WESPRZYJ BLOG = NA KONTO LUB PAY PALA
†††††††††††††††††††††††††††††††
Masakry Deir Yassin i Koniuchy
Recenzent: Jan Peczkis, tłumaczył Grzegorz
Oto dwie recenzje, z których jedna pojawiła się ostatnio w na Amazon.com (inna dawno temu). Korzystając z metodologii wykazującej, że wydarzenia Deir Yassin (arabska wioska k. Jerozolimy, eksterminowana przez żydowskie bojówki Irgun i Stern Gang – patrz artykuły na rocznicę w najbliższych dniach) były masakrą, a nie przypadkowymi zgonami cywilów podczas walki, można udowodnić, że śmierć Polaków we wsi Koniuchy na Wileńszczyźnie była również masakrą — nawet jeśli korzysta się wyłącznie z informacji pochodzących ze źródeł żydowskich, takich jak Isaac Kowalski.
…………………….
Masakra w Koniuchach – Obyło się bez niepotrzebnych cywilnych ofiar podczas żydowsko- sowieckiego ataku na polską wieś
Przegląd książki A Secret Press in Nazi Europe: The Story of a Jewish Partisan Organization (Tajna prasa w nazistowskiej Europie: Historia Żydowskiej Organizacji Partyzanckiej), autor: Isaac Kowalski, Shengold Publishers, New York 1969 i 1978.
Praca ta koncentruje się na życiu żydowskiej partyzantki w rejonie Wilna, której jest zdecydowanie podporządkowana podziemna prasa. Bojownicy warszawskiego getta są honorowani, a także opisani jako składający się z ok. 200 (niektóre źródła podają 200-500) członków ŻOB (Żydowska Organizacja Bojowa) i (często ignorowany) liczący grubo ponad 400 ludzi ŻZW (Żydowski Związek Wojskowy, przed rozpoczęciem powstania ok. 1500 ludzi) (s. 209). Pomocny spis dostarcza wykaz żydowskich żołnierzy znalezionych we wszystkich wojskach alianckich (s. 334). Polaków i Litwinów, którzy pomagali zbiegłym Żydom, również zaprezentowano bardziej szczegółowo (s. 157-166).
Autor powtarza oskarżenia polskiego podziemia AK o “wściekły antysemityzm” i o zabijanie Żydów (s. 291), ale potem zmienia zdanie i wskazuje, że Armia Krajowa potępiła antysemityzm (s. 293). Ogólnie rzecz biorąc, nie wspomina jednak otwarcie o żydowskich członkach AK (w tym w głównych oddziałach uderzeniowych), potrzebie ochrony przez AK chłopów polskich przeciwko szeroko pojętym żydowskim bandytyzmem i masowej współpracy żydowskich partyzantów z Sowietami podczas wojny, mającej na celu zniszczenie AK na Wileńszczyźnie.
Kowalski opisuje żydowsko-sowiecki atak partyzancki na Koniuchy w 1943 r.: “Nasz oddział otrzymał rozkaz, by zniszczyć wszystko co się rusza i spalić wieś całkowicie. O wyznaczonej godzinie partyzanci otworzyli ogień pociskami zapalającymi z broni i karabinów maszynowych na otoczoną wieś. Słomiane dachy domów zaczęły się szybko palić. Wieśniacy i niemiecki garnizon odpowiedzieli ciężkim ostrzałem, lecz po dwóch godzinach wioska wraz z umocnieniami została całkowicie zniszczona. Naszymi jedynymi ofiarami było dwóch lekko rannych ludzi. Kiedy później przechodziliśmy przez Koniuchy, nie zetknęliśmy się ze strzałami jakiegokolwiek snajpera, ponieważ było to jak przejście przez cmentarz.” (s. 279).
W rzeczywistości nie było niemieckiego garnizonu w Koniuchach. Zeznania Kowalskiego zaprzeczają samym sobie. Gdyby był, miał “wzmocnioną ochronę” i ponadto posiadał zdolność do kierowania “ciężkim ostrzałem”, jak prawdopodobne byłoby to, że wśród atakujących ucierpiało tylko “dwóch mężczyzn, którzy byli lekko ranni”? (Inaczej mówiąc, Polacy w Koniuchach być może poprosili i uzyskali niewielką ilość broni od Niemców, i może czasem denuncjowali i zabijali Żydów, ale wszystko to było w samoobronie przed bandytami, w tym również żydowskimi).
