Od jesieni 2010, blog wychodzi raz na tydzień, uaktualniam go między publikacjami. Zawiera komentarze i dyskusje znawców tematu, aktualności i analizy raczej przemilczane w głównym nurcie, komunikaty wykluczone z oficjalnego obiegu - dość lektury na cały tydzień…
Szukam ochotników do pomocy w tłumaczeniu aktualności, przeważnie z angielskiego.
Jak czytać Grypę666
Na samej górze wpisu masz spis zawartości. Zaczynaj na początku tygodnia od tytułowego tekstu lub składanki. Podczas tygodnia przeglądaj interesujące Cię działy, wewnątrz których najnowsze info dodaję od góry (ale są wyjątki). Dyskusje pod tekstami są otwarte cały tydzień, więc zaglądaj co parę dni... a najlepiej włącz się do debaty, przysyłając komentarz na formularzu kontaktowym (prawy górny róg).
Wpisz słowa (im mniej tym lepiej) albo szukaj wg Kategorii (lewy margines). Po otwarciu, długi wpis przeszukuj wyszukiwarką tekstu. Nie działają linki niektórych wpisów skasowanych przez sabotaż bloga w czerwcu 2010, jak i te do witryn zwiniętych po publikacji wpisu.
I Ty możesz dołożyć się do zawartości bloga. Przysyłaj tytuł wraz ze źródłem oraz tekst, a jeszcze lepiej skrót w jednym-kilku zdaniach. Wszystko najlepiej w jęz. polskim, bo tłumaczyć nie nadążam.
Konwencje edytorskie na Grypie
Pomożesz mi, uwzględniając w swych komentach i tekstach na Grypę666 następujące.
Oznaczanie źródeł:
Podaję źródło, wtopione w tytuł, a autora, datę i tłumacza - na początku tekstu, wbrew konwencji polskiej.
Cudzysłów:
Unikam cudzysłowu jako wyznacznika cytatów i materiałów źródłowych. Dla nich stosuję kursywę.
Cudzysłów rezerwuję na dwuznaznaczniki, aluzje, sarkazmy itp. niuanse, z których słynie jęz. polski.
Kropki, kreski, interpunkcja:
Pominięcie tekstu w cytatach lub tłumaczeniach oryginału oznaczam tak: [...]
Wykrzykniki, pytajniki i wielokropki nie przekraczają 3 symboli.
Odróżniam łącznik (krótka kreska - ) od myślnika (dłuższa lub podwójna kreska -- ).
Nie uznaję rozpowszechnianej manii spacji przed kropką, przecinkiem, dwukropkiem, średnikiem, pytajnikiem i wykrzyknikiem.
Liczby i daty:
Przecinek oznacza częśc dziesiętną liczby, a kropka -- podział tysięczny dużych liczb.
Daty oznaczam: dzień.miesiąc.rok, np. 10.4.2010, bez zer poprzedzających.
Przekład versus tłumaczenie:
Tłumaczenie przekazuje słowo w słowo z obcego języka, a przekład -- myśl oryginału, niekoniecznie słowo w słowo, gwoli jasności i zwięzłości.
Ktoś wcześniej w tym blogu napisał – „kto atakuje kościół – jest narzędziem szatana”. Osądził – wydał wyrok nie zastanawiając się zupelnie nad tym, ze sąd należy do Boga i tylko do niego. Czy nie przeczytał nigdy zdania – …”Jaką miarą sądzisz – taką ciebie osądzą?” Czym więc jest kościół powszechny? Czy jest to budynek, instytucja? Watykan? Czy może wspólnota ludzi wierzących w Boga i w zbawienie obiecane przez syna , Którego nam posłał?
Chrześcijaństwo zostało podzielone na rozmaite wyznania, powstały odłamy sekty, stowarzyszenie – zrzeszające ludzi, którym właśnie takie a nie inne dogmaty pasują do światopoglądu. Aktywiści tych wszystkich odłamów przekonują na prawo i lewo, że tylko oni mają monopol na prawdę tylko oni znają ją. Przeciętny człowiek oddaje sprawę najistotniejszą w życiu, w egzystencji tu na ziemi w ręce przywódców religijnych, kapłanów , popów, starszych, ojców – zupełnie bezkrytycznie.
Nie mamy często nawet odwagi mówić o swoich wątpliwościach z obawy przed ostracyzmem ze strony własnych współbraci w wierze. Wolimy nie zadawać pytań, bo tak jest wygodnie a jeśli już nie mamy sił by znosić jawne sprzeczności, które widzimy w naukach Pana Jezusa z naukami naszych kapłanów pozostaje nam odrzucenie wiary jako opium dla ciemnego ludu i przystanie do humanistów głoszących wszechmoc intelektu człowieka.
Jezus powiedział – .. „słuchajcie tego , co wam mówią – ale uczynków ich nie naśladujcie..”
Trudno jest prostemu człowiekowi wierzyć, gdy widzi , że ktoś, kto sławi ubóstwo sam opływa luksusem. Ale to przecież każdy z nas jest odpowiedzialny za własne zbawienie. Dlaczego tak łatwo zasłaniamy się etykietkami? Katolik. ewangelik, Protestant, Reformowany, Świadek Jehowy , Zielonoświątkowiec, Prawosławny, Buddysta, Krischnaita – czego chcemy bronić? Co jest dla nas najważniejsze – przynależność do stada? – Czy wiara? Każdy z tych kościołów głosi ewangelię . Bóg obiecał, że ewangelia , o KRÓLESTWIE BOŻYM, będzie głoszona po całym świecie – i tak jest. Ale za tym , przecież kryje się też głoszenie dogmatów – Co dla nas jest ważniejsze? Wiara w to, że istnieje” Królestwo nie z tego świata” Czyli królestwo bazujące na jedynym pewnym fundamencie czyli Prawie Bożym z Jezusem Chrystusem Królem? – czy świadomość, ze należymy do takiej czy innej grupy?
Religie produkują fanatyków. Ci wywołują wojny religijne. Chrześcijanie plują na Żydów( mam dla was złą nowinę – oni wciąż są Narodem Wybranym przez Boga), Islamici na Chrześcijan, itd. itp. Byłem w swoim życiu tu i tam. Zaprzyjaźniłem się z wieloma ludźmi różnych ras i wyznań wszędzie widziałem ludzi pysznych ale tez ludzi prawych. Widziałem i znam spośród muzułmanów ludzi o gołębich sercach – to nie tylko terroryści. Moja mama opowiadała mi, ze przed wojną gdy a był głód – jedyna pomocą był dla głodnych Icek, co miał sklep – u niego można było dostać kartofle na kreskę. Przychodzili do mnie ludzie którzy sami siebie nazwali świadkami Boga, widziałem pośród nich takich, którzy szczerze w to wierzą, ale widziałem tez takich, którzy chciwość chcą przenieść do ”Przyszłego świata”. W tych wszystkich sporach o jedynie słuszny sposób wyznawania wiary – czy nie zatracamy samego sedna – istoty wiary? Ja wole słowa Chrystusa – …” Przyjdźcie do mnie, bo jestem cichy i pokornego serca”. Takiego nauczyciela chcę – takiemu ufam, pozostając Katolikiem. Nie twierdzę, ze to co napisałem jest prawda objawioną – to tylko moje wątpliwości, które mam odwagę mieć.
Pozdrawiam –Katol
……………………………….
A może by tak się zatrzymać
Na chwilę
Z dzikiego rozpędu przejść w świątynię ciszy
Usiąść na kamieniu
Milcząc krzyczeć Bogu
Jestem TU na Ziemi
Coś ją i mnie stworzył
A nie wiem kim jestem
Pytać szukać grzebać w rozpadlinach duszy
Słuchać serca co bije niespokojnym rytmem
Za jaką przyczyną
Do jakiego celu
Siadam na kamieniu
Twardy chłód przenika ciało rozedrgane
W piersi dudni ochłap czerwonego mięcha
Kamień co mi tronem
Tym com zrobił z serca
Zrywam się z kamienia
Biorę go w ramiona
Pod ciężarem głazu zgięty wpół się wlokę
Chcę odnaleźć promień który go ogrzeje
To nic że z ciemnej chmury kpin i szyderstw wielu
Gęsty grad mnie tłucze plwocinami drwiny
Będę szukał prawdy która mi zamieni
Martwy mięcha ochłap na serce z kamienia
Lecz z iskierką wiary która da nadzieję
STOP
Gdzie znowu pędzisz głupcze z tym brzemieniem
Usiądź i poczekaj
Nie goń
Nie przeszkadzaj
Pozwól ciszy mówić do serca z kamienia
Tylko tyle trzeba
Byś zrozumiał po co
Byś nie szukał celu drogi ni przyczyny
Jesteś tu gdzie jesteś
Będziesz lub nie będziesz
Odpowiedzi nie żądaj
Zaniechaj pytania
Usiądź
Uchwyć chwilę
Tą jedną jedyną
Która jest a nie była
I już jej nie będzie
Kiedy ją przeżyjesz
Już nie będziesz błądził
A słowa przestaną być wtedy potrzebne
Kamień serca zagra zgodnie współistnieniem
Z Tym co jest przyczyną twojego stworzenia
Mateczki w służbie kompleksu jot cz. 3
Piotr Bein 28.1.2010
Czytaj cz. 1, cz. 2
Nano-pył uchodzi z Manhattanu. Zdjęcie satelitarne 12.9.2001.
Rozpad materii
Jim Hoffman zbilansował energię potrzebną na sproszkowanie wież oraz ogrzanie pyłu, pary wodnej i powietrza. Przekroczyła ponad 10-krotnie energię potencjalną masy wież, podawaną oficjalnie za przyczynę sproszkowania. Czyli oficjalna wersja spisku 11.IX Osamy bin Ladena pada choćby z podstaw fizyki. Hoffman zauważył, że kłęby pyłu posuwały się bez mieszania z zimnym powietrzem, tj. pod wpływem rozszerzania termicznego, zatrzymując się na dość wyraźnej granicy. Ludzie, którzy znaleźli się w kłębach, poczuli niezwykłą ich siłę. Fotoreporter z New York Daily News, David Handschuh: „Dobiegłem do końca kwartału i skręciłem, kiedy porwała mnie naprzód fala gorącego, solidnego czarnego ciepła (ang. „hot, solid, black wave of heat”). Dosłownie uniosła mnie nad ziemię i przeniosła na ok. długość kwartału.”
