Grypa666's Blog

Co gorsze grypa czy kompleks jot?

Archiwum dla Kwiecień 9th, 2010

Rzeź Palestyńczyków w wiosce Deir Yassin (2)

Posted by goosstaff w dniu 09/04/2010

WESPRZYJ BLOG = NA KONTO LUB PAY PALA

††††††††††††††††††††††††††

Rzeź Palestyńczyków w wiosce Deir Yassin (2)

Z artykułu prof. Jerzego Roberta Nowaka  “Prawda o Kielcach 1946″  Nasz Dziennik 4.7.2002

Izrael wykorzystuje skutki rzezi

Bestialska masakra 254 arabskich mieszkańców wioski Deir Yassin przyniosła skutki oczekiwane przez żydowskich morderców z bojówek Irgunu i Gangu Sterna. Wieść o rzezi wywołała straszną panikę wśród Arabów zamieszkujących pozostałe obszary Palestyny. Jak pisał Paul Johnson w “Historii Żydów” (Kraków 1993): “Wieść o tym straszliwym ataku, w przesadzonej jeszcze wersji rozeszła się błyskawicznie i bez wątpienia w ciągu następnych dwóch miesięcy skłoniła wielu Arabów do ucieczki (…). W każdym razie ucieczki Arabów spowodowały spadek ich liczebności w nowym państwie [Izraelskim -J.R.N.] do zaledwie 160.000. Było to oczywiście bardzo korzystne“.

Ekspansja przez ludobójstwo 1946-1999.

Palestyńska poetka i historyk literatury Salma Khadra Jayyusi wspominała: “Deir Yassin był początkiem, ale również początkiem końca. Ucieczka Palestyńczyków z ich domów (…) wynikała z uświadomienia sobie, że znajdują się w obliczu bezlitosnego i mszczącego się na ślepo wroga, który nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć to, czego chce” (cyt. za: “Remembering…”, s. 31).

Izraelczycy zrobili dosłownie wszystko, aby maksymalnie wykorzystać dla swoich interesów psychologiczne efekty masakry, puszczając jak najszerzej pogłoski o czekających Arabów dalszych rzeziach w stylu Deir Yassin. Rezultatem był straszliwy exodus Arabów. Aż 750 tys. Arabów w popłochu opuściło swoje domy i pola, uciekając z terenów Palestyny przed wojskami izraelskimi. Izrael przeprowadził w ten sposób ogromną czystkę etniczną, zagarniając na trwałe ziemię i mienie setek tysięcy uchodźców arabskich.

Pycha mordercy

Główny organizator rzezi w Deir Yassin – szef bojówek Irgunu Menachem Begin, późniejszy premier Izraela, z pychą odnotował w swych pamiętnikach, że “Legenda Deir Yassin była warta dla wojsk Izraela tyle, co pół tuzina batalionów” (cyt. za: “Remembering…”, s. 11). Z satysfakcją stwierdzał: “Ogarnięci trwogą Arabowie uciekali, krzycząc ‘Deir Yassin’” (M. Begin “The story of the Irgun”, Tel Aviv 1964, s. 162). Akcentował: “Arabowie na terenie całego kraju, skłonieni do wierzenia w dzikie opowieści o ‘rzezi dokonanej przez Irgun’ byli ogarnięci przez nieograniczoną niczym panikę i rozpoczęli ucieczkę dla ratowania swego  życia. Ta masowa ucieczka przekształciła się wkrótce w szaleńczą, niekontrolowaną panikę. Trudno przecenić polityczne i ekonomiczne znaczenie takiego rozwoju wydarzeń“.

