln USD, po odliczeniu „zadłużenia”, które pokrył polski podatnik. W ten sposób Stoczni Gdańskiej nie wykupiło konsorcjum polskiego kapitału za oferowaną uczciwą cenę, tylko obcy inwestor za grosze.
Soros przygotował ramy polskich reform: Połączyłem siły z profesorem Jeffrey Sachsem z Uniwersytetu w Harwardzie, który nalegał na podobny program. [...] Międzynarodowy Fundusz Walutowy zaaprobował program, który wszedł w życie 1 stycznia 1990 r. Był bardzo surowy w stosunku do ludności, ale była gotowa znieść wiele bólu, by zobaczyć rzeczywiste zmiany. Podczas gdy przedsiębiorstwa bankrutowały bez państwowych kredytów, Balcerowicz zamroził płace. Produkcja spadła o ponad 30 % w ciągu dwu lat. Sorosowska hiperinflacja dobiła rolników, którzy mieli pożyczki z banku i z dnia na dzień musieli spłacać za maszyny wielokrotnie więcej. Banki naliczały procenty według inflacji, ale wartość produktów i pieniędzy szybko spadala. W ten sposób szybko i hurtowo pozbyto się rolnika polskigo.
Soros sponsorował działalność Sachsa (białoruski Żyd z paszportem USA) przez Fundację Batorego, obsadzoną polskimi Żydami skoligaconymi z rządem Mazowieckiego. Sachs był w Polsce ponad 40 razy, do czasu transferu do Peru, gdzie doradzał, sponsorowanemu przez Sorosa, prezydentowi Aleksandro Toledo i jego belgijsko-polsko-żydowskiej żonie. W 1996 roku prezydent Kwaśniewski-Kalkstein odznaczył go orderem Białego Orła, choć polski rząd nigdy Sachsa nie zaangażował.
Soros chwalił się, że nawiązał bliski osobisty kontakt z głównym doradcą Wałęsy, Bronisławem Geremkiem oraz, że przyjęła go głowa państwa, generał Jaruzelski, by życzyć powodzenia fundacji Sorosa. Współpracował blisko z szarą eminencją, profesorem Trzeciakowskim, doradcą ministra Balcerowicza oraz z samym ministrem. Soros powiedział: głównie dzięki naciskowi Zachodu (Waszyngtonu) Wałęsa zatrzymał Balcerowicza na stanowisku ministra.
Balcerowicz utrzymywał stały kurs wymiany dolara, podczas gdy oprocentowanie złotego dochodziło do 80 % rocznie. To była idealna sytuacja dla Sorosa tym bardziej, że zysk z oprocentowania nie był do 2001 roku opodatkowany. Ile pieniędzy odpłynęło tak z kraju? Wg Tymińskiego, 30 mld USD.
Przewidując zamykanie fabryk i niezadowolenie społeczne, Soros nalegał na rządy Solidarności. Przez Fundację Batorego, „GW” i ambasadę USA, uzyskał wpływ na opinię publiczną i nałożył, dorównującą komunistycznej, cenzurę na prasę. Publikowała sprzyjające materiały, wyciszając wszelką krytykę.
Persona non grata
Kompleks jot nie poprzestaje na banksteryzmie. Długoplanowo, w zniewalaniu i odnarodawianiu narodów idzie o NWO. Sorosa-filantropa i sponsora globalnej sieci podległych mu organizacji pozarządowych (NGO) zdemaskowały jako osobę niepożądaną, tj. hyper-agenta CIA, m.in. Chiny, Rosja Putina, Białoruś Łukaszenki i Gruzja Szewerdnadzego. Nad Wisłą, chyba tylko Zbig Brzeziński podobnie przysłużył się CIA (poprzez manipulacje Solidarnością i nastrojami religijnymi Polaków. Soros i jego sitwa NGO pozują na działaczy dla pokoju, demokracji, praw człowieka, wolnego rynku – atrybutów społeczeństw otwartych (na podbój) w odróżnieniu od przeciwnych NWO.