Widok na kłęby pyłu po wieży północnej (widoczny kikut jej rdzenia) z drugiego brzegu Hudson: chmury ogarniają wysoki na 160 m kompleks Światowego Ośrodka Finansowego. http://911review.com/attack/wtc/dustclouds.html
Dr Judy Wood ma wykształcenie w inżynierii budowlanej i mechanice inżynierskiej (fizyka kwantowa) oraz doktorat w naukach o materiałach inżynierskich. Od czasu odkłamywania przez nią oficjalnej wersji 11.IX odmówiono jej profesury. Zbadawszy fotki i wideo z katastrofy, zauważyła ww. granicę kłębów i to, że pył opadł dość szybko, jakby był gruboziarnisty, po czym samoistnie zaczął wznosić się, jakby uległ rozdrobnieniu na nano-drobinki.
Białawy pył widać w następnych dniach z satelity. Wg świadków, nie tyle zapach pyłu był przykry (w tym nieco woni spalonego budynku), co palenie-kłucie w nosie i górnych drogach oddechowych. Niektórzy ratownicy mieli maski z zapisem pobranej dawki, inni żadnych masek, ludność zatykała nosy lub chroniła rękawem czy chusteczką. Władze walczyły nieskutecznie z nano-pyłem, intensywnie spryskując ulice wodą.
Na miejscu zawalenia wież, pierwszą noc przywożono ziemię (120 ciężarówek) zamiast szukać szczątków ludzkich. Gruzowisko w porównaniu ze spodziewaną objętością gruzu było niesamowicie małe, rosło dzięki ziemi przywożonej ciężarówkami załadowanymi poniżej linii burty, jakby przechodnie nie mieli widzieć ładunku. Podobnie sekretnie odwożono nałożoną przedtem a już „zużytą” ziemię z miejsca katastrofy.
Ucieczka przed kłębami. ABC News. Kłęby zatrzymały się nagle kilkadziesiąt metrów na lewo.
Białe „opary” czy „dym” unosiły się z gruzowiska, wg mediów z powodu „trwającego pożaru” oraz „rozgrzanego metalu” pod powierzchnią. Woda nieustannie pryskana na „gorące miejsca” nasączyła nawiezioną ziemię aż powstawały kałuże, a mimo to nie widać parowania wody. Media nagłośniły gorąco przy odgruzowywaniu — koparki wyciągały rozgrzany do czerwoności metal. Wg specyfikacji, maszyneria nie wytrzymałaby w takich warunkach, np. teleskopy hydrauliczne wysiadłyby dużo poniżej punktu wrzenia wody. Inne zdjęcia pokazują ratowników wpatrujących się w wąski otwór emanujący światłem „roztopionego metalu” – gdyby tak było, poparzyliby sobie twarze. Ratownikom „topiły się” podeszwy i rozgrzewały wkładki stalowe w butach; dr Woods spekuluje, że rozpadały się pod wpływem tego samego czynnika, ktory sproszkował wieże. Trudno jednak wątpić w relacje ratowników o gorącu i poparzeniu łap u psów ratowniczych.
Na ulicach, gdzie przeszły kłęby pyłu, o niezwykłych jego własnościach świadczą pojazdy ogołocone z lakieru i od razu zardzewiałe, z brakującymi klamkami, w niektorych przypadkach bez bloków silnikowych, bez siedzeń jak po pożarze, ale bez spodziewanych oznak zwęglenia ani sadzy. Na tych samych ulicach nie widać zwłok, mimo że nie wszytkim udało się ubiec kłęby. Są natomiast wszędobylskie nienaruszone papiery z wież.
Zwłoki wyparowały
Podobnie jak na Bali, spisek mateczkami i kuleczkami 11.IX wyparował 45% z niemal 3 tys. ofiar zamkniętych w WTC1 i 2. W ciągu nanosekund zamienili się w pył lub kawałeczki kości, jak ok. 100 tys. istnień w Hiroszimie i Nagasaki. Liczbę zamordowanych w WTC 11.IX szacuje się na 2780 trzy lata później. Na nic badania DNA: niemal połowy ofiar nie odnaleziono. Sześć tygodni po ataku zidentyfikowano tylko 425 osób, a rok po, tylko połowę. Znaleziono w gruzach 19906 szczątków ludzkich, a 4735 z nich zidentyfikowano. Z jednej osoby pochodziło do 200 kawałeczków. Spośród 1401 zidentyfikowanych, w 673 przypadkach pomogła jedynie analiza DNA, a zwłok w całości było tylko 293, z czego zaledwie 12 można było odróżnić wizualnie.
Jedna z ulic po przejściu kłębów. Zniszczone pojazdy. Czy były ofiary ludzkie i co się z nimi stało?
Charles Hirsch, badacz medyczny z magistratu Nowy Jork informował setki rodzin i przyjaciół ofiar, że być może identyfikacja nigdy się nie uda. Zakończyła się na początku 2005 r. po wyczerpaniu możliwości. Associated Press podsumowało (23.2.2005) wyniki niezbyt odmienne od tych sprzed roku:
prawie 2800 ofiar
mniej niż 300 zwłok w całości
mniej niż 1600 ofiar zidentyfikowanych, a ponad 1100 nie
ponad 800 ofiar zidentyfikowanych dzięki DNA
niemal 20 tys. kawałeczków ciał
ponad 6 tys. kawałeczków tak małych, że wchodziły do probówki
ponad 200 kawałeczków od jednej osoby
niemal 10 tys. niezydentyfikowanych kawałeczków zamrożono na przyszłe badania.
Dziwne zniszczenia po przejściu kłębów: brak klamek i niektórych bloków silnikowych, brakująca tapicerka i obicia wewn, bez spodziewanych śladów pożaru. Niektóre pojazdy pozbawione lakieru i już zardzewiałe. Podobnie jak po eksplozji w Kuta Beach na wyspie Bali.
Rok po zakończeniu oficjalnej identyfikacji ofiar, przy okazji prac w 2006 r. na dachu budynku Deutsche Bank 130 m na południe od byłego WTC7 znaleziono ponad 300 fragmentów kości ludzkich. Usuwając substancje toksyczne osiadłe 11.IX, w przygotowaniu do rozbiórki tego 43-piętrowego wieżowca, robotnicy znaleźli w żwirze zgrabionym na bok kawałeczki kości przeważnie mniejsze niż 1,5 mm (USA Today 13.4.2006). Oburzeni faktem braku badań w takich miejscach, członkowie rodzin ofiar domagali się wstrzymania wyburzeń aż do dokładnego przeszukania na obecność resztek ludzkich.
New York Daily News doniósł (14.4.2006), że na drugi tydzień kwietnia 2006 r. wciąż nie zidentyfikowano 1151 z 2749 ofiar, a badaczowi medycznemu miasta zostało ponad 9 tys. niezidentyfikowanych szczątków. W październiku 2006 r. robotnicy wykryli dalsze szczątki w 2 otworach kanalizacyjnych (NY1 News 20.10.2006; Chron.com 23.10.2006). W kwietniu 2008 r. znaleziono szczątki następnych 4 ofiar w podbudowie drogi z czasów usuwania gruzów po 11.IX. Rozbiórkę drogi celem znalezienia szczątków rozpoczęto po odkryciu w ww. kanalizacji (Associated Press 8.4.2008).
Nie jest prawdopodobne, żeby uderzenia samolotów i pożary zniszczyły ciała ludzkie do nierozpoznania. Zawalenia wieżowców nigdy jeszcze nie rozbiły ciał na tak drobne części i nie brakowało aż tylu ofiar w wyliczeniach identyfikacyjnych. Nigdy przedtem budynki o potężnej stalowej konstrukcji nie zawaliły się od ognia, ani stal nie stopiła się poniżej swego punktu topnienia. Siła fatw islamistów? Taaa… Spiskowcy z wewnątrz rządu USA liczyli na to, że broń jądrowa zatrze ślady ich zbrodni, zamieniając w pył materiały wież, samolotów oraz ciał w samolotach i wieżach. Dowody zbrodni zniszczono, usuwając przedwcześnie gruzy wież i szczątki samolotów, zatajając wyniki badań radiologicznych i składu pyłu oraz szczególy zgonów i zachorowań ratowników i mieszkańców. Kremacja zwłok w nuklearnym inferno załatwiła problem możliwego odkrycia, że np. pasażerów lotów 11 i 175, które uderzyły w WTC, zamordowano w innym miejscu, a samoloty były zdalnie kierowane.
11.IX to robota wewnętrzna rządu „amerykańskiego” (tak jak mamy „polski”), zbrodnia ludobójstwa, wojenna, agresywna i przeciw ludzkości. Może sobie Obama-marionetka straszyć, że nie wolno dociekać 11.IX (jak Holocaustu!). Odpowie wraz ze zleceniodawcami z kompleksu jot, bo napisano:
„nie ma nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani tajnego, co by nie stało się wiadome” – Łk 12:2
C.d.n. a materiały źródłowe w ostatnim odcinku.
Prawa autorskie Piotr Bein
Grafika: http://drjudywood.com/videos/hiroshima.html
Konstrukcja WTC 1 i 2 (od lewego dołu ruchem zegara): (1) Ponad hallem, zewn. słupy stalowe szer. ok. 1 m w odstępach ok. 1 m na okna. Jak samoloty przedarły się bez odbicia choćby końców skrzydeł i ogona? (2) Strop: 10 cm zbrojonego betonu na blasze i lekkich kratownicach poszło w proszek. Dla samolotu pędzącego kilkaset km/h stropy osadzone w sztywnej konstrukcji są jak noże: nawet jeśli słupy przepuściłyby pochylone skrzydła i ogon, częściowo powinny one zostać obcięte, zmiażdżone i odbite na zewnątrz, jeśli nie rozlecieć się w konfetti. (3) Detal ściany zewn. Samolot wniknął w to jak w masło? (4) Rdzeń. .