Bezpośrednio po rzezi w Deir Yassin Begin wydał z okazji jej “pomyślnej realizacji” triumfalny rozkaz dzienny z gratulacjami dla żydowskich morderców: “Przyjmijcie gratulacje z okazji tak wspaniałego aktu podboju. (…) Powiedzcie żołnierzom, że stworzyli historię Izraela (…). Tak jak w Deir Yassin, tak i wszędzie, uderzymy i zmiażdżymy wroga“. Postępując w ten sposób Menachem Begin zachował się zgodnie z tradycją jego imienia (Menachem, syn Gadiego – król izraelski w latach 752-742 p.n.e.), o którym napisano w Biblii: “Podówczas Menachem spustoszył Tappuach – zabijając wszystkich, którzy w nim byli – oraz okolice jego, począwszy od Tirsy, ponieważ mu nie otworzono bram. Spustoszył je, a wszystkie w nim brzemienne kobiety rozpruwał. (…) Czynił on to, co jest złe w oczach Pańskich“. W związanym z żydowskimi kręgami popularnym dzienniku kanadyjskim “Globe and Mail” wspominano po 50 latach od masakry w Deir Yassin: “Skutki masakry w Deir Yassin były dramatyczne. Przerażenie ogarnęło arabskie społeczności Palestyny, a strach przed tym, co się zdarzyło w Deir Yassin był powiększany przez siły izraelskie, które ostrzegały arabską ludność Haify i Tyberiady przed powtórką [tej masakry - J.R.N.]. (…)

Deir Yassin była pierwszą arabską wioską, która padła w wojnie 1948-1949 r. Potem to samo stało się z ponad 400 innymi wioskami, startymi z nowej mapy Izraela. Uciekinierzy stali się awangardą arabskiego exodusu, który przekroczył liczbę 700.000 osób” (P. Martin: Memories of Deir Yassin haunt Palestinians, “Globe and Mail” 29 kwietnia 1998 roku). Daniel Kurtzman z Żydowskiej Agencji Telegraficznej pisał na łamach innego żydowskiego pisma kanadyjskiego – “The Canadian Jewish News” (30 kwietnia 1998), iż według jednego z czołowych żydowskich historyków wojskowości Uri Milsteina: “Deir Yassin był jednym z najważniejszych wydarzeń w wojnie, które przyśpieszyło exodus Arabów z innych miejsc, ze strachu przed powtórzeniem się Deir Yassin“.

Intelektualiści protestują… na próżno

Korzystające ze skutków okrutnej masakry Arabów władze izraelskie musiały jednak liczyć się z powszechnym oburzeniem światowej opinii publicznej, w tym także kręgów najwybitniejszych intelektualistów żydowskich świata. Grupa czołowych intelektualistów żydowskiego pochodzenia (m.in. Albert Einstein i Hannah Arendt) napiętnowała Begina w liście otwartym, opublikowanym na łamach “The New York Times” jako faszystę, a jego partię jako faszystowską.W tej sytuacji spełzły na niczym podjęte początkowo przez władze izraelskie próby  zatuszowania sprawy zbrodni w Deir Yassin. Nikt nie chciał uwierzyć w ogłoszoną najpierw przez Żydowską Agencję kłamliwą wersję o tym, że za rzeź w Deir Yassin jest jakoby odpowiedzialna grupa zrewoltowanych Arabów (wg “Remembering…”, s. 11).

Wkrótce musiano – wobec zbyt wielu świadectw winy Irgunu i Sterna – przyznać, że to  żydowscy bojówkarze byli odpowiedzialni za “dzikie” i “barbarzyńskie działania” w Deir Yassin (przyznano tak w kolejnym oświadczeniu Żydowskiej Agencji Telegraficznej). Sam premier Izraela Ben Gurion wysłał do króla Transjordanii Abdullaha oficjalnie przeprosiny z powodu masakry. Ben Gurion uznał również za konieczne publiczne odcięcie się od zbrodniczych działań Begina i otwarcie nazwał go Menachemem Hitlerem. Były to jednak tylko działania pozorowane, niczym nieprzeszkadzające Izraelowi w maksymalnym wykorzystaniu skutków arabskiego exodusu po Deir Yassin.