Jak się później (w 1948 r.) okazało w nawiązaniu do Deir Yassin, sprawa cywilów zabitych w Koniuchach, mogła sugerować przypadkowe zgony podczas walki. Jednak wysoka liczba cywilnych ofiar w obu przypadkach, demaskuje to kłamstwo. Partyzanci z reguły walczyli sami, używając głównie lekkiej broni palnej i moździerzy, co normalnie nie wystarcza, by spowodować znaczną liczbę cywilnych ofiar. Niski wskaźnik ofiar wśród napastników (2 rannych) i krótkotrwałość walki ( “dwie godziny”), jeśli są prawdziwe, potwierdzają ten fakt. W rzeczywistości, liczba ponad 20 cywilnych ofiar w średniej wielkości wiosce jest wystarczająco wymowna, tak samo jak i mała liczba rannych napastników.
Szczegóły, patrz przegląd Peczkisa. Jest oczywiste, że polska ludność cywilna we wsi Koniuchy, jak i arabscy cywile w Deir Yassin, nie zginęli głównie w walce. Żydowscy napastnicy zabili ich celowo. Paradoksalnie, zlekceważenie tej książki (np. “autor nieznany”) w ostatnich latach bez wątpienia jest spowodowane niepożądaną wzmianką w niej o Koniuchach, choć pierwotnie cieszyła się ona poparciem wybitnych żydowskich gazet (wymienionych na wewn. stronie okładki): Hadassah Magazine, Jerusalem Post, Jewish Daily Forward, Jewish Digest, Jewish Spectator oraz National Jewish Monthly. W każdym razie, żydowski współudział w tragedii w Koniuchach potwierdził niedawno izraelski historyk.
……………………
Niezaprzeczalna rzeź arabskich cywilów przez żydowskich żołnierzy
Dla wygody czytelnika, podaję moją wcześniejsza recenzję następującej książki, do której dołączyłem metodologię odróżniania śmierci ludności cywilnej w walce, od jej mordowania.
Przegląd The Saga of Deir Yassin: Massacre, Revisionism, and Reality (Saga Deir Yassin: Masakra, rewizjonizm i rzeczywistość), autor: Daniel A. McGowan. Książka opublikowana przez Deir Yassin Remembered, 1999.
Tytułem wstępu, moją ciekawość i zainteresowanie tym tematem wzbudziło duże zamieszanie wokół niego. Niektóre żydowskie jednostki i organizacje wydobyły na światło dzienne brud dotyczący Polaków sprzed 60 lat w postaci mordu w Jedwabnem, na co niektórzy Polacy „odwdzięczyli się” odkrywając masakrę w Deir Yassin.
Ale co się właściwie stało w Deir Yassin 9 kwietnia 1948 r.? ZOA (Organizacja Syjonistyczna Ameryki) przekonała opinię publiczną , że nie doszło tam do masakry, a wszystkie ofiary cywilne wynikły z normalnych działań bojowych. Ich rewizjonistyczny traktat Deir Yassin: History of a Lie (Deir Yassin: Historia kłamstwa), choć pozytywnie opisywany w prasie amerykańskiej (s. 3), wyczerpująco obaliła omawiana książka.
Fakt zgonów ludności cywilnej podczas walki niemal natychmiast ulega obaleniu. Po pierwsze, niska liczba ofiar żydowskich napastników (Irgun i partyzantów Lehi) dowodzi, że napotkały niewielki opór w Deir Yassin: “Jak się okazało, o czym się dowiedzieliśmy, siły 120 niesprawdzonych w walce i niedostatecznie uzbrojonych żołnierzy, z nieodpowiednim zapasem amunicji potrafiło z powodzeniem wziąć szturmem umocnione kamieniami domy i w cudowny sposób, poniosły tylko 5 procent strat. (s. 2-3; patrz także s. 29). Ponadto relacje o arabskich żołnierzach walczących w Deir Yassin są całkowicie z drugorzędnych źródeł (s. 20, 28).