Każdy z samolotów zaatakował wieże na wysokość kilku pięter, płyty stropowe powinny były obciąć skrzydła i ogon, nawet jeśli kadłub idealnie zmieściłby się między kondygnacjami i wpadł do środka przełamując słupy zewnętrzne (fizyczna niemożliwośc jako że konstrikcja samolotu jest miększa i bardziej krucha niż budynek). Wieże zaprojektowano na uderzenie samolotu i pożary, zachowałyby stabilność w wichurze 160 km/h, nawet gdyby na parterze usunąć całą ścianę zewn. słupów i pół drogi na prostopadłych ścianach. Wieżowce stalowe nie walą się od pożaru.
Niels Harrit, lider zespołu 9 chemików, którzy znaleźli "naładowaną broń" na miejscu zbrodni 11.IX: "dwa samoloty, trzy wieże zawalone - czyj spisek?"
Nano-termit
Dziewięciu badaczy z wydziału chemii Uniwersytetu Kopenhaskiego zbadało pył po katastrofie 11.IX. Próbki pochodziły od nowojorczyka, który zebrał je 10 minut po zawaleniu się drugiej wieży, następnego dnia oraz tydzień po. Wyniki 2-letnich duńskich badań pyłu przypadkowo wziętego pod mikroskop ogłoszono w 2009 r. w publikacji naukowej. Lider zespołu badawczego Niels Harrit dał wywiad 10.4.2009 duńskiej TV News. W pyle wykryto nano-termit, nowoczesny materiał niemożliwy do produkcji w jaskiniach Osamy.
Wynalazek XIX w. termit to mieszanka drobin aluminium i tlenku żelaza. Spala się (utlenia) gwałtownie powyżej punktu topnienia stali, więc stosuje się go do spawania i cięcia metali. W postaci nano (idealnie rozdrobniony i wymieszany „super-termit”), jest paliwem rakietowym i środkiem wybuchowym, ale można nim topić i ciąć stal. Wg Harrita, takie zadanie miało 10 do 100 ton nano-termitu, uprzednio zaistalowanego we wszystkich trzech wieżach, które runęły 11.IX.
Potężne słupy wieży WTC ucięte termitem, typowy kąt cięcia do kontrolowanego wyburzenia, zastygła stal na ściankach.
Nano-termit nie zdołałby zamienić w pył wież WTC1 i 2 o łącznej masie ok. 1.4 mln ton. Po zawaleniu się wieży zostałaby sterta wysokości parudziesięciu pięter, tj. 1/4 – 1/3 wysokości budynku. Nic takiego nie było. Firmy sprzątające gruz raportowały usunięcie 0,6 mln ton. W pył poszło ok. 0,8 mln ton, jak nigdy w historii katastrof budynków i wyburzeń. Na jednym zdjęciu wideo można oglądać zniknięcie wysokiego na kilkadziesiąt pięter stalowego kikuta szkieletu rdzenia konstrukcji w momencie tajemniczego rozbłysku. Po tajemniczym wybuchu w podziemiu WTC1 zabrakło 50-tonowej prasy! Niektóre belki stalowe z WTC1, 2 i 7 wyglądały jak częściowo wyparowane! Gdzie podziały się beton i tynki gipsowe? Odpowiedź: 11.IX na Nowy Jork spadł „śnieg” z wież obróconych w pył o zawartości: drobiny betonu i gipsu, ok. 4% azbestu (z powłok ppoż na konstrukcji) i niesamowicie dużym udziale metali i produktów reakcji nuklearnych.
Obrócona w pył wieża WTC1 rozłazi się po Nowym Jorku. WTC7 na 1-ym planie runął kilka godzin później w podobnym kontolowanym wyburzeniu.
Oficjalne badania przez USGS (Geologiczna Służba USA) wykazały wśród metali rtęć na 3-im miejscu (0,011 ppB = części na miliard) po stroncie (727 ppB) obecnym w stężeniu ok. 100 tys. razy większym! Mimo to orzeczono rtęć winną mnóstwa chorób po 11.IX. Potoczne metale miedź (136 ppM = części na milion), srebro (1.66 ppM) i wanad (31 ppM) wystąpiły przy rzadkim barze (533 ppM), cerze (91 ppM), itrze (57 ppM), molybdenie (11 ppM), torze (9 ppM), uranie (3 ppM), berylu (3 ppM), cezie (0.6 ppM) i in. egzotycznych metalach.
Podobnie zwalano winę na benzen z paliwa lotniczego, którym rzekomo nasiąkł teren katastrofy. Więc nie spaliło się w pierwszych minutach, ani potem nagrzewając otuloną azbestem konstrukcję do stopienia w hadesowym pożarze, tylko wsiąkło w grunt, by powodować raka? Jeśli nawet, to benzen został przykryty po godzinie dywanikiem pyłu z walących się wież. Wg takiej „logiki” większość Amerykanów miałaby raka ze stacji benzynowych.
Wahlarz masowych zachorowań ratowników i nowojorczyków na raka po 11.IX obejmuje utajnione co najmniej 4 rodzaje białaczki i o wiele więcej raków miękkiej tkanki, w tym mózgu i piersi z pod-typami w każdym głównym rodzaju. Mówi się o zaburzeniach oddechowych u strażaków, podczas gdy liczne „zaburzenia” cyklu ciąży po 11.IX jakoś nie są ważne (tak jak aborcja). Prawdopodobnie inne rodzaje raka pokażą się z czasem, np. rak tarczycy u ratowników, jak i zniekształcenia noworodków u ludności. Tylko jedna rzecz może wywoływać to wszystko…
Mateczki
Mimo to Christopher Bollyn przedstawił tezę o sproszkowaniu WTC przez nano-termit z Izraela, jakby USA nie produkowało środków wybuchowych, paliwa rakietowego i mateczek. Np. marynarka USA ma nuklearną broń burzącą o sile 0,02 do 1 kiloton, a armia strzelbę na pocisk 0,01 kiloton oraz atomową minę B54. Pomoc wojskowa USA daje Izraelowi najnowsze wynalazki, a Dimona nie zagrzewa gruszek w popiele.
Najskładniejsza technicznie teoria spisku z wewnątrz rządu USA (bo jest niemożliwe, by Al Kaida wykonała spisek), pochodzi od specjalistów o inicjałach AP i FME, podsumowanych na stronie Dockers Union Forum. Doszli do wniosku, że obrócić wieże w pył mogła tylko broń jądrowa 0.1 do 1 kiloton. Zniszczenie budynku w Oklahoma City 19.4.1995 było wczesną próbą takiej broni. Po ataku znaleziono miniatomówki rozmiaru piłki tenisowej przymocowane do konstrukcji. Wg ekspertów, rzekoma bomba chemiczna w ciężarówce (podobna do tej zarzucanej w eksplozji „Al Kaidy” na Bali) nie miałaby szans zrobić porównywalnych szkód.
Wg eksperta „AP”, w WTC7 było dowództwo spiskowców rządowych 11.IX w ośrodku dowodzenia sytuacjami wyjątkowymi miasta Nowy Jork, zajmującym całe piętro 23. Stamtąd spiskowcy kierowali atakami na wieże WTC1 i 2 i nacisnęli guzik na eksplozje przygotowacze w podziemiach wież 1 i 2 (setki świadków, w tym strażacy i reporterzy oraz nagrania dźwiękowe). Następnie nacisnęli guzik na zaprogramowane przecinanie potężnych kolumn stalowych, piętro po piętrze, z prędkością wolnego spadania, jak w profesjonalnych operacjach wyburzania wieżowców. Obok nano-termitu może użyto mateczek co ileś pięter, a na piętrach przeznaczonych do uderzenia przez samoloty założono napalm dla lepszego efektu w TV.
"Śnieg" spadł na Nowy Jork 11.IX = sproszkowane wieże: beton, tynki gipsowe, azbest, metale zwykłe i promieniotwórcze...
Ekspert „FME” spekuluje, że z punktu dowodzenia w WTC7, poprzez sieć laserową założoną w WTC1 i 2 podsłuchiwano przez czas przygotowań, czy nie ma wpadki z zakładaniem ładunków i mateczek. Agenci umieszczeni w budynkach zadbaliby o to, żeby nie wynikła chryja.
Kuleczki
Teoretyk spisku mateczkami, William Tahil twierdzi, że budynki były dostępne dla założenia ładunków zdolnych do ich wyburzenia. Obok mateczek istnieją kuleczki średnicy ok. 5 mm. Eksperci tego odłamu poszukiwaczy prawdy o 11.IX różnią się tylko co do siły, liczby i natury ładunków — wodorowych, nie pozostawiających promieniowania , czy działających na zasadzie rozszczepienia jądrowego? Zgadzają się także co do wspomagania operacji wyburzania ładunkami (termit lub konwencjonalne) przecinającymi stal oraz co do synchronizacji uderzeń samolotów z wybuchami w piwnicach, co zapoczątkowało zniszczenie wszystkich 7 budynków kompleksu WTC. Bez fachowej porady od profesjonalnych wyburzaczy drapaczy chmur, 11.IX nie powiodłoby się. Na każdym ze 110 pięter wież było 47, 20-tonowych słupów stalowych rdzenia konstrukcji i 236 słupów zewn. po 50 ton. Ok. 4 do 35 ładunków jądrowych w każdej wieży wykonałoby zadanie w wersji broni rozszczepialnej, emitującej radioaktywność.
WTC6 zniszczony, dziury do piwnicy WTC5 na 1-szym planie -- wg ekspertów od kuleczek wyrzuconych eksplozją z pobliskiej WTC1.
Wg eksperta „AP” mateczki rozszczepialne konsumują zaledwie 1 – 6% materiału nuklearnego. Reszta pozostała w miejscu eksplozji podziemnych lub rozchodziła się po otoczeniu z postępującym wyburzaniem WTC. Szef straży pożarnej Nowego Jorku Jerry Gumbo pamięta niezwykłe ciepło, jakie poczuli na twarzach w momencie uderzenia samolotów. Mają więc rację ostrzegający o terrorystach i ich brudnych bombach atomowych detonowanych w zatłoczonych miastach. Tylko że nie o Al Kaidę i Osamę chodzi, a o rząd „amerykański”.