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że CIA i służby innych państw “demokracji” rządzą ponad kadencjami prezydentów, partii, premierów i gabinetów, podkładając skrypty do odczytania politykom, think-tankom i mendiom. Służbami natomiast, jak i instytucjami państw-ofiar oraz organizacjami międzynarodowymi (NATO, ONZ, OBWE, trybunały…) rządzi kompleks jot, jak widać choćby z 11 IX, inwazji i okupacji b. Jugosławii, Iraku i Afganistanu, sytuacji w Pakistanie i pędu do wojny z Iranem.
O manipulowaniu Solidarnością przez CIA, mówi Andrzej Gwiazda, w wywiadzie ze Zbyszkiem Koreywo dla polonii australijskiej. Władze zepchnęły wywiad, jak i Gwiazdę, na peryferie obywatelskiego nieposłuszeństwa. Gwiazda podsumował scenę polityczną: wiodą te ugrupowania, które swego czasu usiadły w Magdalence do tajnego spotkania, przygotowującego tzw. Porozumienie [...] skład tej ekipy, i to po obydwu stronach, kształtował były minister spraw wewnętrznych PRL – generał Czesław Kiszczak lub ci, którym on podlegał. Tak więc te ekipy czy partie, które są postrzegane jako przeciwnicy komunistów, zostały utworzone we współpracy z nimi [...] W 1989 r. wyborcy Polscy obdarzyli bezgranicznym zaufaniem wszystkich tych, którzy wcześniej byli im znani z pracy w podziemnej Solidarności.
Wybór komunisty na prezydenta, Gwiazda przypisał nieprawdopodobnemu oszukaniu narodu przez prawicę, ugrupowanie doktrynalne, które nas wzywało do daleko posuniętych wyrzeczeń w celu zbudowania kapitalizmu, czyli, że biedni muszą być jeszcze biedniejsi tylko po to, by nieliczna grupa mogła zbić niewiarygodne wręcz majątki [...] niesłychana arogancja tzw. prawicy, wręcz chwalenie się oszustwami i złodziejstwami.
Reformy pomyliły pojęcia. Ekipy po 1989 r. reklamowały się jako prawica – jedyną lewicą są tylko byli komuniści. Po kilku „prawicowych” rządach, ludzie zorientowali się, że działają one przeciwko nim. Alternatywą wydawało się tylko SLD, komuniści zaczęli zdobywać sobie elektorat. Rządy „Solidarnościowe” w pierwszym rzędzie sprowokowały masową wyprzedaż majątku państwowego oraz niesłychane wręcz bezrobocie [...] spowodowano straszliwą nędzę wielu tysięcy ludzi, którzy musieli zdobywać resztki jedzenia grzebiąc w śmietnikach, oraz armię głodujących, b. pracowników PGR-ów.
Przechwycenie władzy było zaplanowane dla realizowania interesów jakichś grup ludzi. Agenci SB zajęli miejsce w Solidarności jeszcze przed strajkiem sierpniowym z 1980 r. Porozumienia zawarto w regionach, gdzie strajkom przewodzili agenci SB. Chcąc się utrzymać w Solidarności, agenci SB musieli gromko krzyczeć to, czego ludzie od nich oczekiwali. Ale agentura próbowała skierować Solidarność na te tory, na które weszła dopiero w 1989 r. – powiedział Gwiazda.
CIA dla Sorosa
Gwiazda mówi o powiązaniach obcego kapitału ze służbami USA. W stanie wojennym, wszystkie decyzje wewnątrz Solidarności podejmowały gremia, których komuniści nie mogli lub nie chcieli aresztować. CIA pomagało tylko wyselekcjonowanej grupie, która później zasiadła do „Okrągłego Stołu”. Gwiazda ostrzegł przed kontynuacją tej „pomocy”: 90 % środków masowego przekazu w Polsce znajduje się w obcych rękach i jest wykorzystywane w ich interesach, a nie naszych.