Dwulicowość Ben Guriona najlepiej ilustrowało jego zachowanie wobec kilku głośnych uczonych żydowskich w sprawie Deir Yassin. Słynny żydowski teolog i uczony Martin Buber wraz z trzema innymi żydowskimi uczonymi: Ernstem Siminem, Wernerem Senatorem i Cecilem Rothem, na próżno apelowali do premiera Ben Guriona, aby Deir Yassin pozostało niezamieszkane. W liście do Ben Guriona stwierdzali oni, że nazwa “Deir Yassin ma złą  sławę zarówno w świecie żydowskim, jak i w arabskim, i w reszcie świata. W Deir Yassin zmasakrowano setki niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci. Afera Deir Yassin jest ciemną plamą na honorze żydowskiego państwa” [podkr. - J.R.N.]. Stąd wywodziła się podstawowa konkluzja listu czterech głośnych żydowskich uczonych: “Byłoby lepiej, gdyby się pozwoliło ziemiom Deir Yassin leżeć ugorem i pozostawić domy Deir Yassin w niezamieszkanym stanie niż doprowadzić do działań, których negatywne oddziaływanie symboliczne będzie nieskończenie większe niż praktyczne korzyści stąd wynikłe. Zasiedlenie Deir Yassin w ciągu roku od zbrodni i w ramach zwykłego osiedla  będzie oznaczało aprobatę czy przynajmniej przyzwolenie dla masakry. Pozwólmy, aby wieś Deir Yassin pozostała niezamieszkała przez pewien okres czasu. Niech jej ruina stanie się strasznym i tragicznym symbolem wojny i ostrzeżeniem dla naszego narodu, że żadne praktyczne i militarne względy nigdy nie usprawiedliwiają takich morderczych działań i że naród nie może sobie życzyć wykorzystywania ich” (cyt. za: “Remembering…”, s. 11).

Ben Gurion nigdy nie odpowiedział na list czterech uczonych żydowskich. Na próżno Buber i jego koledzy wiele razy posyłali mu kopie swego listu z  oczekiwaniem odpowiedzi. W końcu sekretarz Ben Guriona odpowiedział uczonym, że Ben Gurion jest zbyt zajęty, aby mógł czytać ich listy. Martina Bubera ciągle prześladowała jednak pamięć o żydowskiej zbrodni w Deir Yassin.

Jeszcze dziesięć lat później, przemawiając w Nowym Jorku w 1958 roku, Buber powiedział: “Zdarzyło się jednego dnia, że poza wszelkimi regularnymi działaniami wojennymi, oddział uzbrojonych Żydów napadł na arabską wioskę i ją zniszczył. (…) Odczułem to jako moją własną zbrodnię, zbrodnię Żydów przeciw umysłowi. Nawet dziś nie mogę myśleć o tym” (cyt. za “Remembering…”, s. 14-15). Już parę miesięcy po masakrze, we wrześniu 1948 roku w Deir Yassin osiedliły się grupy ortodoksyjnych Żydów z Polski, Rumunii i Słowacji. Deir Yassin stopniowo przekształcono w żydowską osadę Givat Shaul Bet. Na uroczyste otwarcie osady przyszło kilkuset gości, w  tym ministrowie rządu Ben Guriona Kaplan i Shapira oraz naczelny rabin i mer Jerozolimy. Sam prezydent Izraela Chaim Weizmann przesłał z tej okazji gratulacje na piśmie. Otwarciu towarzyszył występ orkiestry. Później niektóre budynki zostały zniszczone buldożerami, by ułatwić budowę nowych domów dla osiedlenia się ortodoksyjnym Żydom. Nazwy ulic nadano ku czci członków Sterna i Irgunu, którzy uczestniczyli w rzezi mieszkańców Deir Yassin (wg “Remembering…”, s. 49). Tak oto bestialscy zbrodniarze nie tylko, że nie zostali nigdy ukarani za swą zbrodnię, lecz jeszcze zostali uroczyście uczczeni w miejscu dokonanej przez nich rzezi. Jakże fałszywe, jakże faryzejskie okazały się w tym momencie wcześniejsze oświadczenia dowódców armii izraelskiej bezpośrednio po masakrze w Deir Yassin, kiedy odcinając się od jej sprawców, publicznie stwierdzili, że masakra “splamiła sprawę żydowskich wojowników, zhańbiła żydowską armię i żydowską flagę“. Buldożerami zniszczono stary arabski cmentarz w Deir Yassin. Wraz z rozszerzeniem Jerozolimy ziemie Deir Yassin stały się częścią miasta