Walenie się wież nie wyglądało naturalnie. Nagrania utrwaliły kanonady piętro-po-piętrze. Zaś ujęcia z daleka pokazują pióropusze pyłu, belek stalowych, gruzu i wnętrz, tryskające pod kątem 45 stopni z walących się poziomów. Tzn. wyrzucała to jakaś siła o identycznych wektorach poziomym i pionowym. Poza armatą, jest tylko jedna możliwość osiągnięcia tego – środek wybuchowy.
Ciekły metal ścieka z wieży przed wyburzeniem jej = od gorąca pożaru wg oficjalnej wersji, a raczej od termitu.
Ekspert „FME”: „Akcja wyburzania kończy się zniszczeniem budynku WTC7 mateczką i kompletnym zniszczeniem piętra dowodzenia z wyposażeniem. Wyparowały bez śladu dosadne dowody: kontrolki radiolatarni naprowadzających samoloty na wieże, zdalne sterowanie przecinaniem nano-termitowym i wybuchem napalmu oraz podsłuch w WTC1 i 2.” FME postuluje jednakowy mechanizm końcowego zniszczenia każdej z wież eksplozją nuklearną: „tę bombę odpalono silną wiązką promieniowania lub antymaterią (b. pewny sposób na osiągnięcie efektu energii ukierunkowanej, żeby nie zrujnować sąsiadujących kwartałów wieżowców)”.
Góra WTC2 wali się, pył z rozpoczętych eksplozji kaskadowych.
Postulowana przez FME 1-kilotonowa mateczka wytwarza temperaturę rzędu setek tysięcy stopni C, ogrzewając powierzchnie do tysięcy stopni. Energia ta skierowana z podziemia w górę zamienia wszystko na swej drodze w pył i pary. Najpierw wyparowują belki stalowe pozostałe po eksplozji przygotowawczej, podziemie opróżnia się na przyjęcie walącej się konstrukcji. Fala uderzeniowa z eksplozji wysysa wodę ze ścian, wyposażenia wnętrz i ludzi, zamieniając wszystko w kłęby pyłu. Zostają tylko potężne belki stalowe. Nagrania pokazują nuklearną poświatę pod koniec procesu walenia się każdej z wież WTC1 i 2. O atomowym charakterze ataku 11.IX świadczą:
Babuszka na filmiku o 11.IX: Jeśli ktoś twierdzi, że to nie robota rządu, nie jest zdrów na umyśle.
New Yersey, USA, styczeń 2010 Patriotyczny Ruch Polonii Amerykańskiej — Protest
Patriotyczny Ruch Polonii Amerykańskiej stanowczo i ostro protestuje przeciwko wizycie w Stanach Zjednoczonych Ameryki płn p. Rottermund pseudonim: Wisława Szymborska. Szymborska w czasach totalitaryzmu stalinowskiego wpisała się w historię Polski jako wróg, który w swych antypolskich działaniach, przyczyniła się do eksterminacji Polskiego Narodu. Kiedy komuniści rozpoczęli bezpardonową walkę z Kościołem, Szymborska poparła rezolucję w sprawie księży z diecezji krakowskiej oskarżonych o szpiegostwo, gdzie kilku skazano na śmierć, a wielu innych pozbawiono wolności na wiele lat. Ostatnio dała się także poznać jako przeciwnik lustracji, popierając chyba w 1992 roku Michnika i jego ,,gazetę”.
Każdy popełnia błędy, popełniła je także i Szymborska, ale do dziś dnia nie wyraziła ani żalu ani też skruchy za swą podłą postawę, za swe podłe czyny, nie potępiła też zbrodniczego systemu i mordów na Polskim Narodzie. Do dziś dnia nie uczyniła nic, a mogła choćby w ramach zadośćuczynienia, oddać nagrodę Nobla rodzinom ofiar, czy też na rzecz Kościoła- wręcz przeciwnie, przyjęła tytuł honorowej obywatelki Krakowa, hamstwo i podłość Szymborskiej nie zna granic.
Protest Patriotycznego Ruchu Polonii Amerykańskiej [ PRPA ] niech będzie ostrzeżeniem dla tych organizacji, zrzeszeń, stowarzyszeń czy osób które w przyszłości maja zamiar zapraszać osoby mające krew na rękach, że nie zostanie im ten czyn zapomniany, lecz potraktowany jako kolaboracja z komunistyczną agenturą- BO W OJCZYŻNIE SĄ RACHUNKI KRZYWD.
Grzegorz Michalski, były więzień polityczny gmichalski83@gmail.com
+++++++++++++++++++++++++
Date: Wed, 27 Jan 2010 10:06:03 +0100 Subject: protest więźniów Auschwitz i wniosek o odwołanie dyrektora PMA-B
From: michal.tyrpa@gmail.com
Szanowni Państwo, Dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau zwalcza działalność społeczną byłych więźniów Auschwitz. Czy mamy obowiązek utrzymywać takiego dyrektora? Szczegóły. Z poważaniem, Michał Tyrpa, Fundacja Paradis Judaeorum
Odpowiedzią prezydenta Obamy na tragedię na Haiti było znaczne wykorzystanie wojsk oraz niedociągnięcia w kwestii najbardziej istotnych potrzeb Haitańczyków takich jak: żywność, ekipy ratownicze i ich specjalistyczny sprzęt, lekarze, punkty medyczne i sprzęt oraz technicy, ciężki sprzęt i ciężkie pojazdy. Niestety, prezydent Obama wysyła prezydentów Busha i Clintona, i tysiące marines oraz żołnierzy amerykańskich. Natomiast Kuba ma na Haiti ponad 400 lekarzy i wysyła więcej. Kubańczycy, Argentyńczycy, Islandczycy, Nikaraguanie, Wenezuelczycy i wielu innych już pracują – ratując życie i lecząc rannych. Senegal zaoferował ziemię Haitańczykom, którzy chcieliby przenieść się do Afryki.
W dzień po tragedii USA potwierdziło, że rozważano użycie sił ekspedycyjnych marines, „by pomóc w przywróceniu porządku” po wywołaniu „niepokoju” przez trzęsienie ziemi. Haiti nie doświadczyło trzęsienia ziemi od 1751, 1770, 1842 , 1860 i 1887 r. Ale pamiętam, że fałszywe raporty o chaosie i przemocy doprowadziły do rozmieszczenia wojsk, w tym Blackwater w Nowym Orleanie w następstwie huraganu Katrina. Jeden z ocalałych z Katriny zauważył, że ludzie potrzebowali żywności i schronienia, a rząd USA wysłał mężczyzn z bronią. Niepokoję się, że to samo ma miejsce teraz. Od samego początku, pomoc USA na Haiti wyglądała bardziej jak inwazja niż pomoc humanitarna. Na drugi dzień po tragedii, na Haiti wylądował samolot C-130 z wojskowym zespołem do oceny sytuacji, a reszta zespołu miała przybyć wkrótce. Deklarowanym celem było określenie potrzeb środków wojskowych. Specjalny zespół operacyjny lotnictwa USA miał przybyć, by świadczyć usługi w zakresie kontroli ruchu lotniczego. Teraz, kiedy mówi się, że USA nie dopuszcza do udzielania pomocy, powraca cień huraganu Katriny.
Na rozkaz prezydenta Obamy samoloty wojskowe „przeleciały nad wyspą by rozpoznać poczynione szkody”. Tak więc pierwszy wkład USA w pomoc humanitarną na Haiti to drony rozpoznawcze, których personel jest bardziej przyzwyczajony do szukania ukrytych miejsc broni i baterii rakiet ziemia-powietrze, niż zniszczonej infrastruktury. Zakres reakcji USA wkrótce stał się jasny: samoloty transportowe, okręty transportu morskiego, cztery ewakuacje C-140 do Guantanamo. Pod koniec 2-go dnia , zgodnie z raportem Washington Post, USA ewakuowało do Zatoki Guantanamo ok. ośmiu (8) ciężko rannych, poza pracownikami ambasady USA, którzy byli „wyznaczeni jako priorytetowi przez ambasadora USA i jego pracowników”.
Dla bezpieczeństwa haitańczycy śpią na ulicy. Miliony bezdomnych. NICHOLAS KAMM/AFP/Getty Images
Trzeciego dnia dowiedzieliśmy się, że inne okręty USA, w tym niszczyciele, płynęły w kierunku Haiti. Co ciekawe, wg Washington Post, stała grupa zadaniowa, która koordynuje reakcję USA na masową migrację z Kuby i Haiti monitorowała wydarzenia, ale jeszcze nie rozszerzyła swych działań. To było interesujące, że te dwa kraje są obsługiwane przez stałe grupy zadaniowe, ale traktowanie ich obywateli jest bardzo różne, gdyż Kubańczycy otrzymywali natychmiastową akceptacje ze strony rządu USA, a obywateli Haiti internowano. Kontradmirał James Watson IV z ochrony wybrzeża USA zapewnił Amerykanów: „Naszym zadaniem teraz jest skupienie się na minimalizacji ryzyka, że Haitańczycy będą chcieli uciekać z kraju. W tym celu będziemy pracować z Departamentem Obrony, Departamentem Stanu, FEMA i wszystkimi agencjami rządu federalnego. Chcemy zapewnić im pomoc, aby mogli żyć na Haiti”. Do końca czwartego dnia, USA podobno miały ewakuować ponad 800 obywateli USA.
Dla tych z nas, którzy śledzili wydarzenia na Haiti przed tragicznym trzęsieniem ziemi, warto zauważyć, że niektóre rzeczy spowodowały głębokie zaniepokojenie:
LISANDRO SUERO/Getty Images
1. Nadal na wygnaniu przebywa demokratycznie wybrany i bardzo szanowany, dwa razy usuwany b. ksiądz, prezydent Jean-Bertrand Aristide.
2. Niewyjaśniona nadal okupacja kraju przez wojska ONZ, które zabijały niewinnych Haitańczyków i nie przebywają tam właściwie w celu „bezpieczeństwa”. (Osobiście widziałam ich na drogach, które prowadzą wyłącznie do słabo zaludnionych obszarów Haiti z mnóstwem pięknych plaż.)