Propaganda zwiodła naród, który wierzył, że wszystko, co ze wschodu to było złe, natomiast z zachodu, a szczególnie z Ameryki, to było dobre. Zachód też nas zdradził: Innymi metodami, ale lansowali tę samą grupę ludzi, która zawarła tzw. porozumienie z komunistami, czyli dawała im wolną rękę w przejmowaniu majątku narodowego, gwarantowała bezkarność za popełnione zbrodnie, obejmowanie wysokich stanowisk itd.
Watykan grał dla siebie, wraz z infiltrowaną Solidarnością: podczas wizyty szefa CIA w Watykanie, postawił on papieżowi warunek wzajemnej współpracy […] by Kościół w Polsce nie wspierał „ekstremalnych” ugrupowań, czyli najbardziej patriotycznych. Przyznanie Nobla dla Wałęsy, encyklopedia holenderska uzasadnia poskromieniem radykałów. Wg Gwiazdy, domagali się jedynie obrony interesów kulturowych, narodowych oraz ekonomicznych ludzi pracy.
Planowane reformy mogły się odbyć dopiero, gdy wystarczająco silnie wylansowano ludzi, którzy mogli społeczeństwo oszukać i poprowadzić „pierestrojkę” w tym kierunku, w jakim pierwotnie ją zaplanowano. Tymi ludźmi byli: Bielecki, Mazowiecki, Wałęsa oraz działacze KOR-u. Nie wszyscy byli agentami – wyjaśnia Gwiazda, był Michnik, Lityński, choć dziś już nie pamiętam wszystkich nazwisk. Lista Macierewicza za rządów Olszewskiego ujawniła większość z nich.
Żegnaj, suwerenności
Nadzorując operacje rynkowe, państwo jest warunkiem wolności rynku. Rewolucja kapitalistyczna zaakcentowała indywidualizm, rozumiany nie jako pochwałę egoizmu bijącego z reform Balcerowicza (obojętność wobec innych), lecz jako nakaz odpowiedzialnego wykorzystania swobód, z korzyścią własną i ogółu. Demagodzy rozumieją dla ogółu, jako wołanie o powrót komunizmu. Poznańskiemu zarzucono marksizm za użycie terminu z ekonomii: klasa społeczna. Tymczasem już na początku l. 1990-ych opracowywał on teorię postkomunistycznych przemian z silną obecnością obcego kapitału. Obcy kapitał w państwach G8 jest oznaką prężności systemu. W Polsce jest oznaką choroby.
Kraje postkomunistyczne wkroczyły w kapitalizm, jako słabe gospodarki i państwa. Jako takie, nie są w stanie narzucić zagranicznym korporacjom norm działania jak w G8, a obecność obcego kapitału szkodzi interesom narodu. Zagraniczna własność wymaga nadzoru, ponieważ uprawnia do kontroli produkcji. Dopuszczenie do obcej własności jest w stosunkach międzynarodowych restryktywne. Dopiero od niedawna zaczęła się liberalizacja przepływu kapitału w rozwiniętych krajach. Włączyły się gospodarki postkomunistyczne, od wspaniałego sukcesu w Słowenii po polskie fiasko. Kapitał pozornie nie jest już narodowy, skoro produkty wytwarzane są w wielu krajach, a następnie składane w całość, tylko że w ramach jednej i tej samej korporacji, która zwykle jest własnością udziałowców z jednego kraju. Zyski musiałyby rozchodzić się równomiernie po różnych krajach, żeby własność się nie liczyła.