Byli jednak uczciwi Żydzi, którzy z odrazą patrzyli na to, jak władze ich kraju sankcjonują przywłaszczanie sobie ziemi arabskiej, zdobytej kosztem krwi tylu niewinnych osób. Poseł do Knesetu Yosef Lamm powiedział w czasie zasiedlania przez Żydów Deir Yassin i setek innych dawnych wiosek arabskich: “Żaden z nas nie zachowywał się podczas tej wojny w sposób, jaki mogliśmy oczekiwać od narodu żydowskiego, tak w odniesieniu do własności, jak i wobec ludzkiego życia. Powinniśmy się tego wstydzić“(cyt. za: “Remembering…”, s.12).  Chaim Herzog, który później był prezydentem Izraela, wspomniał w swej relacji z wojny masakrę w Deir Yassin “z odrazą i żalem” (wg P. Martin: Memories of Deir Yassin haunt Palestinians, ” The Globe and Mail”, 29 kwietnia 1998).

Bezkarni zbrodniarze

W Izraelu nigdy nie ukarano sprawców bestialskiej rzezi Arabów w Deir Yassin. Główny odpowiedzialny za nią Menachem Begin mógł nawet bezkarnie przez lata pysznić się masakrą dokonaną przez jego bojówki. Co więcej, ten okrutny kat Arabów kilka dziesięcioleci później rządził Izraelem jako jego premier (w latach 1977-83). Co więcej, w 1978 roku właśnie on został laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. W przyznaniu mu tej nagrody nie przeszkodziła ani pamięć o rzezi w Deir Yassin, ani o innych licznych zbrodniach terrorystycznych bojówek Begina (m.in. wysadzeniu skrzydła hotelu “King David”, które spowodowało śmierć 69 przypadkowych przechodniów). Dodajmy, że odpowiedzialność za rzeź Palestyńczyków w Deir Yassin obciążała również innego późniejszego premiera Izraela – Icchaka Szamira. W rzezi wzięły bowiem udział także zbrojne grupy związanego z nim Stern Gangu. Milczeniu o ofiarach rzezi w Deir Yassin towarzyszy w Izraelu rzecz szczególnie haniebna i obrzydliwa – coroczne obchody kolejnych rocznic masakry przez izraelskich katów. W książce “Remembering Deir Yassin” (s. 7) można przeczytać wprost szokujące informacje o tym, że organizuje się “specjalne wycieczki turystyczno-krajoznawcze, kierowane przez żyjących jeszcze bojowników dawnych walk [terrorystów żydowskich - J.R.N]” czy “uczestników bitwy, takich jak Ezra Yachin i Yehuda Lapidot. Ostatnia wycieczka tego typu (kierowana przez Lapidota) była sponsorowana przez  Towarzystwo Ochrony Natury w Izraelu (SPNL) i przez Ligę Weteranów ETZEL (b.  bojowników Irgunu). Zwykle organizuje się ją corocznie 9 kwietnia w rocznicę ‘bitwy’ i obchodzi ją z radykalnie syjonistycznego punktu widzenia. Te wycieczki służą zaprzeczaniu faktowi masakry“.