3. Budowa w Port-au-Prince na Haiti piątej największej ambasady amerykańskiej na świecie.
4. Górnictwo i portowe licencje i kontrakty, w tym prywatyzacja głębokich portów wodnych Haiti, ponieważ niektóre ustalenia odnośnie przybrzeża i przeładunku ropy naftowej nie byłyby możliwe na terenie USA ze względów środowiskowych i in.
5. Olbrzymia obecność zagranicznych organizacji pozarządowych na Haiti, które mogły być zbędne, gdyby odpowiednia polityka USA i rządu pozwalały Haitańczykom na odrobinę samostanowienia politycznego i gospodarczego.
Niezdolna do modlitwy.
Dlatego należy zwrócić tutaj uwagę na prace Marguerite Laurent, którą poznałam w roli adwokata dla odsuniętego prezydenta Aristide. Pani Laurent przypomina nam o podmorskich złożach ropy naftowej Haiti i innych bogactwach mineralnych, a ostatnio wskrzeszanego starego pomysłu na wykorzystanie Haiti do lokalizacji rafinerii ropy naftowej i terminalu do przeładunku supertankowców USA. Pani Laurent, znana również jako Ezili Danto z Haitańskiego Zrzeszenia Prawników (HLLN) pisze:
„Są dowody na to, że USA znalazło ropę w Haiti dziesiątki lat temu, a ze względu na okoliczności geopolityczne, duże firmy w tamtym czasie podjęły decyzję, aby zachować haitańską ropę jako rezerwę, gdy skończą się złoża bliskowschodnie. Szczegółowo opisują to dr Georges Michel (27.3.2004), przedstawiając historię poszukiwań złóż ropy naftowej na Haiti, oraz badania dr Ginette’a i Daniela Mathurina.
„Istnieją również dowody na to, że kilkadziesiąt lat temu te same duże rafineryjne firmy amerykańskie, oraz powiązane z nimi monopole inżynierii i kontrahenci zbrojeniówki zaplanowali wykorzystanie głębokie portów Haiti dla rafinerii, zagospodarowywania terenów roponośnych, albo na zbiorniki na ropę przeznaczoną do transportu przez małe tankowce obsługujące USA i Karaiby. Jest to szczegółowo opisane w dokumencie o Zakładach Dunn w Fort Liberte na Haiti.
Po wodę i sucharki. http://www.time.com/time/photogallery/0,29307,1955396_2027195,00.html
„HLLN podkreśla te dwa opracowania nt. zasobów ropy naftowej Haiti, oraz prace dr Ginette i Mathurina w celu stworzenia obrazu, którego brak w głównych mediach i wszędzie indziej, o gospodarczych i strategicznych przyczynach tego, że USA zbudowały swoją ambasadę jako piątą co do wielkości na świecie (po ambasadach w Chinach, Iraku, Iranie i Niemczech) na małym Haiti, po zmianie rządu Haiti przez Busha w 2004 r.”
Niestety, przed tą tragedią, pomimo listu do administracji od działaczy haitańskich w USA, prezydent Obama nie zatrzymał deportacji Haitańczyków z USA, ani nie przyznał TPS, tymczasowego statusu chronionego Haitańczykom na terenie USA , którym grozi deportacja po wygaśnięciu wizy. Poprawiono to w 3-im dniu tragedii 15.1.2010, ogłaszając dołączenie Haiti do Hondurasu, Nikaragui, Somalii, Salwadoru i Sudanu – krajów o TPS przyznanym przez Sekretarza Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Powołanie przez prezydenta Obamę prezydenta Busha do wysiłków pomocy na Haiti, to wg mnie szybko wymierzony policzek. Po występie prezydenta Busha po huraganie Katrina i fakt, że jeszcze dziś, ocaleni z niego chcący powrócić nie mają zapewnionej drogi powrotnej, nominacja ta może sprzyjać pozyskiwaniu środków działania, ale wątpię, że to dobrze wróży Haiti. W końcu zamach i porwanie prezydenta Aristide miało miejsce pod okiem prezydenta Busha.
Ponadto, osoby, które doceniają literaturę francuską wiedzą, że wśród najdroższych Francji autorów są Alexandre Dumas, syn haitańskiego niewolnika, oraz Victor Hugo, który napisał: „Haiti lumiere est une”. [Haiti jest światłem.] Rzeczywiście, dla milionów Haiti to światło: światło w metodzie i złu niewolnictwa; światło zwycięskiego buntu niewolników, światło narodu i pojęcia wolności, praw człowieka i ludzkiej godności. Haiti jest światłem, przykładem, który sprawia, że wrogowie czarnej wolności się trzęsą. Już od 1804 r., gdy utworzono Republikę Haiti, niektóre części świata były w stanie wojny z nią właśnie z powodu tego światła jedności i celu przeciw złu, światła godzącego w mentalność zła niektórych osób u władzy nad człowiekiem.
Rodzina w prowizorycznym ośrodku pomocy ONZ. Logan Abassi/MINUSTAH via Getty Images
Nie jestem zaskoczona rasistowskim jadem „pastora” Pata Robertsona. Jego komentarze dokładnie odzwierciedlają oświadczenia rządu Napoleona, gdy Haitańczycy go pokonali. Ale w 2010 r. oświadczenia Robertsona ujawniają znacznie więcej: Haitańczycy nie są jedynymi, którzy znają ich znaczenie w walce z nienawiścią i imperializmem, jak również z europejską dominacją. Ci brzydcy, wytrwali, uparcie nie-zachodni, dumni Afrykańczycy z tego kawałka ziemi zwanej Haiti, znają swoją historię. Militarnie pokonali światowe imperium – Francję Napoleona, wspieraną przez ówczesne światowe elity. Pokonali wojska Anglii i Hiszpanii oraz wykorzystali kiedyś swój status wolnego państwa, aby pomóc uwolnić Amerykę Łacińską od Hiszpanii, poprzez finansowanie i walkę u boku Simona Bolivara. Ich przykład natchnął ich wciąż zniewolonych afrykańskich braci i siostry na kontynencie amerykańskim. Zanim Haitańczycy byli wolni, walczyli przeciw Brytyjczykom w USA podczas wojny o niepodległość i wygrali decydującą bitwę pod Savannah w stanie Georgia, gdzie odwiedziłam pomnik upamiętniający to zwycięstwo.
Haitańczycy wiedzą, że Francja nałożyła na nich reparacje za to, że byli wolni, a Haiti spłaciło je w całości, ale prezydent Aristide wezwał Francję do ich zwrotu (21 mld w dolarach z 2003r.). Haitańczycy wiedzą, że ich „brat”, a następnie sekretarz stanu USA, Colin Powell okłamał świat w kwestii porwania i powtórnego obalenia prezydenta. (Niestety, to nie jest ostatni raz, kiedy sekretarz stanu Colin Powell okłamuje świat). Haitańczycy wiedzą zbyt dobrze, że wysokiej rangi Murzyni w USA mogą zarówno pomóc im, jak i zdradzić. Haitańczycy wiedzą też, że USA zainstalowałoby marionetki, a nawet własnych żołnierzy na Haiti, gdyby uznały to za konieczne. Wszystko dla kontroli nad nieugiętym duchem Haiti, który kieruje bardzo potrzebne światło na resztę uciskanego świata.
Choć łzy mieszkańców Haiti zbierają się w moich oczach, pamiętam ich ogromną zdolność do miłości. Moje złamane serce i mokre oczy nie tłumią mojej zdolności rozumienia poważnego niebezpieczeństwa, stojącego przed moimi przyjaciółmi na Haiti.
Ofiary śmiertelne.
Dostaję dreszczy myśląc, że politykę „wycofywania”, w którą wierzyli niektórzy doradcy prezydenta Obamy, USA może wykorzystać przedłużoną amerykańską obecność wojskową na Haiti jako trampolinę do zniewalania obszarów Ameryki Łacińskiej, które wyzwoliły się z neokolonialnej dominacji Ameryki. Nie chciałabym myśleć, że będzie nawet próba tego pod przewodnictwem Obamy. Każdy z nas musi mieć oczy szeroko otwarte na Haiti i inne części świata, teraz ociekające krwią w wyniku bezwzględnego marszu amerykańskiej machiny wojennej.
Na urodziny dra Martina Luthera Kinga juniora, pragnę zauważyć, że to nielegalna operacja wojskowa Lantern Spike rządu USA zgasiła jego obietnice i światło. Każdy samolot z pomocą humanitarną, zawrócony przez amerykańskich wojskowych (do tej pory z CARICOM, Wspólnoty Karaibskiej, Lekarzy bez Granic, Brazylii, Francji, Włoch, a nawet amerykańskiego Czerwonego Krzyża) – podobnie jak w przypadku huraganu Katrina — i spodziewane przybycie w tym dniu do 10 tys. żołnierzy USA, są trwałym przypomnieniem egzystencjalnego zagrożenia, które teraz unosi się nad dzielnymi, dumnymi obywatelami Republiki Haiti.
Mateczki w służbie kompleksu jot
Piotr Bein 25.1.2010
Wykaz emocji Dicka Cheney, współautora z neokonami Projektu Nowego Stulecia Ameryki, który "przewidział" 11.IX. 2001 r. jako niezbędny do rozpoczęcia "wojen bez końca", począwszy od "wojny z terrorem".
Podobny artykuł opublikowałem w magazynie analiz za polską racją stanu „Info nurt” w Kanadzie. Zawierał informacje od współpracownika, którego zwerbowałem, śp. Joe Viallsa, eksperta od niewyjaśnionych katastrof. Po sabotażu przez polskojęzyczne służby, magazyn kontynuował jako „Wir”. Byłem wice-naczelnym obu, a naczelnym Krzysztof Dzikowski, który po zamachu na „Wir” zmienił profil magazynu. Nie wiedziałem wtedy, kto to „Amerykanie” itd. w bieżących konfliktach i wojnach… Dziś temat wzbogacają także dochodzenia niezależnych od tamtego czasu. Kompleks jot nie liczy się z życiem ludzkim ani środowiskiem. Wytłumaczenie ich barbarzyństwa przeciw stworzeniu Boga i Cywilizacji Życia znajdujemy w talmudycznej rabinicznej „religii”, o czym wkrótce.