Produkcja tworzy płace. Związki zawodowe nie przestały istnieć, np. w Niemczech, gdzie współpracują z państwem, by korzystać z poprawy wydajności produkcji na równi z właścicielami. Zachodni kapitał w Polsce pracuje dla zachodnich płaco-biorców. Po to, żeby na tych inwestycjach korzystali wschodnioeuropejscy pracownicy, musieliby dysponować odpowiednią siłą przetargową, włącznie z poparciem ich państw – powiedział Poznański.
W procesie globalizacji państwa wspomagają zagraniczne działania narodowych korporacji. Wejścia korporacji UE wspierają ich państwa i kolektywnie Bruksela. Przed integracją, Bruksela wynegocjowała dla swego przemysłu i banków korzystne warunki działania w Europie Śr.-Wsch., w tym wykupu majątku państw.
Aparat państwa może odegrać pozytywną rolę, gdy kieruje się interesem narodowym, np. zapewnianie miejsc pracy. Wspierana przez państwa UE ekspansja zachodniego kapitału na wschód ma na celu m.in. zmniejszenie bezrobocia na Zachodzie,kosztem Wschodu. Przemiany gospodarcze dokonują się odwrotnie do deklarowanych korzyści z globalizacji – rozdzielania pracy i dochodu na biedniejsze kraje.
Lokaj w Unii
Utrata kontroli nad majątkiem skazuje Polskę na pogłębienie dystansu wobec Zachodu i ograniczenie suwerenności. Uniezależnienie kraju z powrotem, przez wykup od zagranicznych właścicieli, nie nastąpi, bo nie możemy wykorzystać zysków należnych obcym właścicielom naszych środków produkcji. Zaś dążenie do zmian w sferze własności, włącznie z częściowym odzyskaniem majątku, natrafi na problem formalnych układów z Unią. Może zostać zinterpretowane, jako pogwałcenie jej praw, przypieczętowanych wstąpieniem Polski do UE
Suwerenne państwo kontroluje gospodarkę, stwarzając warunki dla działania obywateli i ich grup kapitałowych. Ochronę suwerenności powierzają państwu obywatele, bo nie mogliby tego osiągnąć na własną rękę. Fakt posiadania własnego kapitału rozstrzyga o powodzeniu gospodarki. Państwo musi kontrolować dostęp obcym interesom. Im silniejsze państwo, tym większe możliwości kontroli, bo silniejsze państwo ma większą zdolność narzucenia zasad i rozłożenia korzyści z produkcji na potrzeby swoich obywateli.
Zamiast zyskać lepszy dostęp do kapitału na rynkach światowych, by uzupełnić własny, Polska wyzbyła się go na rzecz obcych. W słabym, odziedziczonym po komunizmie kraju, obce korporacje górują nad zlikwidowanymi polskimi podmiotami, bo mają większe doświadczenie i powiązania z potężnymi organizacjami międzynarodowymi. Podporządkowują sobie państwo dla swoich interesów, podważając naszą suwerenność.
W 2001 r. echa klęski sorosowskich reform dotarły do Bejamina Worksa, znanego z krytyki NATO na Bałkanach. Ten dyrektor Amerykańskiego Instytutu Badań Kwestii Strategicznych, nazwał „wysiłki” biurokracji duszącej wolny rynek merkantylizmem i ostrzegł prezydenta Jugosławii, Kosztunicę, przed przystąpieniem do zbiurokratyzowanej UE. Works nazwał klikę Balcerowicza kleptokracją, nomenklaturą rządzącą wewnętrznie i mającą na sumieniu długoterminową korupcję. Works proponował Jugosławii utworzenie przez ludność kapitału, na inwestycje narodu, na wzór populistycznego kapitalizmu wypracowanego w Chile, Peru i El Salwadorze, bez doradców takich jak Sachs. Zainteresował tym nawet prezydenta Putina. Dziwne, że III RP nikt tego nie powiedział, zanim pupile Sachsa rozkradli dorobek Narodu. „GW” miała ciekawsze tematy.