Zwykle w ogólnej liczbie cywilów nieumyślnie dotkniętych ogniem walki, więcej zostaje rannych niż martwych. W Deir Yassin było dokładnie odwrotnie: 20 do 50 rannych przy 110 zabitych (s. 25). Dobitnie daje to do zrozumienia: “Sama ta dziwna statystyka mocno wskazuje na systematyczną masakrę. W przeciwnym przypadku musielibyśmy sądzić, że grupa słabo wyszkolonych i źle wyposażonych żołnierzy cudownie osiągnęła wysoki wskaźnik śmiertelnych ran wśród osób, w których nie zamierzali celować” (s. 25).
Liczba ofiar śmiertelnych mówi również sama za siebie: “110 martwych, głównie cywilów, w bitwie o jedną wieś jest dostatecznym sygnałem, że tam umyślnie zabijano. Bitwa w rolniczej wiosce, nawet przy wyposażeniu w nowoczesną broń, nie powoduje zwykle wysokiej liczby cywilnych ofiar… W Wietnamie, śmierć ok. 20 cywilów w bitwie o osadę rolniczą uznano za “rażąco wysoką” i wymagającą dochodzenia na poziomie oficera dowodzącego… liczba 110 śmiertelnych ofiar w Deir Yassin była więc aż 5 razy większa niż liczba cywilnych zgonów uznanych za niepokojąco nadmierne w krwawej walce w Wietnamie (działka pokładowe śmigłowca, zapory artyleryjskie itd.), gdzie typowo użyto znacznie większej siły ognia na rachityczne domostwa” (s. 22-23). Walka kobiet, mężczyzn przebranych za kobiety, udawane poddawanie się itp. są ponadczasowymi cechami wojny i nie zmieniają powyższych wniosków (s. 27). Aby przypadek ten jeszcze bardziej uwypuklić, nie ma żadnych dowodów użycia pocisków moździerzowych w Deir Yassin (s. 49) ani zastosowania jakichkolwiek innych szczególnie niszczących broni (s. 27).
Wielu żydowskich świadków i badaczy uznaje fakt masakry w Deir Yassin (s. 1, 3, 4, 13-14, 16, 18, 48, 73). Faktem jest również, że żydowscy napastnicy sami przyznali się do popełnienia zbrodni (s. 72-73) i chwalili się, zawyżając liczbę ofiar śmiertelnych ze 110 do często cytowanej 254 (s. 65). Rząd Izraela uparcie odmawia udostępnienia zdjęć ofiar w Deir Yassin (s. 12). Można zastanawiać się dlaczego, skoro oficjalnie wymaga się wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci ludności cywilnej podczas prowadzonych walk.
W podsumowaniu jak zginęli cywile w Deir Yassin, autorzy stwierdzają: “Większość z nich zginęła od strzałów z bliskiej odległości, niektórzy od pchnięć nożem, kilku w walce, a niektórzy podczas ucieczki. Większość ofiar masakry, jak szef pochówku ubolewał później, byli to starcy, kobiety i dzieci, którzy zginęli bez broni w ręku. Nie było zamieszania podczas walki lub innych okoliczności usprawiedliwiających ich śmierć, mimo początkowych starć. Zostali oni celowo zamordowani (s. 64). McGowan i Hogan dodają od siebie: “Opisywanie masakry w Deir Yassin jako nieprawdziwej, przesadzonej lub poddawanie jej w wątpliwość, jest angażowaniem się tym samym w bezczelność rewizjonizmu Holokaustu. To samo dotyczy twierdzenia o fałszywości pochodzenia sprawozdań z masakry” (s. 72-73). Przypadki rzezi, jak masakra w My Lai, Bataański marsz śmierci i Holokaust, są odporne na historyczne wątpliwości oraz są bez wątpienia straszliwym okrucieństwem (s. 2).
McGowan i Hogan wierzą, że masakrę w Deir Yassin motywowała chęć zbiorowej zemsty na Arabach za wcześniejsze masakry Żydów (s. 37, 48). (Poinformowany czytelnik, który chce porównać Deir Yassin do Jedwabnego, może przypomnieć sobie fakt polskiego udziału w mordzie w Jedwabnem, choć za zgodą i pod dowództwem niemieckim, to jednak z pragnienia zbiorowej zemsty na Żydach za wcześniejszą kolaborację z Sowietami przeciwko Polakom.