Odsunąłem się od „Wiru” po zmianie jego profilu. Nie leży mi temat zdrowie, bez szukania winnych zagrywek jak „pandemia” H1N1 i większych, długoplanowych zbrodni przeciw ludzkości. Nie żądajcie więc uwiązania do tematu grypy, bo są ważniejsze. Nie żądajcie ukrywania prawdy w źle pojęte imię obrony polskich autorytetów narodowych. Bez prawdy nic nie wyjdzie, a tylko staniecie się użytecznym narzędziem największych naszych wrogów.
Dziś 1-sza część kulisów paru tajemniczych katastrof.
Czy tym cywilizacja śmierci zaszantażowała Jana Pawła II w zastosowaniu do Polski, dokąd bezkarnie przywozili samolotami CIA więźniów-terrorystów na tortury, a millery, kwachy i kaczory udawali głupa? Wykonawców zamachów bombowych w Polsce za karę polityki Jana Pawła II dla Cywilizacji Życia nie zabrakłoby: „Czeczeńcy”, „Al Kaida”, „Albańczycy kosowscy” – wszyscy na usługi kompleksu jot.
………………………
"Odnosimy korzyść z jednego, tj. z ataku na wieże WTC i Pentagon oraz z amerykańskich zmagań w Iraku." - premier Izraela Netanyahu na Uniwersystecie Bar-Ilan kwiecień 2008.
Każdą wojnę poprzedza wywołanie „obronnego” motywu – od propagandowej eksplozji okrętu Maine, która rozpoczęła wojnę USA z Hiszpanią w 1898 r., przez znany zawczasu atak japoński na Pearl Harbour, po „masakrę” w Raczaku przed nalotami na Jugosławię.
Atakami 11.IX zyskano poparcie społeczne dla wojen ze terroryzmem, które zdaniem nieżydowskiego usłużnego idioty kompleksu jot, wiceprezydenta Cheney’ego „mogą nie skończyć się za naszego życia”. Władze nie przeszkodziły planowanym zamachom, aby zyskać pretekst globalnej wojny, a nawet mogły mieć w atakach udział: porwane samoloty były typu sterowalnego z centrali ochrony lotnictwa. Nie podając kontrargumentów elity zbywają dowody jako „teorie spiskowe”, co przypomina krzykliwe odrzucanie zarzutów syjonistycznym poczynaniom Izraela: „antysemityzm!”
Wojny będą trwać aż „wszystkie grupy gdziekolwiek na świecie dysponujące siłą polityczną, gospodarczą czy militarną zdolną przeciwstawić się globalnej dyktaturze zostaną zniszczone” – pisał strateg amerykański Zbigniew Brzeziński w książce z 1997 r. Wielka szachownica. Stąd naloty na Jugosławię, na b. sprzymierzeńców USA — talibów w Afganistanie, definicje państw „osi zła”, „dowody” na broń masowego zniszczenia w posiadaniu „Saddama”, a teraz podobne bzdury o Iranie i Al Kaidzie w Pakistanie. Stąd naiwne, nieścisłe tłumaczenia niektórych zamachów przypisywanych „Al Kaidzie” (np. terror w Mumbaju) oraz detali zdarzeń zainscenizowanych przez agentów kompleksu jot, np. majtkowy terrorysta nad Detroit.
W Kuta Beach
Okropne skutki eksplozji w Kuta Beach na wyspie Bali 12.10.2002 r. naprzeciw lokalu uczęszczanego przez Australijczyków wstrząsnęły ich rodakami. Turyści z Australii stracili życie i odnieśli obrażenia. Jako jeden z niewielu narodów niemuzułmańskich, Australijczycy sprzeciwili się „wojnom z terroryzmem”, talibami i Irakiem. Dla Al Kaidy logiczniejsza byłaby bomba przy klubie nieopodal wypełnionym Amerykanami. Od początku oficjalne wyjaśnienia miały luki.
Podano, że wybuch miał miejsce w pojeździe zaparkowanym na ulicy, ale ani słowa że eksplozja pozostawiła po sobie krater średnicy 6 m głęboki na 1,5 m. Tego nie potrafią nawet największe wybuchy na powierzchni. Bomba musiałaby wbić się w ziemię lub zostać podłożona w kanale. Stal zbrojeniową w konstrukcjach żelbetowych 17 m od epicentrum ogołociło do czysta, na co potrzeba energii podmuchu niemożliwej do osiągnięcia z repertuaru bomb w oficjalnych wyjaśnieniach.
Na Bali nie doliczono się dziesiątek ofiar. Po największych zamachach daje się poskładać zwłoki i fragmenty ciał w łączną masę odpowiadającą ilości ofiar, z poprawką na zwęglenie. Wioski na Bali symbolicznie zakopywały puste trumny, bo z ofiar, pracowników na miejscu wybuchu, nic nie zostało. Po prostu wyparowały. Na innych pogrzebach w trumnie z piaskiem leżał mały fragment ciała zidentyfikowany przez DNA. Dane o wyparowanych turystach pozostały tajne.
Tylko eksplozja „małej atomówki w teczce” (mateczki) potrafiłaby wyparować ofiary i ogołocić beton. Wytwarza kulę ognia o słonecznej temperaturze i potworny podmuch. W Kuta Beach zamieniła w opary wszystko organiczne w pobliżu, a tym, którzy przeżyli, poparzyła skórę w sposób nieznany doświadczonym lekarzom ratującym ofiary przewiezione do Australii.
Mateczki są znacznie sprawniejsze od swych przodków z 1945 r. Nie marnują energii na promieniowanie gamma i beta, które zabiło tysiące w Hiroszimie i Nagasaki. Pozostawiają trudne do wykrycia acz niebezpieczne promieniowanie alfa o niskim natężeniu, jak broń uranowa użyta w Iraku, na Bałkanach i w Afganistanie (cykl Piotr Bein „Wojenna historia zubożonego uranu” w Zielonych Brygadach) oraz ostatnio w Libanie i Syrii.
Ekipy na Bali miały liczniki Geigera. Podobnie jak w „badaniach” ONZ (UNEP) na pobojowiskach uranowych w Jugosławii, nie mogły oczywiście wykryć nimi promieni alfa. Pracująca na miejscu eksplozji w Kuta Beach federalna policja Australii dopiero po tygodniach pracy założyła maski i szczelne ubiory ochronne. 9.11.2002 r., zaledwie 3 dni po opublikowaniu w prasie Indonezji podejrzenia o mateczce, rząd brytyjski ogłosił możliwość ataku „brudną bombą” Al Kaidy. Minister wycofał ogłoszenie, ale dając czas na publikację na Zachodzie. Podobną dezinformację zastosowano w 1993 r. po eksplozjach w Londynie i po ataku bombowym na WTC, kiedy ITN World News podał, że po kradzieżach uranu 235 terroryści mogliby zbudować i zdetonować brudne bomby, zmuszając policję, by nie podchodziła do miejsca wybuchu. Nawet jeśli terroryści chcieliby narażać się na przedwczesne wykrycie i śmierć nosząc uran, to nie mieliby powodu przeszkadzać władzom w dotarciu do miejsca zamachu. Pogłoski były na wypadek, gdyby ktoś wykrył ślady skażenia promieniotwórczego w miejscach eksplozji.
Dolny Manhattan odcięty od świata 11.IX, bez prądu, telefonii, internetu, jak w ataku bombowym na WTC w 1994 r. Kompleks WTC w centrum. Ratownicy nie mogli użyć walkie-talkie, dowódca nie mógł zawiadomić strażaków w WTC, żeby uciekali. Grafika i opis Karl Moor.
W WTC
Doktor na Manhattanie z licznikiem Geigera zmierzyła podwyższone promieniowanie wkrótce po katastrofie. Mogło jednak pochodzić ze sprzętu w gabinetach medycznych w WTC oraz z wykrywaczy dymu. Obserwatorzy podejrzewają bronie nowej generacji: neutronową, ukierunkowanej energii (DEW), wodorową… Zwłok „zaginonych” ok. 2000 osób w gruzach nie było, znikły nawet buty poległych w budynkach strażaków. Broń neutronowa niszczy materiał organiczny pozostawiając inne netknięte. W gruzach wykryto deuter i tryt – mogły powstać tylko w wyniku eksplozji bomby wodorowej. Ale beton WTC rozsypał się w drobny pył, co nie jest normalne dla bomby neutronowej.
Nie naruszając okolicznych budynków, broń DEW ukierunkowana z podziemi w górę mogła rozbić beton w pył. Jedno z amatorskich nagrań wideo pokazuje poświatę w kształcie słupa wśród dymu i pyłu walącej się wieży WTC. Zsynchronizowana z detonacjami ładunków rozmieszczonych na piętrach do kontrolowanego wyburzenia, broń DEW byłaby w stanie rozbić beton, tynki gipsowe w drobny pył, jako pióropusze wystrzeliwane z walących się budynków i wraz z dymem tworzące chmurę pyroklastyczną, rozłażącą się po ulicach Manhattanu. Ciepło rzędu temperatury na Słońcu w epicentrum eksplozji DEW wyparowałoby stal, zamieniając ją na aerozol, co tłumaczy np. częściowo wyparowane belki stalowe w WTC7, który runął po południu, dobre kilka godzin po WTC1 i 2, mimo że były tylko dwa samoloty-pociski. Ludzi wewnątrz tych budynków zamieniłoby w parę i dym, jak na Bali.
Zastygła stal
Agencja American Free Press opisała zastygłą stal w podziemiach wież, gdzie przedtem stało 47 stalowych słupów. Odkrycie potwierdzili Peter Tully, prezydent firmy odgruzowania i Mark Loizeaux, prezydent firmy, która zaplanowała sprzątanie. Loizeaux powiedział o plackach stopionej stali „na dnie szybów wind w każdej z dwu wież WTC, siedem poziomów pod powierzchnią”.
Tajemnicze źródło ciepła, które stopiło słupy o ściance grubości 10 cm, być może wiąże się z dwoma niezwykle silnymi wstrząsami tuż przed zawaleniem się każdej z wież. Podziemne eksplozje mateczek potrząsnąwszy budynkami pomogłyby im runąć. Intensywne ciepło jądrowej eksplozji stopiłoby podstawy słupów.