Poznański nie mylił się
Przemilczana w Polsce książka “Globalizacja” (PWN Warszawa 2004) nobilisty w ekonomii J.E. Stiglitza, powinna była być olśnieniem jak “Wielki przekręt”. Książkę omówił prof. Paweł Bożyk na trybuna.com.pl, lecz typowo dla tekstów niewygodnych liberałom, nie można tego znaleźć na necie. Stiglitz kierował doradcami Clintona, potem był głównym ekonomistą Banku Światowego. Obserwował skutki terapii Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) na całym świecie (iście kolonialne podejście), podobnej do “wstrząsania” Polską: we wszystkich zadłużonych krajach MFW wymuszał powstanie oddanych mu rządów, pod groźbą wycofania pomocy. Chiny i Malezja nie uległy i dobrze na tym wyszły. MFW używa wszelkich środków, aby funkcje kluczowe dla “reform” (minister finansów i prezes banku centralnego) pełniły osoby posłuszne. Czyżby przypadkiem były szybkie nominacje na te stanowiska po 10 IV?
Dementując teorię spiskową o wspólnej polityce MFW i departamentu stanu USA dla likwidacji konkurencji Ameryki, Stiglitz sugeruje inny spisek: decyzje podjęto “gdzieś wysoko”, a zadaniem urzędników jest wykonanie poleceń. To wskazywałoby na kompleks jot i jego banksterów. Potrzebę reform upatrzonych państw dyskutują think-tanki globalistów, a mendia nagłaśniają rzekome mankamenty istniejących systemów, roztrząsanych przez Bank Światowy, MFW, Komisję Trójstronną i Radę Stosunków Zagranicznych. W końcu Grupa Bilderberg wydaje odpowiednie polecenia swoim wtyczkom w rządach i organizacjach międzynarodowych. Wprowadza się “reformy”, a dla krnąbrnych sankcje (Jugosławia, Irak, Pakistan).
Jak przystało na członka pod-kompleksu banksterskiego jot, głównym celem MFW nie są interesy krajów-klientów, tylko spłata ich zagranicznych kredytów. W przypadku kryzysu walutowego, MFW podtrzymuje minimalne kursy walutowe, by zagraniczni kredytodawcy wyprowadzili kapitał, po czym następuje załamanie kursów, na koszt obywateli kraju-klienta. MFW zwalcza inflację, ale wyłącznie w ochronie interesów finansjery, której ideologię wyznaje większość pracowników MFW i jest wynagradzana za to posadami w instytucjach finansowych.
MFW nie kieruje się sprawiedliwością społeczną, walką z bezrobociem itp, bo rzekomo na wolnym rynku bezrobocie wynika z zawyżonych płac, a winę za to ponoszą związki zawodowe i populistyczni politycy ingerujący w wolny rynek. To oczywista bzdura – twierdzi Stiglitz. “Reformy” MFW wzbogacają nielicznych (pracodawcy i właściciele kapitału), a zubażają większość. Równowagę budżetową i walkę z inflacją w interesie biednych (sztampa mendialna w Polsce) Stiglitz uważa za wierutne kłamstwo. Usilne równoważenie budżetu zwiększa bezrobocie i pogłębia biedę, a umiarkowana inflacja pobudza wzrost gospodarczy. Mendialny argument, że bez prywatyzacji i liberalizacji byłoby gorzej jest wg Stiglitza tak naiwny, że aż wstyd go przytaczać. Zapewne dla złodziei majątku publicznego byłoby gorzej, ale dla społeczeństwa tych krajów…? – podsumowuje prof. Bożyk.