Przemilczaniu i zafałszowywaniu pamięci o rzezi w Deir Yassin w środowiskach izraelskich towarzyszy faryzejskie milczenie takich żydowskich “autorytetów” w świecie, jak laureat Pokojowej Nagrody Nobla Elie Wiesel. Autorzy książki “Remembering Deir Yassin” przypomnieli, z jaką pasją występował Wiesel w Oświęcimiu z okazji 50-lecia wyzwolenia  tego obozu zagłady, prosząc Boga, aby nie miał litości dla tych, co mordowali żydowskie dzieci. I zapytywali, kiedy wreszcie E. Wiesel zdobędzie się na wysłuchanie tych, którzy proszą Boga o nie przebaczenie mordercom palestyńskich dzieci.

O przerwanie niegodnego milczenia!

Na tle haniebnego milczenia Elie Wiesela o tragedii Palestyńczyków en général i o samej masakrze w Deir Yassin tym bardziej należy zaznaczyć, że są jednak głośni żydowscy intelektualiści, którzy do dziś odczuwają wstyd z powodu masakry popełnionej przez przedstawicieli ich narodu. Jednym z nich jest słynny amerykański intelektualista pochodzenia żydowskiego Noam Chomsky, który stwierdził, że: “Masakra w Deir Yassin jest gorzkim symbolem terroru i represji, do której ku naszemu wstydowi my sami przyczyniliśmy się na wiele istotnych sposobów i dotąd przyczyniamy się. Powinniśmy nie tylko pamiętać o tym, ale również to przemyśleć i zrozumieć i co najważniejsze działać, aby przynieść sprawiedliwość dla narodu, który tak poważnie ucierpiał“.

Grupa uczciwych Żydów na czele z Marcem Ellisem, współautorem książki “Remembering Deir Yassin”, w imię pojednania żydowsko-arabskiego wystąpiła w 1998 roku na rzecz przerwania tak długiego niegodnego milczenia o okropnej zbrodni popełnionej na Palestyńczykach. W książce “Remembering Deir Yassin” stanowczo wystąpiono przeciwko zapomnieniu o 254 ofiarach masakry w Deir Yassin, nieoznakowaniu nawet grobów “palestyńskich męczenników Deir Yassin“.

Grobów, które leżą zaledwie o milę od słynnego narodowego pomnika żydowskiego męczeństwa w Yad Vashem. Zapytywano: “Czy dlatego ci męczennicy są tak głęboko pochowani, żeby nie było słychać ich krzyków wołających o sprawiedliwość?” Autorzy książki “Remembering Deir Yassin” wystąpili z inicjatywą wybudowania pomnika ku czci tragicznych ofiar masakry. Rozpisano konkurs na ten pomnik, pragnąc, by stał się on wielkim wezwaniem “na rzecz pamięci i na rzecz sprawiedliwości“, “krzykiem na rzecz leczenia ponad pięćdziesięcioletniej rany“. Najwyższy czas, by o tej strasznej niezagojonej ranie wiedziano więcej także w Polsce. By wiedzieli o niej także jakże liczni niestety filosemiccy dziennikarze najbardziej wpływowych polskich mediów, którzy za wszystko co złe w stosunkach izraelsko-palestyńskich winią wyłącznie Arabów.

Oczywiście mam tu na myśli wyłącznie tych, co robią to z niedouczenia iignorancji, a nie cynicznych proizraelskich “jastrzębi” typu Dawida Warszawskiego (Geberta) z “Gazety Wyborczej”. A swoją drogą ciekawe jest, jak wytłumaczyłby jego szef Adam Michnik swoje milczenie w sprawie tragedii w Deir Yassin. Tak chętnie pouczający mentorsko Polaków w sprawie Jedwabnego Michnik, kiedyś hucznie ogłoszony Żydem Roku przez amerykańskich Żydów, dziwnie nie może zdobyć się nawet na odrobinę żydowskiego samorozrachunku za bestialską zbrodnię w Deir Yassin. Cóż jednak można wymagać od człowieka tak długo i starannie edukowanego przez całą komunistyczną rodzinę w swoistej dialektycznej mentalności Kalego?!

Opublikowany w Izrael, kompleks jot | Komentarzy: 304 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 61 other followers