Tymczasem rozpowszechniono wyjaśnienie, że od pożaru na poziomie wniknięcia samolotu zmiękły lekkie kratownice podtrzymujące betonowe stropy. Stropy zawaliły się, pozbawiając słupy bocznego usztywnienia. Te zaczęły się giąć i łamać, posyłając w dół coraz większą masę zarwanych stropów. W ciągu sekund proces przeszedł od góry do dołu w spektakularnym domino. Tylko jak czas walenia równa się czasowi wolnego spadania? Ułamek sekundy na połamanie elementów każdej kondygnacji razy kilkadziesięt kondygnacji to jednak kilka dodatkowych sekund – gdzie one?
Dewastacja przez dwa samoloty i paliwo. WTC1 i 2 zaprojektowano na uderzenia samolotów i pożary. Co zrujnowało WTC3, 4, 5, 6, 7?
W świetle sejsmogramów wyjaśnienia inżynierów-konstruktorów też są lipne. Jednoczesne podcięcie wszystkich podstaw słupów wewnętrznych wyglądałoby jak w wersji inżynierskiej. Tylko mateczki potrafiłyby tego dokonać. W WTC7 też znaleziono zastygłe kałuże stali, powiedział Loizeaux.
Eksperci od gruzów sądzili, że stal stopiło paliwo lotnicze z samolotów albo papiery, dywany i inne materiały palne napakowane w szyby wind siłą walących się pięter. Ale to niemożliwe, bo wytwarzają temperaturę nieco ponad połowę punktu topnienia stali.
Wideo z zawalenia północnej wieży pokazuje, że najpierw zawalił się maszt telekomunikacyjny na szczycie. To wskazuje na zawalenie się najpierw trzonu wieży składającego się z 47 słupów. Zapytany o najlepszy sposób zniszczenia wieży WTC, Loizeaux odparł: „środki wybuchowe w piwnicy, aby masa budynku powyżej pomogła zawalić konstrukcję”.
Larry Silverstein, właściciel kompleksu WTC, jeden z wielu Amerykanów podejrzanych przez Ruch Prawda 11. IX w spisku rządowym z 2001 r.
Obserwatorium w Palisades 34 km od WTC zanotowało uderzenia samolotów w wieże jako minimalne wstrząsy. Stosunkowo znaczniejsze trzęsienia towarzyszyły procesom walenia się wież lecz na ich początku zaznaczyły się niezwykłe szczyty. Na początku 10-sekundowego zawalenia się południowej wieży o godzinie 9:59:04, szczyt mierzył 2,1 w skali Richtera, a na początku 8 sekund walenia się północnej wieży o godzinie 10:28:31 — 2,3 Richtera.
Oba szczyty miały miejsce zanim tysiące ton stali spadły na ziemię. Thorne Lay z Uniwersytetu Kalifornii w Santa Cruz powiedział, że „ostre, krótkotrwałe szczyty” charakteryzują podziemne wybuchy jądrowe. Szczyty były 20 razy silniejsze od wstrząsów wskutek walących się budynków. Energia, która spowodowała szczyty przekraczała wiele razy maksymalną energię padających wież. Nawet gdyby masę każdej z wież skupić w gęstych kulach, spadających ze średniej wysokości wież, nie powstałaby podobna sygnatura sejsmiczna.
C.d.n. a materiały źródłowe w ostatnim odcinku.
Grafika http://www.dockersunion.com/vb/showthread.php?t=509
Prawa autorskie do tekstu Piotr Bein
Piotr Bein 23.1.2010
W Polsce, jak i w pozostałych b. demoludach, pokomunistyczne przemiany przyniosły kryzys polityczny i administracyjny. Rozwiązały się więzi społeczne wśród niespotykanej dotąd zbiorowej frustracji, depresji i nerwicy: “tak ciężkiej sytuacji ogólnej w historii Polski jeszcze nie było; przeżywanie ogólnej niemocy, fale nieracjonalnej agresji, powódź fałszywych informacji, deptanie uświęconych wartości, cynizm niektórych polityków przyczyniają się do przemieszczenia agresji na Kościół, jakoby odpowiedzialny za wszystkie zło” – pisze katolicki ks. Czesław Stanisław Bartyzel w Encyklopedii Białych Plam.
Atak na Kościół katolicki w Polsce, szczególnie na jego narodowy odłam, który nie uległ kontroli Watykanu poddanego wpływom judeomasońskim, to paralela postmodernistycznej kampanii zmierzającej do rozbicia struktur, instytucji i etyki chrześcijaństwa. Polski Kościół katolicki zdaje się umierać. Ks. Bartyzel uważa, że wiek XX “stał się stuleciem najbardziej atykościelnym”, a u progu III tysiąclecia “kształtuje się zwłaszcza moralność i praxis chrześcijańską […] ataki idą głównie pod znakiem sekularyzmu, negacji potrzeby zbawienia, odrzucania etyki ewangelicznej, a wreszcie budowy świata bez Boga […] Na całym obszarze kultury euroatlantyckiej poddawane są straszliwej próbie wszystkie wyższe wartości moralne i prakseologiczne Kościoła; współczesna cywilizacja zachodnia posiadła już inny system wartości, bez porównania niższy niż w świecie pogańskim; mnożą się działania […] zmierzające do wyparcia wszystkich tematów i treści religijnych z życia publicznego, społecznego, gospodarczego, kulturowego, artystycznego; zamierzenia takie znalazły się w oficjalnych programach niemal wszystkich partii politycznych, Parlamentu Europejskiego, ONZ, konstytucji państw, organizacji międzynarodowych i ogólnoświatowych.”
Ks. Bartyzel zauważa mariaż antykościelnych zamierzeń z syndromem antykreacjonizmu, który atakuje “podstawową prawdę Kościoła, że świat jest stworzony przez osobowego Boga”. Kultura euroatlantycka neguje stworzenie, niszczy je aborcjami, szczepieniami, kontrolą urodzin i eutanazją, odmawia mu statusu daru od Stwórcy, bo w bezbożnej kulturze “świat nie jest niczyim darem, jest tylko przedmiotem walki i łupem zdobywcy, sam człowiek jest stwórcą”.
W swym wolnym tłumaczeniu na polski wyboru z biografii Ojca Serafima (Rose) z Kalifornii, Tadeusz Wyszomirski komentuje, że do pozbawionego duchowości życia współczesnego i Kościołów wdziera się płytkość; “Tymczasem człowiek potrzebuje poczucia zakorzenienia w czymś, co jest ponadczasowe”. Dlatego wiele osób wybiera prawosławie, “bo inne Kościoły starają się dogonić współczesność w ciągłej obawie, że przestaną być w zgodzie z duchem czasów”. O licznych konwersjach na prawosławie w Ameryce, rzecznik polskiego episkopatu odpowiedział w wywiadzie: “odnotowujemy ten problem, lecz są to ludzie, którzy nie nadążają za współczesnością”.
Prawosławie nie nosi jednak imunitetu przeciw postmodernistycznemu zamachowi na duchowość człowieka. Jest to tylko kwestią czasu i przynależności do struktur euroatlantyckich. Dlatego serbskie prawosławie, osłabione utratą Kosowa i ostatnio Patriarchy Pawła, może być zaatakowane w pierwszym rzędzie. W skali światowej, trwają przygotowania do pierwszego od ponad tysiąca lat soboru Cerkwi Prawosławnej, z pogwałceniem wymagań reprezentacji wszystkich wiernych, w pośpiechu (przed 2012?).
"W nadchodzących czasach diabeł wykorzysta każdą okazję, by skłócić prawdziwych prawosławnych o rzeczy wielkie, ale i (przeważnie) o małe. Musimy się usilnie starać nie dać ponieść." – O. Serafim Rose
W polskim salonie fryzjerskim
Kiedyś dostałem z e-sieci serbskiej zdjęcie z Polski, na którym „seksowne“ hostessy strzygą młodych mężczyzn. “Kto byłby taką hostessą – twoja córka, siostra, dziewczyna, matka, żona, którym trudno dostać godne zatrudnienie w euro-raju?” – zapytałem wysyłających Polaków i Serbów. Spełniając unijną zasadę wolnego rynku i wolnej konkurencji przez przyciąganie klienta, półrozebrane fryzjerki symbolizują zarazem bezbożność UE. „Innowacyjny” salon znajduje się wśród narodu, który uważa się za obrońcę chrześcijaństwa.
Ta poczta przyszła, gdy czytałem biografię O. Serafima, który nazywał się Eugene Rose w życiu świeckim. Duchowe przebudzenie wiodło go od nihilizmu przez buddyzm, zachodnie filozofie, ruch hippisów, filozofię chińską… Pisał on już w 1960 r. długo przed znalezieniem duchowej odpowiedzi w Prawosławiu: “Współczesny człowiek w swym samouwielbieniu chce zbadać każdą otwartą mu możliwość, więc musi zanurzać się coraz głębiej w błoto, żeby znaleźć brud, jakiego nikt przedtem nie chciał ruszyć. Wszystkie najniższe możliwości człowieka mają być zbadane w tych czasach, osad trzeba wydobyć i spożyć.” Te słowa spełniły się w wielokrotnych bluźnierstwach, sankcjonowanych przez rządy przeciwko Chrystusowi i Jego symbolom, popełnione z użyciem przyborów i substancji związanych z funkcjami fizjologicznymi.
Autor biografii Rose, mnich-kapłan Damaskin z Platiny, zauważył, że po 1960 r. “ohyda zeszła jeszcze niżej; nie jest już zarezerwowana dla dekadenckich grup na marginesie i artystów „uświadomionych“, lecz otwarcie lansuje się ją w masowej konsumpcji. Występuje w wizerunkach tortur ludzi, okaleczania i rzezi, przedstawianych w masowej rozrywce (przypominającej „nieszkodliwe cyrki“, które trzeba wymyśleć, żeby nie powstały fizycznie szkodliwe, jak mówił Eugene) oraz w nadużywaniu i eksploatacji ludzkiej płciowości niemal w każdy wyobrażalny sposób.” „Polski fryzjer“ jest tu tak symptomatyczny, jak „przecieki“ ohydnych zdjęć z więzień Abu Gharib w Iraku i Guantanamo na Kubie, założonych w ramach „wojny z terrorem“ islamskim.