Nieprawda, że szybkie zmniejszenie produkcji, zaciśnięcie pasa i obniżenie poziomu życia rozwijają gospodarczo i społecznie. Kraje “zreformowane” rozwijają się o połowę wolniej niż poprzednio i nigdy nie nadrobią straconego czasu. Obwinianie za to państw-klientów (Azja) czy poprzedniego ustroju (Rosja i Europa Śr.-Wsch.) przez MFW jest bałamutne. Poprzedni system to obok patologii także osiągnięcia (miejsca pracy, stabilizacja życia, likwidacja nędzy, rozwinięte szkolnictwo, ochrona zdrowia i opieka socjalna) i to dzięki MFW zniweczono ten dorobek, twierdzi Stiglitz, a wadliwa prywatyzacja doprowadziła do grabieży majątku narodowego i upadku gospodarczego. Nowe prawa zalegalizowały grabież, a liberalizacja rynku umożliwiła wyprowadzenie pieniędzy za granicę.
Wyjście ze ślepej uliczki jest wg Stiglitza możliwe: zerwać z fundamentalizmem rynkowym i fascynacją liberalizmem monetarnym. W praktyce wolne rynki nie są bardziej skuteczne i nie prowadzą do wyższego tempa, szczególnie w krajach słabiej rozwiniętych i Europy Śr.-Wsch. Całkowita liberalizacja rynku finansowego grozi tam stale kryzysem walutowym. Malezja pokazała, jak temu przeciwdziałać. Wg Stiglitza, należy zachować rolę państwa w gospodarce, bo choć nie zastąpi ono rynku, eliminuje jego patologie.
Lokaje banksterów
Jeśli śp. Prezes NBP Sławomir Skrzypek bronił finansów przed banksterami, to mianowany po 10 IV na ministra skarbu brytyjski obywatel Jan Vincent-Rostowski wynagrodził im straty, ogłaszając w “The Economist” sprzedaż ponad 670 polskich spółek z ponad 40 sektorów gospodarki. Deficyt budżetu ok. 90 mld zł i dług publiczny 780-800 mld zł przy braku reformy globalnego systemu finansowego to nie czas na prywatyzację “kur znoszących złote jajka”. Ludzie są zgorszeni beztroską, z jaką rząd wyprzedaje majątek publiczny budowany przez pokolenia – mówi ekonomistka, poseł PiS Gabriela Masłowska. Przypomniała ona szybki rozwój Dalekiego Wschodu, gdzie w przeciwieństwie do Polski odrzucono totalną prywatyzację zalecaną przez MFW i Bank Światowy.
Ale rząd wyleciałby, gdyby nie spłacał lichwy. Gdzie jest ponad 100 mld zł z prywatyzacji od początku transformacji? Jak poprzednie ekipy lokajów banksterów, rząd wyprzedaje strategiczne sektory gospodarki zagranicznym inwestorom bez względu na uzasadnienie gospodarcze, drenaż Polski z kapitału i miejsc pracy oraz przejęcie przez obcych.
Przed śmiercią w katastrofie 10 IV, śp. Skrzypek zapowiedział, że Polska ograniczy pożyczki z MFW oraz osłabił siłę nabywczą złotego, poprawiając konkurencyjność polskiego eksportu. Proces przejmowania majątku poszczególnych państw przez banksterów mógł zawalić się – z powodu Polski dającej przykład niesubordynacji. Krzysztof Niekoniecpolski określił decyzję Skrzypka puszką Pandory dla tych, którzy zaszli już tak daleko w swoich globalistycznych planach […] Zaczęło się przecież od transformacji ustrojowej nad którą kazano nam się rozpływać w zachwytach, poprzez falę prywatyzacji i mamienia ludzi o przyszłych korzyściach, aż do sytuacji, że finansowo jesteśmy bankrutami na ileś tam pokoleń do przodu. […] Ten sam manewr przeprowadzono w większości krajów Europy Wschodniej […] Prowadząc skrupulatną politykę wciągania kolejnych krajów w zadłużenie, z którego nie ma wyjścia, osłabiały systematycznie ekonomie poszczególnych krajów, osłabiały ich przemysł i bazę eksportową. Powodowały tym samym zadłużenie i de fakto stwarzały coraz realniejszą możliwość przejęcia władzy […].