Z Ameryki do Rosji
Rosja przyniosła Ameryce Prawosławie, oblężone przez bolszewizm. Po zniszczeniu rosyjskiej wiary przez bolszewizm i komunizm, O. Serafim pisał o międzynarodowej bezbożności, zachęcając Rosjan do utrzymania swej starej wiary, relacjonuje O. Damaskin we wstępie do biografii: “Przemawiał do ich serc i dusz w sposób, jaki miał sens w stosunku do ich długich dziesięcioleci prześladowań, cierpień i oczyszczania.” Tak Prawosławie powróciło do Rosjan – poprzez buntownika przeciw negacji Boga. Młody Eugene zbuntował się przeciw powierzchowności społeczeństwa amerykańskiego, uczestnicząc wpierw w pokoleniowej rozpaczy, nihilizmie i moralnej anarchii, “więc kiedy nadszedł czas wypowiedzieć się, Rose dokładnie wiedział, o czym mówi” – pisze rosyjski periodyk “Nauka i religia”.
O. Serafim pochodzi ze społeczeństwa tkwiącego w apostazie, tj. wyparciu się Boga. Dlatego, pisze O. Damaskin, Eugene Rose “widział wszędzie znaki degeneracji kultury, człowieczeństwa staczającego się do swoistego „pod-człowieczeństwa“, zastępowania szlachetnych wartości prymitywnym materializmem. W tym stanie oczywistego rozkładu, jemu współcześni mówili o „postępie“, o przezwyciężaniu zła i wojen, o przyszłych społeczeństwach pokoju i braterstwa. Eugene wiedział, że to nie była tylko hipokryzja z ich strony, bo wierzyli, że świat ulepszał się. Działało coś innego: wyrafinowane oszukaństwo, które skłoniło człowieka do rozpaczliwych poszukiwań zadowolenia wśród tego procesu rozkładu, by jedynie siłami ludzkiego rozumu próbować ziścić na tym świecie prastarą tęsknotę za niebiańską doskonałością.”
Eugene pisał o imitacji Królestwa Niebieskiego przez antychrysta: “Człowiek współczesny żyje na fusach po chrześcijaństwie, na chrześcijańskim doświadczeniu, które przetrawiono i obrócono w „idee“ do masowej konsumpcji. Stąd widać parodię chrześcijaństwa w nowoczesnych ideach jak „równość“, „braterstwo“, „miłość bliźniego“. A mesjanizm chrześcijański – przyszłe Królestwo, które nie jest z tego świata (Jan 18, 36) – wypaczono na przyszłe Królestwo na tym świecie, w które dzisiaj wierzą niemal wszyscy.” Eugene wierzył, że zachodnia apostaza zaczęła się od odejścia KRK od Prawosławia w XI w. “więc tylko na Prawosławnym Wschodzie znajdziemy pełny standard do oceny modernistycznej negacji Prawdy Chrystusowej”.
Idole
Chrześcijanie ulegają „kultowi cywilizacji“, gdy ze służby „ludzkości“ robią cel sam w sobie, zamiast służyć Chrystusowi. “Chrystus nie przyszedł, by żywić głodnych, tylko żeby zbawić dusze wszystkich, głodnych i sytych” – pisał Eugene. Elity wykorzystują tego idola w „interwencjach humanitarnych“ (Jugoslawia, Irak, Afganistan, a ostatnio Maynamar, Kaukaz i Haiti), odwołując się do naszego współczucia dla cierpień innych ludzi, pod fałszywymi pretekstami, by wprowadzić antychrysta do ludów, które mu się opierają. Idol nauki też służy polityce siły: “Nawet „ciekawość“, podstawa nowoczesnej nauki, ma na celu władzę, gdyż w obiektywnej wiedzy zdobytej drogą ciekawości, „fakty“ zdane są na łaskę naukowca.” Nauka i magia były dla Eugene podobne: “Zajmują się zjawiskami i ich manipulacją, dziwami, skutkami. Podobnie próbują spełniać oczekiwania, naginać rzeczywistość do ludzkiej woli.”
Zetknąłem się z idolem nauki w badaniach kwestii bałkańskiej. Niektórzy „badacze ludobójstwa“ naginają fakty i prawdę do poprawności politycznej. Elity sterują badaniami naukowymi i rozwojem techniki bardzo skuteczną zawodową presją: przyznawanie funduszy na programy badawcze i rozwojowe, awanse zawodowe w sektorze prywatnym i rządowym, a w świecie akademickim – recenzowanie publikacji i kadencja profesorska. Weźmy niewiarygodnie wysokie budżety USA na badania i rozwój technologii dla „obrony”, „bezpieczeństwa wewnętrznego“, „wojny z terrorem“. Priorytety w rozwoju techniki to mega-projekty w badaniach kosmosu, wojnach gwiezdnych, manipulacji genetycznej, czy nuklearnej, biologicznej i in. broni masowej zagłady. Rozwój techniki nuklearnej i inżynierii genetycznej postępuje mimo ogromnego ryzyka dla ludzkości. Czy tego Bóg od nas oczekuje?
Trzeci idol, wiara w postęp historyczny, zależy od idola nauki. Przekazy współczesne o rozwoju ludzkości tajemniczo przeskakują od czasów antycznych do Renesansu, pomijając stulecia dojrzewania chrześcijaństwa od narodzin Chrystusa, jakby z lęku, że „tajemnica“ o Nim wyda się po wiekach manipulacji masową ideologią. Dla Eugene, Renesans był “przejściem od średniowiecznej do współczesnej mentalności, rodzajem dogłębnego zwyrodnienia w porównaniu ze średniowieczem, a wczesnym chaotycznym stadium nowego”. Próbowano osiągnąć kompromis między nowym (humanizmem) a starym (chrześcijaństwem): “Nowe siły były zbyt mocne, by zadowolić się kompromisem, a Kościół prędzej czy później musiał zorientować się, że stracił duszę w tym „kompromisie“.”
Ekumenizm
Ekumenizm to powierzchowna jedność, zgoda na niezgodę co do dogmy, obrządku i podstaw wiary w Chrystusa. Ekumenizm ma źródło w schizmie w 1054 r., kiedy KRK odstąpił od tradycyjnego chrześcijaństwa wyznawanego w prawosławiu do dziś. Dalsza schizma KRK w Reformacji, nowe dogmaty o nieomylności papieża czy niepokalanym poczęciu Bogurodzicy oraz inne innowacje doprowadziły do obecnego stanu, który ekumenizm ma wyrównać bez odwołania się do pierwszego tysiąca lat po Chrystusie, kiedy uformowało się chrześcijaństwo na podstawie Ewangelii, 7 soborów (rad ekumenicznych) i tradycji monastyczno-patrystycznej. Typowo dla zgubnych idei, współczesny termin ekumenizm zabrał stare wyrażenie zmieniając jego treść — ze wspólnotowych poszukiwań esencji Chrystusa, na ich zaniechanie. Tak jak we francuskiej rewolucji „wolność-równość-braterstwo” było kamuflażem prawdziwych zamiarów. http://www.youtube.com/watch?v=Gke1BN7k2gM&feature=related
Eugene odbierał kształtujące się “nowe chrześcijaństwo” jako “religię ogólnoludzką”, która miała zjednoczyć ludzki ród w “braterstwie” pozbawionym tradycyjnej doktryny o Prawdzie. W szerszym pojęciu ekumenizmu wszystkich religii, Eugene przepowiedział: nowa, pseudo-tradycyjna jedność zastąpi komunistyczny kolektywny totalitaryzm (Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!). Eugene Rose, ani gdy ten dojrzał duchowo i został Ojcem Serafimem, nie próbowali zidentyfikować agentów antychrysta, tylko skupili się na współczesnym człowieku, który poprzez wyrzeczenie się Boga umożliwia antychrystowe działania ku “pokowi i zgodzie”, które po ich osiągnięciu stają się środkami egzystencji i nie postrzega się ich więcej jako celu.
Ponieważ “człowiek nie może żyć jedynie chlebem” jak uczy Chrystus, Eugene zapytał: “jaki to rodzaj cyrków da sytym ludziom nowy porządek? […] będzie to sprawa życia i śmierci dla nowych rządów, bo jeśli nie wynajdą względnie nieszkodliwych cyrków, ludzie wynajdą swoje, które najprawdopodobniej nie będą nieszkodliwe”. Eugene przytoczył ulubionego rosyjskiego pisarza, znawcę natury ludzkiej Dostojewskiego, który sto lat wcześniej wywnioskował, iż po zaspokojeniu wszystkich potrzeb człowiek wciąż jest niezadowolny i obraca się przeciw drugiemu człowiekowi lub sobie. “Ludzkiego głodu chleb powszedni nie nasyci; człowiek musi mieć chleb z Tamtego Świata, albo jakiś sprytny substytut” – wywnioskował Eugene, który niby miał wszystko potrzebne do „szczęścia“ w Kalifornii. Jego konkluzja wyszła z doświadczeń życiowych, szerokiej lektury zachodnich i wschodnich filozofów i religii oraz głębokiej refleksji wśród duchowego wiru i cierpienia w bezbożności amerykańskiej.
Greckie wydanie biografii O. Serafima Rose.
Materiały żródłowe:
Czesław Stanisław Bartyzel, hasło antykościół [w:] Encyklopedia Białych Plam, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom Nie z tego świata. Życie i nauczanie hieromnicha Serafima (Rose) z Platiny Ekdoseis Orthodoxos Kypsean: Thesaloniki 2004 (wybór i wolne tłumaczenie pracy hieromnicha Damaskina (Chrystensena) z Platiny dokonane przez Tadeusza Wyszomirskiego)
Hieromnich Damaskin Father Seraphim Rose: His Life and Works St. Herman of Alaska Brotherhood, Platina, California 2005
Prace O. Serafima Rose w tłum. Marka Dądeli: Nihilizm: Źródło rewolucji czasów współczesnych http://www.monasterujkowice.pl/books.php?b=016&c=print Stworzenie czy ewolucja? http://www.monasterujkowice.pl/books.php?b=018&c=print Prawosławie a religia przyszłości http://www.monasterujkowice.pl/books.php?b=012&c=print Dusza po śmierci http://www.monasterujkowice.pl/books.php?b=015&c=print